logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 13 gości 
Medium
Oddział Chirurgii Dziecięcej Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka we Wrocławiu Centrum Medycyny Ratunkowej Drukuj

Oddział Chirurgii Dziecięcej Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka we Wrocławiu Centrum Medycyny Ratunkowej

Tekst: Jan Klempous

 

Oddział Chirurgii Dziecięcej Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka we Wrocławiu powstał na bazie 42-łóżkowego oddziału chirurgii dziecięcej Szpitala im. L. Rydygiera we Wrocławiu. Po wygaśnięciu epidemii ospy prawdziwej we Wrocławiu oddział ten wraz z całym personelem lekarsko-pielęgniarskim i pielęgniarkami bloku operacyjnego przeniesiony został we wrześniu 1963 do organizującego się Szpitala  Specjalistycznego im. T. Marciniaka we Wrocławiu  przy ul. Traugutta 116. Szpital umieszczony został w budynkach zajmowanych uprzednio przez  szpital wojskowy, który pod nową nazwą jako IV Garnizonowy Szpital Wojskowy został przeniesiony do nowego budynku przy ul. Weigla. Ten 42-łóżkowy oddział chirurgii dziecięcej zwany Drugim Oddziałem Chirurgii Dziecięcej został rozlokowany w budynku B na drugim piętrze i był pierwszym otwartym oddziałem szpitalnym. Pierwszym ordynatorem do 1970  była dr M. Jasińska.

 

 
Komentarz aktualny Drukuj

Komentarz aktualny

Jeśli ktoś myśli, że działając w jakiejkolwiek sferze publicznej można uciec od polityki, to się myli. Jest ona wszechobecna, a każdy, kto chce coś realnie zrobić, musi wejść – prędzej czy później – w krąg jej wpływu, narażając się równocześnie na przykre konsekwencje efektów ubocznych takiej działalności. Zaczął ostatnio tego doświadczać obecny minister zdrowia, a były prezes Naczelnej Rady Lekarskiej – Konstanty Radziwiłł. Temat ochrony zdrowia w warunkach permanentnego niedofinansowania systemu jest zawsze nośny, a wyborcy i szczególnie politycy bardzo szybko zapominają, jak to do niedawna ze zdrowiem było, i z pasją zaczynają atakować następców. Prawo pierwszego strzału dostał znany ze swojego, mówiąc delikatnie, powierzchownego podejścia do rzetelności dziennikarskiej tygodnik „Newsweek”, epatując czytelników artykułem „Książę”, zamieszczonym w numerze 19/2016. Pomijając szczegóły, główną tezą artykułu było „rewelacyjne” doniesienie, że jakoby pan minister na samym początku swojej drogi sprezentował Naczelnej Izbie Lekarskiej, czyli swoim kolegom lekarzom, 16 milionów złotych za wątpliwy, według gazety, zwrot kosztów za czynności przejęte niegdyś od administracji państwowej. Nie wnikając w kompletnie pomieszane fakty, liczby, wnioski i pojęcia, warto przypomnieć, jak było naprawdę z tymi pieniędzmi, które w wyniku długich negocjacji i sporów sądowych trafiły do kas WSZYSTKICH izb, a nie tylko Naczelnej.

 
Czy etyka lekarska jest potrzebna? - LEKARZEM SIĘ JEST CZY BYWA? KILKA REFLEKSJI ETYKA Drukuj

Utożsamiać się z zawodem – wykonywać zawód

LEKARZEM SIĘ JEST CZY BYWA?
KILKA REFLEKSJI ETYKA

Truizmem jest stwierdzenie, że istnieją zawody, które wpisują się w kategorię powołania, które określają tożsamość człowieka głębiej niż inne. Czynią one płynnymi, a nierzadko znoszą granicę pomiędzy czasem przeznaczonym na pracę i czasem wolnym. Wykonywanie tych zawodów jest ściśle związane z całościowym projektem życiowym, zwanym właśnie powołaniem. To zawody tzw. wysokiego zaufania społecznego, które nakłada na ich przedstawicieli szczególne obowiązki moralne oraz etyczne, i wymaga od ich przedstawicieli postawy szczególnej troski w stosunku do powierzonych im spraw. Tradycyjnie i powszechnie do katalogu tych zawodów zaliczany jest lekarz.

 
Czy etyka lekarska jest potrzebna? - CZYM JEST WSPÓŁCZUCIE I JAK GO NAUCZAĆ? Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

CZYM JEST WSPÓŁCZUCIE I JAK GO NAUCZAĆ?

Współczucie wciąż stanowi element definicji profesjonalizmu lekarskiego. Royal College of Physician, stojący od wielu lat na straży profesjonalizmu medycznego
i etyki lekarskiej, w swoich zaleceniach z 2005 r. zdefiniował i opisał tę kategorię na nowo. Profesjonalizm medyczny oznacza zbiór zasad, zachowań i relacji, które są podstawą zaufania publicznego do lekarzy. Tekst ten określa medycynę jako powołanie, w którym wiedza doktora, umiejętności kliniczne i właściwy osąd oddane są w służbę ochrony i przywracania ludzkiego dobrostanu. W codziennej praktyce lekarze są m.in. zobligowani do spójności moralnej współczucia i altruizmu.

Wydaje się, że współcześnie mamy do czynienia z kryzysem współczucia w praktyce lekarskiej. Wskazują na to filmy, w których nasza cywilizacja przegląda się jak w lustrze – dawniej była nim literatura.

 
Czy etyka lekarska jest potrzebna? - Etyka życzliwości Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

„Lecz dobrym być człowiekiem – to zaszczyt najpierwszy”.
Franciszek Ksawery Dmochowski

Etyka życzliwości

Katalog postaw moralnych, dzięki którym można sprostać powinnościom zawodu lekarskiego, jest niezwykle wymagający – w istocie rzeczy podpowiada bowiem, jak być dobrym człowiekiem, aby takim zostać lekarzem. Prosto ujął to Wincenty Szczucki w „Propedeutyce do nauk medycyny”(1825): „Wszystko cokolwiek zdobić może człowieka we względzie moralnym, lekarzowi obcym być nie powinno”. Takie są aksjologiczne kontury profesjonalizmu lekarskiego, na mocy którego lekarz jest moralnie uzdolniony – zdolny właśnie do tego, aby pochylić się nad cierpiącym pacjentem, strwożonym i powierzającym lekarzowi z ufnością swoje zdrowie i życie.

Najważniejszą postawą moralną, gwarantującą właściwy przebieg relacji lekarz – pacjent, jest życzliwość. To postawa ukierunkowująca lekarza na pomyślność chorego, wyrażająca gotowość do niesienia pomocy, czyli do przyjęcia innych postaw i podjęcia takich działań, które przynieść mogą dobro choremu.

 
Czy etyka lekarska jest potrzebna? - JESTEŚMY RODZINĄ Drukuj

JESTEŚMY RODZINĄ
Impresje na temat III rozdziału Kodeksu etyki lekarskiej

Jesteśmy rodziną, na dobre i na złe. Jest w niej wyrozumiała babcia oraz poczciwy dziadek, którzy uczyli nas niegdyś rozróżniać dobro od zła, i którzy stanowią świadectwo naszej historii, korzeni i ciągłości familii. Jest wymagający, ale kochający ojciec, jest czuła i potrafiąca wiele wybaczyć matka. Są starsze siostry i bracia w zawodzie. Pomagają innym, czasem robią coś na przekór lub bezwiednie szkodzą. Są w końcu i takie dzieci, które pomimo naszych starań, nie przyznają się do rodziców lub wręcz działają na ich niekorzyść. Niekiedy to my zapominamy o dzieciach, o rodzeństwie, o rodzicach. Jak to w rodzinie. I w środku my, z naszymi nieraz poplątanymi relacjami i nieadekwatnymi uczuciami. I na tym można by w zasadzie zakończyć impresje na temat treści zawartych w III rozdziale Kodeksu etyki lekarskiej. Ale nasz kodeks to jednak konkretne zapisy. To mała, ale jakże ważna niebieska książeczka. To tylko lub aż 28 stron będących zbiorem zasad ustalonych przez kolejne Krajowe Zjazdy Lekarzy.

 

 
Czy etyka lekarska jest potrzebna? - Bioetyka i najwyższa powinność lekarza Drukuj
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Bioetyka i najwyższa powinność lekarza

Bioetyka – radykalne zerwanie z tradycją hipokratesową

Wielu z nas – również część lekarzy – sądzi, że absolwenci medycyny składają przysięgę Hipokratesa. Świadczy to o silnym społecznym przekonaniu, że współczesna etyka lekarska stanowi przedłużenie etosu hipokratesowego. Nie podważa go zastąpienie przysięgi, już w połowie XIX w., Obietnicą fakultetową umieszczaną na odwrocie dyplomów warszawskiej Akademii Medyko-Chirurgicznej. Obecnie młodzi lekarze składają Przyrzeczenie lekarskie. Oba teksty nawiązują do przysięgi. Można je więc uznać za częściową kontynuację tradycji hipokratesowej w medycynie, wzmacniającą społeczne przeświadczenie o ciągłości związanego z nią etosu. Jest ona wyraźnie widoczna między innymi w podkreślaniu wagi solidarności korporacyjnej lekarzy.

 
Czy etyka lekarska jest potrzebna? - Kodeks etyczny to nie wszystko Drukuj
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Kodeks etyczny to nie wszystko

Jednym z kluczowych zadań samorządu lekarskiego jest dbanie o to, aby zachowania lekarzy były nakierowane przede wszystkim na dobro pacjenta. Tym między innymi różni się samorząd zawodowy od związku zawodowego. O ile ten ostatni ma za zadanie dbanie przede wszystkim o interesy grupy zawodowej, o tyle samorząd zawodowy ma obowiązek dbania o dobro, które wykracza poza interesy grupy zawodowej. Działania samorządu zawodowego lekarzy nie służą więc tylko specyficznym interesom członków tej grupy zawodowej, jak np. zapewnieniu wynagrodzenia stosownego do złożoności, ryzykowności i odpowiedzialności związanej z realizowanymi zadaniami, ale przede wszystkim właściwemu wykonywaniu zawodu.

 
Czy etyka lekarska jest potrzebna? - Zawód lekarza w społecznych opiniach i ocenach Drukuj

Zawód lekarza w społecznych opiniach i ocenach

Według danych OECD w Polsce na 1000 osób przypada zaledwie 2,2 lekarzy przy średniej 3,2. Stosunek liczby lekarzy do liczby mieszkańców plasuje Polskę pod tym względem na 33. miejscu na 43 analizowane kraje. Tym samym w Polsce na jednego lekarza przypada przeciętnie 3 168 pacjentów, przy średniej wynoszącej 2 277 pacjentów. Konsekwencją tej sytuacji jest m.in. fakt, iż czas oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty okazał się w 2014 roku w naszym kraju zdecydowanie wyższy niż przeciętnie w Europie (OECD, 2015). Sytuacja ta z pewnością nie pozostaje bez wpływu na jakość pracy lekarzy oraz na ich relacje z pacjentami, a w konsekwencji oddziałuje na społeczny odbiór zawodu lekarza i wyrażane zaufanie do tej profesji. Chcąc pokazać, jak zawód lekarza postrzegany jest w polskim społeczeństwie, poniżej prezentuję wycinki różnych badań zrealizowanych w ostatnich latach przez Fundację Centrum Badania Opinii Społecznej, w których dorośli Polacy pytani byli o ich opinie i doświadczenia związane z tym zawodem.

 
Niedrożne żyły można skleić Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Niedrożne żyły można skleić

– doktorantka UM we Wrocławiu Renata Wawrzaszek wynalazła specjalny klej

Jest wytrzymały i elastyczny, nie rozwarstwia się i nie pęka – klej tkankowy wynaleziony przez doktorantkę Uniwersytetu Medycznego ma szansę na patent. Został pokazany
w maju podczas Bioforum.

 
Wywiad „Medium” - MIĘDZY ŻYCIEM A ŚMIERCIĄ Drukuj

Z prof. Andrzejem Küblerem i prof. Barbarą Królak-Olejnik rozmawia Magdalena Orlicz-Benedycka

MIĘDZY ŻYCIEM A ŚMIERCIĄ

Blisko pięć miesięcy zespół specjalistów z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu walczył o życie chłopczyka, który przez 55 dni rozwijał się w ciele matki. Intensywne leczenie i rehabilitacja wcześniaka w kolejnych tygodniach zakończyły się szczęśliwie. O niezwykłym przypadku rozmawiam z prof. dr. hab. Andrzejem Küblerem, kierownikiem Katedry i I Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii oraz prof. Barbarą Królak-Olejnik, kierownikiem Kliniki Neonatologii.

Magdalena Orlicz-Benedycka: Pacjentka została przyjęta na Oddział Intensywnej Terapii w stanie wskazującym na śmierć mózgu. Była w 17. tygodniu ciąży. Kiedy podjęliście decyzję, że chcecie ratować dziecko?

Andrzej Kübler: Mąż pacjentki przekazał nam wcześniej historię choroby. Wiedział, że to jest guz mózgu. Nagle nastąpiło neurologiczne pogorszenie stanu zdrowia kobiety. Straciła przytomność. Została zbadana przez neurochirurgów, zrobiono badania obrazowe, które pokazały, że mózg nie mieści się już w jamie czaszki i doszło do uszkodzenia pnia mózgu (wklinowania). Normalnie u chorego w takim stanie wdrażamy oficjalną procedurę rozpoznania śmierci mózgu. Czasem podtrzymywanie funkcji narządów przeciągane jest w czasie, jeśli transplantolodzy uważają, że można pobrać narządy do przeszczepu, po rozpoznaniu śmierci mózgu.

 
Wywiad „Medium” - Na jednej linii z inżynierią Drukuj

Z laureatem I nagrody w konkursie „Best Young Cardiac Surgeon Award” rozmawia Aleksandra Solarewicz.

Na jednej linii z inżynierią

– Poprawa wyników leczenia na przestrzeni ostatnich dekad nastąpiła nie dlatego, że staliśmy się jako chirurdzy bardziej sprawni manualnie, ale głównie dlatego, że korzystamy z coraz bardziej zaawansowanych technologii – mówi lekarz medycyny Tomasz Płonek z Kliniki Chirurgii Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. 31-letni naukowiec prowadzi badania nad ryzykiem pęknięcia tętniaka aorty. W kwietniu 2016 roku zdobył I nagrodę w konkursie „Best Young Cardiac Surgeon Award”, organizowanym przez Europejskie Towarzystwo Kardiochirurgii i Chirurgii Naczyniowej.

Aleksandra Solarewicz: Od początku studiów „okazywał Pan wiele serca” kardiochirurgii? A może planował Pan wybrać inną specjalizację?

Tomasz Płonek: Początkowo nie byłem zdecydowany na konkretną specjalizację. Zawsze wiedziałem jednak, że chcę być chirurgiem. O kardiochirurgii zacząłem myśleć poważnie na piątym roku studiów. Pamiętam, że jako student miałem okazję zobaczyć operację rozwarstwionego tętniaka aorty wstępującej. Operacja trwała kilkanaście godzin i skończyła się pomyślnie. Byłem tak zafascynowany złożonością tego zabiegu operacyjnego, że zapragnąłem to robić w przyszłości. Ostatecznie wybrałem kardiochirurgię i nie żałuję.

 
Wywiad „Medium” - NOWATORSKA METODA OPERACJI W DCO Drukuj

NOWATORSKA METODA OPERACJI W DCO

Magdalena Orlicz-Benedycka: Dobry efekt terapeutyczny, mniej powikłań i większy komfort życia dla pacjenta, czyli „taTME”. O nowej metodzie, której uczy się Pana zespół, i o pacjencie, u którego z sukcesem ją zastosowano, pisano już wiele. Z medycznego punktu widzenia to prawdziwy przełom?

Prof. Marek Bębenek: Nowa metoda „taTME” to przezzwieraczowe, całkowite wycięcie odbytnicy wraz z jej krezką, czyli torebką tłuszczową otaczającą narząd. Pierwsze zabiegi wykonał w 2009 r. w Barcelonie prof. Antonio Lacy z zespołem. Metoda polega na zupełnie innym podejściu chirurgicznym. Dzięki dwóm dostępom laparoskopowym całość operacji odbywa się od strony brzucha i przez odbyt. Polega na wycięciu nowotworów odbytnicy, usytuowanych bardzo nisko, z zachowaniem czystych granic onkologicznych. Wszystko odbywa się pod kontrolą wzroku, i pozwala na zachowanie funkcji zwieraczy odbytu. Okres zdrowienia pacjenta jest zdecydowanie krótszy. Grupa osób leczonych tą metodą na świecie nie jest jeszcze duża. Prof. Lacy z Barcelony przeprowadził ok. 230 takich operacji, a badania potwierdzają bezpieczeństwo i skuteczność metody „taTME”.

 
Wydarzyło się - Nadzwyczajny XIII Krajowy Zjazd Lekarzy Drukuj

Dr n. med. Maciej Hamankiewicz podsumował działalność NRL od czasu poprzedniego zjazdu. (Fot. Marta Jakubiak/NIL)

Dwa dni obrad, dwa nurty

problemowe: etyka i kształcenie


Interdyscyplinarny zespół ekspertów dokona całościowej oceny przepisów Kodeksu etyki lekarskiej pod kątem ich ewentualnej nowelizacji – tak zdecydował Nadzwyczajny XIII Krajowy Zjazd Lekarzy, który w dniach 13-14 maja obradował w Warszawie. Blisko 400 delegatów z całej Polski przyjęło uchwałę w tej sprawie. W kontekście etyki zawodowej, stanowiącej – obok zmian w obszarze kształcenia – oś dyskusji zjazdowej, równie ważne było przyjęcie apelu do rektorów uczelni medycznych ws. stosowania tekstu Przyrzeczenia lekarskiego tożsamego z zawartym w preambule KEL. Delegaci, reprezentujący ponad 180-tysięczne grono lekarzy i lekarzy dentystów, oczekują m.in.: zmiany zasad szkolenia specjalizacyjnego, przywrócenia jawności pytań i odpowiedzi z LEK/LDEK i PES, przekazania NIL zadań z zakresu kształcenia podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów, zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia, ustalenia wysokości minimalnego wynagrodzenia medyków oraz radykalnego uproszczenia systemu wystawiania e-zwolnień. Ich postulaty znalazły odzwierciedlenie w 2 podjętych stanowiskach i 19 apelach.

 
Wydarzyło się - Nadzwyczajny XIII Krajowy Zjazd Lekarzy – reminiscencje Drukuj

Nadzwyczajny XIII Krajowy Zjazd Lekarzy – reminiscencje

Liczy się to, co zrobimy teraz i wspólnie...

Przed zjazdem wiele mówiliśmy wszyscy o wzajemnym szacunku i wspólnej izbie, a po zjeździe przerzucamy się wierszykami o Pawle i Gawle, wieszczymy „rozwód”, oczerniamy się w kuluarach, węsząc podstęp i nieszczerość, zamiast wspólnie poszukać rozwiązania. Smutne... Zaklinanie rzeczywistości i kurczowe trzymanie się własnego punktu widzenia nie sprawią, że problem zniknie. Należy się zastanowić, w jaki sposób realizowany jest atrybut samorządności wobec obu zawodów w jednej izbie. I może właśnie z tej oceny wyłoni się rozwiązanie. Przecież wiemy, że różnorodność ubogaca, a nie dzieli... To, czy będziemy razem we wspólnej izbie, zależy tylko od nas. Liczy się to, co zrobimy teraz i wspólnie...

 
Wydarzyło się - SOS dla AOS na Dobrzyńskiej Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

SOS dla AOS na Dobrzyńskiej

1 lipca 2016 r. do odwołania, za zgodą NFZ, nieczynna będzie Poradnia Endokrynologiczna dla Dorosłych i Poradnia Endokrynologiczna dla Dzieci przy Centrum Medycznym „Dobrzyńska”. Dyrekcja największej poradni, która obsługuje około 30 proc. pacjentów z Dolnego Śląska, 31 maja wypowiedziała NFZ umowy w zakresie opieki ambulatoryjnej. – Nie możemy finansować Funduszu – mówi dyrektor lek. Maciej Sokołowski – Ale mamy propozycję, jak skrócić kolejki we współpracy z POZ. Zamieńmy się pacjentami. Niedawno drzwi przed pacjentami musiały zamknąć dwie inne wrocławskie poradnie endokrynologiczne, a z końcem czerwca swoją działalność zakończy także poradnia na Borowskiej.

 
«pierwszapoprzednia12następnaostatnia»

Strona 1 z 2