Klub Podróżnika przy Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej powstał na początku roku 2026. Jego celem jest organizowanie spotkań osób zainteresowanych tematyką podróży w kraje bliskie i dalekie. Ważna jest też wymiana doświadczeń z odbytych wojaży jak i inspiracja do podróży dla osób biorących udział w takich gawędach podróżniczych. Stąd też oprócz samych prezentacji nie może zabraknąć pytań zadawanych zarówno przez widzów jak i moderatora tego forum, czyli mnie, oraz kolegów współpracujących ze mną, czyli Marcina Madziarskiego i Piotra Wawryki.

Alaska w obiektywie Grzegorza Lityńskiego
Ruszamy w świat z Klubem Podróżnika
Klub Podróżnika przy Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej powstał na początku roku 2026. Jego celem jest organizowanie spotkań osób zainteresowanych tematyką podróży w kraje bliskie i dalekie. Ważna jest też wymiana doświadczeń z odbytych wojaży jak i inspiracja do podróży dla osób biorących udział w takich gawędach podróżniczych. Stąd też oprócz samych prezentacji nie może zabraknąć pytań zadawanych zarówno przez widzów jak i moderatora tego forum, czyli mnie, oraz kolegów współpracujących ze mną, czyli Marcina Madziarskiego i Piotra Wawryki.
W ostatnią środę lutego 2026 r. odbyła się inauguracja Klubu Podróżnika. Zaproszeni goście mogli się zapoznać z moimi fotograficznymi wspomnieniami z Libanu. Odwiedziłem ten mały kraj wraz z grupą znajomych we wrześniu 2025 roku. Na samym początku wytłumaczyłem audytorium skąd przyszedł mi do głowy pomysł, aby wybrać się właśnie tam. Przed 26 laty udało mi się dostać do finału Wielkiej Gry ‒ „Kultura i historia starożytnych Fenicjan”, a co jeszcze ważniejsze, wygrałem główną nagrodę. A to motywowało mnie do zobaczenia ziemi tych zaradnych Fenicjan.

prof. Piotr Wiland
Prezentację 25 lutego 2026 roku zatytułowałem „Liban nie taki straszny, a nawet fascynujący. Wrzesień 2025”. Mogłem w tym dniu pokazać tętniący życiem Bejrut, ruiny dawnych fenickich budowli i zamku krzyżowców w Byblos, Annai – miejsce pielgrzymek do świętego Charbela, klasztory maronickie Świętej Doliny w górach Libanu i perłę doliny Bekaa, czyli rzymskie Baalbek. Podróż zwieńczyliśmy bajecznym widokiem na taflę Morza Śródziemnego z butikowego hotelu w dzielnicy chrześcijańskiej Tyru, w pobliżu granicy z Izraelem.
Sześć dni po przedstawieniu tej prezentacji rozgorzały walki w Libanie pomiędzy Izraelem a Hezbollahem. Kiedy Tyr znalazł się pod bombami, pomyślałem z troską o tych sympatycznych ludziach, których tam poznaliśmy.
Miesiąc później, w ostatnią środę miesiąca, przed Wielkanocą, sala na pierwszym piętrze w siedzibie Dolnośląskiej Izby lekarskiej ponownie się zapełniła entuzjastami podróży. Na pierwszy ogień poszły Indie i fotoreportaż z niezwykle barwnego i wielodniowego wesela Ady i Shubhama, młodych lekarzy na co dzień mieszkających w Polsce. Niczym kadry z Hollywood ukazywał się nam m.in. Mehendi, czyli rytuał henny, gdzie dłonie i stopy panny młodej były pokrywane skomplikowanymi wzorami z henny. Po tej barwnej i radosnej uroczystości przenieśliśmy się jeszcze dalej na wschód. Marcin przedstawił nam swoją podróż do Singapuru i Malezji, kiedy to doświadczył jednocześnie Nowego Roku w chińskim wydaniu, hinduskich rytuałów Thaipusam oraz muzułmańskiego postu Ramadan, wtedy życie zaczyna się dopiero po zmroku.
Zupełnie odmienna była trzecia w tym dniu relacja z doświadczeń Krystyny, w trwającej kilka miesięcy Polskiej Misji Medycznej w Czadzie w Afryce. Pracując w małym szpitaliku, przy bardzo ograniczonych możliwościach diagnostycznych i środkach leczniczych w tym pustynnym kraju, mogła wraz z innymi lekarzami służyć pomocą, szczególnie kobietom przebywającym w obozach dla uchodźców.

Krzysztof Pająk
Spotkania tradycyjnie odbywają się w środę – najczęściej w ostatnią środę miesiąca i rozpoczynają się zawsze o godzinie 18. Frekwencja ze spotkania na spotkanie jest coraz większa; tak i też było na naszym trzecim spotkaniu, gdzie dobre wiatry zawiały nas na skrawek Europy pośrodku Atlantyku, jakim są portugalskie Azory. Następnie przenieśliśmy się „tam na dole”, czyli do Australii, aby z kolei dotrzeć do stolicy Ghany, gdzie mieszka i pracuje nasza koleżanka ze studiów medycznych.
Majowe spotkanie było okazją do podróży przez trzy kontynenty: Amerykę Południową, Azję i Afrykę. Na początek wystąpił Krzysztof z pokazem „Choquequirao, czyli tam i z powrotem”. Za tym zagadkowym tytułem kryła się relacja z morderczego trekkingu w Andach. Zaginione miasto Inków z XV wieku ‒ większe od Machu Picchu ‒ odkopane zostało do chwili obecnej w zaledwie 10-30%. Po przybyciu hiszpańskich konkwistadorów było to jedno z ostatnich miejsc schronienia dla szukających ucieczki przed niewolą hiszpańską Inków. Po dwu dniach ciężkiego marszu Krzysztof wraz z żoną i synem dotarli do ruin miasta, które ze względu na podobną topografię nad kanionem rzeki Apurimac i architekturę, zwane jest „siostrą Machu Picchu”. Dla osób, które nie lubią tłoku podczas zwiedzania, to idealny wybór, bo miejsce to nadal pozostaje jednym z najbardziej odizolowanych i dziewiczych stanowisk archeologicznych w Peru. Podobne wrażenia mieliśmy z relacji Ani „Z plecakiem przez północny Laos”. Dla Ani Laos to kierunek dla tych, którzy chcą poczuć prawdziwą wolność w podróżowaniu. Ten kraj zachwycił ją wieloma obliczami – bez tłumów i nadmiaru turystyki. Kiedy przyszła pora do zadawania pytań, jeden z widzów przyznał, iż przyszedł specjalnie na ten pokaz, gdyż jego córka zamierza się tam wybrać, a on boi się, że jest to dość niebezpieczny kraj. Ania swoją relacją przekonała go o niepotrzebnych obawach. Trzecim tematem filmowo-muzycznym była magiczna atmosfera chrześcijańskiej Etiopii. Dotarliśmy do Lalibeli „afrykańskiej Jerozolimy”, gdzie kapłani w rytm monotonnych śpiewów, wzmocnionych bębnami i sistrami, pochylali się do przodu, korzystając z przynależnych kapłanom lasek w kształcie krzyża.
Atmosfera była żywcem wyjęta z Drugiej Księgi Samuela, gdy Dawid prowadził Arkę Bożą do Miasta Dawidowego, Jeruzalem: Tak Dawid, jak i cały dom Izraela tańczyli przed Panem z całej siły przy dźwiękach pieśni i gry na cymbałach, harfach, bębnach i grzechotkach…
A nasze piąte, przedwakacyjne, spotkanie, 10 czerwca, obejmowało Amerykę Południową i Północną. Krzysztof tym razem już nie przedzierał się przez góry, ale zaprosił nas na spacer po Buenos Aires. Odwiedziliśmy razem z nim gauchos podczas ich święta, niemal zatańczyliśmy tango, sprawdziliśmy co można kupić na targu San Telmo i zajrzeliśmy do jeszcze paru innych miejsc w stolicy Argentyny. Drugi pokaz Grzegorza „Magiczna Alaska – magia kolorów i dzikiej natury” zabrał nas do fascynującego świata na krańcu cywilizacji. Podróż we wrześniu na Alaskę to jesienne pejzaże, dzika przyroda – łosie, łososie czy niedźwiedzie i opowieści o życiu w odległych osadach. Z relacji Grzegorza dowiedzieliśmy się też, jak mieszkańcy Alaski zakładają się o datę końca zimy. Można wtedy wygrać 300 tysięcy dolarów, ale dotyczy to tylko osób tam zameldowanych, i jaki związek miała amerykańska Alaska z powstaniem styczniowym w 1863 roku w Polsce.
Kolejne nasze spotkanie odbędzie się już pod koniec września – tradycyjnie w środę o 18. Tym razem będziemy gościć znanego nam Kazimierza Pichlaka z fotograficzno-muzyczną opowieścią o górach Azji, Afryki i Ameryki Południowej.
Serdecznie zapraszam.
Piotr Wiland
Fot. z archiwum P.W./G.L.