logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 88 gości 
Pasje lekarzy Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Niezapomniane wrażenia z Etiopii

Wyprawa do Etiopii była wyjątkowa pod wieloma względami. Wyczekiwana, „obczytana”, długo planowana. Lufthansa szaleńczo obniżyła ceny biletów w kilkudniowej promocji – szybka decyzja – jedziemy! Wyprawa wyjątkowa, jak sam kraj. Dawna Abisynia, serce tzw. Rogu Afryki (Półwysep Somalijski), o który mocarstwa tego świata potykały się od wieków. Na każdym kroku mieszkańcy tego zakątka świata informują turystów, że Etiopia nie była nigdy kolonią i jako drugi kraj na świecie (po Armenii) przyjęła za religię narodową chrześcijaństwo (co ciekawe, to samo słyszałam w Gruzji), na długo przed Mieszkiem I. Rzecz jasna chrześcijaństwo etiopskie jest jedyne w swoim rodzaju – etiopski kościół prawosławny. Tak jak i etiopski alfabet, kalendarz oraz sposób określania czasu. Godziny dnia zaczyna się bowiem liczyć, poczynając od wschodu słońca. Tym samym autobus, który według rozkładu powinien opuścić przystanek o godzinie pierwszej, odjeżdża ok. siódmej rano. Choć w zasadzie codziennie nieco inaczej… Etiopski kalendarz odmładza każdego o 7 lat, gwarantuje także trzynaście miesięcy słońca w roku.

Autorka jest okulistką, doktorantką w Katedrze i Klinice Okulistyki Akademii Medycznej we Wrocławiu, rezydentką w Klinice Okulistyki Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Jej zainteresowania pozamedyczne to przede wszystkim podróże nastawione na doświadczanie przyrody i kontakt z miejscowymi ludźmi. Uwielbia przemierzać góry, doliny, wulkany i niziny, rozmawiać na migi z pasterzami ratującymi przed ulewnym deszczem i od kuchni poznawać różnice kulturowe.Głównym celem naszej tegorocznej podróży była północna Etiopia i znajdująca się tam depresja Danakil. Jest to teren wojowniczego plemienia Afarów, borykających się na co dzień z sąsiedztwem Erytrei. Wstęp na ich terytorium – ograniczone uzbrojonymi posterunkami – wymaga zdobycia pozwoleń, przepustek oraz towarzystwa przedstawiciela miejscowej policji i wojska. W naszym jeepie znajdował się zawsze przystojny mundurowy z „kałachem” – uzbrojonym, sprawdzałam!

A w mojej pamięci utkwiły pocztówki, niczym nieprzypominające szablonowych wytworów ludzkich rąk. Biała, solna pustynia po sam horyzont. Na niej wielbłądy transportujące bloki solne, ręcznie wykute z solnej pokrywy dna tego suchego morza – za 4 dni karawana dotrze na miejscowy targ, gdzie za cenę wielokrotnie wyższą od polskiej będzie można kupić sól na metry kwadratowe. Wulkan Erta Ale – wyrastający z depresji czarny stożek, na który trzeba wspinać się nocą kilka godzin po zastygłej, pozbawionej roślinności lawie. Unosząca się nad nim łuna światła, rozświetla noc. Widok wrzącej lawy pięć metrów pod stopami, oszałamiający zapach siarkowych wyziewów, wyrzucane przez wulkan drobniutkie fragmenty bazaltu muskające twarz… A nieopodal rozległy, płaski krater wygasającego wulkanu Dallol, z kipiącymi siarkowymi gejzerami, wściekle pomarańczowo-zielono-żółty! Obłędnie piękne! Widok obezwładniający, niesamowita przyroda, tak inna od naszej... Ktoś zgubił buta, bo noga zapadła się w kruchej warstwie zastygłej lawy, ktoś inny bał się zejść dwadzieścia metrów w głąb stożka wulkanicznego do wnętrza krateru... Niezapomniane wrażenia!

Dopiero od 2010 roku Etiopia pozwoliła zapuszczać się turystom w te piękne okoliczności przyrody, niewątpliwie unikatowe. Wcześniej, z powodu wojny z Erytreą oraz zaognionych stosunków z Somalią, żaden turysta nie mógł dotrzeć tak daleko – wprost do serca depresji Danakil. Kontakty Etiopii z sąsiadami są w dalszym ciągu dalekie od przyjacielskich. Odstrasza to niestety potencjalnych turystów, a szkoda... Wulkany z czynnym jeziorkiem lawy w Danakilu, średniowieczne kościoły wykute w litej skale pionowo w dół w Lalibelli, piękne, wysokie góry Siemen dające schronienie przed afrykańskim upałem, stada pelikanów nad tropikalnym niemal jeziorem Tana, hipopotamy u źródeł Nilu Błękitnego czekają na odkrycie.

Martyna Pieniążek

Wulkan Dallol, depresja Danakil

Etiopski bazar – na zdjęciu sprzedawcy ziemniaków

Depresja Danakil – kopalnia soli

Młoda Etiopka z wioski Hameda Ale

 

Zaloguj się aby komentować.