Granice samodzielności. Dylematy lekarzy rezydentów - PROBLEMY MŁODYCH LEKARZY SĄ PROBLEMAMI CAŁEGO ŚRODOWISKA

logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 97 gości 
Granice samodzielności. Dylematy lekarzy rezydentów - PROBLEMY MŁODYCH LEKARZY SĄ PROBLEMAMI CAŁEGO ŚRODOWISKA Drukuj
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

PROBLEMY MŁODYCH LEKARZY
SĄ PROBLEMAMI CAŁEGO ŚRODOWISKA

W czerwcu br. odbyła się w Krakowie kolejna Ogólnopolska Konferencja Młodych Lekarzy. Dwudziesty trzeci raz spotkali się już nasi młodzi koledzy, by zajmować się swymi problemami i bolączkami, których z roku na rok wcale nie ubywa. Nie może być jednak inaczej, bo są one przecież ściśle powiązane z trudnościami i patologiami dotykającymi wszystkich polskich lekarzy i cały system opieki zdrowotnej w kraju.

Najważniejsze z omawianych na tym spotkaniu spraw znalazły odzwierciedlenie w 7 apelach skierowanych do ministra zdrowia. Oby w okresie obecnych zmian na szczytach władzy znalazł się w MZ czas i chęć zauważenia tych postulatów i ich rzeczowego rozważenia. W imieniu starszych kolegów szczerze wam tego życzymy. Wróćmy jednak do spraw poruszonych w ww. apelach.

  1. Na całkowite poparcie zasługuje postulat uregulowania zasad pełnienia przez lekarzy dyżurów w trakcie specjalizacji. Dyżury takie winny być pełnione w miejscu, w którym lekarz odbywa zasadnicze szkolenie specjalizacyjne, z możliwością co najmniej uzyskania rzeczywistej pomocy specjalisty, a najlepiej pod jego stałą opieką. Nie należy jednocześnie ograniczać młodym lekarzom możliwości dodatkowego dyżurowania w miejscu pracy, ale też poza nim, jeśli nie odbywa się to kosztem zasadniczego szkolenia. Urzędnicy, zarządzający jednostkami opieki zdrowotnej, starsi koledzy lekarze oraz sami specjalizujący się powinni pamiętać, że młodzi ludzie mają obowiązki ale i prawa, są w okresie zakładania rodzin, którym muszą zapewnić godziwy byt, ale i czas wolny, że niejednokrotnie tylko dzięki nim jesteśmy w stanie zapewnić funkcjonowanie klinik, oddziałów, przychodni, zapełnić listy dyżurowe.
  2. Od zawsze polski system opieki zdrowotnej cierpi na brak specjalistów. Wydłużają się kolejki pacjentów. Wciąż nie sposób zrozumieć, dlaczego ogranicza się możliwość kształcenia specjalizacyjnego. Ilość miejsc rezydenckich w zrozumiały sposób determinuje zasobność budżetu MZ. Nie ma jednak żadnych powodów, aby w jakikolwiek sposób limitować miejsca specjalizacyjne nieopłacane przez państwo. Jeśli są chętni do nauki i chętni do nauczania oraz zatrudniania szkolących się lekarzy, to jakim prawem można temu przeszkadzać. System winien jednocześnie umożliwiać swobodne przechodzenie między trybami specjalizacji w ramach potrzeb i możliwości. Nie dostrzega się ciągle, że w systemie musi przybywać przynajmniej tylu nowych specjalistów, ilu ich w naturalny sposób ubywa teraz i będzie ubywać w przyszłości. A przecież potrzeby w wielu dziedzinach rosną.
  3. Proces szkolenia specjalizacyjnego wymaga nie tylko uczniów, ale i nauczycieli. Nauczanie to zaś praca, która jeśli ma być dobrze wykonana, wymaga sporo czasu i zaangażowania. Wszyscy cierpimy dziś na notoryczny brak czasu a warunki, w których przychodzi nam pracować niejednokrotnie zniechęcają do obarczania się jakimikolwiek dodatkowymi obowiązkami. Adekwatne do wkładanego wysiłku wynagrodzenie kierowników specjalizacji nie tylko wyszłoby na dobre jakości szkolenia, ale byłoby po prostu uczciwe. Za pracę się płaci.
  4. Nauka w każdej ze specjalności musi się odbywać w ośrodkach posiadających odpowiednią kadrę szkoleniową oraz warunki do uzyskania wymaganych umiejętności. W ramach tworzenia nowego, modułowego systemu kształcenia należy określić, gdzie i na jakich warunkach specjalizujący się lekarze mogą realizować poszczególne etapy szkolenia. Wymagania powinny odpowiadać programowi specjalizacji, ale też uwzględniać realne możliwości całego systemu. Wydaje się logicznym, że wymagania stawiane jednostkom specjalistycznym winny pokrywać się z wymogami szkolenia specjalistycznego. Czyli jednostka specjalistyczna z definicji powinna mieć możliwość szkolenia specjalizacyjnego. W przeciwnym razie nie mogłaby być ośrodkiem specjalistycznym. Nie powinno być możliwe szkolenie z jednej specjalności w jednostkach o innym profilu lub tylko częściowo odpowiadających programowi specjalizacji. W szczególności widoczne jest to obecnie w internie, gdzie na oddziałach specjalistycznych szkoleni są przyszli specjaliści chorób wewnętrznych, którzy przez cały okres specjalizacji nie mają styczności z chorymi z innych gałęzi interny. Oczywista patologia w imię zapewnienia rąk do pracy, ale jakim kosztem…
  5. Postulat stworzenia zintegrowanego systemu przyznawania miejsc specjalizacyjnych wydaje się być słuszny. Musiałby on jednak uwzględniać zarówno preferencje młodych lekarzy co do miejsca szkolenia jak i lokalne zapotrzebowanie na specjalistów, a także zawierać mechanizmy zabezpieczające przed przekształceniem w system przypominający niegdysiejsze „nakazy pacy”.
  6. Dopuścić należy do nieograniczonej możliwości szkolenia pozarezydenckiego i jednocześnie określić jednoznacznie jego zasady, tak aby eliminować patologie i zachowania na pograniczu wyzysku. Wszyscy doskonale wiemy, że szkolenie specjalizacyjne odbywa się przez pracę, a za pracę należy się zapłata, choćby na poziomie płacy minimalnej. Określenie, w porozumieniu z pracodawcami i przedstawicielami młodych lekarzy, zasad zatrudnienia i wynagrodzenia (niekoniecznie pieniężnego, ale może w innych formach, np. obopólnego zobowiązania późniejszego zatrudnienia ) w trybach pozarezydenckich byłoby ze wszech miar wskazane.
  7. Dostępność do bazy pytań egzaminacyjnych jest praktyką znaną w innych krajach i systemach szkolenia. Pytania do testów na egzaminy specjalizacyjne są każdorazowo układane w oparciu o propozycje z ośrodków referencyjnych. Powinny się zatem zmieniać, chociażby ze względu na postęp wiedzy medycznej. Co zatem stoi na przeszkodzie, by udostępniać pytania z poprzednich sesji LEK i LDEK? Nauka na podstawie pytań jest sposobem przyswajania wiedzy znanym od lat i skutecznym. Nie można zrozumieć ciągłego oporu w tej kwestii.

Problemy młodych lekarzy są w istocie problemami nas wszystkich i całego systemu opieki zdrowotnej. Zrozumienie tego wyjdzie z pewnością na dobre nam samym, pacjentom, wszystkim. I tego zrozumienia musimy tym młodym ludziom życzyć, także po to, by oni dziś i w przyszłości rozumieli problemy nas, swoich starszych kolegów, nauczycieli, mistrzów (mam nadzieję, że o wielu tak będą mogli myśleć).

Bożena Kaniak,
Wojciech Pawlak

 

Zaloguj się aby komentować.