Miałem w życiu szczęście. 90-lecie urodzin
prof. dr. hab. Bogdana Łazarkiewicza
– Nasze miasto po II wojnie było odbudowywane z miłością i profesor należy do tych, którzy je wtedy odbudowywali – mówił prezydent Wrocławia Jacek Sutryk w sali konferencyjnej hotelu Haston 25 października 2019 roku. Tam właśnie prof. dr hab. h.c. mult. Bogdan Łazarkiewicz, w otoczeniu rodziny i licznych gości świętował 90-lecie urodzin. Znany całym pokoleniom lekarzy jako poważny i pełen godności osobistej nauczyciel i rektor wrocławskiej Akademii Medycznej, w tych chwilach nie krył wzruszenia. Z błyskiem w oku opowiadał o swoim pracowitym i ciekawym życiu. W kolejnych rozdziałach opowieści powtarzało się słowo „szczęście”.
Nie sposób wymienić wszystkich znakomitych gości, bo i nie sposób wymienić wszystkich zasług i dokonań Jubilata, który jest uznanym w kraju i za granicą autorytetem w dziedzinie chirurgii. Profesor Bogdan Łazarkiewicz jest kontynuatorem szkoły naukowej prof. Wiktora Brossa, która wydała wielu znakomitych chirurgów. Przypomnieli o tym prof. Wojciech Kielan, obecny kierownik II Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Onkologicznej USK, prof. dr hab. Zygmunt Grzebieniak – uprzedni kierownik Kliniki i bezpośredni następca prof. Łazarkiewicza na tym stanowisku – oraz dr n. med. Paweł Wróblewski, prezes Dolnośląskiej Rady Lekarskiej.
Portret w todze rektorskiej
Profesor dr hab. Bogdan Łazarkiewicz urodził się w 1929 roku w Mokrzeszy koło Częstochowy. Dalsze lata spędził w majątku rodziców w Lublicy (pow. jasielski). W 1946 r. rodzina przeniosła się na Dolny Śląsk. Tu w 1949 r. zaczął studia na ówczesnym Wydziale Lekarskim Uniwersytetu i Politechniki Wrocławskiej. Ukończył je w 1954 r., już na Akademii Medycznej (utworzonej w 1950 r.). Już od III roku studiów pracował w Katedrze i Zakładzie Anatomii Opisowej pod kierunkiem prof. Tadeusza Marciniaka. Równolegle, od roku 1954 pracował na Oddziale Chirurgicznym Szpitala im. L. Rydygiera. W latach 1959–1961 odbywał służbę wojskową, wówczas pracował jako chirurg w 4. Wojskowym Szpitalu Okręgowym we Wrocławiu.
„Hominem te esse memento” – brzmi motto profesora od początku pracy zawodowej. – I to się w życiu zawsze zwraca – podkreśla prof. Bogdan Łazarkiewicz. Od 1961 r. aż do emerytury był pracownikiem naukowym II Katedry i Kliniki Chirurgicznej, którą kierował następnie w latach 1980–2000. W okresie 1978–1984 (przez dwie kadencje) był prorektorem, a w latach 1987–1990 rektorem wrocławskiej AM (wybrany ponownie w prawyborach w 1990 r., sam zrezygnował, chcąc poświęcić się w całości chirurgii). W tym czasie wykształcił całe pokolenia młodych chirurgów, spośród których 3 zostało profesorami i kierownikami klinik. Wypromował 22 doktorów nauk medycznych i 4 doktorów habilitowanych. Był recenzentem i promotorem 5 doktoratów honoris causa. Przez 17 lat był konsultantem ds. chirurgii dla województwa dolnośląskiego i przewodniczącym Zespołu Specjalistów Regionalnych. Jego imponujący dorobek naukowy obejmuje ponad 263 prace, autorstwo 3 książek i redakcję kolejnych 4 oraz kilku skryptów dla studentów.
Profesor dr hab. Bogdan Łazarkiewicz ma I i II stopień specjalizacji z chirurgii, doktorat, tytuły naukowe profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego. Dwukrotnie nadano mu tytuł doktora honoris causa (Wydział Medycyny Weterynaryjnej AR we Wrocławiu i Wydział Lekarski wrocławskiej AM). Jest członkiem zwyczajnym oraz członkiem honorowym wielu towarzystw naukowych zagranicznych i krajowych, m.in. Towarzystwa Chirurgów Polskich, Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, Deutsche Gesselschaft für Chirurgie, International College of Surgeons Poland Section, Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego. Od 1989 do 1991 r. był prezesem Zarządu Głównego Towarzystwa Chirurgów Polskich i w 1991 roku zorganizował 55. Kongres Chirurgów Polskich we Wrocławiu. Profesor dr hab. Bogdan Łazarkiewicz został uhonorowany wieloma nagrodami, medalami i odznaczeniami. Są to m.in.: Medal Komisji Edukacji Narodowej, Złoty Krzyż Zasługi oraz Krzyże Polonia Restituta – Kawalerski, Oficerski i Komandorski, a także prestiżowy dla lekarza Medal Gloria Medicinae.
Nic więc dziwnego, że tego październikowego dnia wychowankowie, patrząc to na profesora siedzącego w pierwszym rzędzie w otoczeniu rodziny, to znów na jego fotografię portretową w birecie i todze rektorskiej, wyświetlaną na ekranie, deklarowali: „To jest nasz mistrz”.
Tęskniąc do „Skłodowskiej-Curie”
Profesor dr hab. Zygmunt Grzebieniak wspomina chwile, gdy prof. Łazarkiewicz odchodził na emeryturę, a było to w roku 2000. – Profesor tłumaczył, że ukończył 70 lat i nie chce blokować etatu. On zawsze nam powtarzał, że trzeba wiedzieć, kiedy odejść, zrobić to w porę i umieć odejść – mówi. Tego dnia, jako ustępujący kierownik, pożegnał się ze wszystkimi i przeprosił, jeśli kogoś skrzywdził. – Teraz my wszyscy tęsknimy do historycznej kliniki przy Skłodowskiej-Curie, w której pracował prof. Jan Mikulicz-Radecki, a po II wojnie prof. Wiktor Bross – dodaje prof. Grzebieniak. Warto dodać, że odchodząc na emeryturę, prof. Łazarkiewicz zadeklarował gotowość pomocy konsultacyjnej odnośnie do pacjentów oraz spraw naukowych. Odżegnał się jednocześnie od ingerowania w codzienną pracę katedry i kliniki.
– Nasz mistrz przychodzi teraz do kliniki przy ul. Borowskiej, mimo że jest na emeryturze – uśmiechał się Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. – Nie opuszcza żadnego posiedzenia naukowego, żałobnego, czy też towarzyskiego Senatu. Jest obecny na inauguracji kolejnego roku akademickiego, podczas promocji doktorskich. Zawsze elegancki, pełen godności – dodał prof. Piotr Ponikowski, p.o. rektora Uniwersytetu Medycznego. – Pan profesor często pojawia się w izbie lekarskiej – potwierdzał dr Paweł Wróblewski, prezes DRL, który przed laty zdawał egzamin u prof. Łazarkiewicza i pamięta go z pracy w Szpitalu Kolejowym. – Zawsze chciałem być takim rektorem jak Pan – zwrócił się do Jubilata prof. Marek Ziętek, długoletni rektor wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego. – To prof. Bogdan Łazarkiewicz przeprowadził pierwsze demokratyczne wybory rektora naszej uczelni – przypomniał. Egzamin u profesora? Niezapominane przeżycie. – Poszedłem na egzamin „z głowy i szyi”, zadowolony, przygotowany… A tu „leczenie otwartego złamania przedramienia”, „wymień rodzaje sztucznych rozruszników serca” i „leczenie przepukliny pachwinowej”. „Ooo???” Marek odpowiedział na wszystkie pytania, ale najwyraźniej nie był to jego olśniewający sukces. – No, panie kolego. Trójkę mógłbym panu dać… – zaczął prof. Łazarkiewicz. – Ależ ja miałem odpowiadać z głowy i szyi – tłumaczył się student, który wciąż nie tracił nadziei. – Ach tak? – ożywił się profesor – to niech pan siada. Teraz będę pana pytać z głowy i szyi!
„Ty masz być u mnie!”
– Nigdy nie sądziłem, że dożyję 90. roku życia – przyznał Jubilat, gdy wysłuchawszy wystąpień oraz odczytu licznych listów gratulacyjnych, sam zabrał głos. – Urodziłem się – proszę pomyśleć – w pierwszej połowie ubiegłego wieku… W rodzinie katolickiej, patriotycznej… Profesor cofnął się w czasie do pamiętnej nocy majowej w 1935 roku, gdy do okna domu rodzinnego w Lublicy zapukał policjant z wieścią o śmierci marszałka Piłsudskiego. Państwo Łazarkiewiczowie zbudzili dzieci, polecając im się ubrać, by tę chwilę zapamiętały na zawsze. Potem była II wojna. Po niej przyjazd na Dolny Śląsk i nauka w ząbkowickim liceum. – „Quo usque tandem abutere, Catilina, patientia nostra? quam diu etiam furor iste tuus nos eludet? quem ad finem sese effrenata iactabit audacia? Nihilne te nocturnum praesidium Palatii, nihil urbis vigiliae, nihil timor populi, nihil concur-sus bonorum omnium, nihil hic munitissimus habendi senatus locus, nihil horum ora vultusque moverunt? Patere tua consilia non sentis? onstrictam iam horum omnium conscientia teneri coniurationem tuam non vides? Quid proxima, quid superiore nocte egeris, ubi fueris, quos convocaveris, quid consilii ceperis, quem nostrum ignorare arbitraris? O tempora, o mores!” – nauczyciel senior płynnie wyrecytował fragment pierwszej mowy Cycerona przeciwko Katylinie, a potem jeszcze fragment „Reduty Ordona”.
Nadeszła w życiu kolejna epoka: Wrocław. – Miałem szczęście – podkreślił profesor, opowiadając o wyróżnieniu, jakim była – w tak młodym wieku – asystentura u prof. Tadeusza Marciniaka. Po zakończeniu dwuletniej służby wojskowej postanowił kontynuować pracę w „Rydygierze”, ale… – Nie, ty będziesz pracował u mnie! – usłyszał od prof. Wiktora Brossa (który był konsultantem chirurgii w Szpitalu Wojskowym). Rozpoczął więc pracę w II Katedrze i Klinice Chirurgii. Tak to się zaczęło. Oczywiście, słuchacze prof. Bogdana Łazarkiewicza w sali hotelu Haston zadawali sobie pytanie o jeszcze jedną tajemnicę szczęścia.
Od Wiesławy do Helenki
– Często pytają państwo, gdzie poznałem moją żonę? – Profesor zamilkł na sekundę i uśmiechnął się łobuzersko. – A… w prosektorium! Sala gruchnęła śmiechem. Otóż kiedy w latach 50. prowadził ćwiczenia ze studentami, była wśród nich przyszła stomatolog, Wiesława Adam… – Poczekałem, aż zda egzamin, i wtedy ją zapytałem. Asystentowi się nie odmawia, więc… Profesor, mówiąc o Żonie, podziękował za wspólnie przeżyte lata. Doktor n. med. Wiesława Łazarkiewicz jest specjalistką z zakresu ortodoncji. Do emerytury była adiunktem w Katedrze Ortodoncji AM, potem prowadziła gabinet prywatny. Obie córki państwa Łazarkiewiczów ukończyły stomatologię. Obecnie każda z nich prowadzi praktykę prywatną. Starsza Ewa jest specjalistką z zakresu protetyki, a Edyta (żona prof. Wojciecha Kielana) obroniła doktorat i jest ortodontą. Jej dzieci są także stomatologami. W 2019 r. urodziła się pierwsza prawnuczka, Helenka. – Wiele osób mi mówi, że miałem w życiu szczęście. Ale ja zawsze mówię, że na szczęście trzeba zapracować, trzeba mu pomagać – stwierdził poważnie prof. dr hab. Bogdan Łazarkiewicz.
Ze szlachetnego kruszcu
Zwieńczeniem wspomnień i życzeń było uhonorowanie Jubilata odznakami, wyróżnieniami. Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk wręczył mu Złotą Odznakę Miasta Wrocławia. Przypomniał słowa noblistki Olgi Tokarczuk o tym, że Wrocław powojenny był miastem odbudowywanym z miłością. – I pan profesor Bogdan Łazarkiewicz należy do tych, którzy je wtedy odbudowywali. Doktor Paweł Wróblewski, prezes DRL, wręczył Jubilatowi statuetkę prof. Jana Mikulicza-Radeckiego – patrona DIL. Dr Dariusz Lewera – przewodniczący Kapituły i dr hab. Barbara Bruziewicz-Mikłaszewska wyróżnienie im. prof. Zdzisława Wiktora – statuetkę „Stetoskop prof. Zdzisława Wiktora”. Ksiądz prof. PWT dr hab. Andrzej Tomko podarował Bogdanowi i Wiesławie Łazarkiewiczom wykuty w kruszcu symbol Świętej Rodziny. Było to nawiązanie do ich niedawnych „diamentowych godów”, bowiem 22 czerwca 2019 r. państwo Łazarkiewiczowie obchodzili 60. rocznicę ślubu.
Strumienie do źródła
Czas biegł, w sali z niecierpliwością czekano na tę część nieoficjalną, kiedy można już podejść i w cztery oczy powiedzieć serdeczne słowa: „Dziękuję!”, „Czy pamięta pan profesor ten dzień, gdy…”.
Świętowanie zaczęło się na dobre. Kolejki do Jubilata, jak żywe strumyki, popłynęły z każdej strony. Przybyły też grupy zorganizowane. W ogólnym zamieszaniu dał się słyszeć chór: – Żo-na! Żo-na! – to uczniowie otoczyli swego profesora, domagając się obecności dr Wiesławy Łazarkiewicz, która dołączyła do roześmianej gromadki. Ale nawet trudno było uchwycić ten moment w obiektywie, bo za chwilę podeszli kolejni winszujący. Jubilata przysłoniła kolejna para, otoczył krąg postaci. Aż ten strumień porwał go ze sobą. Wszyscy zniknęli w czeluściach sąsiedniej sali biesiadnej, by tam świętować przy suto zastawionych stołach. Bo przecież szczęściu w życiu trzeba pomagać.
Aleksandra Solarewicz

