Komentarz aktualny Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Okres wakacyjny zaowocował przewidywanym wzrostem zachorowań na COVID-19. Wszak jednym z podstawowych warunków sprzyjających pandemii jest duża mobilność żywicieli wirusa, a tej pomagały wakacyjne rozjazdy. Dziś jeszcze nie wiemy, czym zaowocuje powrót dzieci i młodzieży do szkół. Taką decyzję podjęli eksperci, uznając, że koszty społeczne i ekonomiczne „zamrożenia” edukacji byłyby wyższe, niż konsekwencje ewentualnego wzrostu zachorowań. A do tego wszystkiego wchodzimy w jesienny okres grypowo-przeziębieniowy: konia z rzędem temu, kto bez badań molekularnych rozróżni COVID-19 od „zwykłego” przeziębienia…

Z drugiej strony wiemy już trochę o wirusie SARS-CoV-2: nie jest aż tak groźny, jak się obawiano – dystans społeczny, zasłanianie ust i nosa tam, gdzie nie można go zachować oraz częste mycie i dezynfekcja rąk pozwalają w znacznym stopniu zmniejszyć ryzyko zainfekowania. Oczywiście, aby wyciągnąć ostateczne wnioski, należy poczekać na wieloośrodkowe, opracowane statystycznie na dużych grupach badania populacyjne, dokonane przez akredytowane ośrodki badawcze, ale już teraz coraz bardziej jest widoczne, że dużo większym zagrożeniem od wirusa SARS-CoV-2 jest strach wywoływany przez nieodpowiedzialne media i fałszywe autorytety.

W pierwszym przypadku dominuje manipulacja faktami w taki sposób, aby wygrać z konkurencją w epatowaniu najprostszą emocją: strachem. Dla przykładu – tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego, który wiadomo, jakie emocje budzi, jeden z naszych lokalnych dzienników próbował udowadniać, powołując się na wątpliwe, pojedyncze doniesienia ze świata, że dzieci zarażone wirusem SARS-CoV-2 są o wiele bardziej niebezpieczne niż dorośli, choć wnioski WHO są dokładnie odwrotne.

W drugim przypadku fałszywe autorytety działają podobnie, lecz tu miejsce manipulacji częściej zajmuje zwykłe niedouczenie i powierzchowność pozyskanej „wiedzy”. Pandemia obnażyła wiele słabości współczesnego świata, między innymi systemu edukacji, pokazując, że nie da się na siłę oświecić ciemnoty, zaś sama umiejętność posługiwania się wyszukiwarką internetową to nie wszystko. I niestety, dotyczy to także osób z naszej branży, które twierdzą publicznie, że nie ma epidemii, bo wirus SARS-CoV-2 nie spełnia postulatów Kocha, albo że badanie RT-PCR sam twórca uznał za nieprzydatne do diagnozowania COVID-19. Tyle, że nie doczytali już, iż Robert Koch swoje postulaty ustanowił jeszcze przed odkryciem wirusów, że wirusów nie da się namnożyć na pożywkach jak bakterii, więc nie można wyizolować czystej kultury, nikt też dzisiaj nie będzie narażał zdrowego człowieka na chorobę, zarażając go wyizolowanym drobnoustrojem, skoro są inne, bezpieczniejsze metody. Postulaty Kocha mają dziś znaczenie historyczne, a odnośnie do wirusów stosuje się zasady Fredricksa i Relmana, które SARS-CoV-2 spełnia. Zaś Kary Banks Mullis, twórca metody łańcuchowej reakcji polimerazy, czyli PCR, był bardzo barwną i kontrowersyjną postacią, twierdził np. że AIDS nie jest wywoływany przez wirusa HIV, a do tego zmarł… w zeszłym roku, więc o SARS-CoV-2 nie mógł słyszeć. Niemniej jego metodą wykrywa się dziś niemal wszystkie wirusy, m.in. grypy. Nobel też wymyślił dynamit do zupełnie innych celów niż go potem zastosowano. Dlatego apeluję do Koleżanek i Kolegów o aktywny udział w edukacji społecznej, bo dziś media kreują na autorytety głównie niedouczonych celebrytów i surferów, na których łatwiej zarobić, niż na nudnych autorytetach naukowych. Nie pozostaje więc nic innego, jak powrót do pracy organicznej w środowiskach.

Ale wracając do aktualnej sytuacji – wchodzimy w kolejny okres wyzwań, jakie niesie ze sobą stan pandemii. Nie powitamy w tym roku uroczyście nowych adeptów naszego zawodu. Z przyczyn oczywistych prawa wykonywania zawodu rozdamy w sposób minimalizujący zagrożenie rozprzestrzenienia SARS-CoV-2. Miejsca szkoleń i kursów zajęły webinaria. Skala zachorowań na COVID-19 i zbliżający się okres grypowy spowodują, że główny ciężar walki z pandemią spadnie na barki lekarzy pierwszego kontaktu. Nowy minister zdrowia już zapowiedział, że zwiększy się dostęp do badań molekularnych, zaś my zaczęliśmy gromadzić indywidualne środki ochrony osobistej, które tym razem trafią do Koleżanek i Kolegów pracujących na pierwszej linii frontu w opiece ambulatoryjnej. Aktualnie mamy 47 000 masek FFP2. Liczymy, że Fundacja Lekarze Lekarzom zakupi jeszcze fartuchy. Zachęcam do zgłaszania do Izby swojego zainteresowania otrzymaniem takich środków. Czekamy do 25 września, a potem podzielimy zgromadzony sprzęt na liczbę zgłoszonych osób.

Paweł Wróblewski