logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 52 gości 
Wydarzyło się - Łączymy siły, będziemy walczyć. Pierwszy zabieg elektrochemioterapii w DCO Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Łączymy siły, będziemy walczyć. Pierwszy zabieg elektrochemioterapii w DCO


Pierwszy w naszym regionie zabieg elektrochemioterapii przeprowadził 4 września 2018 r. w Dolnośląskim Centrum Onkologii zespół pod przewodnictwem chirurgów onkologów: dr. n. med. Marcina Zdzienickiego z Centrum Onkologii w Warszawie i dr. n. med. Marcina Ziętka z DCO. Poddali zabiegowi troje pacjentów chorujących na czerniaka i w ciągu najbliższych dwóch miesięcy można się spodziewać udokumentowania efektów nowo zastosowanej metody. O zastosowaniu i działaniu elektrochemioterapii oraz nadziejach w niej pokładanych z dr. n. med. Marcinem Ziętkiem rozmawia Aleksandra Solarewicz.

DR N. MED. MARCIN ZIĘTEK Specjalista chirurgii ogólnej i chirurgii onkologicznej w Dolnośląskim Centrum Onkologii, adiunkt w Zakładzie Chirurgii Onkologicznej Katedry Onkologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W 2014 roku obronił pracę doktorską pt. „Ocena ekspresji oraz wartości prognostycznej białek ALCAM i ADAM-10 w czerniaku skóry”, która uzyskała wyróżnienie dziekana Wydziału Lekarskiego Kształcenia Podyplomowego. (Fot. z archiwum M.Z.)Aleksandra Solarewicz: Panie Doktorze, na czym polega elektrochemioterapia?

Dr n. med. Marcin Ziętek: Elektrochemioterapia (ECT) jest to forma leczenia skojarzonego. Jej innowacyjność polega na łączeniu chemioterapii z miejscowo działającym, nowoczesnym urządzeniem – cliniporatorem. Za jego pomocą podajemy jeden z dwóch chemioterapeutyków, czyli bleomycynę lub cisplatynę, bezpośrednio do guzów przerzutowych w skórze. Podajemy je w ściśle określonej dawce, w przeliczeniu na powierzchnię ciała pacjenta. Część roboczą cliniporatora stanowią sondy z igłami, które są wbijane bezpośrednio w guzy nowotworowe. Impuls elektryczny powoduje otwarcie kanałów w komórkach, dzięki czemu leki dostają się bezpośrednio do cytoplazmy. Powstające mikropory wykorzystywane są do podniesienia efektywnego stężenia leku cytotoksycznego w komórkach nowotworowych.

Leki, które podajemy dożylnie lub doguzowo w skojarzeniu z ECT, wywierają o wiele większy efekt cytotoksyczny bezpośrednio w tkance nowotworowej niż w przypadku klasycznej chemioterapii. Badania podają, że skojarzenie bleomycyny z elektrochemioterapią daje 10 000 razy większy efekt cytotoksyczny wobec tkanki nowotworowej w stosunku do leku podanego dożylnie bez zastosowania elektrochemioterapii.

A.S. Ile trwa ten zabieg?

M.Z.: Zabieg elektrochemioterapii odbywa się najczęściej w znieczuleniu ogólnym i trwa od 20 do 30 minut.

A.S.: Proszę wyjaśnić zasadnicze różnice między chemioterapią a elektrochemioterapią.

M.Z.: Podanie leku systemowo wiąże się z ubocznymi efektami niepożądanymi, ogólnoustrojowymi, przy małej efektywności w stosunku do przerzutów do skóry. Gdy lek jest podany bezpośrednio do guza nowotworowego, gromadzi się tam największe jego stężenie, wywołujące maksymalny efekt terapeutyczny z minimalnym ryzykiem negatywnych objawów ogólnych. Komórki nowotworowe w przerzutach do skóry otrzymują wówczas takie stężenie leku, które nie byłoby możliwe w przypadku klasycznej chemioterapii.

Poprzez zabieg uzyskuje się bardzo dobry efekt terapeutyczny, który czasem powoduje całkowitą regresję zmian przerzutowych do skóry. Efekt jest tym lepszy, im wcześniej rozpocznie się leczenie i im mniejsze są guzy poddawane terapii. Utrzymuje się on nawet do dwóch lat.

A.S.: Jakie nowotwory będzie można poddawać leczeniu elektrochemioterapii?

M.Z.: Głównym wskazaniem do stosowania ECT są przerzuty in transit do skóry lub wznowy miejscowe u pacjentów chorujących na czerniaka, u których metody leczenia chirurgicznego są nieskuteczne. Ale nie tylko. Dobre efekty uzyskuje się także u pacjentów z przerzutami do skóry lub nieresekcyjnymi wznowami miejscowymi w przebiegu raka piersi. ECT ma również zastosowanie w przypadku zaawansowanych miejscowo raków skóry, niezależnie od typu histopatologicznego.

Co jeszcze? Znamy doniesienia naukowe, w których opisano połączenie elektrochemioterapii i immunoterapii w przypadku rozsianego czerniaka, które zwiększyło efekt leczenia w postaci wzrostu przeżyć całkowitych. Prawdopodobny efekt synergistyczny wynika z uszkodzenia guzów nowotworowych przy użyciu ECT, które uwalnia liczne antygeny z komórek guza i może mieć efekt immunomodulujący.

A.S. Proszę powiedzieć kilka słów o samym cliniporatorze...

M.Z.: W Europie używa go około 180 ośrodków. Jest przeznaczony dla bardzo wyselekcjonowanej grupy pacjentów i stosowany tylko w wybranych sytuacjach klinicznych, głównie u osób ze zmianami nieresekcyjnymi. Ponieważ nie jest to duża grupa pacjentów, nie ma potrzeby, aby te urządzenia były dostępne w wielu ośrodkach. Jednak istnieje wielka potrzeba refundacji, po to ażeby tam, gdzie już funkcjonują, były w pełni wykorzystywane.

A.S. Jaki jest koszt cliniporatora?

M.Z.: Koszt samego urządzenia to ok. 500 000 zł. Ale do tego musimy doliczyć zakup sond z igłami. Są jednorazowe, a każda kosztuje 6000 zł. Do całości trzeba jeszcze wkalkulować pracę personelu, chemioterapeutyk i pobyt pacjenta w szpitalu.

A.S.: A samej terapii?

M.Z.: Sumujemy wszystkie elementy, o których wspomniałem, i wychodzi na to, że koszt procedury wynosi około 12 000 zł. Tymczasem to, co możemy obecnie uzyskać z NFZ, to suma w wysokości ok. 1600 zł, która pokrywa nieco powyżej 10% kosztów rzeczywistego leczenia pacjenta i pobytu na oddziale chirurgicznym.

A.S.: Wielka szansa – symboliczna refundacja…

M.Z.: To jest główny problem. Mimo że od 2013 roku elektrochemioterapia ma pozytywną rekomendację prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych, do tej pory nie została wprowadzona refundacja. Cliniporator na terenie Polski został kupiony po raz pierwszy w 2012 roku, dla Centrum Onkologii – Instytutu im. Marii Curie Skłodowskiej w Warszawie. Przeprowadzono w nim ponad 100 zabiegów i było to jedyne miejsce w Polsce, gdzie stosowano elektrochemioterapię. Dolnośląskie Centrum Onkologii jest teraz drugim ośrodkiem w Polsce, który kupiło urządzenie do ECT i wdraża terapię. Łączymy siły z warszawską Kliniką Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, kierowaną przez prof. Piotra Rutkowskiego, i będziemy wspólnie walczyć o refundację.

A.S.: Dlaczego zabieg elektrochemioterapii odbył się w DCO dopiero teraz?

M.Z.: Właśnie ze względu na wysokie koszty i brak refundacji. Także dlatego, że do zabiegu ECT kwalifikuje się wąska grupa pacjentów, a rekrutacja powinna się odbywać tylko w ośrodkach wyspecjalizowanych w leczeniu czerniaka. My jesteśmy tak naprawdę dopiero drugim tego typu ośrodkiem w Polsce, który się jeszcze kształtuje pod ścisłym nadzorem i dzięki doskonałej współpracy z warszawską kliniką prof. Rutkowskiego. Owocem tej kooperacji będzie nowy unit w DCO, który w styczniu 2019 roku oficjalnie rozpoczyna działalność jako Oddział Nowotworów Tkanek Miękkich, Skóry i Czerniaków. Będziemy w jego obrębie m.in. kontynuować wdrażanie ECT i oceniać jej efekty.

A.S.: Jeśli chodzi o czerniaka, jaka jest obecnie skala zachorowań i zapotrzebowanie na elektrochemioterapię?

M.Z.: Czerniak jest rzadkim nowotworem złośliwym, ale jednocześnie jest nowotworem o najwyższym współczynniku wzrostu zachorowań w kolejnych latach. W Polsce przekroczyliśmy już liczbę 4000 nowych zachorowań na czerniaka w skali roku. Szacuje się, że koło 5% do 10% chorych na czerniaka może w przyszłości potrzebować leczenia przy użyciu elektrochemioterapii. Nowa metoda leczenia daje szansę uniknąć częstych, wielokrotnie powtarzanych i mało efektywnych zabiegów chirurgicznych.

A.S. Poddali Państwo zabiegowi trójkę pacjentów. Jakie są dalsze plany?

M.Z.: Jeśli pojawią się następni, na pewno będziemy ich kwalifikować do zabiegów. Póki co, trzy osoby, które właśnie zoperowaliśmy, zadowolone wyszły do domu. Efekty będziemy obserwować: w przypadku tej metody leczenia pojawiają się one od 4 do 8 tygodni po zabiegu. A więc dopiero za 2 miesiące będziemy mogli udokumentować fotograficznie nasz ewentualny sukces. Będzie to dla nas dobra platforma do rozmów z NFZ, z którym po przeliczeniu wszystkich kosztów i udokumentowaniu efektywności metody rozpoczniemy negocjacje w celu uzyskania pełnej refundacji leczenia z zastosowaniem ECT. Żeby się dalej rozwijać, zwiększać efekty leczenia i podejmować wyzwania przy bardziej zaawansowanych nowotworach, musimy najpierw uzyskać narzędzie do tej walki. Póki co, cieszymy się, że mamy taką opcję terapeutyczną, dla tych najtrudniejszych pacjentów, chorujących głównie na czerniaka.