logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 48 gości 
Sierpień-Wrzesień 2013
Literackie podróże - Słońce na końcu drogi Drukuj
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 

Słońce na końcu drogi

Pewnego razu przyszedł na moją skrzynkę pocztową e-mail. Nieznany mi człowiek pytał, czy mogłabym przyjść do niego na wizytę domową. Pisał, że jeździ na wózku inwalidzkim i czuje się osamotniony w towarzystwie wyrachowanych, obcych osób. Wiadomość charakteryzowała się zwięzłą, wyszukaną formą. Ktoś „po tamtej stronie” sieci musiał być wykształconym, inteligentnym człowiekiem. Zaznaczał też, że „chyba ma depresję” i jest człowiekiem niewierzącym. Nie rozumiałam, co miało oznaczać oświadczenie dotyczące poglądów religijnych, ale widocznie, to była w jego odczuciu ważna informacja. Rzadko decyduję się na wizyty domowe do osób, których nie znam. Ale ten człowiek mnie przekonał, do dziś nie wiem czym. Wymieniliśmy kilka krótkich maili i umówiliśmy się na piątkowe popołudnie.

Mój przyszły pacjent nie pisał w mailach o miejscu zamieszkania, byłam zatem trochę zaskoczona, gdy dotarłam w końcu pod wskazany adres. Mieszkał w prywatnym Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym tuż pod Wrocławiem. ZOL prowadzony był przez siostry zakonne. Przewrotna myśl zrodziła się wówczas w mojej głowie: „idealne miejsce dla zdeklarowanego ateisty”. Mężczyzna czekał na mnie w altance położonej wśród gęstej zieleni dużego ogrodu. Był lipiec, zewsząd unosił się zapach kwitnących lip, które rosły wzdłuż dość długiej alei w centrum tego dość wiekowego ogrodu. Dookoła znajdowały się dokładnie przystrzyżone trawniki.

 
Literackie podróże - ELIZA ORZESZKOWA U DRUSKIENNICKICH WÓD Drukuj

ELIZA ORZESZKOWA U DRUSKIENNICKICH WÓD

Druskienniki1. Przepiękna miejscowość, zagubiona w borach nad Niemnem, opiewana była przez wielu mistrzów pióra. Także przez Adama Mickiewicza i Elizę Orzeszkową2.

Orzeszkowa, powieściopisarka, nowelistka, publicystka, osiadła pod koniec 1869 r. w Grodnie. Napisano po latach, że „(p)otrafiła… w zabitym od świata deskami (mieście) stworzyć wokół siebie atmosferę humanistycznego zaufania, przyjaźni, współpracy, sprzyjającą ludzkiej miłości i łączącą ludzi węzłami nierozerwalnymi”3. Monotonię szarego grodzieńskiego życia przerywały rzadkie odwiedziny gości z szerokiego świata, a także wakacyjne wyjazdy pisarki, m. in. do Druskiennik. Trudno ustalić, kiedy Eliza Orzeszkowa po raz pierwszy zawitała do tego zdrojowiska. Być może wtedy, kiedy była nieznaną światu właścicielką Milkowszczyzny i młodą żoną dziedzica Ludwinowa. Edmund Jankowski, znany i uważny biograf pisarki sądził, że przebywała w nim w latach 1872 oraz 1904 do 19064.

 
Poezja Drukuj
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Dyżurka

Dziewczyna odpycha od siebie myśl
Która ją nachodzi i zatrważa
Jak to będzie
Jak będzie miała dziecko

 
Wokół etyki lekarskiej - Z pamiętnika etyka Drukuj

Z pamiętnika etyka

O zepsuciu

Seneka pisał w liście do Lucyliusza: „Jeżeli więc zobaczysz, że gdziekolwiek zyskuje poklask mowa zepsuta, nie będzie ulegało wątpliwości, że również i obyczaje odbiegły tam od wymogów prawości”. Dziś Lucyliusz potwierdzić by musiał, iż psuje nam się język, psują też obyczaje: albo za sprawą podłego języka marnieją obyczaje, albo też upadek obyczajów kaleczy nam język. Czy jednak istnieje aż tak bliska więź między nimi, na mocy której mowa obyczajów i obyczajna mowa o sobie stanowią? Niejeden starożytny myśliciel ująłby krótko – ta więź to pokrewieństwo duszy, bo też ona wypowiada się w słowie, jak i w obyczajach. Czy zatem można wysnuć stąd wniosek, że dusza również podatna jest na psucie?

 
Prawo na co dzień Drukuj

23 stycznia 2013 r. weszła w życie Ustawa z 14 grudnia 2012 r. o odpadach opublikowana w Dz. U. z 2013 r. poz. 21.

Zgodnie z przepisami ustawy posiadacz odpadów to wytwórca odpadów lub osoba fizyczna, osoba prawna oraz jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej będące w posiadaniu odpadów. Wytwórca odpadów to każdy, którego działalność lub bytowanie powoduje powstawanie odpadów (pierwotny wytwórca odpadów). Natomiast zbieranie odpadów to gromadzenie odpadów przed ich transportem do miejsc przetwarzania, w tym wstępne sortowanie nieprowadzące do zasadniczej zmiany charakteru i składu odpadów i niepowodujące zmiany klasyfikacji odpadów oraz tymczasowe magazynowanie odpadów, przez prowadzącego zbieranie odpadów.

Zakazuje się zbierania poza miejscem wytwarzania zakaźnych odpadów medycznych.

 
Mistrzowie wrocławskiej medycyny – szkice do portretów - HENRYK MIERZECKI Drukuj

HENRYK MIERZECKI

1891-1977. Doktor medycyny, profesor, specjalista chorób skórnych i wenerycznych

Absolwent Wydziału Lekarskiego UJK we Lwowie. W 1919 r. uzyskał stopień doktora medycyny. Zmobilizowany do służby wojskowej w armii austriackiej pracował na Oddziale Chorób Skórnych i Wenerycznych Szpitala Wojskowego, którego ordynatorem był wiedeński dermatolog docent Wiktor Mucha, a następnie podczas służby w sztabie VI Armii Wojska Polskiego w Zakładzie Anatomii Patologicznej UJK (kierownik: profesor Witold Nowicki) we Lwowie. W 1921 r. został asystentem Kliniki Dermatologicznej UJK (kierownik: profesor Włodzimierz Łukasiewicz, a po nim profesor Jan Lenartowicz). Odbył staż naukowy w Klinice Charite w Berlinie. Od 1924 r. prowadził samodzielne badania naukowe, pracując w Kasie Chorych we Lwowie, w zakresie dermatologii pracowniczej – wyniki badań przedstawiał na zjazdach naukowych. W latach okupacji niemieckiej korzystał wraz z rodziną ze schronienia w klasztorze Bernardynów, a następnie przebywał pod przybranym nazwiskiem w Warszawie; pracował w wytwórni kosmetyków.

 

 
Variola vera: Epidemia ospy. Dzień pierwszy Drukuj

Epidemia ospy.

Dzień pierwszy

Fragment książki dr. Michała Sobkowa „Medyczne igraszki w PRL-u”

Dzień 15 lipca 1963 roku, podobnie jak wszystkie poprzednie, był upalny. Słupek rtęci od dłuższego czasu nieubłaganie stał w miejscu i to wysoko w górze. Od rana do zmierzchu słońce grzało tak, że pot spływał strumieniami po skroniach. Na próżno każdy wypatrywał chmury, która by choć na chwilę strugą spadającego deszczu wypełniła wysychające rzeki. Więdły rośliny i krzewy. Zieleń liści, przykryta grubą warstwą osiadłego pyłu, przybrała kolor matowy. Ulice miasta zaludniały się tylko dwa razy dziennie – rano, kiedy zdążano do pracy i po południu, gdy upał już nie męczył. Gdyby „zimno” było na sprzedaż, ludzie staliby po nie w kolejce. Pełnię lata stulecia w równej mierze odczuwali wszyscy. Tylko nieliczni wiedzieli, że dzień ten jest początkiem zarazy.

 
Z historii medycyny: NARODZINY LEGENDY Drukuj

NARODZINY LEGENDY

POWOJENNY DIALOG

Wczesnym rankiem 4 kwietnia 1945 r. wyruszyła z Kielc w kierunku Krakowa niewielka kolumna samochodowa: kilka łazików z wojskowymi znakami rozpoznawczymi oraz ciężarówka z opuszczoną plandeką załadowana skrzyniami oraz pojemnikami z benzyną i spirytusem. Miejsca obok kierowców w mundurach zajęli funkcjonariusze służby bezpieczeństwa. Jeden z samochodów przeznaczono dla Stanisława Piaskowskiego [1], od kilku miesięcy pełnomocnika Rządu RP na Okręg Administracyjny Dolnego Śląska, któremu towarzyszyli: tłumacz i osobisty ochroniarz, zwany adiutantem. Już wcześniej ustalono i naniesiono na mapę dowódcy konwoju trasę przejazdu między Kielcami, Krakowem i Katowicami, a nieznaną nikomu miejscowością o nazwie Trebnitz, położoną w pobliżu Wrocławia.

 
Lekarze-senatorowie w II RP: Dr n. med. Dawidsohn Józef Hersz Drukuj

Dr n. med. Dawidsohn Józef Hersz

Urodził się 18 stycznia 1881 r. w Warszawie. Ojciec Leon, matka Sara Rachela z domu Piner (zm. 24.03.1917 r.). Ukończył V Gimnazjum Filologiczne w Warszawie w roku 1899. Cztery lata później w 1903 roku skończył studia na Wydziale Przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego, a następnie studia medyczne w Berlinie i Würzburgu, zakończone obroną pracy doktorskiej w 1906 r. W celu uzyskania prawa wykonywania zawodu zdał lekarski egzamin państwowy w Petersburskiej Akademii Wojskowo-Lekarskiej w roku 1907, uzyskując dyplom lekarza wojskowego. Natychmiast też podjął pracę w Szpitalu na Czystem w Warszawie, gdzie przyjmował pacjentów zarówno jako lekarz ogólny, jak i chirurg. Żona z domu Fels, syn Aleksander urodzony w 1904 r., a córka Halina ur. 1906 roku.

 
Pomruk salonów Drukuj

Tegoroczne wakacje były nie tylko upalne, ale obfitowały też w wiele znaczących wydarzeń kulturalnych. Na początku lipca najlepszy wrocławski rzeźbiarz Stanisław Wysocki, znany już znacznej części naszych Czytelników jako twórca okolicznościowych rzeźb „Daisy” wręczonych uczestnikom V Polsko-Niemieckiego Sympozjum „Przeszłość zrozumieć – przyszłość kształtować” (6-8.10.2011 r.), prezentował swój dorobek w Haus Schlesien w Königswinter w Niemczech. Ta maleńka miejscowość, położona niedaleko Bonn, jest siedzibą Ziomkostwa Ślązaków. W czasach naszej młodości organizacji tej przypisywano nacjonalistyczne zapędy i ostrzegano przed zachodnioniemieckimi rewanżystami. Na czele Ziomkostwa Ślązaków stał, pochodzący z Raciborza, Herbert Hupka. Przed kilkunastoma laty miałem okazję poznać go osobiście. Moje wyobrażenia na temat szefa ZŚ okazały się dalekie od rzeczywistości. Był miłym, sympatycznym, bardzo wysokim starszym panem – czego się nie spodziewałem. Rodzinne miasto Racibórz nadało mu honorowe obywatelstwo. Oprócz siedziby Ziomkostwa w Königswinter mieści się wspomniany już Dom Śląski, który gromadzi nostalgiczne pamiątki związane ze Śląskiem i przechowuje „wspomnienia” pochodzących z tego regionu Niemców. Tych z roku na rok jest coraz mniej… Coraz mniejszym zainteresowaniem – jak sądzę – cieszy się wśród żyjących obywateli Niemiec związanych ze Śląskiem ich Heimat. Dla młodych Niemców jest to już bardzo zamierzchła przeszłość. Aby ożywić kontakty ze swoją byłą ojczyzną, szefowa Haus Schlesien Nicola Remig, wspólnie z dyrektorem Muzeum Miejskiego dr. Maciejem Łagiewskim, zorganizowali piękną wystawę rzeźb Stanisława Wysockiego. Dzieła naszego mistrza pięknie wyglądały w ogrodach muzeum. Szczególnie pięknie prezentowała się replika pomnika wielkiego śląskiego poety epoki romantyzmu Josefa Eichendorffa, którego oryginał stoi w naszym Ogrodzie Botanicznym. Licznie zgromadzona na otwarciu wystawy, niemiecka publiczność nie kryła wyrazów uznania dla naszego wrocławskiego rzeźbiarza.

 
Zapiski emeryta Drukuj

Wielki Brat

Stare powiedzenie mówi – ufaj, ale sprawdzaj. Jesteśmy zatem sprawdzani wszędzie i na wszystkich polach naszej aktywności życiowych.

Macie telefon komórkowy? Nawet jeśli nie posiada zainstalowanego programu szpiegowskiego, każdy nasz krok jest do wyśledzenia, ponieważ urządzenie to loguje się do kolejnych stacji bazowych. Można ponadto zdalnie uruchomić mikrofon! Pożytek dla lekarza: Miał Pan chodzić do parku i spacerować, a tymczasem notorycznie odwiedza Pan okoliczne bary!

 
«pierwszapoprzednia12następnaostatnia»

Strona 2 z 2