logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 96 gości 
Ból a opieka paliatywna - Opieka paliatywna. Wyzwanie dla medycyny XXI w. Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Opieka paliatywna. Wyzwanie dla medycyny XXI w.

Z prof. dr. hab. Mikołajem Majkowiczem, specjalistą psychologii klinicznej, kierownikiem Katedry Psychologii i Zakładu Badań nad Jakością Życia Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego rozmawia Magdalena Orlicz-Benedycka.

M.OB.: W grudniu ubiegłego roku odbyła się XI Międzynarodowa Konferencja Naukowo-Szkoleniowa pt. „Człowiek w opiece hospicyjnej i paliatywnej u schyłku życia w aspekcie medycznym, filozoficznym, etycznym, prawnym i kulturowym”. Co z Pana punktu widzenia było głównym przesłaniem tego wydarzenia?

Prof. dr hab. Mikołaj Majkowicz: Już po raz jedenasty konferencję zorganizowała, oczywiście nie w pojedynkę, dr Eleonora Mess. Jest to konferencja niezwykle ważna i unikatowa. O potrzebie organizacji takich spotkań świadczy fakt, że już od wielu lat licznie biorą w nich udział specjaliści z różnych dziedzin i wielu słuchaczy zainteresowanych tą tematyką. Konferencje poświęcone opiece paliatywnej są potrzebne także dlatego, że coraz częściej zdajemy sobie sprawę, że choruje człowiek, a nie tylko jego narząd. W szczególności odnosi się to do pacjentów z zaawansowaną chorobą, wobec których powstrzymanie procesu chorobowego jest bardzo trudne, a często wręcz niemożliwe. Choroba obejmuje wiele wymiarów egzystencji ludzkiej. Dotyczy ona nie tylko obszaru biologicznego, ale także psychologicznego, społecznego, duchowego. Konferencja wrocławska gromadzi w jednym miejscu i w jednym czasie przedstawicieli nauki i praktyków ze wszystkich tych obszarów. Jest to najbardziej holistyczna konferencja, jaką znam. To forum wymiany myśli naukowej i praktyki nakierowanej na pomoc człowiekowi cierpiącemu.

Prof. dr hab. Mikołaj Majkowicz (Fot. z archiwum M.M.)M.OB.: Jaka jest rola lekarza w zespole onkologicznym? Jakie wyzwania stoją przed medycyną paliatywną? Wielu lekarzy sygnalizuje, że nie są przygotowani do rozmowy z chorym czy rodziną, która nie potrafi się w tym odnaleźć. Choć z drugiej strony są wspaniali lekarze posiadający wiele empatii i taktu…

M.M: Rozmawiamy o opiece realizowanej w zespołach hospicyjnych. W moim przekonaniu w Polsce dopracowano się bardzo dobrze funkcjonującego modelu opieki paliatywnej. Sprawdzają się takie rozwiązania, które mają charakter dynamiczny. Rola członka zespołu hospicyjnego w wielu ośrodkach zależy przede wszystkim od stanu pacjenta i jego potrzeb. Pacjent w pewnym sensie wyznacza, który z członków zespołu jest w danej chwili ważny. Bardzo często dominującą rolę odgrywa lekarz. Lekarz jest niezbędny, w sytuacjach gdy u pacjenta występują problemy somatyczne. Niekiedy na pierwszy plan wysuwają się dolegliwości z obszaru psychologicznego, a czasem psychiatrycznego, takie jak silne zaburzenia lękowe, depresyjne. Wówczas główną rolę odgrywa psycholog lub psychiatra. W związku z częstą świadomością chorych o zbliżającej się śmierci przeżywają oni kryzysy natury duchowej, kryzysy egzystencjalne. W takiej sytuacji często potrzebna jest osoba duchowna. Obecnie przywiązuje się w Polsce dużą wagę do kształcenia duchownych w kierunku nabycia umiejętności rozmowy z chorym pozostającym w opiece paliatywnej. Rola pielęgniarki jest w takich okolicznościach fundamentalna. Czynności opiekuńcze potrzebne są podczas całego przebiegu choroby. Na ogół pielęgniarka też spędza najwięcej czasu przy chorym. Pielęgniarki są coraz lepiej wykształcone, potrafią więc ocenić stan pacjenta i dostrzegać różne jego potrzeby. Dzięki temu wiedzą, jakiego specjalistę pacjent potrzebuje i w takiej sytuacji to pielęgniarki przyjmują rolę „kierownika” zespołu.

Z moich obserwacji i licznych kontaktów z członkami zespołów hospicyjnych wynika, że lekarze pracujący w obszarze medycyny paliatywnej są na ogół lepiej przygotowani do rozmowy z chorymi oraz rodzinami chorych niż lekarze innych specjalności. Przyczyny tego są dwie. Po pierwsze taką specjalizację wybierają na ogół lekarze bardziej empatyczni i wrażliwsi na ludzkie cierpienie. Po drugie, ta grupa specjalistów odbywa szkolenia dotyczące komunikacji z chorym i jego rodziną.

Zajmuję się badaniami nad jakością życia chorych oraz psychoonkologią. Z tego punktu widzenia jednym z istotnych problemów jest leczenie bólu. Ból jest bowiem tą dolegliwością, która w najwyższym stopniu obniża jakość życia pacjentów. Medycyna zrobiła w tym zakresie bardzo duże postępy. Jednak „dystrybucja” umiejętności i stosowania skutecznych środków walki z bólem jest nierównomierna w opiece lekarskiej w ogóle. O ile w ośrodkach hospicyjnych jest, jak się wydaje, na bardzo dobrym poziomie, o tyle w opiece nad chorymi pozostającymi poza tymi ośrodkami jest bardzo różnie. Problemem, który podnosi się, zwłaszcza w zachodnim piśmiennictwie, jest zmęczenie. Zmęczenie, które również wpływa bardzo negatywnie na jakość życia pacjentów, a jednocześnie objaw ten jest często lekceważony.

Mimo bardzo dużych postępów w zakresie rozpoznawania i leczenia depresji problem w tej dziedzinie jest wciąż otwarty. Wiele publikacji wskazuje, że w opiece nad pacjentami z chorobą nowotworową rozpoznaje się depresję i właściwie ją leczy zaledwie w 1/5 przypadków. A depresja to nie tylko obniżenie samopoczucia i pogorszenie jakości życia, ale także obniżenie właściwości immunologicznych organizmu i pogorszenie stanu somatycznego pacjentów.

M.OB.: Co jest dla Pana problemem w codziennej pracy? Pana wystąpienie na konferencji poświęcone było…

M.M: Na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, na Wydziale Nauk o Zdrowiu, kieruję Zakładem Badań nad Jakością Życia. Badania prowadzone w tym zakładzie koncentrują się na podmiotowej ocenie sytuacji klinicznej i psychospołecznej dokonywanej z perspektywy pacjentów. Służy temu specjalna metodologia. W medycynie ocena jakości życia najczęściej pojmowana jest jako funkcjonalny efekt oddziaływania samej choroby, a także sposób jej leczenia odbierany (przeżywany) przez pacjenta. Jest to inna perspektywa niż ta, która wciąż jeszcze jest obecna w tzw. „obiektywnym” stosunku do pacjenta, tzn. na niemal wyłącznej koncentracji lekarza na biomedycznych aspektach leczenia (wyniki laboratoryjne, stan kliniczny itp.). Ta perspektywa, nazywana czasem podmiotową lub subiektywną, koncentruje się na swoistym dialogu pomiędzy lekarzem a pacjentem. Podmiotową perspektywę pacjenta, czyli jego opinie dotyczące choroby i leczenia, winien brać pod uwagę lekarz. Nasz zakład takie badania prowadzi. Ostatnie 3 lata poświęciliśmy w dużej mierze problematyce bólu przewlekłego jako objawu bardzo pogarszającego jakość życia pacjentów z bólem.

Nasz gdański zespół na zaproszenie organizatorów konferencji przedstawił właśnie problematykę bólu przewlekłego w kontekście klinicznym i psychologicznym. Ból bowiem, jego percepcja, intensywność i wpływ na inne obszary psychospołeczne człowieka nie jest zjawiskiem wyizolowanym. Zależy bowiem, jako zjawisko subiektywne, od szeregu różnych czynników. Jeden z referatów tej sesji omawiał zagadnienia pomiaru bólu (dr hab. n. med. Wojciech Leppert). W związku z silnym powiązaniem bólu z depresją kolejny referat dotyczył tej właśnie problematyki (dr Agata Zdun-Ryżewska). Ja zaś wygłosiłem referat na temat psychologicznego kontekstu bólu przewlekłego. Ze względu na bardzo dynamiczny rozwój badań nad mózgiem mgr Krzysztof Basiński wygłosił referat na temat zmian w funkcjonowaniu psychologicznym na skutek odczuwania przewlekłego bólu z perspektywy badań nad mózgiem.

M.OB.: Wiele mówi się o dehumanizacji medycyny. Jak można temu zapobiec?

M.M: Lekarze są różni. Dla jednych wartości humanistyczne i podmiotowość pacjenta są bardzo ważne, dla innych nie. Bardzo szybki postęp w naukach medycznych (zastosowanie technik komputerowych, bardzo rozwinięte badania laboratoryjne) sprawił, że często nie dochodzi do kontaktu interpersonalnego między lekarzem a pacjentem. Pacjent ze swoimi myślami pozostaje samotny, zalękniony, często depresyjny. Z kolei rutyna pracy lekarza też nie sprzyja refleksji nad odczuciami pacjenta i „psychologią” pacjenta. Moim zdaniem studia medyczne też nie uczą w sposób wystarczający poprawnego kontaktu z pacjentem. Treści dotyczące komunikacji są często zbyt teoretyczne bądź też prowadzone w sztucznych, nienaturalnych warunkach. Problematyka kontaktu z pacjentem, problematyka etyki powinna być w procesie nauczania bardziej zintegrowana z przedmiotami klinicznymi, np. w omawianiu pacjenta obok klinicystów winien występować psycholog, etyk a czasem socjolog medycyny, czy nawet duchowny. Ich uwagi mogą mieć pozytywny wpływ na bardziej zhumanizowane postawy studentów medycyny, a potem lekarzy. Liczą się też osobiste wzorce oraz postawa wykładowców, których rolą jest „uczenie przez przykład”.

M.OB.: Coraz więcej mówi się ostatnio o psychoonkologii. Mało jest specjalistów z tej dziedziny, temat pozostaje jakby w tyle. Staje się jednak coraz bardziej potrzebny w obliczu narastania ilości zachorowań na nowotwory. Osobnym tematem jest psychoonkologia dziecięca i rodzice, bliscy i rówieśnicy, którzy nie potrafią się odnaleźć w takiej sytuacji. Jest też potrzeba edukacji dzieci i młodzieży w temacie nowotworów, ponieważ uważają, że nowotwór może dotknąć tylko osoby starsze. W obliczu choroby kolegi czy rodzeństwa odsuwają się często od osoby chorej, nie wiedząc, jak rozmawiać...

M.M: Psychoonkologia obejmuje swym zasięgiem zarówno nauki medyczne, jak i społeczne. Przy czym z nauk społecznych duży udział ma psychologia. Dość powszechnie uznaje się, że psychoonkologia jest subspecjalizacją onkologii. Jej powstanie wzięło się z dostrzegania przez klinicystów i innych członków zespołów leczniczych potrzeb pacjentów, których nie mogą zaspokoić sami lekarze o ściśle biomedycznym podejściu do pacjenta. Psychoonkologia zajmuje się działaniami prewencyjnymi, a także terapeutycznymi, oraz udzielaniem wsparcia osobom cierpiącym na choroby nowotworowe. Forum organizacyjnym, zrzeszającym naukowców i praktyków zajmujących się psychoonkologią, jest Polskie Towarzystwo Psychoonkologiczne (www.ptpo.org.pl) powstałe w 1993 r., głównie z inicjatywy prof. dr n. med. Krystyny de Walden-Gałuszko. Mam wielką przyjemność współpracować z Panią Profesor, od momentu powstania Towarzystwa do chwili obecnej. Forum wymiany myśli naukowej stanowi organ PTPO, czasopismo „Psychoonkologia” wydawane jest nieprzerwanie od 1996 r. Zainteresowanie psychoonkologią i zapotrzebowanie na psychoonkologów systematycznie wzrasta. Powstają podyplomowe studia z psychoonkologii, których ukończenie jest konieczne do uzyskania certyfikatu psychoonkologa. Studia te zainicjowała Wyższa Szkoła Psychologii Społecznej. Jednak pierwsze studia podyplomowe z psychoonkologii przy wyższej szkole medycznej powstały na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym – obecnie odbywa się już trzecia edycja tych studiów (www.psychoonkologia.gumed.edu.pl). Potrzeba zatrudniania psychologów w poradniach i na oddziałach psychoonkologicznych jest ostatnio dostrzegana także przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Żyjemy coraz dłużej, społeczeństwo się starzeje, odnotowuje się wzrost zachorowań na nowotwory, dlatego potrzeby w zakresie opieki psychoonkologicznej będą wzrastać.

 

Zaloguj się aby komentować.