-

lek. stom. Ryszard Łopuch (1941-1926)  


Odszedł Ryszard – samorządowiec niecodzienny  

W końcu lutego br. pożegnaliśmy Ryszarda Łopucha, lekarza stomatologa, samorządowca, Wrocławianina z krwi i kości. Poznałem Go we wczesnych latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia we wrocławskim Klubie Związków Twórczych, miejscu, które było jaśniejszym punktem na tle PRL-owskiej szarzyzny. Zawsze jawił mi się jako osoba niezwykle serdeczna, łatwo nawiązująca kontakty, towarzyska. Miał rzadko spotykany dar łączenia ludzi. Taki typowy „brat łata” z otwartością dla każdego. Mawiano, że znał pół Wrocławia i ćwierć Polski.

Był niezłomnym entuzjastą życia. Człowiekiem lubiącym ludzi. W swojej bezpośredniości bywał czasem nieco rubaszny. Rubaszny, ale jednak i niezwykle ciepły. Nieraz sprawiał wrażenie jakby znał tylko dwa punkty widzenia: błędny i swój. A potem zostawiał rozmówcę z uśmiechem pełnym sympatii dla drugiego człowieka.

Uwielbiał jazz tradycyjny, dobrą poezję, prozę. Spoza wydawałoby się nieraz niezbyt gładkiej powierzchowności Ryszarda wyzierały spore pokłady sentymentalizmu. Zachwycał się np. „Małym Księciem”, cytował nieraz w Klubie fragmenty tej urokliwej filozoficznej baśni.

Obdarzał komplementami, szczególnie płeć piękną, swobodnie i hojnie. Wydawało się, że komplementy podnosiły nastrój nie tylko odbiorczyniom, ale i Jemu Samemu.

Sprawiał wrażenie człowieka, któremu wpojono ideały i który czasem bywał rozczarowany tym, że ideały, dla których się realizował, niekoniecznie się sprawdzają. Dlatego gdy tylko pojawiła się możliwość szerszej aktywności pro publico bono, włączył się do niej bez wahania. Walczył już w czasie strajków studenckich 1968 r. Spożytkował swą wiedzę oraz zdolności organizacyjne, budując po 1989 r. fundamenty nowoczesnego samorządu zawodowego, konsekwentnie opowiadając się za integracją lekarzy i lekarzy dentystów w ramach jednego, silnego samorządu. Jego rola w organizacji odrodzonych izb lekarskich oraz wielopłaszczyznowa działalność w strukturach Naczelnej Izby Lekarskiej oraz Dolnośląskiej Izby Lekarskiej została wnikliwie oraz rzeczowo zanalizowana i zaprezentowana przez kol. Alicję Marczyk-Felbę i kol. Tadeusza Bielawskiego, naszych zasłużonych izbowych działaczy, w kwietniowym wydaniu „Medium”.

Dla wielu Ryszard był autorytetem, mentorem, symbolem odpowiedzialności za wspólnotę zawodową. Jawił się jako prawdziwy lider, który potrafił łączyć mądrość z wizjonerskim podejściem. Swoje opinie wyrażał odważnie. Był typem trybuna, ciągłego bojownika. Wyrabiał ciągle, nieustępliwie, wyraziście w naszym środowisku poczucie wzajemnej odpowiedzialności za lekarskie sprawy. Dzięki m.in. Jego wysiłkom powstały silne struktury samorządowe, które do dziś wspierają lekarzy w ich codziennej pracy.

Miał On jeszcze jedną, rzadko spotykaną dziś cechę – był dobrym człowiekiem.

Mam jednak ogromne wątpliwości, czy byłby zadowolony z form działania niektórych struktur izb lekarskich w czasach obecnych.

Warto na koniec przytoczyć słowa Antoine de Saint-Exupérego, autora wymienionego na wstępie dzieła: „Nawet w obliczu śmierci przyjemna jest świadomość posiadania przyjaciela”. Zapewniamy Cię, Ryszardzie, że masz ich wielu i choć odszedłeś poza Mur Wielkiej Ciszy na zawsze, wciąż pozostajesz z nami.

                                                                                                                             Andrzej Kierzek

 

 

 

 

Fot. z archiwum DIL

 

 

Zaloguj się

Zapomniałeś hasła?