Terapia szokowa przed wyborami - Zdrowie nie ma barw politycznych Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Z lek. Marią Kłosińską, koordynatorką mediów Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie im. prof. J. Nielubowicza rozmawia Magdalena Janiszewska. (Fot. z archiwum M.K.)

12 września 2019 roku Prezydium Dolnośląskiej Rady Lekarskiej, uchwałą nr 85/2019, poparło kampanię Narodowy Kryzys Zdrowia pod hasłem „Polska to chory kraj”. Akcja, z mocnym spotem o sytuacji w ochronie zdrowia, zatacza coraz szersze kręgi. Jej partnerami są: Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych, Okręgowa Izba Aptekarzy w Warszawie, Stowarzyszenie Pielęgniarki Cyfrowe, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, Porozumienie Rezydentów OZZL, Fundacja „My pacjenci”, Stowarzyszenie NEUROFIBROMATOZY POLSKA, Fundacja Alivia, Ogólnopolski Związek Zawodowy Fizjoterapeutów, Ogólnopolski Związek Zawodowy Psychologów. OIL w Warszawie przygotowała manifest i postulaty skierowane do polityków wszystkich partii, apelując przy tym o jedność ponad podziałami w prowadzeniu odpowiedzialnej polityki zdrowotnej. Poparcie dla postulatów można wyrazić na stronie: polskatochorykraj.pl.

Zdrowie nie ma barw politycznych

Spot, który wypuściła OIL w Warszawie, pokazuje w sposób metaforyczny walkę polityczną wokół ochrony zdrowia jako partię szachów. Przedstawiciele zwaśnionych partii są tak bardzo pochłonięci grą, że nie zauważają swojego nieodpowiedzialnego zachowania prowadzącego system ochrony zdrowia do ruiny. Sytuacja jest patowa, bo reforma ochrony zdrowia to trudny temat, wymagający wspólnego działania i odłożenia na bok partykularnych interesów.

POSTULATY

  1. Osiągnięcie minimalnych publicznych nakładów na system ochrony zdrowia nie mniejszych niż 6,8% produktu krajowego brutto do końca roku 2021 oraz 9% PKB do końca 2030 r.
  2. Utworzenie wspólnego Ministerstwa Zdrowia i Polityki Społecznej już od nadchodzącej kadencji parlamentu.
  3. Podjęcie natychmiastowych działań prowadzących do osiągnięcia średnich wskaźników długości i jakości życia oraz wyleczalności z powodu chorób nowotworowych i sercowo-naczyniowych co najmniej na poziomie średniej Unii Europejskiej, nie później niż do 2024 r.
  4. Wprowadzenie maksymalnego czasu oczekiwania na pomoc lekarską lub badanie medyczne, określonego przez naukowców i lekarzy zajmujących się konkretnym zagadnieniem zdrowotnym.
  5. Zabezpieczenie miejsc opieki długoterminowej i geriatrii poprzez osiągnięcie średnich wskaźników Unii Europejskiej do 2024 r.
  6. Znacznie wyższy standard profilaktyki dziecięcej.

Na początku września w wielu miastach Polski pojawiły się billboardy i plakaty z napisem „Polska to chory kraj”, układającym się w kontur mapy naszego kraju. O co chodzi, kto stoi za tym bądź co bądź kontrowersyjnym hasłem, partie polityczne? – pytali zdezorientowani użytkownicy mediów społecznościowych. Szybko okazało się, że slogan wymyślili lekarze z Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. To hasło przewodnie Narodowego Kryzysu Zdrowia, kampanii społecznej skierowanej do Polaków. Medycy chcą, by obywatele jeszcze przed wyborami parlamentarnymi zmusili polityków do działania w zakresie zdrowia. Postawili diagnozę i wskazali, jak leczyć niewydolny system. O kampanii i szansach na jej powodzenie z lek. Marią Kłosińską rozmawia Magdalena Janiszewska.

Magdalena Janiszewska: „Statystyki zrodziły potrzebę ogłoszenia Narodowego Kryzysu Zdrowia” – tak 9 września, podczas konferencji prasowej inaugurującej kampanię, mówił lek. Łukasz Jankowski, prezes OIL w Warszawie. O jakie statystyki konkretnie chodzi?

Lek. Maria Kłosińska: Każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci około 100 000 Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej. Średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, w kolejce do kardiologa dziecięcego czekamy 12 miesięcy. Na 1000 mieszkańców Polski przypada średnio 2,4 lekarza – to najmniej w całej UE, gdzie średnia wynosi 3,8.

To tylko kilka zatrważających statystyk, które zmusiły nas do ogłoszenia Narodowego Kryzysu Zdrowia. Będąc lekarzami, codziennie stawiamy diagnozy „Jest Pan/i chory/a” i zalecamy leczenie. Ochrona zdrowia znajduje się w kryzysie, polska ochrona zdrowia jest chora – to nasza diagnoza, którą przedstawiamy również w spocie oraz w manifeście, a postulatami wskazujemy leczenie. Postulaty to nasza recepta. Liczymy, że doczeka się ona realizacji, a za realizację odpowiadają politycy. Spot, postulaty i manifest są dostępne na: www.polskatochorykraj.pl

M.J.: Spot, postulaty i manifest, w gorącym okresie przedwyborczym, przebiły się już do świadomości społecznej? Liczba podpisów zebranych pod manifestem odzwierciedla społeczne zainteresowanie problematyką ochrony zdrowia?

M.K.: Cała kampania stanowi zachętę do tego, by się nad nią pochylić. W żadnym razie nie chodzi nam jednak o liczbę podpisów. Gdyby tak było, to przeprowadzilibyśmy tę akcję inaczej. Nasze doświadczenia jednoznacznie wskazują, że zbieranie podpisów nie może być celem samym w sobie, ponieważ to nie liczba podpisów zmieni(a) ochronę zdrowia. Podpisy to jeden z wyrazów poparcia. Obecnie jest ich 33 tysiące.

Dzięki skrupulatnie zaplanowanej kampanii społecznej mamy szansę dotrzeć do 38 mln odbiorców. Proszę zauważyć, że w ostatnich tygodniach ochrona zdrowia jest jednym z najczęściej podejmowanych tematów. O tym się mówi i pisze. 169 billboardów w różnych miastach Polski, spot emitowany w telewizji, nagłaśnianie kampanii w mediach – wszystko to przyniosło efekty.

M.J.: A konkretnie, co udało się już osiągnąć?

M.K.: 33 tysiące osób podpisało manifest i 6 postulatów. Zdrowie, a więc warunki leczenia naszych pacjentów oraz wykonywania naszej pracy, stały się jednymi z najważniejszych tematów przed wyborami. Większość komitetów lub partii politycznych odpowiedziało na nasz apel. Za pośrednictwem mediów lub listownie poinformowali nas, że są gotowi do ponadpartyjnego zakończenia Narodowego Kryzysu Zdrowia oraz realizacji postulatów.

Naszym priorytetem jest uwrażliwianie społeczeństwa na realną potrzebę pilności zmian w opiece zdrowotnej. Zdrowie to naprawdę nasza wspólna sprawa, zdrowie nie ma barw politycznych, jest częścią życia i realnych problemów dnia codziennego.

M.J: Zdrowie nie ma barw politycznych. Hasłu „Polska to chory kraj” – ze względu na jego dwuznaczność – czasem się je przypisuje. Wystarczy prześledzić wnikliwie wpisy w mediach społecznościowych, by odkryć, że osób odbierających to hasło bardzo dosłownie nie brakuje...

M.K.: Hasło i kampania są odważne. Żeby mówić o problemach ochrony zdrowia trzeba mieć tę odwagę. Dlatego zainicjowaliśmy odważną kampanię społeczną mówiącą prawdę. Stawiającą diagnozę i zawierającą propozycję leczenia – manifest i postulaty.

Przygotowując kampanię, postawiliśmy na merytorykę. Uwagę odbiorców chcemy skupić na smutnych danych, ukazujących dysfunkcje systemu ochrony zdrowia. „Polska to chory kraj, bo mamy najmniej lekarzy w UE: 2,4/1000 mieszkańców”; „Polska to chory kraj, bo czas w kolejce do endokrynologa to 24 miesiące”, „Polska to chory kraj, bo jesteśmy jedynym dużym państwem UE odnotowującym wzrost śmiertelności na raka piersi”. To nie same hasła są szokujące, tylko dane. Uleczenie Polski, uleczenie tego systemu należy zacząć od współdziałania pacjentów, lekarzy i polityków.

M.J.: Systemowe dysfunkcje z Pani perspektywy, rezydenta pediatrii to... Czego, Pani zdaniem, brakuje tej specjalności w Polsce?

M.K.: Wielu rzeczy, ale jedną z nich jest niewystarczająca liczba lekarzy. Podkreślamy to wyraźnie w kampanii. Brakuje też leków, i mówię to z całą stanowczością – właściwie każdy z nas brał udział w jakieś „zrzutce” na leczenie, które jest zgodne z EBM, ale nie jest refundowane, albo jest refundowane na takich warunkach, że nie obejmuje tego konkretnego pacjenta. Nie tak to powinno wyglądać. Sześć postulatów kampanii mówi właściwie wprost o problemach każdej specjalności lekarskiej.

M.J.: Czy spotykając się z tymi wszystkimi problemami w swojej codziennej pracy nie ma Pani czasami dość?

M.K.: Staram się stawiać czoła problemom, szukać rozwiązań, podobnie jak inni lekarze działający w samorządzie zawodowym. W medycynie musimy dążyć do tego, by realne stawało się to, co uchodzi za niemożliwe. Kiedyś na przykład nie było antybiotyków czy szczepień. Jeżeli przełomy możliwe są w leczeniu, to w innych obszarach również. Wierzę, że dotyczy to całej ochrony zdrowia.