W dniach 24-26 kwietnia 2026 r. odbył się V Reaktywowany Stressowy Złaz Medyka. A był to wyjątkowy rajd! Odbywał się bowiem w 60. rocznicę I Złazu Medyka (notabene przebiegający dokładnie jego trasami z zakończeniem także w Karłowie), ponadto ‒ jeśli liczyć poprzednie 25 Stressów z lat 1966-90 – był 30. z kolei Złazem i 5. reaktywowanym po ponad 20 latach.
Z tej okazji organizatorzy, Rysiek Ściborski i Jurek Lach, przygotowaliśmy okolicznościowe wydawnictwo historyczne zatytułowane – jakżeby inaczej ‒ „A w górach nie ma już nikogo”, zawierające krótką historię Akademickiego Klubu Turystycznego Akademii Medycznej we Wrocławiu oraz Stressowych Złazów Medyka, okraszone wspomnieniami Jurka Knosali, Kazika Pichlaka, Oli Haus oraz obu niżej podpisanych. Wydawnictwo zostało bogato zilustrowane fotografiami złazowych znaczków, znaczków szeregu innych imprez turystycznych, ilustracjami programów i różnych innych materiałów rajdowych oraz 135 zdjęciami ze Złazów i różnych wydarzeń turystycznych z tamtych lat. Kolejnym nieodzownym atrybutem każdego złazowicza był również specjalnie przygotowany na tę okazję „Śpiewnik rajdowy”.
Na rozesłane rajdowe wici odpowiedziało wyjątkowo dużo osób i w piątek, 24 kwietnia, w Karłowie zjawiło się ponad 130 uczestników tej jubileuszowej imprezy. Podkreślić należy, że pośród uczestników nie zabrakło kilku złazowych weteranów: Krzyśka Wroneckiego (od I do X Złazu oraz kilka Reaktywowanych), Bogusia Romanowicza (od II do VII i wszystkie Reaktywowane) czy Miszki Trejgiera (od II Złazu).
Pierwszy dzień to przede wszystkim powitania, pogaduchy, spotkania, rozmowy i posiady w grupach. Szybko jednak zupełnie Nieegzotyczny Tercet instrumentalny w osobach: Ola Falińskiego i Włodka Mora pod kierownictwem niezmordowanego Rysia Ściborskiego, poszerzony o harmonijkarza Pawła Wróblewskiego, zapanował nad rozgadaną salą, rozpoczynając potężny set piosenek turystycznych. I jeszcze tylko Jurek Lach, dziękując za spełnienie jego marzenia, by móc cofnąć czas o kilka dziesięcioleci i powrócić choćby na chwilę do tych wspaniałych studenckich czasów, wręczył swoje prywatne upominki-statuetki: Ryśkowi Ściborskiemu (za cały trud organizacji wszystkich pięciu Reaktywowanych Złazów), Adasiowi Bagińskiemu – plastykowi (za projekty znaczków i okładek wszystkich pięciu Złazów) oraz Olowi Falińskiemu i Włodkowi Morowi (za upór w „ucywilizowaniu” wysiłków wokalnych uczestników minionych i obecnego rajdu). A potem popłynęły znane nutki, znane słowa, a muzyka i chóralne śpiewy wypełniły Dworek Karłów do późnych godzin nocnych.
Sobotnie przedpołudnie było słoneczne, choć mocno schładzane porywistym wiatrem. Nie odstraszyło to jednak zupełnie pełnych werwy złazowiczów, którzy ochoczo wyruszyli na pobliskie trasy Gór Stołowych. I tak część rozpoczęła (i skończyła) łazęgę od „Krupówek” karłowskich, ci bardziej śmiali ruszyli dalej do „Pasterki” i na Szczeliniec, a ci najwytrwalsi podążyli jeszcze do Błędnych Skał.
Popołudniem zmęczeni, ale pełni wrażeń zasiedli wszyscy w głównej sali Dworku, by spotkać się po raz kolejny z naszymi ulubieńcami Wolną Grupą Bukowina, która w tym roku – jak poinformował o tym wszystkich Jurek Lach – obchodzi swoje 55. urodziny. I znowu usłyszeliśmy największe przeboje Bukowiny: od Majstra Biedy począwszy, poprzez obie Bukowiny, na Rzece skończywszy. W trakcie krótkiej przerwy technicznej w koncercie Kazik Pichlak, nawiązując do bukowińskich 55. urodzin, przedstawił swoje wierszem pisane życzenia dla znakomitych Jubilatów.
Po koncercie scenę opanował w całości tenże Kazik Pichlak, który przedstawił swój mową wiązaną pisany Traktat o kobietach zatytułowany Przyczynek do analizy relacji pięknych i zaradnych kobiet z nieporadnymi mężczyznami. W jego trakcie, na zaimprowizowanej scenie, obok twórcy i głównego aktora zarazem, niespodziewanie pojawiła się, jak zawsze niezrównana, Ela Wronecka, prezentując swą autorską interpretację wiersza naszego Przyjaciela Ale dusza. Jej występ publiczność wynagrodziła owacją. Zaś na koniec do Kazia dołączył mieszany zespół instrumentalno-wokalny Spółdzielni Rękodzielnictwa im. Wincentego Pstrowskiego, który wespół z Mistrzem ubarwił swoim śpiewem finał, wykonując jego kultową liryczno-patriotyczną odę z lat 70. pt. Kobieto Polska.
Następnie na scenę wkroczyli Krzysiek Wronecki z Małżonką, którzy pogratulowali obu głównym animatorom całego wydarzenia – Ryśkowi Ściborskiemu i Jurkowi Lachowi – pomysłu reaktywowania Stressowego Złazu Medyka i – mimo wszystkich przeciwności – realizację aż pięciu z nich, w tym całego jubileuszu 60-lecia Złazów. W nagrodę obaj otrzymali z rąk Eli i Krzyśka prezent specjalny w postaci dwóch butelek niezwykłej ambrozji o smaku cytrynowym (ponoć pokarmie Bogów, ale to wersja nieoficjalna) oraz okolicznościowych plakiet sławiących potęgę marzeń i chęci ich realizacji.
Po tak nasyconym atrakcjami popołudniu, część złazowiczów powróciła do przerwanych spotkań i rozmów, a część przeniosła się do sali multimedialnej na pokaż dwóch projektów audiowizualnych Kazia Pichlaka Kwiatowo kwieciście i Góry urodne, czas niespieszny oraz starych zdjęć rajdowych zebranych w trakcie przygotowywania okolicznościowego wydawnictwa, które zakończyło się grubo po północy.
Niedziela to, niestety, czas pożegnań. Wszyscy uczestnicy tego ostatniego już w historii Stressowego Złazu Medyka instynktownie nie chcieli rozstawać się, więc na placyku Dworku Karłów ciągle odsuwano ten moment, śpiewając stare piosenki i tańcząc w ich rytm. Ale, niestety, czas nieubłaganie dawał znać o sobie i w końcu wszyscy spletli dłonie w turystycznym pożegnaniu. I choć Rysiek Ściborski i Jurek Lach od samego początku zarzekali się, że ten piąty jest zarazem ostatnim Złazem Medyka, to wśród uczestników ciągle pobrzmiewały jak mantra słowa Pieśni pożegnalnej: Przy innym ogniu, w inną noc do zobaczenia znów.
Tak oto historia Stressowych Złazów Medyka zatoczyła swoje 60-letnie koło z pięknym zakończeniem w miejscu, w którym zaczęła się jeszcze w ubiegłym wieku.
Na zakończenie autorzy tego niezwykłego wydarzenia pragną podziękować wszystkim, dzięki którym udało się organizować pięć edycji Reaktywowanego Złazu Medyka.
Niekwestionowanemu guru wszystkich naszych ówczesnych i współczesnych spotkań – Kazikowi Pichlakowi, za dzielenie się z nami przez te lata swoją wrażliwością, humorem i poczuciem piękna.
Wielkie słowa uznania i podziękowania należą się naszemu Przyjacielowi ‒ artyście grafikowi Adasiowi Bagińskiemu, który zaprojektował wszystkie pięć znaczków rajdowych Reaktywowanych Złazów Medyka oraz okładki do wszystkich naszych śpiewników i okolicznościowego wydawnictwa traktującego o historii turystyki na wrocławskiej medycynie, zaś Ani ‒ córce Ryśka Ściborskiego ‒ za wypełnienie śpiewników piosenkami.
Chcielibyśmy bardzo gorąco podziękować wszystkim „naszym” instrumentalistom – a głównie Olowi Falińskiemu i Włodkowi Morowi, którzy na wszystkich Reaktywowanych Złazach niezmordowanie wspierali Rysia Ściborskiego, akompaniując naszym chóralnym turystycznym śpiewom oraz grającemu na harmonijce ustnej Pawłowi Wróblewskiemu, który dołączył do nich na ostatnim Złazie.
Jesteśmy wdzięczni Rysiowi Walkiewiczowi za uwiecznienie na zdjęciach wszystkich pięciu Reaktywowanych Stressowych Złazów Medyka, a Ryśkowi Damuciowi za super (ponad 2,5-godzinny!) film dokumentujący cały nasz ostatni V Stress, a Marysi Rudy (z d. Łuczywo) za przygotowanie specjalnej tablicy ze znaczkami Stressowymi.
Zaś uczestnikom wszystkich pięciu Reaktywowanych Stressowych Złazów Medyka dziękujemy za to, że swoją obecnością wypełnili je swoimi cudownymi emocjami: łzami wzruszenia i radości, niesamowitymi spotkaniami z dawno niewidzianymi przyjaciółmi i wszystkimi nowymi znajomościami. Widząc Wasze roześmiane, odmłodniałe cudownie twarze daliście nam obu wielką, wielką satysfakcję. Te kilkadziesiąt godzin spędzonych za każdym razem na Złazie, dzięki Wam pozwoliło dokonać rzeczy prawie niemożliwej – cofnąć czas o pół wieku i poczuć te wszystkie młodzieńcze emocje jeszcze raz. Oby pozostały one z nami jak najdłużej!!
Na koniec wreszcie chcielibyśmy podziękować naszym macierzystym obu izbom lekarskim: Dolnośląskiej i Opolskiej za objęcie Złazu swoim Honorowym Patronatem i za wsparcie finansowe.
PS Po ostatecznym finansowym rozliczeniu Złazu, pozostała kwota 1.522 zł, którą Rysiek Ściborski przelał na konto Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska „Formuła Dobra”.
Ryszard ŚCIBORSKI (Wrocław) Jerzy LACH (Opole)
sciborski@poczta.onet.pl jerzy.lach@poczta.onet.pl