logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 29 gości 
Wszystko o AOS - Dostępność w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej – co to takiego? Drukuj
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Dostępność w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej – co to takiego?

Za nami rozstrzygnięcie konkursu dla AOS i analiza materiałów nadsyłanych w ostatnim czasie przez lekarzy do Izby. Na tej podstawie można już całkiem precyzyjnie określić patologie, które generuje sama procedura konkursowa. Najpierw odpowiedzmy sobie jednak na pytania:

 

  1. co kontraktuje Fundusz? Zawierając tzw. umowę kontraktową, zawieramy umowę na wykonywanie świadczeń zdrowotnych, które finansuje NFZ. Sposób rozliczania z płatnikiem bywa różny, ponieważ zależy od rodzaju świadczeń. Ma on przy tym fundamentalny wpływ na określenie dostępności.
  2. czym jest dostępność? Na podstawie różnych, ekonomicznych bądź informatycznych definicji dostępności rynku można przyjąć, że dostępność jest to czas, w którym usługa, podmiot jest zdatny do użytku lub jest to określona ilość usług możliwa do wykonania w  danym czasie. W takim razie co i u kogo zakupuje NFZ? W przypadku podstawowej opieki zdrowotnej Fundusz opłaca obecność lekarza w gabinecie, a więc jego gotowość do przyjęć pacjentów w określonym harmonogramie. Natomiast w przypadku AOS zakupuje określoną ilość świadczeń w czasie do tego niezbędnym. Niestety prezes NFZ wydając kolejne zarządzenia, zlikwidował zapisy, które mogły świadczyć o próbie określenia dostępności do ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych, a nawet stworzenia mierników dostępności. W takiej sytuacji oczywistym jest, iż samo zwiększenie godzin pracy poradni, bez możliwości przyjmowania w tym czasie pacjentów, nie zwiększa dostępności. Co więcej kontraktowanie „pustych harmonogramów” jest ze strony Funduszu fałszowaniem rzeczywistości, a także stwarzaniem okazji do nakładania kar za nieobecność lekarza w pracy. Powinna być określona przynajmniej liczba punktów do wykonania w minimalnym, 12-godzinnym harmonogramie, a cała reszta stanowić będzie już tylko krotność tych parametrów. Tymczasem Fundusz wpędza świadczeniodawców w przeróżne kłopoty.
  3. skąd się biorą „puste harmonogramy”? Odpowiedź jest prosta – z pokrętnej procedury oceny i późniejszych losów poszczególnych parametrów oferty, oraz braku mierników dostępności dla AOS. Wielkość harmonogramu jest dodatkowo oceniana od 1 do 10 punktów rankingowych, w zależności od rozpiętości godzin. Niektórzy oferenci wykazują się jak największym potencjałem. Mają bowiem nadzieję, że po rozstrzygnięciu konkursu i po podpisaniu umowy uda im się jakoś z tego bałaganu wybrnąć. Niestety, zapominają o jednym – potwierdzają fikcję i świadomie łamią prawo. W postępowaniu takim nie bez znaczenia jest fakt, że w latach ubiegłych Funduszowi zdarzało się zezwalać na zmniejszenie harmonogramu poniżej dopuszczalnych widełek. Nie zważano wówczas na ustawowy zakaz takich działań. Tegoroczna, nieprzejednana w tym zakresie postawa DOW NFZ (tj. nie będzie zgody na żadną zmianę warunku dodatkowo ocenianego poniżej wartości z oferty) wywołuje z tego powodu zdziwienie wśród świadczeniodawców.
  4. czy fundusz posługuje się miernikami dostępności? Tak, za miernik dostępności można uznać liczbę zadeklarowanych pacjentów do lekarza POZ albo etat przeliczeniowy w stomatologii. W 2006 r. za rządów prezesa NFZ A. Sośnierza udało się lekarzom stomatologom wypracować etat przeliczeniowy. Jest to określona, jednakowa dla wszystkich liczba punktów rozliczeniowych, przeznaczona do wykonania w określonym harmonogramie. NFZ wskazuje minimalną liczbę punktów przypadającą proporcjonalnie na minimalny harmonogram tzw. „nie mniej niż.”, a wielkość harmonogramu nie jest wcale oceniana w konkursie. Przed 2006 r. w stomatologii, tak jak teraz w AOS, oceniano wielkość harmonogramu niezależnie od ilości zakontraktowanych punktów, co prowadziło do wielu patologii. Należy zatem założyć, że gdyby w AOS również nie był oceniany harmonogram, to i nie byłoby pustych harmonogramów. Nikt przy zdrowych zmysłach nie rozdmuchiwałby harmonogramu poza realne możliwości realizacji i zapotrzebowanie. Na podkreślenie zasługuje fakt, że właściwie co rok zgłaszaliśmy do centrali NFZ uwagi w  sprawie takiego sposobu oceny.
  5. w takim razie czym jest dla NFZ dostępność? Określeniem nakładów finansowych na dany zakres w danym obszarze kontraktowania. Czy takie rozumienie spełnia ustawowe przesłanki względem obowiązku określenia przez Fundusz dostępności? To muszą ocenić prawnicy.
  6. dlaczego Fundusz nie określił jawnego sposobu przyznawania limitów punktów dla poszczególnych oferentów, jak to się ma do zasady uczciwej konkurencji? Nie wiem, ale mogę przypuszczać, że każde ustalenie zasad ogranicza dowolność działania.

Odpowiadając na powyższe pytania, odkrywamy patologiczne zjawiska, które dotyczą ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. GDY NFZ DZIELI LIMITOWANE FUNDUSZE – FINANSOWANE ZE ŚRODKÓW PUBLICZNYCH – MUSI DOKŁADNIE WIEDZIEĆ CO, KOMU, ILE I DLACZEGO DAJE. PROCES KONTRAKTOWANIA NIE MOŻE KOJARZYĆ SIĘ Z PODCHODAMI, KTO, KOGO PRZECHYTRZY. MA NATOMIAST ZAPEWNIĆ PACJENTOM PRAWO DO WYBORU LEKARZA I ŚWIADCZEŃ PRZEZ NIEGO WYKONYWANYCH. MAM WRAŻENIE, ŻE KONKURS W TAKIM WYDANIU, Z JAKIM MIELIŚMY DO CZYNIENIA, WYPACZA SENS ISTNIENIA NFZ. Zarzuty dotyczące postępowania konkursowego są przedmiotem odrębnych opracowań. Wszelkie informacje dotyczące podejmowanych przez Izbę działań w tym zakresie publikowane są na stronie internetowej DIL. Chciałabym za pośrednictwem „Medium” podziękować wszystkim lekarzom, którzy zdecydowali się podzielić z nami swoimi uwagami w sprawie konkursu ofert.

Małgorzata Nakraszewicz

 

Zaloguj się aby komentować.