logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 73 gości 
Pomrók salonów Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Pod koniec sierpnia otrzymałem zaproszenie do loży VIP na mecz „Śląska Wrocław” z hiszpańską „Sewillą”. Gdyby udało się Wam kiedyś dostać podobną propozycję, to zachęcam do skorzystania z okazji. Atmosfera na stadionie i wrażenia są całkiem przyjemne. Mimo to będzie to mój pierwszy i chyba ostatni pobyt na meczu klubowym „Śląska Wrocław”. Jak pamiętacie, „Śląsk” przegrał 5:0. Bramki padały tak szybko, że niektórych nawet dobrze nie zauważyłem. Wynik pokazał, w którym miejscu znajduje się nasza klubowa piłka nożna. Stadion wypełniony był po brzegi i największe wrażenie zrobiła na mnie postawa kibiców „Śląska”. Byli oni tak doskonale zorganizowani, znaleźli efektowne oraz wymagające perfekcyjnego przygotowania formy zagrzewania piłkarzy do walki, że można było tylko ich podziwiać. Na szczęście na trybunach brakowało kibiców hiszpańskich, co zapobiegło ewentualnym awanturom między zwolennikami obu drużyn. Odnosiło się wrażenie, że doping był zupełnie niezależny od postawy piłkarzy na boisku, która mówiąc delikatnie prezentowała się miernie. Gdyby zespół „Śląska” był tak zorganizowany jak kibice, to powinniśmy być na pierwszym miejscu w naszej lidze.

Pierwszy września – rocznica wybuchu wojny, nieco ostatnio zapomniana. Miałem okazję oglądać uroczystości w Gdańsku przed historyczną pocztą, której obrona przeszła do historii. Były poczty sztandarowe, ludzi niewielu, uroczystość zdominowana przez kler, którego najwyższy reprezentant na wybrzeżu arcybiskup Głódź odprawił mszę i wygłosił bardzo patriotyczną homilię. Zastanawiam się na symbiozą pierwiastków religijnych i państwowych przy obchodzeniu różnego rodzaju państwowych imprez. Staje się to powoli polską specjalnością w Unii Europejskiej. Wracając do samego Gdańska. Z punktu widzenia turysty to miasto może śmiało konkurować z naszym Wrocławiem.

Uroczystości rodzinne były inspiracją do wycieczki po Dolnym Śląsku. Obejrzeliśmy Kościół Pokoju w Jaworze, który jest drugim po Świdnicy zachowanym zabytkiem tego typu. Historia ich powstania wiąże się w pokojem westfalskim z roku 1648, który kończył wojnę trzydziestoletnią. Była to w zasadzie wojna religijna, która przez lata pustoszyła całą Europę, sięgając również Śląska, który w tym czasie należał do Austrii. Zwycięzcy – katolicy dzięki wstawiennictwu protestanckiego króla szwedzkiego pozwolili pokonanym protestantom na budowę kościołów pod określonymi warunkami. A mianowicie: musiały być wybudowane w odległości strzału armatniego od murów miejskich, nie mogły posiadać wieży, budulcem mogło być tylko drzewo i glina, a sama budowa nie mogła trwać dłużej niż rok. I okazało się, że te wydałoby się nietrwałe budynki, przetrwały do dzisiaj i cieszą nas pięknymi architektonicznymi formami. Zachęcam do ich odwiedzenia.

Kolejnym etapem wyprawy była manufaktura w Bolesławcu, który z wyrobów ceramicznych słynie od stuleci. Można było podziwiać ręcznie wykonane zastawy stołowe, a nawet dynie straszące Amerykanów w święto Halloween. Wszystko to kolorowo ozdobione artystycznymi wzorami i na naszych oczach wykonywane i malowane. Zwieńczeniem wyprawy był obiad w restauracji „Niebieski Burak”, która mieści się w starym łużyckim domu przysłupowym. W uratowanym od ruiny domu znajduje się przytulna restauracja i mały hotel. Kuchnia też warta jest polecenia.

4 września we wrocławskiej synagodze „Pod Białym Bocianem” witano Rosz Haszana, czyli Nowy 5774 Rok. Nasi starsi bracia w wierze liczą lata od stworzenia świata i wypada on zawsze w miesiącu Tiszri, czyli we wrześniu. „Szana-towa u’ Metuca”, czyli „szczęśliwego i słodkiego Nowego Roku” życzył wszystkim wchodzącym do synagogi członkom gminy żydowskiej i gościom dr Gleigewicht, aktualny przewodniczący gminy żydowskiej. Synagoga, w której rzadko odbywają się nabożeństwa, w tym dniu podzielona została na dwie części. W przedniej, gdzie mieści się Aron hakodesz, czyli miejsce na Torę zebrali się oddzielnie kobiety i mężczyźni. Nowy rabin, urzędujący zaledwie do kilkunastu dni mówi po polsku i odprawił nabożeństwo noworoczne, po którym wszyscy spotkali się w tylnej części synagogi na poczęstunku. W tym dniu jada się przede wszystkim słodkie potrawy, między innymi jabłka z miodem. Powinno to zapewnić udane i słodkie życie przez cały rok.

Życzę Wam tego samego.

Wasz Bywalec

 

Zaloguj się aby komentować.