logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 98 gości 
Porozmawiajmy o składce Drukuj
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Dlaczego piszę o konieczności podniesienia składki? Z kilku powodów. Przede wszystkim chciałbym, aby Izba stała się zdecydowanie aktywniejsza, gdy trzeba stanąć w obronie lekarzy. Była stroną w sporach medyków z szeroko rozumianą administracją państwową, aby interweniowała, gdy naruszana jest godność zawodu. To właśnie dlatego w 2014 r. kwota przeznaczona na działalność Zespołu Rzeczników Praw Lekarzy została podniesiona do 30 tys. zł, a fundusz prawny wzrósł do 84 tys. zł.

Porozmawiajmy o składce

Na majowym posiedzeniu Konwentu Prezesów OIL rozpoczęto dyskusję na temat podniesienia składki na rzecz samorządu lekarskiego. W jej wyniku prezesi większości izb okręgowych zgodzili się, aby zaproponować Naczelnej Radzie Lekarskiej podjęcie uchwały ws. podwyższenia składki z 40 do 60 zł, czyli o 20 zł. Informacja ta przedostała się najpierw do prasy medycznej, a później ogólnopolskiej. Oczywiście z generalną tezą, że lekarze nie zgadzają się na podwyżkę. Zacytowano przy tej okazji „dyżurnego lekarza-komentatora” sytuacji w ochronie zdrowia, czyli kolegę Krzysztofa Bukiela. I tak narodził się przekaz, którego wydźwięk jest jednoznaczny: „Wszyscy są przeciw. Nie ma zgody na podwyżkę składki o 50 proc. Dość haraczu na rzecz Izby!”. Proponuję więc spokojną dyskusję na ten temat.

Oczywiście nie oczekuję, że postulat Konwentu będzie przyjęty przez lekarzy z entuzjazmem i radością. Każdej podwyżce, o ile nie dotyczy ona podniesienia pensji czy stawki godzinowej za dyżur, towarzyszą negatywne emocje. Można z pewnością wytaczać argument, że to wzrost o 50 proc. Nic nie jest jednak przesądzone, bo padła też propozycja podniesienia składki o 10 zł. Jak sprawdziłem, np. we Wrocławiu na początku 2008 r. bilet normalny MPK kosztował 2 zł. Od 1 sierpnia 2008 r. podniesiono cenę do 2,40 zł, a dzisiaj ten bilet kosztuje 3 zł. W połowie lipca 2008 r. przeciętna cena benzyny 95 i oleju napędowego na stacjach w Polsce osiągnęła nieco ponad 4,70 zł za litr dla obu tych paliw. Dzisiaj to cena w granicach 5,60-5,70 zł. W 2008 r. moje podstawowe wynagrodzenie z tytułu umowy o pracę wynosiło 3 800 zł brutto, dzisiaj to 4 690 zł brutto. Tzw. wartość nabywcza kwoty 40 zł w 2008 r. to 49,20  zł w roku 2014 r. I tak dalej… Myślę, że można „przerzucać się” takimi argumentami, dokładając do tego jeszcze kwoty, jakie płacą na swoje izby: radcy prawni (100 zł), adwokaci (160 zł), lekarze związkowcy (1 proc. od pensji brutto lub 40 zł dla lekarzy na kontraktach), weterynarze (50 zł).

W 2008 r. NRL podjęła decyzję o podniesieniu składki z 30 zł do 40 zł (czyli o 10 zł) z zaznaczeniem, że przeznaczamy tę podwyżkę głównie na kształcenie. Upadł wtedy pomysł dotyczący podniesienia składki do 50 zł z przeznaczeniem na obowiązkowe OC lekarzy. Jeżeli popatrzymy na ofertę kształceniową Izby w tych latach, to była ona i jest nadal bardzo szeroka. Wynika to m.in. z umowy, którą nasz samorząd podpisał z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu. Warto przypomnieć, że wówczas pojawiły się jeszcze środki unijne i Izba zrealizowała 3 programy szkoleniowe warte w sumie kilka milionów zł.

Spójrzmy na Izbę także jak na biuro. Zaplanowany na ten rok budżet opiewa na kwotę 6 mln 460 tys. zł. Z tego wpływy ze składek członkowskich to 4 mln 600 tys. zł. Główne przychody DIL uzupełniają: prowizja z Inter Polski – 450 tys. zł, dzierżawa budynku przy al. Matejki – 271 tys. zł. i Domu Lekarza – 200 tys. zł, zwrot kosztów z administracji państwowej za zadania przejęte od administracji państwowej – 545 tys. zł, wynajem sal szkoleniowych – 60 tys. zł. Po stronie wydatków skupię się na najważniejszych: na działalność statutową zaplanowano kwotę 2 mln 600 tys. zł. Składają się na to: składka na NIL – 780 tys. zł, działalność organów Izby (Rada, Prezydium, OROZ, OSL, Komisja Rewizyjna, delegaci) – 728 tys. zł, płace – milion 690 tys. zł, koszty delegatur: jeleniogórska – 54 tys. zł, legnicka – 80 tys. zł, wałbrzyska – 100 tys. zł (różnice wynikają z liczby lekarzy w poszczególnych delegaturach). Komisje Rady: Socjalna – 200 tys. zł, Kształcenia – 180 tys. zł. Następne 200 tys. zł przeznaczamy na dofinansowanie działalności kół. Tegoroczny preliminarz budżetowy przewiduje deficyt w wysokości -156 tys. zł.

Przywołane liczby wymagają komentarza. Po pierwsze żaden z lekarzy działających na rzecz dolnośląskiego samorządu nie jest zatrudniony na etacie. Wszyscy otrzymujemy tzw. diety samorządowe w wysokości 150 zł brutto za każdy dzień przepracowany na rzecz Izby. Czas poświęcany korporacji – w przypadku każdego z nas – został z góry określony. Jako prezes DRL jestem w „uprzywilejowanej” sytuacji, gdyż system naliczania mi „pensji” opiera się na zasadzie: 150 zł brutto razy ilość dni roboczych w danym miesiącu. Łatwo więc policzyć, że moje „wynagrodzenie”, za kierowanie instytucją zrzeszającą ponad 14 tys. lekarzy, wynosi ok. 3000-3300 zł brutto miesięcznie. Gratyfikacja dla moich zastępców to: dzienna dieta razy 12 dni w miesiącu, itd. Wszystkie te dane ujęte zostały w uchwale Rady opublikowanej na stronie internetowej Izby. Jestem zaangażowany w działalność samorządową od 2000 r. Przez 2 kadencje pełniłem m.in. funkcję sekretarza Rady. Miałem możliwość obserwowania lekarzy, którzy pracowali na rzecz DIL. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że nie znam nikogo, kto dzięki samorządowej aktywności poprawiłby swoją sytuację finansową.

Na płace dla pracowników przeznaczamy milion 690 tys. zł. Ta kwota stanowi ok. 27 proc. budżetu Izby. Średnia płaca w dolnośląskim samorządzie to ok. 3500 zł brutto (przy średniej krajowej ok 3900 zł.). Każdy, kto prowadzi choćby skromną działalność gospodarczą przyzna, że płace zawsze stanowią najpoważniejsze wydatki. 27 proc. budżetu Izby na uposażenie, przy takiej średniej, jest na pewno sumą przyzwoitą i nie można mówić o przeroście zatrudnienia.

Składka na NIL to kwota 780 tys. zł. Zostanie ona jeszcze pomniejszona, gdyż staraniem, m.in. naszych delegatów, ostatni Krajowy Zjazd Lekarzy obniżył odpis na rzecz NIL z 20 do 15 proc. Ponadto od 1 lipca br. odpis jest już liczony od rzeczywiście ściągniętych składek, a nie od zarejestrowanych w Izbie lekarzy. Przestaliśmy w ten sposób płacić za tzw. „martwe dusze” (głównie lekarzy, którzy wyjechali do pracy w UE, a nie płacą składki w Polsce). Dzięki temu w naszej Izbie zostanie kwota ok. 140 tys. zł rocznie.

Wszystko to, o czym do tej pory wspomniałem, wygląda całkiem dobrze. Dlaczego piszę więc o konieczności podniesienia składki? Z kilku powodów. Przede wszystkim chciałbym, aby Izba stała się zdecydowanie aktywniejsza, gdy trzeba stanąć w obronie lekarzy. Była stroną w sporach medyków z szeroko rozumianą administracją państwową, aby interweniowała, gdy naruszana jest godność zawodu. To właśnie dlatego w 2014 r. kwota przeznaczona na działalność Zespołu Rzeczników Praw Lekarzy została podniesiona do 30 tys. zł, a fundusz prawny wzrósł do 84 tys. zł. Zrobiliśmy pierwszy krok. Chodzi o spór lekarzy z NFZ dotyczący wypisywania leków refundowanych. Otrzymaliśmy ponad 30 pełnomocnictw i będziemy bronić tych lekarzy w postępowaniu sądowym. Ryzyko rozstrzygnięcia sądowego (w tym finansowego) wzięła na siebie Izba. Myślę, że już wkrótce zapadnie w tej sprawie pierwszy wyrok w sądzie w Świdnicy. Po drugie zdecydowaliśmy się na drogę sądową przeciwko Ministerstwu Zdrowia (Skarbowi Państwa) w sprawie zwrotu pieniędzy za zadania przejęte od administracji państwowej. Od wielu lat zgłaszamy, że kwoty, jakie Izba otrzymuje z tego tytułu, tylko w niewielkim stopniu pokrywają rzeczywiste koszty ponoszone przez samorząd. Są to głównie koszty: wydawania praw wykonywania zawodu, organizacji stażu i całego lekarskiego orzecznictwa sądowego. Podpisaliśmy umowę z kancelarią prawną na prowadzenie tej sprawy. A złożony pod koniec lutego pozew obejmuje lata 2007-2009 i dotyczy kwoty ponad 800 tys. zł. Warto zauważyć, że opłata sądowa w przypadku takiego pozwu wynosi 5 proc. wartości przedmiotu sporu. Na początku tego roku Krakowska Izba Lekarska wygrała proces z Ministerstwem Zdrowia o refundację kosztów zleconych jej zadań. Mając to na uwadze, jestem optymistą co do ostatecznego rozstrzygnięcia naszej batalii, ale trzeba pamiętać, że proces potrwa 2-3 lata i będzie kosztował. Myślę jednak, że warto. I chcemy walczyć o pieniądze za kolejne lata.

W ostatnim czasie złożyliśmy też do Urzędu Skarbowego korektę podatku VAT za modernizację Domu Lekarza w latach 2010-2013. Opiewa ona na kwotę ok. 550 tys. zł. Warto nadmienić, że w ok. 15 mln zł wydatkowanych na tę inwestycję kryje się ponad 2 mln 200 tys. zł podatku VAT. Zwróciliśmy się do doradców podatkowych o opinię w tej sprawie (za którą oczywiście musieliśmy zapłacić) i okazało się, że możemy starać się o zwrot części tego podatku.

Posłużyłem się tymi przykładami po to, aby pokazać, że za propozycją zwiększenia składki kryją się konkretne działania. Liczymy też na środki unijne, które powinny „pokazać się” na początku 2015 r. Jak widać szukamy pieniędzy, aby móc lepiej wypełniać ustawowe zadania Izby. A ich zakres jest coraz szerszy. Bardzo szybko rosną koszty funkcjonowania: rzecznika odpowiedzialności zawodowej i sądu lekarskiego. Do biura OROZ i OSL napływa coraz więcej spraw, trzeba płacić kolegom za opinie sądowo-lekarskie, za pracę naszych rzeczników, posiedzenia sądu. A wiadomo, że środowisko lekarskie postrzegane jest głównie przez pryzmat naszego wymiaru sprawiedliwości. Do tego dochodzi obciążenie spłatą kredytu za remont Domu Lekarza w kwocie ok. 83 tys. zł miesięcznie. Myślę, że każdy kto odwiedził już nową siedzibę, przyzna, iż skok jakościowy w porównaniu z budynkiem przy al. Matejki nie podlega dyskusji. Wiem… parking. Od dawna mamy przygotowane propozycje rozwiązania tego problemu, ale niestety… pieniądze. Wciąż powraca też sprawa naszych seniorów i pytanie, czy stać nas np. na dom seniora? – taki na wzór znanego domu aktora w Skolimowie. Pojawiła się pewna całkiem ciekawa propozycja, ale na to również potrzeba funduszy, itd…

A jeszcze pozostaje sprawa samego biura, jego informatyzacji, sprawnego obiegu dokumentów, wymiany części przestarzałego już sprzętu komputerowego, zakupu nowoczesnej centrali telefonicznej itd. Stoimy przed dylematem, czy za 40 zł mamy szansę na Izbę, której nie musimy kochać, ale chciałbym żebyśmy chociaż szanowali i mieli przekonanie, że nasze składkowe pieniądze są wydatkowane w sposób roztropny i właściwy. Zapraszam do dyskusji.

Jacek Chodorski

 

Zaloguj się aby komentować.