logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 62 gości 
Na Cito Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

LEKARSKA SOLIDARNOŚĆ ZNACZY LEKARSKA WIĘŹ

Temat pierwszego noworocznego felietonu odzwierciedla oczywiście jego tytuł. W wyrażeniu solidarność lekarska kryje się bezinteresowność i skłonność do wyrzeczeń na rzecz innych, w imię więzi, jakie łączą nas lekarzy. Poniżej prezentuję przykłady, które dowodzą, że solidarność to nie banał czy słowo o dość mocno zdewaluowanej wartości. Dewaluacja tego pojęcia to głównie zasługa polityków. Całe szczęście, że Nasza Izba jest i pozostanie apolityczna. Pozostawmy politykę politykom, a my lekarze – róbmy swoje!

Dolnośląska Rada Lekarska VI kadencji przyjęła w swej strategii kilka priorytetów, m.in.: intensyfikację działalności socjalnej oraz integrację z innymi okręgowymi radami. Idea współpracy międzyizbowej wynikała z zasady – „Duży może więcej”. Przed trzema laty zrodził się pomysł poszerzenia współpracy międzyizbowej, którą zapoczątkował w V kadencji prezes Andrzej Wojnar. Integrację tę zainicjowały, odbywające się dwa razy w roku, wspólne Prezydia: Krakowskiej, Śląskiej, Łódzkiej i Dolnośląskiej Izby Lekarskiej. Celem naszych spotkań jest wzajemna wymiana doświadczeń, ustalanie wspólnej strategii działań, prezentacja osiągnięć naszych Izb i co warte szczególnego podkreślenia – akcentowanie słabości i niepowodzeń w działalności samorządowej. Wydarzenia ostatnich dni dowodzą jeszcze czegoś – uświadamiają, że na kolegów z zaprzyjaźnionych Izb możemy liczyć w trudnej sytuacji!

Stare przysłowie mówi: „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Owa bieda dotknęła nas w kwestii bieżącego finansowania budowy nowego Domu Lekarza. Utrudnienia związane z zaciągnięciem kredytu bankowego (tj. przeszkody z sądowym ustanowieniem hipoteki) spowodowały, iż pojawiło się widmo niewypłacalności za wykonane w listopadzie i grudniu prace. W tej sytuacji zwróciłem się z prośbą do prezesa Śląskiej Izby Lekarskiej dr. Jacka Kozakiewicza i prezesa Łódzkiej Izby Lekarskiej dr. Grzegorza Mazura o udzielenie pożyczki, o znacznej, bo mowa o sumie siedmiocyfrowej, wysokości. Reakcja była błyskawiczna. Kierowane przez nich Okręgowe Rady Lekarskie podjęły uchwały ws. przyznania nam tych pożyczek na preferencyjnych warunkach. Idąc za ciosem, podobną prośbę skierowaliśmy do Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. Na grudniowym posiedzeniu została ona jednogłośnie zaakceptowana. Powyższe fakty dowodzą, że nasza lekarska solidarność istnieje i nie jest wyłącznie frazesem.

Drugim przykładem, który wpisuje się w hasło lekarskiej solidarności, tym razem pokoleniowej, jest działalność Komisji Socjalnej DRL i najnowsza inicjatywa – projekt Domu Lekarza Seniora. Z dyskusji na ten temat utkwiły mi słowa dr. Węgorkiewicza: „Seniorem albo się jest albo się będzie”. Czym jest projekt Domu Lekarza Seniora? Wstępne jego założenia przedstawiła na posiedzeniu Dolnośląskiej Rady Lekarskiej przewodnicząca Komisji Socjalnej DRL oraz przewodnicząca Koła Lekarzy Seniorów DRL prof. Maria Kotschy. Sam pomysł polega na stworzeniu projektu Budowy Domu Lekarza Seniora, którego realizacja byłaby oparta głównie o unijne środki finansowe oraz o społeczną zbiórkę. Gdybyśmy otrzymali wsparcie władz miasta Wrocławia (np. przekazanie terenu pod budowę na preferencyjnych warunkach), szanse na realizację projektu wydają się spore. Pewne działania zostały już podjęte. Ustaliliśmy, że do członków DIL rozesłana zostanie ankieta, na podstawie której ocenimy stopień zainteresowania projektem. Opracowano koncepcję architektoniczną zakładającą budowę ponad dwudziestu małych mieszkań. Wytypowano również interesującą lokalizację – Nowe Żerniki we Wrocławiu. Projekt ten, opiewający na kwotę ok. 10 mln zł, choć niełatwy w realizacji, stanowi dowód lekarskiej solidarności międzypokoleniowej. Hasło sprzed trzech lat: „Spróbujmy razem zbudować więcej” jest więc stale aktualne.

Trudne sprawy młodszego pokolenia leżą nam również na sercu, ale o tym w lutowym numerze „Medium”.

Igor Chęciński

 

Zaloguj się aby komentować.