-
Eugeniusz Mierczyński (1893-1986)
Eugeniusz Mierczyński (1893-1986)
W trakcie stażu odbywanego w latach 1970-1972 w Szpitalu im. R.J. Czerwiakowskiego we Wrocławiu miałem okazję widzieć doktora Eugeniusza Mierczyńskiego w akcji!
Niewielu już chyba z żyjących ma takie wspomnienia.
Jako młody adept medycyny zauważyłem kiedyś niezwykłe poruszenie wśród zespołu chirurgicznego. Wszyscy mówili, że operował będzie dr Mierczyński. Nic mi to nazwisko nie mówiło. Wyjaśniono mi, że to były dyrektor i ordynator chirurgii tego szpitala.
Ówczesny dyrektor szpitala ‒ Rościsław Banasik i ordynator chirurgii ‒ dr hab. Henryk Kuś,| późniejszy profesor Akademii Medycznej we Wrocławiu, pozwalali będącemu już na emeryturze doktorowi Mierczyńskiemu operować „swoich pacjentów” – takie były czasy!
To była cholecystectomia, oczywiście robiona klasycznie. Inaczej wtedy nie operowano.
Wszyscy lekarze, którzy nie byli zajęci, w tym również ja – stażysta, udali się na blok operacyjny. Właściwie to zostałem tam przez zespół lekarski wysłany.
Musisz to zobaczyć – mówiono!
To była poezja! Wspaniały pokaz mistrza chirurgicznej sztuki! Cały zabieg był robiony „na ostro”, bez zbędnego maltretowania tkanek. Nie było tam zbędnych ruchów. Każdy z nich był przeprowadzony dokładnie z doskonałą precyzją. Każdy potrzebny.
Poszczególne etapy operacji były jak kolejne ryciny z podręcznika chirurgii!
Wydawało się, że doktor operuje bardzo powoli. Ale to wskazówki zegara zwolniły na czas zabiegu! Podczas zabiegu panowała cisza, zaburzana jedynie pracą zastawek aparatu do znieczulenia (starego Draegera) i cichymi poleceniami dla instrumentariuszki.
Doktor podziękował zespołowi (byłem po stronie anestezjologicznej) i zakończył się spektakl jakiego już nigdy, w swoim ponad 56-letnim życiu anestezjologa, nie zobaczyłem!
A dane mi było pracować i dyżurować w większości wrocławskich szpitali (także klinicznych) i na koniec kariery, powiatowych.
Później dowiedziałem się, że dr Mierczyński pracował podczas wojny jako lekarz wojskowy na zachodzie Europy, co było w owych czasach „tajemnicą poliszynela” szeptaną na ucho.
lek. Kazimierz Woźniak
specjalista anestezjologii