logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 26 gości 
Literackie podróże - ELIZA ORZESZKOWA U DRUSKIENNICKICH WÓD Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

ELIZA ORZESZKOWA U DRUSKIENNICKICH WÓD

Druskienniki1. Przepiękna miejscowość, zagubiona w borach nad Niemnem, opiewana była przez wielu mistrzów pióra. Także przez Adama Mickiewicza i Elizę Orzeszkową2.

Orzeszkowa, powieściopisarka, nowelistka, publicystka, osiadła pod koniec 1869 r. w Grodnie. Napisano po latach, że „(p)otrafiła… w zabitym od świata deskami (mieście) stworzyć wokół siebie atmosferę humanistycznego zaufania, przyjaźni, współpracy, sprzyjającą ludzkiej miłości i łączącą ludzi węzłami nierozerwalnymi”3. Monotonię szarego grodzieńskiego życia przerywały rzadkie odwiedziny gości z szerokiego świata, a także wakacyjne wyjazdy pisarki, m. in. do Druskiennik. Trudno ustalić, kiedy Eliza Orzeszkowa po raz pierwszy zawitała do tego zdrojowiska. Być może wtedy, kiedy była nieznaną światu właścicielką Milkowszczyzny i młodą żoną dziedzica Ludwinowa. Edmund Jankowski, znany i uważny biograf pisarki sądził, że przebywała w nim w latach 1872 oraz 1904 do 19064.

Jej bardzo osobista powieść „Ostatnia miłość”, drukowana w „Gazecie Polskiej” w 1867 r., ukazuje, jak żyło i bawiło się to urocze nadniemeńskie zdrojowisko w początkach drugiej połowy XIX wieku. W liście do Józefa Sikorskiego (1813-1896), redaktora tego czasopisma, publicysty, teoretyka muzyki, kompozytora, jednego z założycieli Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, oznajmiła, że szkicując wszystkie prawie postaci „z natury”, jest pewna, że „… powieść… ściągnie na (nią) oburzenie pewnych osobistości odwiedzających niegdyś Druskieniki, a znajomych (jej) dobrze, bo… nakreśliła ich postacie en bloc – ze zmianą tylko nazwiska”5. Na stronicach powieści barwnie obrazowała podróż do uzdrowiska: „Nad Tamizą, Sekwaną, Elbą, a nawet i nad Wisłą od dawna już rozlegał się świst pary; mieszkańcy owych szczęsnych krain od dawna już jak podniebne ptaki szybko przebywali przestrzenie – gdy ziemie położone nad pięknymi brzegami Niemna wzdychały jeszcze do korzystania z cudu, zwanego lokomotywą. Na szerokich tamtejszych drogach w upały letnie wlokły się z wolna po piaskach ciężkie karety zaprzężone mnóstwem koni, koła wozów i bryk skrzypiały i jęczały niby w piekle dusze potępionych. A gdy przyszła jesień dżdżysta i słotna, to powozy grzęzły w rozmiękłej ziemi, konie zapadały w głębokie kałuże, a podróżny osadzony nieraz w środku drogi nieprzepartą siłą błota widział się zmuszonym do wezwania wołów, aby go z ciężkiej wydźwignęły toni. – Przed kilkoma laty kto by chciał ujrzeć w maluczkim zarysie arabską pustynię, dość by mu było przebyć wśród lata drogę wiodącą z nadniemeńskiego miasta Grodna do mineralnych wód w D***. Sześciomilowa ledwie to była przestrzeń, ale przebycie jej podróżnemu wiekiem mogło się zdawać; szeroka, żółta od głębokiego piasku droga ciągnęła się równo, monotonnie między rzadkimi zaroślami karłowatej sośniny”. A tak barwnie i różnorodnie jawił się pisarce pobyt w tym uroczym zdrojowisku: „Miejscowości posiadające mineralne wody zrazu bywają zwykle sanitarnymi tylko zakładami, dążą do nich chorzy po największe, jak powiadają niektórzy, dobro – po zdrowie. Wkrótce chorzy ludzie w jednym miejscu zebrani poczuwszy, że poczynają odzyskiwać swe „największe dobro”, zaczynają się bawić, to jest zbierać się w towarzystwa, tańczyć razem, jeździć i chodzić, kochać się, żenić i wychodzić za mąż. Powoli sława uzdrawiających wód rozchodzi się razem ze sławą tych przeróżnych zabaw. Kiedy mogą się bawić chorzy, dlaczegoż by i zdrowi bawić się nie mieli ? […] I oto z północy i południa, z zachodu i wschodu ciągną tabory podróżnych, chorych i zdrowych. Zanadto otyli i zanadto chudzi; ze słabymi płucami i reumatyzmem w nogach; gorączkowo pragnący życia i limfatycznie życiem znudzeni; ze zbyt pełną kieszenią i z ich melancholiczną próżnią – wszyscy jadą do wód mineralnych, a ich zbawcze źródła przeróżnymi środkami leczą te wszystkie choroby zdrowych i chorych. […] Więc poza falangą goniących za fizycznym zdrowiem lub lekką zabawą zjawiają się myśliciele – badacze serc ludzkich i fenomenów społecznych; poza tymi przybywają jeszcze kapłani sztuki, poeci aby licznie zebranym ludziom sypać pod nogi perły piękności i gorących tchnień, wiejących zwykle od tłumów, czerpać natchnienie do nowych arcydzieł. Z tych wszystkich żywiołów złożone towarzystwa u wód mineralnych wrą życiem różnowzorym – i jak wszędzie między ludźmi, tak i w nich przy wpatrzeniu się bliskim dojrzysz chorobę i zdrowie, mądrość i głupotę, radość i rozpacz” 6. Rozrywki i życie towarzyskie tego urokliwego zdrojowiska w latach nieco wcześniejszych, autor niniejszej pracy przedstawił w innej publikacji 7.

Ryc. E. Orzeszkowa: Listy zebrane. T. I. Wrocław 1954, s. I

Orzeszkowa nie była wolna od wszelakich niedomagań i chorób. Pisarka zapadła „na jakąś dziwną słabość” uniemożliwiającą jej jakąkolwiek intensywniejszą pracę, skazującą na bezczynne pozostawanie w domu. Doradzano jej wyjazd nad morze, któremu się opierała. Nic więc dziwnego, że szukała pomocy w pobliskich Druskiennikach. W kwietniu 1872 r. w liście do Sikorskiego pisała, że utrzymywano ją w nadziei, że „wpływ morza zrównoważyć niejako może pobyt w Druskiennikach, obdarzonych niezmiernie zdrowym i ożywiającym powietrzem, bardzo pięknymi widokami natury i kąpielami w rzece Rotniczance, która dla niezwykłej burzliwości prądów i natury składowej wód lekarze tutejsi nazywa(li) siostrą morza”. Miała więc nadzieję, że spędzi porę letnią w tej urokliwej miejscowości, która stanowiła „żywszą dla (niej) ponętę niż pobyt nad brzegiem Morza Bałtyckiego8, […] gdzie pomiędzy kurlandzkimi Niemcami, będącymi podobno najgorszym gatunkiem Niemców, niewiele […] doznać by […] mogła przyjemnego ani zobaczyć pouczającego”9.

Do Druskiennik przybywała szczególnie chętnie z najważniejszego chyba powodu, nieukrywanej sympatii i przyjaźni do Jana Pileckiego, który był symbolem, ucieleśnieniem tego wtedy polskiego uzdrowiska. Ten etatowy lekarz Druskiennik, inspektor zakładu zdrojowego w druskiennickim Komitecie Zarządu Wód, inicjator domu dobroczynności dla ubogich chrześcijan, bez różnicy wyznań, szpitala dla ubogich Żydów, szpitala na 36 łóżek dla przybyłych na kurację niezamożnych urzędników okolicznych guberni oraz ochronki dla biednych dzieci był jedną z najbardziej znanych osobistości Druskiennik XIX wieku10.

To ten o dwadzieścia lat od niej starszy, znany zdrojowiskowy lekarz, ją, kiedyś 10-letnią, płaczącą dziewczynkę wyniósł na rękach od ciężko chorej siostrzyczki Klemuni w parę minut po jej zgonie. To jemu na łamach „Gazety Polskiej” zadedykowała powieść „Na dnie sumienia”. Warto przypomnieć treść tej dedykacji: „Panu Janowi Pileckiemu, (p)ragnę tę powieść moją przyozdobić imieniem człowieka zacnego i obywatela społeczności swej pożytecznego, ofiaruję ją Panu, a wymowniej uczynić tego nie potrafię, jak powtarzając słowa przed laty do Pana wyrzeczone przez autora „Margiera” i Dęboroga”:

„Niech się skromność Twoja nie obraża,
Że się ten rozgłos czci Twojej udziela.
Wszak wolno chorym czcić imię lekarza
I przyjaciołom imię przyjaciela”
. El. Orzeszkowa11.

Pobyt znanej pisarki w 1872 r. jest właściwie pierwszym udokumentowanym w tym zdrojowisku.

W 1906 r. w liście do Tadeusza Garbowskiego (1869-1940), zoologa, literata i filozofa, późniejszego profesora, kierownika Katedry Filozofii Przyrody Uniwersytetu Jagiellońskiego, współautora i współwydawcy powieści „Ad astra”, Orzeszkowa wyjaśniła powody, jakie ją zmusiły w latach późniejszych do zaniechania korzystania ze zdrojowiska nad Niemnem. Z nutą goryczy oznajmiła, że Druskienniki, „(j)est to zakątek z naturą ładną, dla nas miłą, ale tak skromnie, … tak … pierwotnie urządzony… (n)ic więc dziwnego, że jest wpółdzikim. Przez lat kilkadziesiąt władali nim, gospodarzyli nim ludzie wpółdzicy. Nastawiona niezwykle patriotycznie, komunikowała, że stał się po 1863 roku własnością biurokratów rosyjskich, którzy zniszczyli wszystko, co przedtem było urządzonym dobrze, i nic więcej nad to nie urządzili”12. Pewne nadzieje Orzeszkowa upatrywała w „kompanii kapitalistów polskich”, która, jej zdaniem, czyniła, co mogła, „aby to miejsce znowu mieszkalnym uczynić, ale w tak krótkim czasie niedużo jeszcze uczynić mogła”. Nasza pisarka żaliła się, że „ani kanalizacji, ani wodociągów, ani porządnego oświetlenia jeszcze tam nie ma”. Żaliła się na towarzystwo, które dopóki Druskienniki znajdowały się w rękach rosyjskich, w trzech czwartych składało się z rosyjskich Żydów, a następnie z Rosjan i Polaków „rozmaitych, jak zwykle wśród ludzi, ale jednak nie zawsze zabawnych”. Słów zachwytu nie szczędziła za to nowym właścicielom, którzy potrafili ze starannością i dużym nakładem kosztów zorganizować łazienki oraz „część kuracyjną, lekarską”13.

W końcu lat dziewięćdziesiątych dolegliwości pisarki wzmagały się. Była w stałym medycznym kontakcie m.in. z Ignacym Baranowskim (1833-1919), kierownikiem Katedry i Kliniki Terapeutycznej Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego14. Zalecał on listownie m. in. kąpiele15. W styczniu 1899 r. po przyjeździe z Warszawy zapadła na grypę z kilkoma nawrotami. W liście do warszawskiego klinicysty donosiła: „Gryzę się tym, że mało piszę, to znowu zdrowiu nie pomaga i tworzy się błędne koło”. Baranowski odwiedzał Grodno nie tylko jako lekarz, ale także i jako przyjaciel. Doradzał pisarce stałe przeniesienie do Wilna, natomiast chwilowo zalecał podróż do Włoch, nie tylko w celach leczniczych, ale także po to, by zetknąć się z najnowszym życiem naukowym i ruchem społecznym16. W podleczeniu dolegliwości reumatycznych i nerwowych pomogła nieco kuracja w Wiesbaden. Te reumatyczne dolegliwości trapiły pisarkę szczególnie intensywnie, bowiem donosiła o nich Baranowskiemu jesienią tego niefortunnego dla jej zdrowia roku 189917. W dwa lata później warszawski profesor także odwiedził pisarkę; zbadał dokładnie przed wyborem miejsca na kurację w zdrojowisku, a dr Henryk Nusbaum zadecydował wybór kuracyjnego miejsca – Kissingen18.

Od jesieni 1902 r., kiedy po raz pierwszy doznała ciężkiego ataku serca, niedomagała stale19. Baranowski listownie we wrześniu 1902 r. radził dla poratowania zdrowia kilkutygodniowy wyjazd do Tyrolu do Włoch lub nad Jezioro Genewskie. W trzy tygodnie później odpisała: „Niedobrze mi jest, od półtora tygodnia przyjmuję strophant i choć nieprawidłowość pulsu zmniejszyła się podobno znacznie, słabą czuję się i zupełnie do niczego niezdatną”. Przypuszczalna niewydolność serca pogłębiała jej stan psychiczny: „Jestem szkaradnie samotną i to cięży na mnie jakąś ciemną, grubą nocą. Więc nic dziwnego, że może żyć dłużej nie będę i nic tak szczególnie smutnego, bo wzięłam już ilość dni człowiekowi należną…”20. W październiku skonsultował chorą pisarkę Henryk Nussbaum. Jak relacjonuje Iwona Wiśniewska, lekarz ten oprócz poważnych zaburzeń funkcji serca stwierdził silną neurastenię, zalecając leczenie w Warszawie, a potem kurację zagraniczną. Miała problemy z oddychaniem i mówieniem, trudności z poruszaniem się. Stan chorej zatem nie pozwolił na żadną z tych podróży21. Pod koniec czerwca 1903 r. wyjechała do Marienbadu22, gdzie leczyła się u Stanisława Benedykta Kwiatkowskiego, internisty z Krakowa, sezonowo ordynującego w tym uzdrowisku, specjalizującym się w leczeniu chorób serca i układu nerwowego. Dr Kwiatkowski odwiedzał także kilkakrotnie Grodno23. Jesień 1903 r. roku nie była lepsza. W końcu października, pełna desperacji, skarżyła się: „Noc bardzo zła. Czy przybliża się już koniec? W dzień lepiej, ale słabo i obawa nocy, o której nie ma komu powiedzieć. Straszna samotność. Myślę, że umierając nie będę miała przy sobie ani jednej istoty prawdziwie kochającej i kochanej. Myślę, czy zasłużyłam na to?”24. Kilkadziesiąt lat po pierwszym pobycie, w latach 1904-1906 znowu odwiedzała Druskienniki.

W liście do Stanisławy Tołwińskiej z czerwca 1904 r. zawiadamiała o opóźnieniu swojego wyjazdu do Druskiennik z powodu licznych domowych kłopotów25. Zamieszkała u Heleny z Kiersznowskich Andrzejkowiczowej, swojej przyjaciółki26. Lato 1904 r. było niezmiernie upalne. Relacjonowała: „(U)pały gnębi(ły) tu nawet, gdzie cudowne zadrzewienie cień głęboki rozlewa(ło) dokoła, a od Niemna i szumnej, wartkiej Rotniczanki unos(iły) się w skwarnym powietrzu powiewy świeże”. Pisarka cierpiała wtedy na dolegliwą rwę kulszową oraz „niepokoje sercowe”. Upały wyraźnie wpłynęły pozytywnie na dolegliwości ischiasowe. „Prowadzę kurację energiczną i wyczerpującą. Lekarze obiecują memu fizycznemu sercu trochę jeszcze trwania” – pisała do Stanisława Posnera (1868-1930), prawnika, publicysty i działacza Polskiej Partii Socjalistycznej, późniejszego senatora i wicemarszałka senatu27. Podobnie, jak ponad trzydzieści lat wcześniej, nie była ukontentowana panującymi w zdrojowisku towarzyskimi zwyczajami; donosiła w liście Aurelemu Drogoszewskiemu (1863-1943), historykowi literatury polskiej i krytykowi literackiemu, wydawcy dzieł Orzeszkowej, także autorowi studiów m.in. o Zygmuncie Krasińskim, Władysławie Syrokomli, Narcyzy Żmichowskiej, Janie Pawle Woroniczu: „… niepodobna czerpać uciechy z wizyt, oświadczeń, ukłonów i pokłonów, ale też nie podobna odgrywać roli królowej, przyjmującej wszystko, a nieoddającej nic”28. Nie wszystkie jednak kontakty były dla pisarki uciążliwe. Serdeczne, poufałe pogawędki ucinała sobie np. z Eugenią Żmijewską, literatką i dziennikarką warszawską, miłe chwile spędzała ze wspomnianym wcześniej, Henrykiem Nusbaumem, lekarzem, deontologiem, filozofem medycyny, profesorem także z tego miasta.

Najbardziej fascynowała się jednak w nadniemeńskim zdrojowisku występującą w pełnej krasie ojczystą przyrodą. Dała temu wyraz w pochwalnym liście z sierpnia 1904 r. do Marii Konopnickiej, znanej poetki, serdecznej przyjaciółki: „Zabawię tu jeszcze 4-5 tygodni, a jeżeli jesień będzie pogodna, to i dłużej. Miejsce jest pełne uroku, piękne. Wysoki brzeg Niemna, Niemen, Rotniczanka szumna i wartka, niesłychane bogactwo drzew w tym zadrzewieniu wprost bajecznym 350 will z kilkutysięczną ludnością tubylców i przybyszów. Z piękności widoków mało korzystam chodzić prawie nie mogąc, Niemen jednak widuję, a zresztą patrząc na cudne brzozy, klony, jarzębiny, świerki, których tu pełno wszędzie, pasę oczy i serce tym dostępnym mi źródłem piękności i czuje się za nie wdzięczną”29. Po dwu i pół miesięcznym pobycie w Druskiennikach wróciła do Grodna bez wyraźnej w stanie fizycznym, poprawy. Rozgoryczona pisała: „Wina to nie miejscowości ani czegokolwiek na świecie tylko tego zęba czasu, który zgryzł mi istotę cielesną i poranił duchową, tak że nawzajem są dla siebie szkodą i przeszkodą. Jestem chora w znacznej części dlatego, że jestem smutną, i smutną dlatego, że chorą. Przy tym – lata. I nic już przeciw temu pomóc nie mogą żadne uzdrowiska i żadni lekarze, choćby najlepsi”30.

Ryc. Budynek kąpielowy. S. Grzegorzewski: Przewodnik po Druskienikach i okolicy. Warszawa 1908, s. 48

Pobyt znanej pisarki w następnym, 1905 r. poprzedziła znana dziejowa burza, przechodząca nad ziemiami polskimi, przynosząc w rezultacie nieco swobód politycznych a także językowych. Orzeszkowa uznała za swój obowiązek wprowadzić na druskiennicką estradę, niesłyszaną od czasów powstania styczniowego polską mowę. Mimo wyraźnej niechęci generała gubernatora w środku lata zorganizowała w języku polskim publiczną imprezę artystyczną w formie tzw. journal parlé, na której wystąpiła także jako autorka31. Do tej akcji oprócz niej włączyli się pisarze, m.in. Emma Dmochowska oraz Kazimierz Laskowski, pianistka Dąbrowska oraz śpiewaczka O’Brien de Lacy. 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Maryi Panny odczytano „żywą gazetę”, która nosiła tytuł „To i owo”. Jedno z drugim nic. Gazeta druskienicka, literacko-artystyczno-satyrystyczno-filozoficzno-humorystyczna – żadna. Numer pierwszy i ostatni. Jeżeli zabawi, prosimy o podziękowanie; jeżeli znudzi, prosimy o przebaczenie. Czym chata bogata, tym rada”. Zaprezentowano wiersz Laskowskiego „Druskienniki za lat dziesięć”, którego zakończenie warto przytoczyć:

„Słowem w istny raj marzony,
Tak na wodzie, jak i lądem,
Przekształciły Druskieniki
Miejska „dumy” z samorządem!
Wszędzie postęp, rozwój wszędzie
Nawet klimat iście włoski!
O co raczył się postarać
Sam dobrodziej Jan Wierzbowski!32
Tylko Niemen posrebrzany
Toczy falę po dawnemu –
Widział różne, różne zmiany,
Więc nie dziwi się niczemu”.

Odczytano także humorystyczną kronikę, której jedną z autorów była Orzeszkowa33. Był to po latach pierwszy polski wieczór teatralny w tym nadniemeńskim zdrojowisku34. A tak podsumowała i opisywała go w swoich pamiętnikach: „Byłam wówczas promotorką wielkiego i trudnego dzieła wprowadzenia po raz pierwszy od półwieka języka polskiego na estradę publiczną w Druskienikach. Pochłonęło mi to mnóstwo czasu i starań, ale do skutku doszło. Urządziliśmy wieczór w sali kurhausowej, na którym znajdowało się ok. 400-stu osób, a oprócz muzyki, śpiewu, óśm osób przeczytało po polsku zaimprowizowaną gazetę druskienicką […] Wieczór przyniósł dla biednych dochód znaczny”. A że Orzeszkowa była złotousta, świadczą słowa Franciszka Ksawerego Godlewskiego (1866-1937), literata, działacza społecznego, człowieka niezwykle błyskotliwego i dowcipnego, na którego ślubie kiedyś przemawiała. „Wywarła wtedy ogromne wrażenie, mimo, że dobrych mówców było wtedy dużo” – m.in. Wacław Sieroszewski, Lucjan Rydel oraz Karol Benni, lekarz z Warszawy, pisał sam Godlewski35.

Pobyt Orzeszkowej w Druskiennikach w następnym, 1906 roku, nie był niczym specjalnie zaznaczony. „Druskieniki, tym roku miłe bardzo od cudnej pogody, od ciszy i spokoju, które w nich panują. Są chwile, w których się wydaje, że to głęboka, szczera wieś. Czuję się znacznie zdrowszą, niż na wiosnę byłam” – pisała do Józefy Sawickiej (Ostoi) (1859-1920), pisarki, tłumaczki, nauczycielki stylistyki i literatury polskiej na żeńskich pensjach w Warszawie, osoby, która usilnie starała się w czasach późniejszych o nagrodę Nobla dla Orzeszkowej, angażując w tą pomoc nawet Marię Skłodowską-Curie36.

Druskienniki odwiedzała nie tylko Orzeszkowa. Przebywali tam także w różnym czasie m.in.: Józef Ignacy Kraszewski, w drugiej połowie lat czterdziestych37, Stanisław Moniuszko z rodziną, Teodor Narbutt, autor 12-tomowej historii Litwy, Teodor Tripplin, lekarz i powieściopisarz, Apolinary Kątski, skrzypek, uczeń Niccolo Paganiniego, Ludwik Kondratowicz (Władysław Syrokomla), pałający miłością, niestety nieszczęśliwą, do Heleny Kirkorowej, niepospolitej urody i inteligencji aktorki. Bywali także profesorowie uniwersytetów warszawskiego, petersburskiego, charkowskiego, kazańskiego38.

Stan zdrowia Orzeszkowej pogarszał się. Nowy atak dusznicy bolesnej, po dłuższym okresie względnej poprawy zdrowia 18 czerwca 1910 r. był powodem odejścia słynnej pisarki poza smugę cienia39. „Zapewne są powieściopisarze przewyższający ją potęgą fantazyi plastycznej lub urokiem pięknego słowa, ale żaden nie prześcignął jej w rozległości i głębi rozumienia duszy człowieka i w ogóle i potrzeb własnego społeczeństwa” napisał Piotr Chmielowski (1848-1904), historyk literatury i krytyk literacki, w przedmowie do jej dzieła „Bene nati”40.

Uzdrowiska, w których Elizie Orzeszkowej i wielu innym próbowano przywracać zdrowie, w których także radośnie spędzano wolny czas, powstawały na fali rozwoju wodolecznictwa na przełomie XVIII i XIX stulecia oraz później. Były one alternatywą medycyny konwencjonalnej, opartej na szczególnie mało skutecznej terapii. Stosunkowo słabsze wykształcenie ówczesnych lekarzy spowodowane było nie najwyższym poziomem wyższych szkół medycznych, których programy nauczania znacznie się różniły.

Andrzej Kierzek

Przypisy:

  1. Autor niniejszej publikacji używa dwóch form językowych: istniejącej w wieku XIX – Druskieniki oraz współczesnej - Druskienniki
  2. Cybulska M.: Znad Niemna nad Wisłę. Warszawa 1998, s. 7; Kierzek A, Kuciel-Lewandowska J, Pozowski A, Paprocka-Borowicz M.: Z przeszłości Druskiennik Cz. I, Cz. II., Przeg. Lek., przyjęto do druku
  3. Romankówna M.: Eliza Orzeszkowa. Kraków 1971, s. 17; Michalak H.: Eliza Orzeszkowa. 1841-1910. Warszawa 1910, s. 13
  4. Jankowski E.: Orzeszkowa z Pawłowskich Eliza (1841-1910). Pol. Słown. Biogr. Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk 1979, T. XXIV/1, s. 313
  5. List E. Orzeszkowej do Józefa Sikorskiego, redaktora „Gazety Polskiej” z 19 marca 1867 r. z Milkowszczyzny. Orzeszkowa E.: Listy. T. I, Wrocław 1954, s. 4
  6. Orzeszkowa E.: Ostatnia miłość. Warszawa 1963, s. 9-11
  7. Kierzek A.: Rozrywki oraz życie towarzyskie w Druskiennikach w połowie XIX stulecia. Ann. Acad. Med. Stetin. 2007, T. LIII, Nr 3, s. 140-147
  8. Idzie o Połągę, nadbałtycką miejscowość znaną od XIII wieku, oddzieloną od morza wąskim pasem wydm porośniętych lasem sosnowym, ośrodek obróbki bursztynu. Funkcję uzdrowiska zyskiwała stopniowo dopiero w XIX stuleciu
  9. List E. Orzeszkowej do Józefa Sikorskiego z 20 kwietnia 1872 r. z Grodna. Orzeszkowa E.: Listy… op. cit., s. 65
  10. Kaszewski K.: Ś. p. dr. Jan Pilecki. Kłosy 1878, T. XXVII, Nr 693, s. 227; Kierzek A., Kuciel-Lewandowska J., Paprocka-Borowicz M.: Jan Pilecki (1821-1878) i jego druskiennickie dzieło. Przeg. Lek., przyjęto do druku
  11. Świderski B.: Orzeszkowa w Druskienikach. Ondyna Drusk. Źródeł 1939, wzn. zb. Z. 23, s. 33
  12. List E. Orzeszkowej do Tadeusza Garbowskiego z 27 czerwca 1906 r. z Grodna. Orzeszkowa E.: Listy T. II. Do literatów i ludzi nauki. Cz. I, Warszawa, Grodno 1938, s. 262-263
  13. Ibidem
  14. Śródka A. : Wydział Lekarski Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego (w:) Dzieje nauczania medycyny i Farmacji w Warszawie (1789-1950), pod red. Łyskanowskiego M., Stapińskiego A. i Śródki A. Warszawa 1990, s. 248
  15. Orzeszkowa E.: Dnie. opr. I. Wiśniewska. Warszawa 2001, s. 53, 87
  16. Ibidem, s. 97, 125, 127-130; List do Ignacego Baranowskiego z 15 lutego 1899. Kopie niewydajnych listów Orzeszkowej sporządzone przez pierwszego wydawcę korespondencji pisarki – Ludwika Brunona Świderskiego.
  17. Orzeszkowa E.: Dnie…op. cit., s. 109, 141, 154
  18. Tam Orzeszkowa poznała m. in. Helenę Modrzejewską. Orzeszkowa E.: Dnie…op. cit., s. 222, 224, 250-253
  19. Jankowski E.: op. cit., s. 317
  20. List Ignacego Baranowskiego z 15 (28) września 1902. Arch. E. Orzeszkowej IBL PAN; List E. Orzeszkowej do Ignacego Baranowskiego z 5 października 1902. Orzeszkowa E.: Listy zebrane. T. IV, s. 74-75 cyt. wg Orzeszkowa E.: Dnie… op. cit., s. 294-295
  21. Orzeszkowa E.: Dnie… op. cit., s. 295
  22. Obecne Mariańskie Łażnie
  23. Orzeszkowa E.: Dnie… op. cit., s. 314
  24. Orzeszkowa E.: Dnie… op. cit., s. 306
  25. Orzeszkowa E.: List do Stanisławy Tołwińskiej z 15 czerwca 1904 r. Arch. E. Orzeszkowej IBL PAN, sygn. 740; Orzeszkowa E.: Dnie… op. cit., s. 343
  26. Orzeszkowa E.: Dnie… op. cit., s. 344
  27. List E. Orzeszkowej do Stanisława Posnera z 15 lipca 1904 r. z Druskienik. Orzeszkowa E. : Listy. T. I, Wrocław 1954, s. 269
  28. Świderski L. B.: op. cit., s. 35-36; List do Aurelego Drogoszewskiego z 21 sierpnia 1904 r. Orzeszkowa E.: Listy T. IV, Wrocław 1958, T. IV, s. 179-181
  29. List do M. Konopnickiej z 17 sierpnia 1904 r. Orzeszkowa E.: Listy T. VI, Wrocław, Warszawa, Kraków 1967, s. 207-209
  30. Orzeszkowa E.: List do Józefy Sawickiej – Ostoi z 11 września 1904 r. z Druskiennik. Orzeszkowa E.: Listy T. II, Do literatów…op. cit., Cz. II, s. 24
  31. Jankowski E.: l. cit.
  32. Jan Wierzbowski – emeryt, oryginał, wszędobylski, wścibski, znany na terenie zdrojowiska od 1890 r. do czasów pierwszej wojny światowej; prawdopodobnie zmarł w Rosji
  33. List E. Orzeszkowej do Konstantego Skirmunta (1866-1949) z Mołodowa, późniejszego dyplomaty, posła R.P. w Rzymie, ministra spraw zagranicznych, posła i ambasadora R.P. W Londynie, z 5 sierpnia 1905 r. z Druskiennik. Orzeszkowa E.: Listy T. IX, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź 1981, T. IX, s. 283-285
  34. Siedlecka J.: Druskienniki nad Niemnem. Warszawa 1997, s. 66
  35. Godlewski F.: Pani Orzeszkowa. Warszawa 1934, s. 18; Siedlecka J.: op. cit., s. 117
  36. List E. Orzeszkowej do Józefy Sawickiej Ostoi Sawickiej-Ostoi z 31 lipca 1906 r. z Druskienik; Świderski L. B.: op. cit., s. 49
  37. Prymak-Lewtak A.: Romantyczna podróż do litewskiego kurortu – Druskieniki Józefa Ignacego Kraszewskiego (w:) Między literaturą i medycyną, pod red. E. Łoch i G. Wallera. Cz. II. Lublin 2007, s. 295-308
  38. Bajor A. A.: Druskienniki i okolice. Kaunas 1998, s. 7; Pilecki J.: Zakład wód mineralnych w Druskienikach. Tyg. Illustr. 1887, T. IV, Nr 84 (og. zb. Nr 932), S. III, s. 66
  39. Jankowski E.: op. cit., s. 318
  40. Chmielowski P.: Przedmowa do Bene nati, s. LXV (w:) Grabowski T.: Eliza Orzeszkowa. Szkic jubileuszowy. Kraków 1907, s. 3

 

 

Zaloguj się aby komentować.