logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 26 gości 
Pomruk salonów Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Pomruk salonów

Przed chwilą skończyły się wakacje i życie kulturalne dopiero nabiera rozpędu. A ja już na początku września wziąłem udział w uroczystości wręczenia praw wykonywania zawodu lekarza. Dla młodych ludzi to ważna chwila, więcej o niej możecie przeczytać na poprzednich stronach.

Zabierając głos, zaapelowałem jako senior o pamięć o ludziach starszych, należących do naszej korporacji. Często potrzebują pomocy lekarskiej i nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem i empatią ze strony swoich młodych kolegów. A tak niedużo nieraz potrzeba. A więc „pamiętajmy o staruszkach”.

Dzień wcześniej rozpoczęło oficjalnie działalność w Szpitalu im. T. Marciniaka Centrum Urazowe dla Dzieci. Nazwa ma bardzo ładny skrót: CUD. Jest to druga tego typu instytucja w Polsce (w sumie ma ich być trzynaście). Otwarcie było bardzo uroczyste. Byli wiceminister zdrowia, wojewoda. Wszyscy przemawiali i każdy chwalił się, ile to milionów złotych jego instytucja dała na rozwój szpitala (dokładną relację znajdziecie na poprzednich stronach). Podziwiałem gospodarzy spotkania, dr. Marka Nikla, który jest chyba najdłużej urzędującym dyrektorem szpitala we Wrocławiu i znakomicie prowadzi w tych ciężkich czasach swój szpital. Sekundował mu dzielnie mój młodszy kolega prof. Jan Godziński, szef największego w Polsce oddziału chirurgii dziecięcej, który od lat kompleksowo zajmuje się dziećmi z urazami, a teraz dzięki posiadanym możliwościom będzie to robił jeszcze lepiej. Całemu zespołowi życzę powodzenia w jego trudnej pracy.

Ale dosyć medycyny, wracamy do wydarzeń kulturalnych. Wrzesień to od lat festiwal Vratislavia Cantans. W tym roku miałem okazję obejrzeć koncert finałowy czyli „Mszę żałobną” Giuseppe Verdiego. Dzieło włoskiego mistrza skomponowane z operowym rozmachem, wykonane przez Monteverdi Choir i Orchestre Révolutionnaire et Romantique pod dyrekcją sir Johna Eliota Gardinera, było doskonałym zwieńczeniem festiwalu. Słowa Libera me, Domine, de morte aeterna („Wybaw mnie, Panie, od śmierci wiecznej”) były swoistym kluczem do odczytania tego utworu. Od tych słów Verdi rozpoczął tworzenie dzieła i tutaj znaczenie słowa wybawienie jest zupełnie inne niż w przypadku wielu innych prezentowanych utworów. Sam koncert finałowy zelektryzował melomanów niezwykle dramatycznym, pełnym kontrastów wykonaniem i doskonale obsadzonymi wokalnie partiami. Owacja na stojąco trwająca aż do chwili opuszczania sceny przez orkiestrę była tego niezbitym dowodem. Siedziałem na drugim balkonie tuż nad orkiestrą i tuż pod sobą widziałem grającego na perkusji członka orkiestry. Podziwiałem jego mistrzostwo operowania pałkami, których miał kilkanaście, używając ich w zależności od konieczności uzyskania odpowiednich dźwięków.

20 września nasza Opera rozpoczęła sezon Galą Operową. Normalnie orkiestra usadawia się pod sceną, chór też nie zajmuje eksponowanych miejsc. Tym razem orkiestra i chór, w blasku reflektorów, znajdowały się na dużej scenie. Koncert poprowadził Jakub Klecker, jeden z najbardziej wyróżniających się czeskich dyrygentów. W programie usłyszeliśmy utwory dwóch wybitnych włoskich kompozytorów, Gaetano Donizettiego i Vincenzo Belliniego. W pierwszej części wykonano fragmenty z opery „Faworyta” Donizettiego, a w drugiej mieliśmy okazję wysłuchać najpiękniejszych partii opery „Norma” Belliniego. Wykonawczyniami były solistki naszej Opery – sopranistka Eliza Kruszczyńska i absolwentka naszej Akademii Muzycznej mezzosopranistka Jadwiga Postrożna, które doskonale poradziły sobie z zadaniem. Piękny wieczór był swoistą uwerturą do rozpoczynającego się sezonu, w którym nie zabraknie tego, co publiczność kocha najbardziej, czyli pięknych melodii. Nadchodzący sezon w dużej mierze będzie poświęcony Stanisławowi Moniuszce, gdyż w roku 2019 przypada dwusetlecie urodzin kompozytora. Zachęcam do zapoznania się z repertuarem naszej opery.

W poprzednim numerze pisałem o znakomitym wrocławskim fotografiku, który ukończył 102 lata, i nie podałem jego nazwiska. Chodziło oczywiście o Stefana Arczyńskiego. A więc jeszcze raz Plurimos annos! A moim Czytelnikom życzę wielu artystycznych wrażeń w nadchodzącym sezonie.

Wasz Bywalec