Wydarzyło się - „Lekarz jako autor i bohater literacki. Lekarz na wojnie” Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Fot. A.S.

II Ogólnopolska Konferencja Naukowa we Wrocławiu, 25.10.2019 r.

„Lekarz jako autor i bohater literacki. Lekarz na wojnie”

– Podczas wojny milczą muzy, a lekarze… – żartowała dr hab. Ewa Baum, która wraz z prof. dr. hab. Tomaszem Małyszkiem, dr hab. Barbarą Bruziewicz-Mikłaszewską, prof. dr hab. Anną Wzorek i dr. Przemysławem Słowińskim otworzyła II konferencję naukową dotyczącą lekarzy w literaturze. Odbyła się ona 25 października w Instytucie Filologii Germańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Zaprezentowano wówczas postacie dziesiątek bohaterów w białych kitlach, czepkach pielęgniarskich, habitach i mundurach.

Sesję rozpoczął prof. dr hab. Piotr Szyber, transplantolog, wieloletni kierownik Kliniki Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Transplantacyjnej w Akademickim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu oraz autor wspomnień „Moja Akademia Medyczna 1965-2018. Abecadło Szybera” (Oficyna Wydawnicza Atut, Wrocław 2019). Wyznał, że decyzja o pisaniu zapadła w czasie choroby nowotworowej. – Żeby nie zwariować, trzeba coś robić – podsumował z humorem. – Miałem różnych ciekawych pacjentów, wśród których są znani naukowcy. Ale brak u mnie informacji skandalizujących – zaznaczył. Profesor planuje już drugą książkę, w której chce opowiedzieć o swoich ciekawych pacjentach, np. świadkach Jehowy oraz Cyganach. Zaciekawieni czytelnicy nie pozwolili profesorowi Szyberowi spokojnie opuścić biblioteki, w której odbywała się konferencja. Otoczyli go kręgiem, dyskusje toczyły się jeszcze w korytarzu. A tymczasem w bibliotece rozpoczęły się… przygotowania do wojny.

Pionierzy i odkrywcy

Najwięcej odwołań było do ostatniej z wielkich wojen. Nic dziwnego, jej świadków wciąż nie brakuje. Kilka referatów dotyczyło jednak początków nowożytnej medycyny wojennej. Dr Jan Pacholski, mówiąc o Theodorze Fontane’u, udowodnił, że świetnym korespondentem wojennym może być również aptekarz. Dr Krzysztof Prętki (UM Karola Marcinkowskiego w Poznaniu) w swoim exposé omówił „Udział lekarzy w kształtowaniu się polskiego modelu opieki zdrowotnej podczas I wojny światowej”. Dr Przemysław Słowiński (Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim), przywołując „Lekarki, pielęgniarki, sanitariuszki. Polki na linii frontu”, przypomniał o tym, jak kształtował się zawód pielęgniarski. Powszechnie znana jest Florence Nightingale, jako pionier światowego pielęgniarstwa, ale kto pamięta o Marii Epstein – pielęgniarce i dominikance, prekursorce szkolnictwa pielęgniarskiego na terenie naszego kraju?

Pod prostymi tytułami jawiły się odkrycia, paradoksy i ciekawostki. Prof. Małgorzata Krzysztofik (UJK w Kielcach) w „Etosie lekarza i sanitariusza w świetle wojskowych instrukcji i poradników medycznych z czasów II Rzeczpospolitej” przekonywała, że dawne szpitala polowe z racji złej organizacji przynosiły tyle samo ofiar co same walki. A do tego pojawiali się w nich pacjenci, którzy specjalnie zakażali się chorobami wenerycznymi, żeby spędzić czas walk poza frontem, w bezpiecznym lazarecie. Pani profesor przytoczyła znamienite słowa Napoleona Bonapartego: „Na wojnie trzy ćwierci stanowią czynniki moralne”.

O polskim Schindlerze

Kiedy prof. Anna Wzorek opowiadała historię „Doktora Eugeniusza Łazowskiego »immunologiczną wojnę z Niemcami«” (autora książki „Prywatna wojna. Wspomnienia lekarza-żołnierza 1939-1944”), przed oczami słuchaczy rozegrał się film sensacyjny. Dr Łazowski od jesieni 1939 roku pracował w Stalowej Woli i współpracował z ZWZ. Pracował razem z nim kolega, radiolog dr Stanisław Matulewicz. Ten wcześniej odkrył, że krew osób zakażonych niegroźną bakterią Proteus OX19 daje podczas testów wyniki identyczne jak przy zakażeniu tyfusem plamistym. Obaj lekarze zaczęli szczepić swoich pacjentów tą niegroźną bakterią, a próbki wysyłali do niemieckich laboratoriów. Niemcy spanikowali. Okolice Stalowej Woli ogłosili terenem objętym zarazą, zaprzestali tam akcji wywózek. Dr Łazowski fałszował też za pomocą odczynników próbki krwi Żydów, dla których zakażenie tyfusem było biletem „na rozwałkę”. Ten „polski Schindler” uratował przed śmiercią, wywózką do obozów koncentracyjnych i na przymusowe roboty do Rzeszy ok. 8 tys. ludzi. To także dr Eugeniusz Łazowski już 30 lat temu stwierdził, iż Niemcy już zapominają, że są odpowiedzialni za swoje zbrodnie. W przyszłości powiedzą, że tych zbrodni dokonywali „naziści, faszyści, hitlerowcy” – ostrzegał swoich rodaków. – I przepowiednia ta spełniła się na naszych oczach – przyznała prof. Wzorek.

Czas zagłady inteligencji

Najbardziej mroczne momenty historii kryją w sobie fakty niezrozumiałe, absurdalne, czasem wręcz groteskowe. Dr Wojciech Paszyński (Krakowska Akademia im. A.F. Modrzewskiego) żywo i z dystansem opowiedział historię zażyłości wielkiego zbrodniarza i wroga Żydów z jedynym przedstawicielem tego narodu. Ten pierwszy to Austriak, niespełniony malarz, drugi – lekarz leczący z oddaniem owego Austriaka oraz jego matkę Klarę. Do końca Adolf Hitler żywił wdzięczność do dr. Eduarda Blocha za troskę i oddanie wobec swej śmiertelnie chorej matki, a ten drugi – już jako uciekinier w USA – konsekwentnie wspominał Hitlera jako miłego, wrażliwego młodzieńca… Jego jedynego Hitler nazywał „Edeljude” – szlachetny Żyd i jemu jedynemu oficjalnie pozwolił żyć.

A przecież plan Niemców wobec Żydów i innych mniej wartościowych narodów był jasny. Mówił o tym prof. dr hab. Jerzy Gapys (UJK) w referacie „Zagłada elit. Eksterminacja inteligencji polskiej w latach 1939-1945 na kartach pamiętnika Wincentego Sobolewskiego – lekarza sandomierskiego”. Według pewnej teorii, inteligencja ma stanowić 10% społeczeństwa. Niemcy uznali, że niszcząc owe 10%, zniszczą cały naród. Po to zresztą prowadzili na okupowanych ziemiach polskich kampanię propagandową przeciwko inteligencji („to oni są winni waszej biedzie” – wmawiali prostym ludziom) oraz rozpijali, demoralizowali Polaków. Te ostatnie działania miały potem dać argument o udziale Polaków w mordowaniu Żydów.

Drogi kresowych lekarzy

Tam, gdzie mowa o lekarzach końca II RP, nie mogło zabraknąć dwóch pasjonatów Kresów, dr. n. med. Zbigniewa i Krzysztofa Kopocińskich (105. Kresowy Szpital Wojskowy w Żarach). Tułaczkę polskich lekarzy wojskowych przedstawili oni w kontekście trzech konfliktów: polsko-sowieckiego, polsko-niemieckiego i polsko-ukraińskiego. Najpierw w opowieści pt. „Służba lekarza wojskowego, wojna i okupacja z perspektywy cichociemnego Alfreda Paczkowskiego”, a potem w naznaczonej tragizmem i humorem historii pt. „Wojna obronna 1939 roku i pobyt w obozie internowanych na Węgrzech we wspomnieniach absolwenta Szkoły Podchorążych Jana Kwoczyńskiego”. Kresowymi piaszczystymi drogami podążyło jeszcze dwoje referentów, dr Jacek Hałasz (Gdański Uniwersytet Medyczny) w „Z okupowanego Lwowa… Lekarz w obliczu wojny we wspomnieniach Tadeusza Kielanowskiego” oraz „Na SOR-ze 7 dni w tygodniu… Major dr Stanisław Stuchły i tajna chirurgia w Nowym Sączu” autorki tego tekstu, reprezentującej kwartalnik „Cracovia Leopolis”. Wiadomo, że wielu lekarzy-partyzantów z dawnej Małopolski wschodniej zawędrowało po wojnie na Dolny Śląsk.

Literackie świadectwa epoki

Tradycyjnie, pojawiły się nawiązania do dzieł fabularnych. Były to „Militarne i medyczne wątki w prozie Jarosława Iwaszkiewicza” (dr Bartłomiej Siek i dr Piotr Paluchowski z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego) oraz „Obraz wojny w twórczości pisarza i lekarza Michaiła Bułhakowa”. W „Białej gwardii” Bułhakowa, gdzie Rosję trawi bolszewicka zaraza i epidemia tyfusu, niespodziewanie pojawia się wątek polski. Głównemu bohaterowi śni się Henryk Sienkiewicz, który patrzy na Kijów ogarnięty rewolucją i się śmieje.

Dr Małgorzata Jaszczuk-Surma i mgr Leszek Duszyński (Wrocławski Oddział PTHNM) w referacie „Lekarz w »czasie pogardy«: ratować życie – ocalić społeczeństwo. Wokół literackich świadectw epoki” nawiązali do książki Ludwika Hirszfelda „Historia jednego życia”, wspomnień Noemi Makower „Miłość w cieniu śmierci. Wspomnienia z getta warszawskiego” oraz powieści Stanisława Lema pt. „Szpital Przemienienia”. Wstrząsające świadectwa lekarzy pracujących w apokaliptycznych okolicznościach niejednokrotnie sprowadzały się do dylematu: ratować własne życie czy życie pacjentów?

Opatrujący rany pod dachem gałęzi

Wśród nauczycieli akademickich dawnej wrocławskiej Akademii Medycznej byli ci, którzy II wojnę spędzili w lesie (tzw. leśni). To na przykład jej rektor w latach 1972-1978, prof. Stanisław Iwankiewicz, który zorganizował Sympozjum Studenckich Kół Naukowych poświęcone polskiej służbie zdrowia na frontach II wojny światowej. Materiały wydano w książce pt. „Medycyna Walcząca”. O takich jak on opowiadał prof. dr hab. Piotr Sobolewski (Collegium Medicum UJK) w exposé: „Janusz Jerzy Sobolewski – student medycyny w Oddziale Specjalnym Juliusz”, a także dr Agnieszka Pawłowska-Kubik (Gdański Uniwersytet Medyczny) w „A w lasach ludzi moc. Partyzantka w Puszczy Solskiej w czasie II wojny światowej we wspomnieniach lekarzy Zygmunta Klukowskiego i Stanisława Pojaska”. Leśni to ci, którzy bronili, chronili, odpierali ataki wroga, ale byli wśród nich i tacy, którzy działali pod wpływem frustracji i emocji, i dlatego ocena działań polskich partyzantów bywa bardzo trudna.

Leczenie jak walka

Z racji militarnej tematyki konferencji, ale i ciężaru decyzji w ekstremalnych warunkach, walka lekarza zyskała znaczenie wielowymiarowe. Profesor Szyber odniósł się do swoich niedawnych doświadczeń jako ten, który przeżył chorobę nowotworową. – Nie ma walki z chorobą nowotworową, jest leczenie. Nie ma zwycięstwa w chorobach nowotworowych – podsumował jako lekarz i pacjent w jednej osobie. Czy udało mu się przekonać słuchaczy? Lekarz, jak powiedziała na wstępie prof. Krzysztofik, na wojnie stale toczy bitwy. I oby stoczył jak najwięcej zwycięskich.

Aleksandra Solarewicz