logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 14 gości 
Granice samodzielności. Dylematy lekarzy rezydentów - OZZL I REZYDENCI Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

OZZL I REZYDENCI

Trochę historii

Do 2007 r. lekarze rezydenci nie mieli swojej reprezentacji w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy. Gdy w 2003 r. rozpoczynałam rezydenturę, nie wiedziałam nawet, że istnieje taka organizacja jak OZZL. Wtedy liczyło się tylko to, że mogłam rozpocząć specjalizację i chociaż moja pensja wynosiła 1434 zł brutto i tak była wyższa niż wynagrodzenie mojej kierowniczki specjalizacji – lekarza z 25-letnim stażem. Wtedy wszyscy lekarze mało zarabiali. Tak po prostu było.

Dorota Mazurek – lekarz, specjalista psychiatra, w latach 2003-2009 rezydentka w Szpitalu Nowowiejskim w Warszawie, od 2007 r. pełnomocnik Zarządu Krajowego OZZL ds. lekarzy rezydentów (Fot. z archiwum autorki)W 2006 r. na Podkarpaciu rozpoczęła się akcja strajkowa lekarzy przeciwko niskim wynagrodzeniom. Stopniowo rozszerzała się na inne regiony kraju. Wtedy też w moim szpitalu powstała organizacja terenowa OZZL. W 2007 r. (zarabiałam już 1704 zł brutto!) przystąpiliśmy do strajku. I wtedy dowiedziałam się, że lekarze rezydenci – zdaniem dyrekcji szpitala – nie są jego pracownikami i nie mogą ani brać udziału w strajku ani żądać podwyżek. Okazało się, że nie jest to jednostkowy problem – wszędzie, gdzie pracowali rezydenci, stanowisko dyrektorów szpitali było jednakowe: „Jesteście pracownikami ministerstwa, nie szpitala. Nic Wam się nie należy”. Rezydenci byli pomijani w negocjacjach strajkowych, a co gorsze – taka interpretacja statusu rezydenta i np. straszenie, że udział w strajku będzie powodem utraty rezydentury, pozwalała dyrektorom szpitali wykorzystywać rezydentów do łamania strajków, co skutkowało podziałami wśród lekarzy i często porażką strajkujących. I oto jesienią 2007 r. pojawiły się pojedyncze porozumienia strajkowe, w których uwzględniono podwyżki także dla lekarzy rezydentów – tak było m.in. w szpitalach w Radomiu oraz w moim szpitalu – uzyskaliśmy dla młodszych asystentów, w tym także dla lekarzy rezydentów, podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego do 2800 zł brutto! Okazało się, że jednak rezydenci są pracownikami szpitala!

W listopadzie 2007 r. Zarząd Krajowy OZZL zdecydował o utworzeniu sformalizowanej reprezentacji lekarzy rezydentów – celem było wspólne przedstawienie rządzącym problemów tej grupy lekarzy. W całej Polsce lekarzy rezydentów było wtedy 7500, a naszym najważniejszym problemem były bardzo niskie wynagrodzenia i brak perspektywy ich podniesienia (wtedy i sejm i senat odrzuciły poprawki do ustawy budżetowej dotyczące podwyżki wynagrodzeń rezydentów do 100 proc. tzw. średniej krajowej – nadal miało to być tylko 70 proc. W 2008 r. przy nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty nie udało się nam też doprowadzić do wprowadzenia zapisu o 100 proc. tzw. średniej krajowej jako wskaźnika minimalnej pensji dla rezydentów). W styczniu tego samego roku ogłosiliśmy nasze postulaty – został z nich spełniony tylko jeden – ten dotyczący terminu rozpoczęcia rezydentury. Obecnie pensje rezydentów są znacznie wyższe niż w 2007 r. Choć nie były one podnoszone od 2009 r., to nadal spełniają ustawowe kryterium 70 proc. średniej krajowej – wynagrodzenie na poziomie dwóch średnich krajowych pozostaje więc marzeniem. Inne postulaty są aktualne, pojawiły się też nowe problemy.

Sytuacja lekarzy rezydentów dziś

Ważne – lekarz rezydent podpisuje umowę o pracę z dyrektorem szpitala i ma takie same prawa jak inni lekarze nierezydenci pracujący w ramach umowy o pracę. Znaczy to, że w stosunku do lekarzy rezydentów obowiązują dyrektorów przepisy Kodeksu pracy – zarówno w kwestiach dotyczących czasu pracy, odpoczynku, rozliczania dyżurów, urlopów czy wypowiadania warunków pracy. Jedyna różnica polega na tym, że wynagrodzenie zasadnicze lekarza rezydenta jest ustalane na drodze rozporządzenia ministra zdrowia – przy czym nie wyklucza to dodatków wynikających np. z regulaminu wynagradzania obowiązującego w danym szpitalu czy np. porozumienia strajkowego.

Jako że Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy z założenia zajmuje się problemami związanymi z zatrudnieniem lekarzy, a w szczególności kwestiami dotyczącymi umowy o pracę, lekarze rezydenci są jak najbardziej tą grupą, którą możemy reprezentować. Zwracają się do nas lekarze rezydenci z różnymi problemami. Wydaje się, że w ostatnich latach największym problemem jest realizacja obowiązkowych dyżurów medycznych wynikających z programów specjalizacji. Lekarze rezydenci mogą odbywać je w kilku formach: w ramach umowy o pracę, pracując w zmianowym lub równoważnym systemie pracy lub pełniąc dyżury kontraktowe. Przy czym, ponieważ nie istnieje definicja dyżuru, a dyrektorzy szpitali szukają sposobów maksymalnego obniżenia kosztów, dowolność w ich organizowaniu jest bardzo duża. Najczęściej jest to wymuszanie podpisania niekorzystnego dla rezydenta kontraktu dyżurowego – np. ze stawką godzinową 20 zł brutto i przeniesieniem pełnej odpowiedzialności za błędy na lekarza. Tak dzieje się w szpitalach, w których istnieje problem z obsadą dyżurową – lekarze rezydenci dyżurują wtedy (także na oddziałach zabiegowych) samodzielnie, bez nadzoru specjalisty, już w pierwszym roku rezydentury. I często nie zdają sobie sprawy z ryzyka, jakie niesie taka forma pracy – przypomnijmy sprawę rezydentki z Białegostoku skazanej na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata za opóźnienie cięcia cesarskiego, czy sprawę rezydentki neurologii z Warszawy dyżurującej samodzielnie w pierwszym roku specjalizacji, której – w głośnej sprawie Ewy Trautman – jako jedynej postawiono zarzuty. Dodatkowo, gdy lekarz dyżuruje w ramach umowy kontraktowej, nie przysługuje mu tzw. zejście po dyżurze – zostaje więc w pracy na kolejny dzień. Inną praktyką – boleśnie odczuwaną przez rezydentów, gdyż w znaczny sposób wpływającą na ich wynagrodzenie – jest proponowanie trzech dyżurów w miesiącu np. po 5 godzin, czasem w ramach umowy o pracę, czasem umowy zlecenia lub proponowanie bezpłatnych dyżurów towarzyszących. Dlaczego rezydenci zgadzają się na tak krzywdzące lub niebezpieczne umowy? Boją się braku zgody na oddelegowanie na staż poza szpital, szykan ze strony dyrekcji lub szefa oddziału, a nawet utraty rezydentury, bo rezydenci sprawiający kłopoty nie są mile widziani.

Innym istotnym problemem jest brak konkretnych regulacji dotyczących sytuacji lekarek rezydentek, które w czasie trwania rezydentury zostają matkami. Ponieważ są one zatrudnione na umowę o pracę, obowiązują je (a przynajmniej tak być powinno) przepisy Kodeksu pracy – również te dotyczące zakazu pracy w nocy w czasie ciąży i do czasu ukończenia przez dziecko 4 lat. Niestety koliduje to z realizacją programu specjalizacji i zawartych w nim dyżurach – często zdarza się, że rezydentki albo rezygnują z ochrony im należnej i dyżurują albo przedłużają czas specjalizacji (nierzadko już poza rezydenturą), żeby odbyć brakujące dyżury. Tutaj pojawia się też problem wydłużenia rezydentury w przypadku np. urodzenia kolejno dwójki dzieci czy też przedłużającego się zwolnienia lekarskiego.

Jak OZZL może pomóc?

Osobom, które się do nas zwracają, proponujemy pomoc prawną. Niestety zgłoszenia lekarzy rezydentów mają często charakter anonimowy. Młodzi medycy nie chcą powiedzieć, nie tylko z jakiego szpitala są, ale nawet z jakiego miasta czy regionu Polski. Bywa i tak, że nawet się nie przedstawiają – jak powiedział jeden z moich rozmówców – „boję się dekonspiracji”. Wiele spraw można rozwiązać szybko – wystarczy prześledzić zapisy umowy o pracę, program specjalizacji oraz regulaminy obowiązujące w danym szpitalu, by ustalić, czy działania dyrektora są zgodne z prawem. Jeśli nie – poproszenie o wydanie polecenia na piśmie kończy sprawę.

W związku z coraz większą liczbą zgłoszeń ze strony rezydentów postanowiliśmy, że spróbujemy jeszcze raz zwrócić uwagę Ministerstwa Zdrowia na coraz trudniejszą sytuację lekarzy rezydentów. W odpowiedzi na nasz list do dyrektor Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jolanty Orłowskiej-Heitzman (byłego Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej) otrzymaliśmy zaproszenie na spotkanie, które odbędzie się 25.09.2014 r. Zamierzamy przedstawić na nim listę problemów rezydentów z konkretnymi propozycjami zmian w przepisach dotyczących realizacji szkolenia specjalizacyjnego w ramach rezydentury. Może uda się doprowadzić do spełnienia chociaż jednego z niezrealizowanych postulatów lekarzy rezydentów ogłoszonych w 2008 roku... (od red. artykuł trafił do druku przed ww. spotkaniem).

Dylematy lekarzy rezydentów

Przypadek 1

Szpital zabiegowy w dużym mieście. Od pół roku rezydenci dyżurują bez wynagrodzenia (tak!) na Izbie Przyjęć, bez nadzoru specjalisty. Na oddziałach też dyżurują rezydenci. Też bez specjalisty, nawet pod telefonem. Też bez wynagrodzenia. Dyrektor wydaje polecenie ustne, by pozostać na dyżurze. W przypadku niespełnienia polecenia – natychmiastowe wypowiedzenie umowy. W odpowiedzi na pytania o zapłatę za dyżury, dyrektor proponuje kontrakt – stawki godzinowe niskie, ale niepokój budzą przede wszystkim zapisy o przeniesieniu wszystkich kar finansowych na lekarza dyżurnego. Według dyrektora, nie ma innej możliwości dyżurowania. Co mam zrobić?!

Przypadek 2

Inny szpital, inne miasto. Po informacji na stronie OZZL popartej opinią prawną, że lekarz rezydent może odmówić podpisania kontraktu, lekarze rezydenci decydują się wypowiedzieć umowy kontraktowe. Dyrektor zgadza się i proponuje realizację obowiązkowych dyżurów w wymiarze 3x10,5 godziny. Zarobki spadną. Co zrobić?

Przypadek 3

Oddział Ginekologiczny. Dyżury – tylko samodzielne w ramach umowy kontraktowej, dyrektor nie przewiduje innych form odbywania dyżurów. Do czasu uzyskania zgody kierownika specjalizacji na dyżury samodzielne mam pełnić dyżury towarzyszące, bez wynagrodzenia. Nie chcę pracować bez wynagrodzenia, ale nie chcę stracić rezydentury. Jakie mam wyjście?

OGÓLNOPOLSKIE POSTULATY LEKARZY REZYDENTÓW – 2008 ROK

  1. Domagamy się traktowania uczciwego i godziwego, zgodnego z naszymi kwalifikacjami. Lekarz rezydent pełni w szpitalu rolę młodszego asystenta, dlatego też nasze żądania finansowe są równoważne postulowanym płacom każdego innego lekarza bez specjalizacji (zgodnie z powszechnie znanymi żądaniami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy). Płaca zasadnicza lekarza rezydenta w Polsce powinna zatem kształtować się na poziomie co najmniej dwukrotności przeciętnego wynagrodzenia zasadniczego w sektorze przedsiębiorstw. Jest to żądanie, którego niespełnienie w najbliższym czasie doprowadzi do eskalacji protestów i załamania systemu ochrony zdrowia w Polsce (nasza grupa zawodowa to około 7,5 tysiąca lekarzy w Polsce – stanowi to ponad 10 proc. wszystkich lekarzy). Dlatego też domagamy się przedstawienia przez Ministerstwo Zdrowia planu jak najszybszego wzrostu wynagrodzenia lekarza rezydenta.
  2. Domagamy się zajęcia przez Ministerstwo Zdrowia jasnego stanowiska i zamieszczenia w rozporządzeniu dokładnych zapisów dotyczących statusu prawnego lekarza rezydenta w Polsce. Domagamy się jasnych warunków zatrudnienia i określenia form pracy (zgodnych z Dyrektywą Unijną 93/104) podlegających Kodeksowi pracy oraz znowelizowanej ustawie o zakładach opieki zdrowotnej. Domagamy się zapewnienia nam odpowiednich warunków, koniecznych do należytej realizacji programu specjalizacji. Nie zgadzamy się na wprowadzanie nowych systemów czasu pracy (tzw. systemu równoważnego) lub nowych rozkładów czasu pracy (pracy zmianowej). Zmiany te uniemożliwią nam właściwe realizowanie programu specjalizacji, ograniczając bezpośredni kontakt z lekarzami specjalistami, a tym samym czas efektywnej nauki i szkolenia.
  3. Wnioskujemy o skrócenie okresu między zakończeniem stażu podyplomowego a rozpoczęciem szkolenia specjalizacyjnego w trybie rezydenckim. Obecnie okres ten wynosi 4 miesiące, co dla wielu młodych lekarzy oznacza przymusowe bezrobocie. Postulujemy, by rezydentury rozpoczynały się bezpośrednio po zakończeniu stażu, tj. odpowiednio 1.11. i 1.04. każdego roku.
  4. Domagamy się, by lista i dokładna liczba miejsc specjalizacyjnych (zarówno rezydenckich jak i pozarezydenckich) we wszystkich dziedzinach medycyny ogłaszana była z co najmniej jednorocznym wyprzedzeniem, a nie – jak to się dzieje teraz – na kilka dni przed postępowaniem kwalifikacyjnym. Oczekujemy również, że liczba dostępnych miejsc specjalizacyjnych zostanie znacznie zwiększona, w szczególności w dziedzinach, w których od lat otwarcie specjalizacji jest nieosiągalne.
  5. Domagamy się wprowadzenia do rozporządzenia zapisu na temat płatnego urlopu szkoleniowego w wymiarze 14 dni roboczych do wykorzystania w ciągu jednego roku kalendarzowego. Cały ten okres lekarz rezydent będzie mógł wykorzystać na cele doskonalenia zawodowego.
  6. Domagamy się również, by okres pomiędzy końcem specjalizacji, a egzaminem specjalizacyjnym nie przekraczał 3 miesięcy. Domagamy się trzymiesięcznego urlopu szkoleniowego przed egzaminem specjalizacyjnym. W przypadku rezydentury powinna ona zostać wydłużona o czas trwania ww. płatnego urlopu szkoleniowego.
  7. Wnioskujemy również o powołanie Zespołu doradczego ds. młodych lekarzy, działającego przy Ministerstwie Zdrowia. Zespół taki składałby się z przedstawicieli środowiska młodych lekarzy, wybranych przez Ministerstwo Zdrowia spośród kandydatur przedstawionych przez Komisję ds. Młodych Lekarzy Naczelnej Rady Lekarskiej. Głównym celem działania takiego zespołu byłoby opiniowanie obecnych i przyszłych aktów prawnych oraz przygotowywanie rozwiązań dotyczących środowiska młodych lekarzy.

Dorota Mazurek

 

Zaloguj się aby komentować.