Komentarz aktualny Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Powtórny Zjazd Delegatów Dolnośląskiej Izby Lekarskiej, który musiał być zwołany z powodu braku quorum na XXXVIII Zjeździe w marcu, okazał się frekwencyjnym sukcesem. W trakcie obrad liczba obecnych na sali delegatów przekroczyła 70% – takiej frekwencji
nie pamiętam od lat. Jednak łagodna perswazja okazała się skuteczniejsza, niż ostra krytyka. Zjazd przyjął ostatecznie sprawozdania z działalności Dolnośląskiej Rady Lekarskiej, skarbnika, Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i Okręgowego Sądu Lekarskiego DIL wraz z podsumowującym całość działalności Rady sprawozdaniem Okręgowej Komisji Rewizyjnej, niemal jednomyślnie udzielił Dolnośląskiej Radzie absolutorium i zaakceptował plany budżetowe. A w tym roku, oprócz kontynuacji naszej nowej inwestycji, rutynowej działalności korporacyjnej czeka nas też świętowanie 30-lecia reaktywacji izb lekarskich. 23 listopada spotkamy się na okolicznościowej konferencji i powspominamy, a może i podsumujemy to, co się przez te 30 lat wydarzyło. Z pewnością nowe czasy niosą nowe wyzwania i wymuszają ciągłe poszukiwania adekwatnych metod działalności.

Zakończyła się akcja zbierania podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Szczepimy, bo myślimy”. Niestety, zabrakło około 10 tys. prawidłowo złożonych podpisów do uruchomienia procedury legislacyjnej zgodnie z obowiązującym prawem. Wsparliśmy logistycznie jej pomysłodawców, udostępniając biura izb jako miejsca składania wypełnionych list, ale naszym głównym celem było wykorzystanie tej obywatelskiej akcji do propagowania idei szczepień. I to udało się nam zrealizować w pełni: organizowaliśmy konferencje, powstał spot propagujący szczepienia, powstała satyryczna gra karciana edukująca i ośmieszająca przeciwników szczepień – nie pamiętam, żeby kiedykolwiek w ciągu tak krótkiego czasu tyle dobrego powiedziano o szczepieniach: aż popularny portal Facebook zaczął blokować wpisy je krytykujące. Szkoda, że inicjatorom nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów. Lekarze nie mogli wypełnić list jedynie swoimi nazwiskami, bo dałoby to antyszczepionkowcom pretekst do natychmiastowego ataku. Pewnie pojawiłaby się argumentacja, że opłaceni przez firmy farmaceutyczne lekarze załatwili im znowu okazję do sowitego zysku... Z analizy ankiet i generalnie tego, co działo się wokół akcji, można wskazać przynajmniej trzy przyczyny niepowodzenia: zamieszanie wokół RODO, próba przejęcia pomysłu przez niektórych polityków i ogólna nieufność Polaków do rozwiązań prawnych, za którymi stoi podejrzenie wykorzystywania restrykcji. Niestety nie dostosowano do RODO starych przepisów, m.in. tych dotyczących obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. W efekcie zebraliśmy tysiące list z podpisami bez lub z zamazanymi numerami PESEL. Niektórzy nawet wpisywali daty urodzin, a numeru PESEL nie chcieli podać. W Polsce zrobiono z RODO potwora i niestety to przyczyniło się do nieważności tysięcy podpisów. Część polityków samorządowych, którzy mieli styczność z inicjatorami ustawy, „podebrało” im pomysł zmian legislacyjnych z projektu, żeby zaistnieć w mediach i samodzielnie wprowadziło podobne zmiany jako akty prawa miejscowego. To spowodowało, że trudno było potem przekonywać niektórych, że inicjatywa jest jeszcze aktualna. Polacy mają chyba także dość restrykcji w naszym prawodawstwie; wielu uznało, że projekt ustawy tworzy kolejne ograniczenia, ma charakter restrykcyjny i nie dali się przekonać do jej poparcia. Przez naszą Izbę przeszło w sumie około 65 tys. podpisów. Dziękuję jeszcze raz wszystkim, którzy osobiście zaangażowali się w ten projekt, a szczególnie w akcje mające na celu propagowanie szczepień ochronnych. Tę bitwę wygraliśmy, ale wojna trwa nadal. I to nie tylko o szczepienia.

1 czerwca kolejna manifestacja w Warszawie. Rząd znowu nie dotrzymał obietnic złożonych lekarzom rezydentom. Znając realia przedwyborcze warto przypomnieć także o naszym środowisku i przede wszystkim o naszych pacjentach, o których tym razem szczególnie walczymy: chodzi przecież o urealnienie nakładów na opiekę zdrowotną, bo bez tego powrócimy do medycznego średniowiecza.

Paweł Wróblewski