logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 106 gości 
Zagraniczny dyplom a prawo do pracy w Polsce - Czy zdążymy sobie pomóc? Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Czy zdążymy sobie pomóc?

Nasi medycy udzielają więcej konsultacji i świadczeń zdrowotnych niż ich koledzy w innych krajach europejskich (7,1 konsultacji na obywatela na rok, przy średniej dla krajów OECD wynoszącej 6,6 – dane OECD z 2015 roku).

Otwartym pytaniem pozostaje także kwestia przygotowywanych ułatwień zatrudniania lekarzy obcokrajowców w sytuacji, gdy polscy lekarze mają niekiedy spore trudności z uzyskaniem pracy w wymarzonej przez siebie specjalizacji lub preferowanym ośrodku klinicznym. Czy takie postępowanie decydentów rzeczywiście można uznać za moralnie słuszne i strategicznie uzasadnione?

W opinii przedstawicieli Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy wątpliwa jest już sama diagnoza deficytu lekarzy w Polsce – podstawowy problem stanowi, ich zdaniem z gruntu nielogiczny, system opieki zdrowotnej (…).

Polska ma jeden z najniższych w Europie wskaźników liczby praktykujących lekarzy na tysiąc mieszkańców. Niektórzy specjaliści z zagranicy zamierzający podjąć u nas pracę twierdzą, że mają do niej utrudniony dostęp. Zatrudnianie lekarzy obcokrajowców wzbudza wiele emocji, ma swoich zwolenników i oponentów. Eksperci jednak ostrzegają: Polsce grozi luka pokoleniowa w grupie osób wykonujących zawód lekarza. Być może tak znaczna, że nawet lekarze z zagranicy nie będą w stanie jej wypełnić.

MARIUSZ KIELAR Pracownik naukowy Collegium Medicum (Zakład Medycznych Systemów Informacyjnych, Instytut Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego), pasjonat nowoczesnych technologii informacyjno- -komunikacyjnych w opiece zdrowotnej, dziennikarz medyczny, muzyk. (Fot. z archiwum autora)Powody takich obaw uzasadniają również europejskie statystyki: z danych OECD za 2015 rok wynika, że w naszym kraju przypada średnio 2,3 lekarza na tysiąc, mieszkańców przy średniej w krajach Unii Europejskiej na poziomie 3,4. Tak niska liczba praktykujących lekarzy dostępnych dla społeczeństwa w Polsce występuje w czasie „srebrnego niżu” europejskich kadr medycznych. Według Komisji Europejskiej w 2020 roku w krajach zachodniej Europy wiek emerytalny osiągnie 60 tys. lekarzy, i taka liczba specjalistów będzie odchodziła co roku na emeryturę. W takiej sytuacji wzrost popytu na młodych lekarzy z krajów Europy środkowo-wschodniej będzie sukcesywnie rosnąć. W praktyce jedynym sposobem, który może zachęcić młodą kadrę medyczną do decyzji o pozostaniu w kraju, jest odczuwalne podwyższenie zarobków w tej grupie zawodowej i zapewnienie lepszych warunków pracy młodym lekarzom. W przeciwnym razie nawet połowa z nich może zrealizować swoje wcześniejsze deklaracje i opuścić nasz kraj w poszukiwaniu pracy spełniającej europejskie standardy praktyki klinicznej w krajach zachodnich.

Takie dane powinny niepokoić nie tylko polityków zdrowotnych, koncentrujących się w dużej mierze na bieżących problemach w funkcjonowaniu systemu ochrony zdrowia, ale każdego z nas. Postępujący deficyt kadr medycznych w powiązaniu z erozją struktury demograficznej i zawodowej lekarzy w naszym kraju przekłada się bowiem na realne trudności w dostępie do leczenia w najbliższej przyszłości, jeszcze większe wydłużanie się kolejek do specjalistów oraz przeciążenie pracą personelu medycznego, który już dziś Wyraża swoje liczne frustracje z tego właśnie powodu. Kołem ratunkowym w takiej sytuacji pozostają wysoka skuteczność i profesjonalizm polskich lekarzy – skutecznie zapobiegają zgonom noworodków, pacjentów z chorobami serca, układu krążenia i dróg oddechowych. Nasi medycy udzielają także więcej konsultacji i świadczeń zdrowotnych niż ich koledzy w innych krajach europejskich (7,1 konsultacji na obywatela na rok, przy średniej dla krajów OECD wynoszącej 6,6 – dane OECD z 2015 roku).

Tabela 1. Zestawienie lekarzy obcokrajowców praktykujących na terenie województwa
dolnośląskiego wg posiadanego obywatelstwa

Obywatelstwo

Liczba lekarzy

Obywatelstwo

Liczba lekarzy

Obywatelstwo

Liczba lekarzy

Afgańskie

2

albańskie

1

Meksykańskie

1

Albańskie

2

Hinduskie

3

Mołdawskie

1

Amerykańskie

1

Hiszpańskie

1

Mongolskie

3

Saudyjskie

1

Inne

3

Niemieckie

21

Austriackie

1

Jemeńskie

5

Nigeryjskie

1

Belgijskie

1

Jordańskie

1

Palestyńskie

1

Białoruskie

15

Kameruńskie

2

Rosyjskie

7

Brytyjskie

3

Kanadyjskie

1

Słoweńskie

1

Bułgarskie

2

Kongijskie

1

Sudańskie

1

Chorwackie

1

Koreańskie

1

Syryjskie

1

Cypryjskie

1

Libańskie

1

Szwedzkie

10

Czeskie

3

Libijskie

2

Tanzańskie

1

Etiopskie

1

Litewskie

3

Ugandyjskie

1

Ghańskie

1

Macedońskie

1

Ukraińskie

58

Greckie

2

Marokańskie

1

Włoskie

3

Źródło: DIL, 2018

Szansą na przynajmniej czasowe „zaprotezowanie” deficytu polskich lekarzy dla polskich pacjentów mogłoby być zwiększenie zatrudnienia specjalistów z dyplomem zagranicznej uczelni, którzy wciąż wybierają nasz kraj jako atrakcyjne miejsce swojej praktyki klinicznej i rozwoju zawodowego. Do tej grupy należą m.in. lekarze z krajów wschodnich, szczególnie z Ukrainy. Obecnie największym utrudnieniem na drodze do realizacji takiego pomysłu jest kosztowny i skomplikowany proces nostryfikacji dyplomów lekarzy spoza krajów Unii Europejskiej, który – zgodnie z deklaracjami – ma zostać istotnie uproszczony. Z aktualnych danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że prawo wykonywania zawodu lekarza (PWZL) w 2017 roku posiadało 433 obcokrajowców (o 17 osób więcej niż rok wcześniej). Współczynnik napływu cudzoziemców netto, liczony jako przyrost liczby cudzoziemców mających PWZL do ich liczby, według stanu roku poprzedniego, wyniósł 0,04. W roku 2017 prawo wykonywania zawodu lekarza dentysty (PWZLD) posiadało 146 obcokrajowców (o 2 osoby więcej niż rok wcześniej). Osoby te stanowiły 0,4% wszystkich lekarzy dentystów. Współczynnik napływu cudzoziemców netto liczony jako przyrost liczby cudzoziemców mających PWZLD do ich liczby, według stanu roku poprzedniego, wyniósł 0,01. Powyższe dane nie obejmują osób, które uzyskały już obywatelstwo polskie, figurując w rejestrach jako Polacy. W roku 2017 prawo wykonywania zawodu uzyskały 123 osoby z dyplomem zagranicznej uczelni medycznej spoza Unii Europejskiej. Podobną liczbę odnotowano w ostatnich kilku latach (około 100 osób).

Dlaczego dyplomy lekarzy z krajów Unii Europejskiej są automatycznie uznawane w Polsce, a specjalistów z krajów spoza Wspólnoty nie podlegają podobnej uznawalności? Otóż zawód lekarza należy do tzw. zawodów sektorowych objętych odpowiednimi przepisami prawa unijnego w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych. Dla tej grupy zawodów dokonana została tzw. harmonizacja kształcenia, czyli wymóg uwzględnienia przez państwa członkowskie minimalnych wymogów w programach kształcenia, dzięki czemu kwalifikacje zawodowe nabyte w państwach członkowskich uznawane są w sposób automatyczny, pod warunkiem posiadania odpowiednich dokumentów poświadczających powyższe kwalifikacje. Z kolei w przypadku posiadania dyplomu uczelni wydanego w kraju pozawspólnotowym państwa członkowskie są zobligowane do weryfikacji takiego programu kształcenia pod kątem spełnienia minimalnych wymagań określonych przepisami unijnymi. W Polsce odbywa się to na drodze tzw. procesu nostryfikacji. Zatem lekarze z dyplomem wydanym przez uczelnię kraju nienależącego do Unii Europejskiej, którzy zamierzają podjąć pracę w Polsce, muszą nostryfikować swój dyplom, zdać egzamin z języka polskiego i Lekarski Egzamin Państwowy. A po nim odbyć trzynastomiesięczny staż w szpitalu (zazwyczaj na zasadzie wolontariatu). Cały proces trwa od sześciu miesięcy do dwóch lat, a jego łączny koszt może wynieść nawet dziesięć tysięcy złotych. W razie pomyślnego przejścia przez powyższą procedurę lekarz otrzymuje prawo wykonywania zawodu i zgodę na podjęcie pracy w wyznaczonej placówce, którą obejmuje zezwolenie wojewody.

Obecnie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego analizuje możliwość rozszerzenia podobnych rozwiązań systemowych (tzw. ogólny system uznawania kwalifikacji zawodowych) na obywateli, którzy uzyskali swoje kwalifikacje w państwach spoza Unii Europejskiej. Analizując opinie lekarzy obcokrajowców opisujące ich własne doświadczenia związane z nostryfikacją dyplomu lekarskiego w Polsce, na pierwszy plan wysuwają się uwagi zagranicznych specjalistów względem niełatwego systemu weryfikacji uprawnień zawodowych. Stawiane wymogi do uzyskania prawa do wykonywania zawodu lekarza zobowiązują ich niemal do powtórnego kształcenia w zawodzie. Dotyczy to w szczególności osób, które ukończyły studia poza granicami Unii Europejskiej, m.in. obywateli Ukrainy, Kazachstanu i innych krajów byłego ZSRR, w tym także osób z Kartą Polaka. Podejmując czasem wieloletnie starania o przyznanie prawa wykonywania zawodu, byli przez ten okres bezrobotnymi lub wykonywali pracę znacznie poniżej swoich kwalifikacji. Faktem są również przyjazne programy zatrudniania lekarzy obcokrajowców opracowane przez inne kraje Unii Europejskiej (np. Niemcy czy Francja), które – co istotne – pozostają w pełni bezpieczne dla pacjentów. W takiej sytuacji Polska pozostaje dla lekarzy obcokrajowców jedynie przystankiem na drodze do krajów zachodniej Europy.

Nie wszyscy jednak podzielają takie podejście do problemu, wskazując na zupełnie inne przyczyny pogłębiającego się niedoboru kadr medycznych w naszym kraju. W opinii przedstawicieli Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy wątpliwa jest już sama diagnoza deficytu lekarzy w Polsce – podstawowy problem stanowi ich zdaniem z gruntu nielogiczny system opieki zdrowotnej, w którym wciąż wykonuje się zbyt dużo niepotrzebnych świadczeń zdrowotnych. Dlatego właśnie należy zastanawiać się raczej nad tym, co zrobić, żeby liczba lekarzy okazała się adekwatna do potrzeb zdrowotnych Polaków. Potrzeba do tego m.in. podjęcia w debacie publicznej tematu finansowego motywowania pacjentów, ograniczania oddolnego, nadmiernego popytu na usługi zdrowotne, aby bez potrzeby nie generować dodatkowych kosztów w systemie ochrony zdrowia. Także na poziomie leczenia szpitalnego, gdzie hospitalizuje się niepotrzebnie pacjentów tylko po to, żeby spełniać pewne warunki narzucone przez Narodowy Fundusz Zdrowia i otrzymać środki finansowe, co wynika z nielogicznej wyceny świadczeń. Otwartym pytaniem pozostaje także kwestia przygotowywanych ułatwień zatrudniania lekarzy obcokrajowców w sytuacji, gdy polscy lekarze mają niekiedy spore trudności z uzyskaniem pracy w wymarzonej przez siebie specjalizacji lub preferowanym ośrodku klinicznym. Czy takie postępowanie decydentów rzeczywiście można uznać za moralnie słuszne i strategicznie uzasadnione? Bez pilnego podjęcia się rozwiązania tych problemów, zdaniem OZZL, nie zmniejszy się deficytu lekarzy w naszym kraju.

Wydaje się jednak, że punktem wyjścia dla stanowiska dotyczącego polityki zatrudniania lekarzy obcokrajowców w czasach deficytu personelu medycznego powinna być wspólna odpowiedzialność za politykę kształcenia kadr medycznych w Polsce. Jak wynika z raportów Najwyższej Izby Kontroli, brakuje w niej kompleksowej strategii uwzględniającej zmieniające się trendy demograficzne i epidemiologiczne oraz całościowej, perspektywicznej wizji kształcenia kadr medycznych dostosowanej do dynamicznie zmieniających się potrzeb zdrowotnych społeczeństwa. Audytorzy Izby podkreślają, że również resort zdrowia nie opiera swojej długookresowej strategii na analizie trendów demograficznych i danych epidemiologicznych uzasadniających decyzję o liczbie kształconych lekarzy. Brakuje ponadto rzetelnej procedury określania liczby niezbędnych specjalistów (m.in. lekarzy i pielęgniarek), a także mechanizmów służących szacowaniu skali migracji personelu medycznego. Rezultatem powyższych mankamentów są trudności w przygotowaniu wystarczającej liczby specjalistów do zaspokojenia zmieniających się potrzeb zdrowotnych polskich pacjentów. Czy zdążymy sobie pomóc? 