Co nowego w... medycynie Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

►TERAPIA ANTY-HIV NIESKUTECZNA W PRZYPADKU COVID-19

Jak donoszą autorzy badania opublikowanego na łamach „New England Journal of Medicine”, kombinacja dwóch leków przeciwwirusowych stosowanych w terapii HIV – wbrew pokładanym nadziejom – nie przynosi skutecznej odpowiedzi w ciężkich przypadkach COVID-19.

Taki wniosek płynie z uzyskanych wyników próby klinicznej przeprowadzonej w jednym ze szpitali w chińskim mieście Wuhan. Zgodnie z protokołem badania 99 dorosłym pacjentom z zaawansowanym zapaleniem płuc w przebiegu zakażenia koronawirusem podawano doustnie kombinację lopinawiru i rytonawiru. – Wśród hospitalizowanych dorosłych pacjentów z ciężkim przebiegiem COVID-19 nie zaobserwowano korzyści z leczenia lopinawirem i rytonawirem w porównaniu ze standardową opieką. Dalsze próby na pacjentach z ciężką chorobą mogą pomóc potwierdzić lub wykluczyć możliwe korzyści płynące ze stosowania tej kombinacji leków – to główne wnioski z badania przeprowadzonego przez zespół naukowców, którymi kierował prof. Bin Cao z chińskiego Państwowego Ośrodka Badań nad Chorobami Układu Oddechowego.

W toku eksperymentu stwierdzono m.in., że skojarzenie lopinawiru i rytonawiru powodowało nasilenie działań niepożądanych ze strony układu pokarmowego, które doprowadziły do wcześniejszego przerwania leczenia u 13,8% pacjentów. Co jednak istotne, kombinacji leków na HIV nie porównano z placebo, podstawowym komparatorem w badaniach nad skutecznością terapii.

Źródło: NEJM, 2020

►PRZEBIEG CIĄŻY I PORODU DETERMINUJE PODATNOŚĆ DZIECKA NA PSYCHOZY

Ponad trzydzieści kluczowych czynników ryzyka rozwoju zaburzeń psychotycznych u dzieci, związanych z przebiegiem ciąży i porodu, opisali naukowcy z Narodowego Instytutu Badań Zdrowia Biomedycznego Centrum Badawczego Maudsleya na łamach „The Lancet Psychiatry”. To pierwsza tak kompleksowa metaanaliza przed- i okołoporodowych czynników ryzyka rozwoju psychozy od prawie dwudziestu lat. Zdaniem badaczy prenatalne i okołoporodowe zagrożenia środowiskowe, czyli te z czasu ciąży, porodu i pierwszych siedmiu dni po narodzinach, mają znaczący wpływ na prawdopodobieństwo rozwoju psychozy u dziecka.

Przeprowadzona metaanaliza bazowała na danych ze 152 publikacji opublikowanych w uznanych czasopismach w latach 1977-2019. Specjaliści wzięli pod lupę 98 różnych czynników ryzyka, z których 30 zidentyfikowano jako czynniki o istotnym znaczeniu dla rozwoju psychoz. Autorzy badania skategoryzowali je w czterech grupach: uwarunkowania rodzicielskie i rodzinne, ciążowe, okołoporodowe oraz związane z rozwojem płodowym.

Okazuje się, że prawdopodobieństwo rozwoju psychozy u dziecka wyraźnie zwiększały m.in. wcześniejsze problemy ze zdrowiem psychicznym u któregokolwiek z rodziców, niedobory żywieniowe, niska waga urodzeniowa i poród w chłodniejszych miesiącach. Niezależnym czynnikiem ryzyka byli również rodzice poniżej dwudziestego roku życia, matki w wieku 30-34 lat i ojcowie powyżej 35 lat. Co interesujące, zdaniem badaczy pewne zagrożenie stanowi także brak kontrolnych wizyt prenatalnych. Z kolei do czynników chroniących przed rozwojem zaburzeń psychotycznych u dzieci zakwalifikowano matki w wieku 20-29 lat, pierworódki i większą masę urodzeniową niemowląt.

Do istotnych determinant w kontekście badanego ryzyka należy również sam przebieg porodu, a szczególnie niedotlenienie dziecka i przedwczesne pęknięcie błon płodowych. – Badanie to potwierdza, że zaburzenia psychotyczne kształtują się we wczesnych fazach życia i może im sprzyjać nagromadzenie kilku czynników ryzyka środowiskowego z czasu ciąży i porodu. Otrzymane wyniki zwiększają naszą zdolność do identyfikacji osób zagrożonych rozwojem psychozy oraz oferowania im profilaktycznej opieki – uważa dr Paolo Fusar-Poli, psychiatra z King’s College London.

Źródło: The Lancet Psychiatry, 2020

►COVID-19 A OBJAWY NEUROLOGICZNE

U ponad jednej trzeciej pacjentów z ciężkim przebiegiem infekcji COVID-19 stwierdza się objawy neurologiczne, w tym ciężkie zaburzenia ze strony ośrodkowego układu nerwowego – donosi czasopismo „JAMA Neurology”. To wyniki analizy danych medycznych w grupie 214 osób leczonych na COVID-19 w trzech ośrodkach wyznaczonych przez chiński rząd do leczenia tej infekcji. Zakażenie SARS-CoV-2 potwierdzono testem laboratoryjnym, a średnia wieku chorych wyniosła 52-53 lata.

Spośród objawów neurologicznych naukowcy zaobserwowali przeważnie gorączkę (niemal 62% chorych), suchy kaszel (50%) oraz brak apetytu (niemal 32%). Obecność symptomów neurologicznych stwierdzono aż u 36,4% pacjentów, przy czym u blisko 25% były to objawy ze strony ośrodkowego układu nerwowego – najczęściej zawroty i bóle głowy, u 9% ze strony obwodowego układu nerwowego – zaburzenia smaku i węchu, a u niemal 11% uszkodzenie mięśni szkieletowych.

Objawy neurologiczne były znacznie częstsze u pacjentów z ciężkim przebiegiem COVID-19 – w tej grupie występowały u 45,5% chorych, podczas gdy wśród osób z łagodniejszym przebiegiem odsetek ten wyniósł ok. 30%. Większość objawów neurologicznych występowała na wczesnym etapie rozwoju infekcji – tj. w ciągu jednego do dwóch dni.

Zdaniem autorów pracy wyniki ich badania mogą być praktyczną wskazówką dla lekarzy, by zwracać uwagę na objawy neurologiczne u zgłaszających się pacjentów i diagnozować ich w kierunku infekcji SARS-CoV-2. Co więcej, u pacjentów z cięższym przebiegiem COVID-19 nagłe pogorszenie stanu zdrowia może mieć związek z wystąpieniem poważnego incydentu neurologicznego, tj. udaru mózgu, który może przyczynić się do szybszego zgonu chorego.

Źródło: JAMA Neurology, 2020

►COVID-19: INTRYGUJĄCY CASE IWERMEKTYNY

Australijscy naukowcy dowodzą, że iwermektyna może hamować replikację koronawirusa SARS-CoV-2. Jednak najważniejsze pytanie brzmi: czy to samo wykażą badania kliniczne z udziałem ludzi?

Iwermektyna to lek znany od dziesięcioleci stosowany w terapii przeciwpasożytniczej zarówno u zwierząt, jak i u ludzi. W naszym kraju iwermektyna posiada rejestrację wyłącznie do użytku zewnętrznego w leczeniu trądziku różowatego u ludzi oraz w weterynarii jako środek przeciwpasożytniczy dla bydła, owiec i świń. Mechanizm przeciwwirusowego działania tej substancji wciąż nie jest do końca poznany. Jedna z hipotez zakłada możliwość przerywania łańcucha transportu białek we wnętrzu cząsteczki wirusa uniemożliwiających układowi odpornościowemu niszczenie patogenu.

Obiecująca „kariera światowa” tego preparatu nabrała tempa, gdy dr Kylie Wagstaff z Uniwersytetu Monash w Melbourne wspólnie z kolegami z Peter Doherty Institute of Infection and Immunity zaaplikowała w laboratorium lek do hodowli komórek zakażonych SARS-CoV-2. – Okazało się, że już pojedyncza dawka jest w stanie zahamować replikację wirusa w hodowli komórkowej i to w ciągu 24-48 godzin – mówi dr Wagstaff. – Po podaniu leku ilość materiału genetycznego koronawirusa SARS-CoV-2 – tj. jego RNA – wykrywanego za pomocą metody PCR (tej samej, której używa się u ludzi) w badanej hodowli komórkowej zmniejszyła się 5 tys. razy – piszą naukowcy z Australii. To wszystko jednak dopiero wstępne badania, przeprowadzone w dodatku wyłącznie na hodowli komórkowej. Amerykańska Agencja Żywności i Leków w specjalnym oświadczeniu przestrzega, by pod żadnym pozorem nie stosować iwermektyny na własną rękę. Dlatego obecnie trudno jednoznacznie ocenić przydatność i skuteczność leku w leczeniu zakażeń SARS-CoV-2.

Źródło: Monash University, 2020

►KRAKÓW: SZYBKA ŚCIEŻKA WSPARCIA DLA SZCZEPIONKI PRZECIWKO COVID-19

Projekt badaczy Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum kierowany przez prof. Marcina Majkę oraz prof. Wojciecha Szczeklika uzyskał pozytywną rekomendację prezesa Agencji Badań Medycznych w ramach szybkiej ścieżki wsparcia dla opracowania szczepionki, terapii i rozwoju technik testów diagnostycznych w walce z koronawirusem.

Krakowscy naukowcy zamierzają przeprowadzić niekomercyjne badanie kliniczne I i II fazy u pacjentów z zespołem ostrej niewydolności oddechowej (ARDS) stanowiącej powikłanie choroby COVID-19. Jedyną, jak dotychczas, metodą leczenia ARDS w przebiegu COVID-19 pozostaje wentylacja mechaniczna. Jednak śmiertelność w populacji pacjentów, u których stosuje się wentylację mechaniczną, nadal sięga nawet 50%.

Planowane badanie ma na celu przetestowanie leku opracowanego z wykorzystaniem komórek mezenchymalnych (tzw. „żywy lek”). Badana cząsteczka może zmniejszać stan zapalny wywołany przez koronawirusa, ograniczając degradację tkanki płucnej.

W efekcie leczony pacjent mógłby być bardziej uniezależniony od mało skutecznej wentylacji mechanicznej w przypadkach ostrej niewydolności oddechowej i mieć większe szanse na szybsze i bezpieczniejsze wyleczenie. – Na podstawie dotychczasowej oceny wydaje się, że nasz „żywy lek” na bazie komórek mezenchymalnych może posiadać pewne dodatkowe właściwości w stosunku do leków komórkowych, nad którymi uruchamiano ostatnio badania m.in. w USA, Danii, Wielkiej Brytanii czy Francji. Stawia nas to w międzynarodowej pierwszej lidze takich projektów i może stanowić ważną opcję terapeutyczną dla chorych z ciężkim przebiegiem COVID-19 – wyjaśnia prof. Marcin Majka.

Źródło: Medexpress, 2020

Opracował Mariusz Kielar