Co nowego w... medycynie Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

ROZPOZNANIE CUKRZYCY ZA POMOCĄ SMARTFONU CORAZ BLIŻEJ

W trakcie corocznej sesji naukowej American College of Cardiology w Nowym Orleanie zaprezentowano aplikację umożliwiającą wykrycie cukrzycy z wykorzystaniem kamery i latarki smartfonu. Jej twórcami są naukowcy z University of California w San Francisco, którzy za pomocą metody fotopletyzmografii (PPG) i kamery smartfonu chcieli sprawdzić możliwość wykrycia zmian w naczyniach krwionośnych zaburzających przepływ krwi. Do takich zmian może dochodzić już we wczesnych stadiach tej choroby.

W badaniu wykorzystano udoskonaloną wersję jednej z najczęściej pobieranych aplikacji do pomiaru tętna – Azumio Instant Heart Rate. Dzięki wykorzystaniu uczenia maszynowego (ang. deep learning) i kamery smartfonu naukowcy obserwowali zmiany parametrów światła latarki odbitego od opuszki palca. Ponieważ każde uderzenie serca tłoczy krew do drobnych naczyń krwionośnych, ulegają one rozszerzeniu, zwiększając ilość odbitego światła. Zebrane w ten sposób dane mogą łatwo zostać przekształcone w formę graficzną i przetworzone za pomocą telefonu. Za sprawą opracowanego przez badaczy algorytmu uczenia rozpoznającego zmiany cukrzycowe w naczyniach na podstawie sygnału PPG udało się zidentyfikować osoby chorujące na cukrzycę w ponad 72% przypadków.

Co więcej, taki smartfonowy test wykazywał silną, ujemną wartość predykcyjną wynoszącą 97% (czyli na każde 100 osób, u których aplikacja nie rozpoznała cukrzycy, 97 w rzeczywistości jej nie miało). Po uwzględnieniu czynników ryzyka, takich jak wiek, płeć, wskaźnik masy ciała i pochodzenie etniczne, zdolność do prawidłowej klasyfikacji diagnostycznej osoby badanej wzrosła do 81%. Pozytywny wynik testu będzie wymagał konsultacji z lekarzem w celu potwierdzenia diagnozy i ustalenia odpowiedniego leczenia. ■

NOWATORSKIE PLOMBY O DWUKROTNIE WIĘKSZEJ WYTRZYMAŁOŚCI

Jak donosi „Scientific Reports and Dental Materials” naukowcy z Oregon Health & Science University opracowali innowacyjny materiał wypełnienia dentystycznego, który jest dwa razy odporniejszy na wyszczerbienia i pękanie od standardowych plomb. Nowa technologia wypełnienia wykorzystuje dodatek tiouretanu – materiału powszechnie stosowanego do produkcji powłok ochronnych np. w samochodach i na pokładach łodzi.

Oligomery tiouretanu dodane do kompozytów, z których robi się plomby, już na podstawie wyników wcześniejszych badań wykazały swoje właściwości zwiększające odporność wypełnień na pękanie i kruszenie się. Takie połączenie wiązało się jednak ze wzrostem układu lepkości utrudniającym zastosowanie materiałów tego typu w praktyce klinicznej. Dopiero badaczom z zespołu dr Carmem Pfeifer, jako pierwszym na świecie, udało się połączyć standardowe kompozyty z tiouretanem w taki sposób, że wykazują one do 35% mniejsze naprężenia i jednocześnie podwajają wartość swoich właściwości mechanicznych bez zmiany lepkości materiału. – Mocniejsze i trwalsze materiały dentystyczne oznaczają, że pacjenci nie będą musieli tak często naprawiać lub wymieniać starych wypełnień. To nie tylko oszczędza pieniądze, stres i czas, lecz także zapobiega poważniejszym problemom i bardziej intensywnemu leczeniu – przekonuje dr Pfeifer.

Wynikiem prac zespołu autorki badania jest również nowe spoiwo o 30% mocniejsze po sześciu miesiącach użytkowania od innych materiałów. Wykorzystano w nim szczególny rodzaj polimeru zwany (met)akrylamidem, który jest znacznie bardziej odporny na uszkodzenia w wyniku działania wody, bakterii i enzymów w jamie ustnej, niż standardowe kleje stosowane obecnie w stomatologii. – Dzisiejsze wypełnienia dentystyczne są obliczone na około 7-10 lat, potem wypadają, ulegają uszkodzeniu lub w inny sposób tracą swoje właściwości. Czasami pękają pod wpływem żucia, a czasami tworzą się przerwy między plombą a zębem, co umożliwia bakteriom wnikanie do wnętrza zęba i powoduje dalsze uszkodzenie tkanki. Tymczasem za każdym razem, kiedy wymieniamy plombę, ząb pod nią staje się słabszy i słabszy. W końcu to, co zaczęło się jako mała dziurka, może doprowadzić do uszkodzenia kanału korzeniowego, utraty zęba, a nawet infekcji zagrażającej życiu – wyjaśnia dr Pfeifer. ■

ANTYKONCEPCJA SKUTECZNA NIE U WSZYSTKICH KOBIET

Zdaniem autorów badania opublikowanego na łamach „Obstetrics & Gynecology” u niektórych kobiet występuje specyficzny gen, który rozkłada hormony zawarte w środkach antykoncepcyjnych. Dlatego nawet w trakcie ich stosowania mogą one zajść w ciążę.

Naukowcy z Kampusu Medycznego Anschutzów przy Uniwersytecie Kolorado przebadali 350 młodych kobiet, które stosowały implanty antykoncepcyjne. U około 5% z nich zidentyfikowano gen CYP3A7*1C kodujący enzym, który rozkłada hormony wykorzystywane w środkach zapobiegających ciąży. Powyższy gen wykazuje aktywność u kobiet w życiu płodowym, tuż przed urodzeniem wyłącza się. Okazuje się jednak, że u niektórych kobiet pozostaje nadal aktywny aż do wieku dorosłego. I przez cały ten czas wpływa na wydzielanie enzymu ograniczającego działanie środków antykoncepcyjnych. – Enzym ten rozkłada hormony wykorzystywane w celu kontroli urodzeń i zwiększa u kobiet ryzyko zajścia w ciążę podczas stosowania środków antykoncepcyjnych, zwłaszcza w niskich dawkach – podsumowuje dr Aaron Lazorwitz, koordynator projektu. ■

DIETA NA CHOROBĘ ALZHEIMERA?

Wynik eksperymentu przeprowadzonego na myszach spowodował cofnięcie u nich objawów choroby Alzheimera – donosi „Journal of Biological Chemistry”.

W swoim doświadczeniu badacze z University of Southern California wykorzystali dwie substancje, tj. jeden ze składników zielonej herbaty – galusan epigallokatechiny – oraz kwas felurowy, który znaleźć można m.in. w marchwi, pomidorach czy ryżu. Ich ilość była dobrana i podawana zwierzętom w proporcjach, które człowiek mógłby sobie zapewnić w ramach odpowiednio zbilansowanej diety. Myszy poddawano różnym neurofizjologicznym testom (np. zdolność pokonania prostego labiryntu sprawdzająca pamięć przestrzenną). – Po trzech miesiącach skojarzona terapia całkowicie przywróciła pamięć przestrzenną i myszy z chorobą Alzheimera wypadały równie dobrze jak zdrowe – tłumaczy jeden z autorów badania, prof. Terrence Town.

Naukowcy sądzą, że dwie substancje będące przedmiotem badania nie tylko zapobiegają powstawaniu złogów białka – beta-amyloidu – obecnych w mózgach osób chorych na chorobę Alzheimera, ale również dodatkowo wydają się osłabiać stany zapalne i stres oksydacyjny w mózgu leżące u podstaw rozwoju tego schorzenia u ludzi. Choć wiele wyników uzyskanych w badaniu na gryzoniach nie można w linii prostej przełożyć na ludzi, jego rezultaty dają przynajmniej częściową nadzieję na możliwość zapobiegania demencji za pomocą składników roślinnych oraz skuteczniejszą terapię skojarzoną choroby. – Nie trzeba byłoby czekać 10 czy 12 lat na wprowadzenie nowego leku na rynek; zmienić dietę można natychmiast – dodaje prof. Town. ■

OCZY ZWIERCIADŁEM DUSZY I… POCZĄTKÓW CHOROBY ALZHEIMERA

Odpowiednia dieta może być pomocna w kontroli objawów choroby Alzheimera, a rutynowe badanie okulistyczne może pomóc rozpoznać jej wczesne stadium, zanim jeszcze pojawią się objawy utraty pamięci.

Sieć naczyń krwionośnych w siatkówce zdrowego oka tworzy gęstą „pajęczynę”, która w przypadku osób cierpiących na chorobę Alzheimera staje się znacznie bardziej przerzedzona, w niektórych miejscach niemal niewidoczna. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez naukowców z Duke University Medical Center, które zostało opublikowane na łamach czasopisma „Ophthalmology Retina”. Badacze przebadali dwieście osób, spośród których 39 cierpiało na chorobę Alzheimera, 37 miało lekkie zaburzenia zdolności poznawczych, a 133 były zdrowe. Do badań naczyń siatkówki oka zastosowano nowoczesną, nieinwazyjną metodę tzw. angiografii optycznej koherentnej tomografii (OCTA).

Co ważne, zaobserwowana w badaniu prawidłowość jest statystycznie istotna także po uwzględnieniu innych zmiennych, m.in. płci, wieku czy poziomu edukacji. Stwierdzono również, że obraz unaczynienia siatkówki oka różni się u osób z chorobą Alzheimera i tych z lżejszymi zaburzeniami zdolności poznawczych. To ważne ustalenia biorąc pod uwagę aktualną sytuację w diagnostyce i leczeniu tej choroby – mimo wielu badań naukowych oraz zwiększającej się globalnie liczby rozpoznań tego schorzenia, nadal brakuje zarówno skutecznej metody terapii, jak i wczesnej diagnostyki choroby Alzheimera. ■

oprac. Mariusz Kielar