logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 50 gości 
Kącik młodego lekarza - Wolę zostać i próbować naprawić system. A Ty? Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Ja wybrałam specjalizację w kraju, kilka tygodni temu podpisałam tzw. „bon patriotyczny” i z pełnym przekonaniem informuję, że nigdzie się nie wybieram.

Wolę zostać i próbować naprawić system. A Ty?

Jeszcze zanim zaczęłam studia, ale gdy byłam już pewna, że wybiorę medycynę, wiele osób pytało mnie, czy chcę zostać w kraju, czy też rozważam wyjazd za granicę. Kilka miesięcy temu zaczęłam specjalizację. Od pierwszego pytania o ewentualną chęć emigracji minęło już 9 lat, mimo to pytanie wraca jak bumerang. Zawsze odpowiadałam z całą stanowczością, że nigdzie się nie wybieram, że Polska jest moim domem i to tu jest moje miejsce.

W trakcie studiów, widząc, jak wygląda czasami praca lekarza, jak przebiega szkolenie specjalizacyjne, i dowiadując się, ile zarabia młody medyk, zarysowały się niewielkie wątpliwości. Do niemieckiej granicy nie jest przecież daleko, zwłaszcza kiedy pochodzi się z Bolesławca, a do Görlitz w dzieciństwie jeździło się na zakupy. Jest jednak coś takiego, głęboko zakorzenionego we mnie, co sprawia, że wszelkie wzmianki o opuszczeniu Polski rodzą we mnie bunt. Buntuję się przeciwko własnym myślom, rozumowi, który podpowiada, że za granicą byłoby lepiej. Przecież teraz wszędzie lotniska, autostrady – kilka godzin i jest się w domu.

Wiele osób przecież wyjechało i można od nich usłyszeć, że w końcu szkolą się na wysokim poziomie, że prawo pracy jest przestrzegane, a szefowie sami pilnują, by wykorzystali urlop (bo przecież wiadomo, że człowiek to nie maszyna i przy przepracowaniu spada jego wydajność). Można dowiedzieć się, że pracodawcy organizują przyzakładowe żłobki i dbają o dobrobyt pracownika na różnorodne sposoby, które nam nawet nie przyszłyby do głowy.

Zapytałam ostatnio młodych lekarzy, co zatrzymało ich w kraju lub co skłoniło do wyjazdu. Najczęściej ci, którzy zostali, pisali o domu, rodzinie, że to Polska jest ich miejscem na ziemi. Czasem ich decyzja uwarunkowana była zatrudnieniem współmałżonka lub koniecznością sprawowania opieki nad chorym rodzicem. Ci, którzy wyjechali, byli ze swojej decyzji w większym lub w mniejszym stopniu zadowoleni, ale przeważała opinia, że mimo upływu lat tęsknota za domem nie maleje.

Ja wybrałam specjalizację w kraju, kilka tygodni temu podpisałam tzw. „bon patriotyczny” i  z pełnym przekonaniem informuję, że nigdzie się nie wybieram. Mimo iż jako osoba związana z Porozumieniem Rezydentów oraz jako przewodnicząca Komisji ds. Warunków Zatrudnienia DRL wiem, jak bardzo prawo pracy w stosunku do lekarzy potrafi być w naszym kraju omijane lub wręcz łamane, nadal nie myślę o wyjeździe. Zbyt cenna jest dla mnie świadomość, że do rodziców mam zaledwie kilkadziesiąt minut jazdy samochodem, że nie muszę rezerwować biletu lotniczego, by odwiedzić dziadków, że w domu, w pracy i w sklepie słyszę mój ojczysty język. Wolę zostać i próbować naprawić system opieki zdrowotnej. Wiem, że to długofalowy proces, ale już teraz widzę wiele korzystnych zmian, jeśli nie w samym systemie, to w sposobie postrzegania siebie samych przez młodych lekarzy. Widzę olbrzymi postęp w ich nastawieniu do pracy, postrzeganiu siebie jako wartościowego pracownika, wykorzystywaniu wolnego czasu i życia rodzinnego.

Liczę na to, że ze względu na zmiany, które już zaczynają być widoczne w polskim systemie ochrony zdrowia, coraz mniejsza liczba młodych lekarzy będzie zmuszona stawać przed wyborem między Polską a możliwością specjalizowania się za granicą w dziedzinie, na którą nie zostały przyznane rezydentury lub w której zarobki odstraszają tak skutecznie, by szukać nowego miejsca do życia setki kilometrów od domu. Liczę na to, że osoby które zostaną w kraju, nie będą musiały walczyć na każdym kroku o swoje prawa jako pracownika.

Mam wielką nadzieję, że w Polsce prawo pracy zacznie być przestrzegane, że pracownik będzie szanowany i zachęcany do wybrania danego miejsca pracy różnorodnymi, dodatkowymi udogodnieniami, bo sam fakt bezproblemowej realizacji programu specjalizacji stanie się standardem.

Mam również nadzieję, że w związku z zachodzącymi zmianami przynajmniej część lekarzy zdecyduje się wrócić z emigracji i ponownie podjąć pracę w zawodzie w swojej ojczyźnie.

Oby te wszystkie nadzieje nie okazały się płonne. Wiadomo, że nie uzdrowimy systemu od razu, być może za kilka-kilkanaście lat będziemy jednak patrzeć wstecz dumni ze zmian, które sami zapoczątkowaliśmy i wprowadziliśmy.

LEK. PATRYCJA DROZDEK
Rezydentka I roku pediatrii w NZOZ ŁCM w Lubaniu, przewodnicząca Komisji ds. Warunków Zatrudnienia Lekarzyi Lekarzy Dentystów DRL, działaczka Porozumienia Rezydentów