logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 78 gości 
Kontrowersje wokół in vitro: IN VITRO TO WIELKI DAR Drukuj
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Kontrowersje wokół in vitro: IN VITRO TO WIELKI DAR

Tematyka związana z procedurą zapłodnienia pozaustrojowego zwaną potocznie in vitro wywołuje w Polsce gorące dyskusje. Pojawiają się one co jakiś czas, przy okazji prób ujęcia w ramy prawne tej metody leczenia niepłodności lub debat na temat sposobu jej refundacji. Teza jakoby procedura zapłodnienia pozaustrojowego była problemem nie do rozwiązania jest moim zdaniem całkowicie nieuzasadniona. Tak jak w wielu innych przypadkach, także i w tym, u podstaw konfliktu leży niewiedza osób zabierających głos w dyskusji. Spory toczone w tej sprawie przez polityków służą jedynie utrzymaniu swojego elektoratu wyborczego, a nie rozwiązaniu problemu.

 

Zupełnie na innym poziomie toczą się rozmowy pomiędzy lekarzami, biologami i innymi osobami zajmującymi się zapłodnieniem pozaustrojowym zawodowo. Niestety dyskusje te, choć jak najbardziej merytoryczne, są niezrozumiałe dla szerokiej opinii publicznej. Brakuje ludzi, którzy potrafiliby w sposób zrozumiały przekazać te informacje ogółowi społeczeństwa. Paradoksalnie w żarliwych dyskusjach nie uwzględnia się głosu najważniejszego tj. głosu pacjentów. Zupełnie tak, jakby to nie oni byli podmiotem w tej sprawie. Nie można polemizować z prezentowanymi, najczęściej w prasie, populistycznymi opiniami. Ich autorzy wychodzą bowiem z założenia, że brak funduszy na leczenie nowotworów to wystarczający argument, by nie refundować in vitro. Osoby głoszące takie tezy są absolutnie merytorycznie nieprzygotowane do rozmowy na ten temat.

 

Dyskusja powinna się toczyć na płaszczyźnie medycznej z udziałem lekarzy, biologów, psychologów, prawników z Ministerstwa Zdrowia i wreszcie przedstawicieli pacjentów. Jej język musi być pozbawiony nienawiści, a dyskutanci powinni mieć świadomość, jak delikatnej materii dotyczy problem. Przed przystąpieniem do rozmów, które w efekcie doprowadzą do ujęcia procedury zapłodnienia pozaustrojowego w ramy prawne, należy poznać kilka, uznanych przez współczesną medycynę, faktów. Nie można przejść obok nich obojętnie, albowiem stanowią one podstawę do prowadzenie merytorycznej dysputy.

Niepłodność małżeńska jest jednostką chorobową uznaną przez Światową Organizację Zdrowia i tak jak każda choroba wymaga leczenia. Około 10 proc. par w okresie rozrodczym ma problemy z posiadaniem potomstwa. W Polsce problem ten dotyczy około 1 miliona par. Zapłodnienie pozaustrojowe nie jest podstawowym sposobem leczenia niepłodności. Jest techniką, o której rozmawia się z 1-2 proc. niepłodnych par, u których inne sposoby zawiodły. Kiedy tak zhierarchizujemy miejsce procedury in vitro w schemacie postępowania z niepłodną parą, zobaczymy że jest to jedna z wielu metod leczniczych, a jej stosowanie wynika z jasnych wskazań medycznych. Wszystkie te dane mają niestety charakter orientacyjny, gdyż w Polsce leczenie niepłodności do tej pory traktowane jest w bardzo dziwny sposób. Wciąż brakuje jednostek zbierających dane i koordynujących działania medyczne.

Zapłodnienie pozaustrojowe jest zaakceptowanym na całym świecie sposobem leczenia wybranych przypadków niepłodności. Polega ono na zapłodnieniu komórki jajowej poza organizmem kobiety, a następnie przeniesieniu powstałego zarodka do jamy macicy. Stosowana od lat 70 ubiegłego wieku pozwoliła przyjść na świat setkom tysięcy zdrowym dzieciom. Jak dotąd nie udowodniono, że zapłodnienie in vitro niesie ze sobą zwiększone ryzyko chorób uwarunkowanych genetycznie i wad wrodzonych. Ciąża po zapłodnieniu in vitro rozwija się tak samo jak ciąża po samoistnym poczęciu. Zwiększa się natomiast odsetek ciąż mnogich. Te występują również podczas stosowania innych technik wspomaganego rozrodu, np. w przypadkach inseminacji domacicznych na cyklach stymulowanych czy nawet po odstawieniu leków antykoncepcyjnych. Pamiętać należy również, że podczas procedury zapłodnienia pozaustrojowego nie dochodzi do uśmiercania zarodków. Niewykorzystane przy pierwszej próbie zarodki są zamrażane, tak, aby można było je podać w przypadku nieudanej procedury. Ustanie rozwoju zarodków wynika zazwyczaj z niskiej jakości ich materiału genetycznego, a nie działań człowieka. Głosy mówiące o zakazie mrożenia zarodków są zupełnie nieprzemyślane. Należy zadać sobie pytanie, co zrobić z niewykorzystanymi zarodkami po pierwszej próbie? Skoro nie można ich przechowywać, to co dalej? Należy je unicestwić? A może podać kobiecie wszystkie i narazić ją na ryzyko ciąży cztero- lub pięcioraczej, co może stanowić zagrożenie życia dla poczętych dzieci i samej kobiety? Uzyskiwanie tylko jednej lub dwóch komórek jajowych – jak chcą niektórzy – świadczy o braku wiedzy na temat fizjologii człowieka i sposobu dojrzewania komórek jajowych.

Niestety większość z tych podstawowych faktów nie jest znanych ogółowi społeczeństwa, a w szczególności osobom wypowiadających się w świetle jupiterów na temat procedury in vitro. Pamiętajmy również, że zapłodnienie pozaustrojowe jest opcją w leczeniu niepłodności, z której można, ale nie trzeba skorzystać. Zgodnie z zasadami wiedzy medycznej należy rozważać i wdrażać u pacjentów, za ich zgodą, kolejne procedury leczenia niepłodności, a nie proponować in vitro każdemu z nich. Lekarz musi pamiętać, że nie każdy pacjent akceptuje ten sposób postępowania. Istotą wprowadzenia refundacji zapłodnienia pozaustrojowego jest również dostęp szerszej grupy osób do tej procedury, gdyż obecnie osoby bardziej majętne stanowią grupę uprzywilejowaną w kwestii leczenia niepłodności. Wprowadzenie uregulowań prawnych dotyczących in vitro pozwoli na ustosunkowanie się do wywołujących emocję procedur: selekcji zarodków pod względem płci, genów, wymiany cytoplazmy w komórkach jajowych, donacji oocytów, adopcji zarodków czy też problemu matek zastępczych.

Zapłodnienie pozaustrojowe nie stanowi konkurencji dla innych metod leczenia niepłodności, lecz jest procedurą zarezerwowaną dla wyselekcjonowanej grupy pacjentów. Jest to zabieg dający szansę na powstanie nowego życia, a nie procedura, w czasie której uśmierca się zarodki. Nie należy oczekiwać, że lekarz podstawowej opieki zdrowotnej czy pracujący w ambulatorium będzie dysponował wystarczającą wiedzę na temat leczenia niepłodności. Ważne by to, co mówi pacjentowi było zgodne z obecną wiedzą medyczną. Reasumując, zapłodnienie pozaustrojowe jest darem, a nie przekleństwem współczesnej medycyny i daje wielu niepłodnym parom szansę na posiadanie własnego dziecka.

Tomasz Fuchs
Autor jest adiunktem w Klinice Ginekologii i Położnictwa w Akademickim Szpitalu Klinicznym im. J. Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu.


 

Zaloguj się aby komentować.