logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 29 gości 
Październik 2016
Komentarz aktualny Drukuj

Komentarz aktualny

I zaczęło się. 24 września tysiące lekarzy, ratowników medycznych, fizjoterapeutów, diagnostów medycznych, dietetyków, logopedów, pielęgniarek, farmaceutów szpitalnych i psychologów klinicznych ramię w ramię szło ulicami Warszawy, by w słusznym proteście przeciwko zbyt małym nakładom na ochronę zdrowia dotrzeć z placu Zamkowego na plac Konstytucji i przed siedzibą Kancelarii Premiera Rady Ministrów wyartykułować swoje niezadowolenie. To pierwszy wspólny uliczny protest wszystkich zawodów ochrony zdrowia zrzeszonych w Porozumieniu Zawodów Medycznych. Wśród haseł na transparentach można było dowiedzieć się, że m.in.: „kolejka poniża pacjenta”, „pogotowie woła o pomoc”, „przepracowany personel naraża życie”, „nie samym powołaniem medyk żyje”, „wszyscy jesteśmy pacjentami”. Na czele manifestacji pracownicy medyczni nieśli na noszach symboliczne zwłoki pracownika służby zdrowia, który żył z pasji do ratowania. Ratownicy medyczni przyjechali przed kancelarię premiera karetką, a jeden z nich wyniósł z pojazdu wieniec i zostawił go przy bramie KPRM. Na końcową część manifestacji przybył minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Został zaproszony na scenę. Z jego ust padły słowa, które słyszymy od lat: służba zdrowia w Polsce jest w bardzo złej kondycji, dzieje się to nie od wczoraj, problem narasta od bardzo wielu lat. Mamy do czynienia z permanentnym niedofinansowaniem systemu służby zdrowia i widzimy wszyscy bardzo złą organizację. Stwierdził, że w ciągu ostatnich ośmiu lat państwo postanowiło się wycofać z odpowiedzialności za służbę zdrowia, zapewnił, że rząd „przystępuje z wielką energią i wielką wolą do zmian, które już następują”. Podkreślił, że przygotowywane są przepisy, które od przyszłego roku systematycznie będą prowadzić do podwyższania nakładów na służbę zdrowia. To przełoży się na sytuację pacjentów, którzy będą leczeni lepiej, ale także na lepszą sytuację wszystkich pracowników służby zdrowia. Zaprosił przedstawicieli protestujących na rozmowy, które mają się rozpocząć we wtorek. Niestety na pytania odpowiadać już nie chciał, a mnie osobiście najbardziej interesuje ten zapowiadany wzrost nakładów na ochronę zdrowia, a w zasadzie sam mechanizm.

 
Mediacja zamiast procesu - Mediacja jako preferencyjna metoda rozwiązywania sporów dotyczących zdarzeń medycznych Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Zastosowanie mediacji w sprawach cywilnych w Polsce, pomimo wprowadzenia tej metody do systemu prawnego w Kodeksie postępowania cywilnego już w 2005 roku, jest do tej pory niewielkie. Według statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości ilość spraw kierowanych przez sądy do mediacji stopniowo wzrasta, wciąż stanowią one jednak bardzo niewielki odsetek spraw w stosunku do wszystkich spraw wpływających do sądów.

Mediacja jako preferencyjna metoda rozwiązywania sporów dotyczących zdarzeń medycznych

Specyfika sporów dotyczących zdarzeń medycznych

Zdarzenia medyczne są specyficzną dziedziną zarówno ze względu na duży stopień skomplikowania tych spraw od strony prawnej, jak i poziom emocji, który towarzyszy sytuacjom związanym z pogorszeniem się stanu zdrowia czy nawet utratą życia pacjenta. Spory te są także trudne emocjonalnie dla lekarzy, ponieważ mogą mieć wpływ na ich reputację, a także przyszłą karierę. Spory sądowe w tych sprawach zaliczane są do wyjątkowo trudnych i kosztownych, a ze względu na kompleksowość zagadnień dot. odpowiedzialności za zdarzenie medyczne toczą się latami. Postępowanie w tych sprawach wymaga wiedzy specjalnej od sędziów i prawników reprezentujących strony i często wielokrotnego sporządzania opinii przez biegłych oraz instytuty naukowe. Przeciętnie w każdej sprawie sądowej dot. zdarzeń medycznych sporządzane są trzy opinie biegłych. Odpowiedzialność personelu medycznego jest złożona, gdyż podlegają oni odpowiedzialności karnej, cywilnej i dyscyplinarnej, i coraz trudniej ją ustalić, gdyż współczesna medycyna bazuje na zespołowości leczenia, gdzie określone obszary są powierzone rożnym osobom. Do tego dochodzą takie elementy jak stopniowe poszerzanie się zakresu odpowiedzialności lekarzy i placówek medycznych wobec pacjentów oraz wzrost wysokości odszkodowania i zadośćuczynienia za szkodę i krzywdę doznaną w wyniku zdarzeń medycznych.

 
Mediacja zamiast procesu - Mediacja – tu każdy wygrywa Drukuj

Co robić, aby spraw kierowanych do mediacji było więcej w środowisku medycznym? Trzeba pamiętać, że warto rozmawiać, a mediacja daje szansę na rozwiązanie, w którym każdy wygrywa.

Mediacja – tu każdy wygrywa

Do Komisji Etyki OIL w Łodzi trafiła skarga na lekarza kontrolującego działalność poradni specjalistycznej, który po wstępnym przejrzeniu historii chorób, w obecności pielęgniarek i rejestratorek, podważył umiejętności zawodowe pracującego tam specjalisty. Urażony lekarz po konsultacjach ze swoim pełnomocnikiem rozważał skierowanie sprawy do sądu lekarskiego.

 
Mediacja zamiast procesu - Mediacje w sporach zbiorowych w ochronie zdrowia Drukuj

Rozwiązywanie konfliktów pracowniczych zostało w Polsce prawnie skodyfikowane w roku 1991 za sprawą Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, dzięki czemu mediacje weszły do polskiego ustawodawstwa.

Mediacje w sporach zbiorowych w ochronie zdrowia

WPROWADZENIE

Niniejszy artykuł koncentruje się na problematyce sporów zbiorowych w publicznej ochronie zdrowia. Spory zbiorowe w ochronie zdrowia ze względu na swoją specyfikę zasługują na odrębną analizę oraz wymagają wypracowania szczególnego podejścia w ich rozwiązywaniu. W artykule podjęte zostaną kolejno zagadnienia konfliktu jako takiego, zbiorowych stosunków pracy, a zwłaszcza sporów zbiorowych, by na końcu skoncentrować się na sporach zbiorowych w ochronie zdrowia. Z uwagi na ograniczoną objętość prezentowany artykuł nie wyczerpuje całości zagadnienia, a podjęta problematyka zostanie jedynie pokrótce zarysowana1.

 
Psychologia konfliktów - Od konfliktu do porozumienia Drukuj
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

Od konfliktu do porozumienia

O różnicach indywidualnych i zasadzie podobieństwa

O konflikt łatwo kiedy spotykamy się z osobami różnymi od nas samych. Inne poglądy, inne wartości, inny styl życia, inny charakter, większości z nas trudno jest przyjąć. I to nie teoria, lecz praktyka. Nie tyle lekarska, co ludzka. Lekarzowi z zasady łatwiej będzie polubić i dogadać się z kimś podobnym do niego, a trudniej z kimś zasadniczo różnym. Przedstawiając rzecz bardziej obrazowo: jeśli jestem osobą optymistyczną i pogodną kontakt z pesymistą, który widzi zagrożenia i wady, może być dla mnie mało przyjemny. „Przygotowywanie się” na najgorsze scenariusze, jak lubią swoje postępowanie określać pesymiści, może denerwować tego, kto ma optymistyczny napęd i chce wierzyć, że się uda. Odwrotnie: jeśli jestem raczej pesymistyczny, albo jak często wolą się nazywać pesymiści – realistyczny, to optymista może mnie denerwować swoim „naiwnym” podejściem. Dlaczego? Bo są to dwa różne tryby działania, niezrozumiałe jeden dla drugiego. Ja widzę świat kolorowy, ktoś szary. Ja mówię energicznie, ktoś flegmatycznie. Ja jestem nastawiony na działanie, a ktoś ciągle wątpi i odracza decyzje. To zderzenie dwóch światów jest psychicznie trudne.

 
Kiedy dialog nie wystarczy - Kilka uwag na temat konfliktu między prawem lekarza do strajku a prawami pacjenta Drukuj

Nie ulega wątpliwości, że odstąpienie przez lekarza od wykonywania pracy, a zatem udzielania świadczeń zdrowotnych pacjentom, może prowadzić do zagrożenia dla ich życia lub zdrowia. Z tego względu prezentowany jest pogląd, że strajk lekarzy w podmiocie leczniczym, połączony z tzw. odejściem od łóżek, jest działaniem bezprawnym. Wydaje się jednak, że tak ogólna teza stanowi zbytnie uproszczenie problematyki dopuszczalności strajku lekarzy.

Kilka uwag na temat konfliktu między prawem lekarza do strajku a prawami pacjenta

Problematyka dopuszczalności uczestnictwa lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia w strajku co pewien czas powraca na łamy dyskusji publicznej. Wydaje się, że obecnie zagadnieniem spornym jest nie tyle możliwość korzystania przez lekarzy zatrudnionych na podstawie stosunku pracy z prawa do strajku, ale ocena prawna uczestnictwa w szeroko rozumianych akcjach protestacyjnych, często wykraczających swoim charakterem poza ściśle rozumiany strajk pracowniczy, przez wszystkich lekarzy, niezależenie od podstawy wykonywania zawodu, czyli także świadczących usługi jako przedsiębiorcy w ramach indywidualnej praktyki lekarskiej. Problematyczną kwestią jest sposób rozwiązania konfliktu między prawem lekarza do zaprzestania wykonywania pracy a prawami pacjenta.

 
Wywiad „Medium” - Program 75+, Cienie i blaski Drukuj

W wykazie leków znalazło się łącznie 68 substancji czynnych, czyli 1 129 preparatów. Pozwoli to, według szacunków Ministerstwa Zdrowia, zaoszczędzić pacjentom ok. 310 mln zł. Wadą programu jest to, że lista jest za krótka i nie ma na niej wielu leków, np. niektórych diabetologicznych czy onkologicznych. (…) sama obecność leku na liście nie czyni go bezpłatnym. Aby tak było, pacjent musi spełnić warunki określone przez ustawę refundacyjną i przepisy z niej wynikające. Np. pacjent, któremu po stentowaniu tętnic wieńcowych przysługuje refundacja preparatów kopidogrelu do poziomu 30 proc., w przypadku braku takich wskazań musi za ten lek zapłacić 100 proc. ceny. Te zasady dotyczą także seniorów.

Program 75+

Cienie i blaski

Aleksandra Solarewicz: Darmowe leki. Hasło miłe dla ucha, ale... Czy istnieje coś takiego?

Jacek Krajewski: Darmowe leki to hasło, z którym opinia publiczna została zapoznana w czasie zeszłorocznych wyborów. Dotyczy ono tych leków, które zgodnie z przygotowaną listą są przeznaczone dla osób po 75. roku życia. Różnica między obowiązującymi do niedawna zasadami i listami refundacyjnymi a obecnymi rozwiązaniami polega na tym, że dotychczas pacjent, nawet jeśli lek refundowany oznaczony był jako bezpłatny, musiał dopłacać do kwoty limitu ceny określonej przez NFZ. Za leki dla seniorów takiej dopłaty nie ma. Dopłaca budżet państwa.

 
Lekarz w walce z epidemią otyłości - CHIRURGICZNE LECZENIE OTYŁOŚCI - Cienie i blaski chirurgii bariatrycznej Drukuj
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

Alternatywnym rozwiązaniem, jakie medycyna może zaproponować obecnie otyłemu człowiekowi, jest chirurgiczne leczenie otyłości, czyli chirurgia bariatryczna, coraz częściej z powodu znamiennego wpływu na metabolizm zwana również metaboliczną. Nie jest to wcale nowa metoda walki z otyłością, ponieważ jej świadome początki sięgają lat 70. ubiegłego wieku, kiedy to K.J. Printer i E.E. Mason wykonali pierwszą operację restrykcyjną na żołądku.

CHIRURGICZNE LECZENIE OTYŁOŚCI
Cienie i blaski chirurgii bariatrycznej

Nadciśnienie tętnicze, cukrzyca typu 2, stłuszczenie wątroby, dyslipidemie, hiperurykemia, przewlekły stan zapalny, udar mózgu, zawał serca, przeciążenie stawów, nietolerancja wysiłku, bezdech senny, depresja, nowotwory, zaburzenia potencji i płodności...

Jeśli ktoś z Państwa pominął przypadkiem tytuł artykułu, może przez chwilę zaczął się zastanawiać, co to za litania bez ładu i składu. Zapewniam jednak, że dla wszystkich wymienionych powyżej stanów, jak również kilku innych, istnieje wspólny mianownik, który scala te teoretycznie nieuporządkowane hasła.

Nadwaga i otyłość od wielu lat są naszą codziennością. W każdej rodzinie, miejscu pracy, na ulicy spotykamy otyłych ludzi na tyle często, że nauczyliśmy się przechodzić obok tego faktu obojętnie, traktując otyłość jako jedną z różnorodności otaczającego nas świata. Nawet przez środowisko lekarskie „niewielka nawaga” czy otyłość postrzegane są bardziej przez pryzmat wyglądu niż problemu zdrowotnego, a przecież otyłość definiowana jest jako odrębna jednostka chorobowa, tak samo jak każda z powyżej wymienionych chorób.

 
Z polityką w tle - Narodowa Służba Zdrowia a interes lekarzy Drukuj

Stoimy w obliczu kolejnej rewolucji w obowiązującym w Polsce systemie opieki zdrowotnej. Obecnie znamy tylko kierunki proponowanych zmian z dość ryzykownym harmonogramem ich wprowadzania. Wielką niewiadomą są rozwiązania szczegółowe, a zwłaszcza ich efekty. Gorąco zrobiło się też wokół samego ministra zdrowia i realizacji jego planu.

Narodowa Służba Zdrowia a interes lekarzy

Wyrażono już wiele opinii na temat tzw. „Planu Radziwiłła”. Były wśród nich opinie pozytywne, ale także miażdżące. Ponieważ „Medium” jest periodykiem przeznaczonym dla lekarzy, chciałbym zwrócić uwagę na kilka elementów programu, odnosząc się do relacji pomiędzy proponowanymi zmianami a ich wpływem na wykonywanie zawodu lekarza. Na koniec wskazałem korzyści, a także straty, jakie mogą oni w jego następstwie odnieść.

Dla kogo służba zdrowia?

Jest to pytanie, na które nie odpowiedzieliśmy sobie nigdy, a na pewno nie od roku 1999, czyli początku reformy Jerzego Buzka. Co prawda rytualnie zasłaniamy się „dobrem pacjenta”, ale przecież konstrukcja obowiązującego systemu nigdy nie była skierowana na realizację przysługujących mu konstytucyjnie praw. Wprowadzenie konkurencji podmiotów leczniczych nie skutkowało wcale podniesieniem jakości udzielanych usług, a wywołało jedynie walkę o wysokość kontraktu dzielonego nietransparentnie przez publicznego płatnika. Podobnie zasada płatności za usługę (fee for service) zlikwidowała zarówno holistyczne spojrzenie na pacjenta, jak i kompleksowe podejście do jego leczenia, zawężając nasze postępowanie do wykonania finansowanej przez płatnika porady, grupy czy procedury leczniczej. Dodatkowe zamieszanie wywołały źle skonstruowane taryfy, które podzieliły pacjentów na tych lepiej i tych gorzej opłacalnych. Podporządkowanie różnych poziomów lecznictwa odpowiednim szczeblom samorządu, a następnie ich częściowa prywatyzacja, spowodowały zerwanie więzi kooperacyjnych pomiędzy nimi, zwłaszcza w obliczu konkurencji o pieniądze dzielone przez płatnika. Pojawiła się wręcz wrogość pomiędzy lekarzami rodzinnymi a szpitalami, czy szpitalami powiatowymi a specjalistycznymi. Ba, ostatnio ta wrogość przeniosła się nawet na spór pomiędzy lekarzami a pielęgniarkami, co obserwujemy w trakcie procedowania ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej i propozycji tworzenia zespołów opiekujących się pacjentami.

 
Wydarzyło się - DOLNOŚLĄSKA RODZINA LEKARSKA STALE SIĘ POWIĘKSZA Drukuj

DOLNOŚLĄSKA RODZINA LEKARSKA STALE SIĘ POWIĘKSZA

384 absolwentów uczelni medycznych dołączyło w tym roku do dolnośląskiej, lekarskiej korporacji zawodowej. Izbowe szeregi zasiliło 291 przyszłych lekarzy i 93 lekarzy dentystów. 13 i 15 września, podczas uroczystości zorganizowanych w siedzibie DIL przy ul. Kazimierza Wielkiego 45, młodzi adepci medycyny odebrali ograniczone prawo wykonywania zawodu, legitymację lekarską, Kartę Praw Lekarza oraz odznakę DIL. Stali się tym samym pełnoprawnymi członkami Dolnośląskiej Izby Lekarskiej, do której przynależy obecnie 15 275 medyków.

 
Wydarzyło się - Jeden z najbardziej wpływowych umysłów świata i naukowiec z patentem na raka na UM we Wrocławiu Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Władze rektorskie kadencji 2016-2020. Od lewej: prof. dr hab. Piotr Ponikowski – prorektor ds. nauki UM we Wrocławiu, prof. dr hab. Jacek Szepietowski – prorektor ds. rozwoju UM we Wrocławiu, prof. dr hab. Marek Ziętek – JM rektor UM we Wrocławiu, prof. dr hab. Romuald Zdrojowy – prorektor ds. klinicznych UM we Wrocławiu, prof. dr hab. Piotr Dzięgiel – prorektor ds. dydaktyki UM we Wrocławiu (Fot. Paweł Golusik)

Jeden z najbardziej wpływowych umysłów świata i naukowiec z patentem na raka na UM we Wrocławiu

1 września funkcję prorektorów sprawować zaczęło dwóch nowych, wybranych na początku roku naukowców. Prof. Piotr Ponikowski jako prorektor ds. nauki oraz prof. Piotr Dzięgiel od teraz odpowiedzialny na wrocławskiej uczelni medycznej za dydaktykę.

 
«pierwszapoprzednia12następnaostatnia»

Strona 1 z 2