Co nowego w... medycynie Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

SZTUCZNA INTELIGENCJA WSPOMAGA DECYZJE MEDYCZNE

Z danych Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że już w 2013 r. na świecie brakowało 7,2 mln lekarzy. Prognozy w tym obszarze nie są niestety optymistyczne – w 2035 r. ta liczba może zwiększyć się aż do 12,9 mln, i dotyczyć nie tylko lekarzy, ale także pielęgniarek. Obecnie prawie cztery miliardy ludzi na Ziemi nie ma dostępu do ochrony zdrowia lub ten dostęp ma bardzo słaby. W najbliższych latach sytuacja pogorszy się wraz ze starzeniem się społeczeństw.

Szansą na poprawę dostępności do ochrony zdrowia mogą być instalowane w smartfonach tzw. platformy ze sztuczną inteligencją (ang. Artificial Intelligence, AI), dzięki którym możliwe jest stawianie wstępnych diagnoz. Ich obecny poziom zaawansowania jest tak wysoki, że wkraczają one do testów w praktyce klinicznej. Brytyjski system opieki zdrowotnej NHS (ang. National Health Service, NHS) rozważa ich szersze użycie, zaś w Afryce takie aplikacje na smartfona stosują już miliony ludzi.

W połowie ubiegłego roku w Londynie zakończyły się testy systemu diagnozowania pacjentów za pomocą aplikacji Babylon. Dowiodły one, że testowana platforma jest niezwykle efektywna, przewyższając umiejętności diagnostyczne większości lekarzy. Jej sukces wynika z tego, że aplikacja cały czas się rozwija i uczy w czasie każdej wizyty w tempie nieosiągalnym dla żadnego człowieka.

Podobną do Babylonu platformą diagnostyczną wspierającą lekarzy w podejmowaniu decyzji klinicznych jest Ada opracowana w 2011 r. przez lekarzy, inżynierów i naukowców. Trzecią z najlepiej rozwiniętych współcześnie platform diagnostycznych to aplikacja Your.MD. Jej algorytmy zostały przeanalizowane i pozytywnie zaopiniowane przez prestiżowe czasopismo „British Medical Journal”. Obecnie trwają prace nad legalizacją tej platformy do wstępnej diagnostyki.

Zdaniem specjalistów rozwój cyfrowych asystentów zdrowotnych może stanowić punkt zwrotny w historii medycyny i prowadzić do rewolucji w modelu świadczenia usług zdrowotnych nie tylko w obszarze poprawy dostępności, ale również zwiększenia jej wydajności, redukcji kosztów oraz nowych możliwości prewencji zdrowotnej. ■

W GIPSIE KRÓCEJ NIŻ DOTYCHCZAS?

Unieruchomienie na okres sześciu tygodni pozostaje najczęściej stosowaną metodą terapeutyczną w przypadku leczenia złamania dystalnego odcinka kości strzałkowej. Jednak tak długotrwałe unieruchomienie kończyny dolnej związane jest z wieloma zagrożeniami – m.in. osłabieniem mięśni, uszkodzeniami skóry i wzrostem ryzyka zakrzepicy żylnej. Jak przekonują fińscy ortopedzi na łamach BMJ do skutecznego wyleczenie złamania kostki może wystarczyć trzytygodniowy okres noszenia gipsu lub ortezy zamiast dotychczasowych sześciu tygodni.

W swoim badaniu przeprowadzonym w dwóch głównych centrach urazowych w Finlandii w latach 2012-2016 skoncentrowali się na tzw. złamaniu Danisa-Webera typu B, tj. rozszerzającym się skośnie złamaniu kości strzałkowej na poziomie dalszej nasady kości piszczelowej. Jego celem było ustalenie, czy krótszy okres unieruchomienia (trzy tygodnie) może dać równie dobre wyniki leczenia, jak zalecane w przypadku takiego złamania sześć tygodni. W badaniu uczestniczyło 247 osób w wieku od 16. r.ż. (średnia wieku wyniosła 45 lat). Połowę uczestników eksperymentu stanowili mężczyźni. U wszystkich badanych zdiagnozowano niewymagające operacji złamanie Danisa-Webera typu B.

Uczestnicy badania zostali losowo przydzieleni do trzech grup: 84 osobom założono gips na sześć tygodni, 83 pacjentom na trzy tygodnie, zaś 80 osób leczono za pomocą ortezy noszonej przez trzy tygodnie. Badania kontrolne przeprowadzono po 6, 12 i 52 tygodniach. Okazało się, że w 52. tygodniu wyniki leczenia za pomocą trzytygodniowego uruchomienia nie były gorsze, niż w przypadku unieruchomienia przez sześć tygodni. ■

ZAMIANA KOMÓREK NOWOTWOROWYCH NA TŁUSZCZOWE

Do obiecującego efektu doszli badacze z Uniwersytetu w Bazylei – w trakcie testów na myszach udało im się przekształcić śmiercionośne komórki nowotworowe w niegroźne komórki tłuszczowe. Efekty ich prac zostały opublikowane na łamach czasopisma „Cancer Cell”. W ramach eksperymentu samicom myszy przeszczepiono ludzkie komórki raka sutka. Następnie zastosowano u zwierząt innowacyjną kombinację dwóch leków: przeciwnowotworowego trametynibu oraz rozyglitazonu podawanego pacjentom z cukrzycą typu drugiego. Ten drugi lek zaliczany jest do grupy tiazolidynedionów – substancji łączących się przede wszystkim z receptorami znajdującymi się w tkance tłuszczowe oraz biorących udział m.in. w tworzeniu komórek tłuszczowych.

Naukowcy w trakcie badań skorzystali z tej samej ścieżki, którą wybierają komórki nowotworowe w procesie tworzenia przerzutów – to tzw. przejście epitelialno-mezenchymalne (EMT). – Komórki raka piersi, które przeszły EMT, nie tylko zmieniły się w komórki tłuszczowe, lecz także całkowicie przestały się rozprzestrzeniać – wyjaśnia kierownik zespołu badawczego Gerhard Christofori, biochemik z Uniwersytetu w Bazylei. Obecnie zespół szwajcarskich naukowców próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy terapia ta będzie miała zastosowanie także przy innych typach nowotworów oraz czy możliwe jest połączenie jej z chemioterapią. ■

CHOROBA ALZHEIMERA: CHOROBA O PODŁOŻU ZAKAŹNYM?

To odkrycie może rzucić nowe światło na patomechanizm choroby Alzheimera – w mózgach zmarłych osób z chorobą Alzheimera wykryto bakterie atakujące ludzkie dziąsła. Wyniki badań międzynarodowego zespołu naukowców, wśród których znaleźli się także Polacy, opublikowano na łamach czasopisma „Science Advances”.

Chodzi konkretnie o szczep bakterii Porphyromonas gingivalis, który może powodować przewlekłe zapalenie dziąseł i ma związek z reumatoidalnym zapaleniem stawów oraz miażdżycą. Co więcej, DNA tej właśnie bakterii wykryto również w płynie mózgowo-rdzeniowym żyjących pacjentów z podejrzeniem otępienia.

Badaczom udało się skolonizować mózgi myszy przez bakterie oraz uzyskać zwiększoną produkcję amyloidu beta – lepkiego białka charakterystycznego dla choroby Alzheimera. Wyniki badania sugerują, że powyższe białko może mieć działanie antybakteryjne – nie stanowi przyczyny demencji, lecz przejaw infekcji.

W 96% próbek pobranych z mózgów osób z chorobą Alzheimera naukowcy odkryli wydzielane przez Porphyromonas gingivalis toksyczne enzymy, tzw. gingipainy. Co więcej, badacze natknęli się na gingipainy także w badaniach mózgów zmarłych, u których nigdy nie zdiagnozowano choroby Alzheimera. Być może choroba ta mogłaby się u nich rozwinąć, gdyby żyli dłużej. ■

ZABURZENIA PĘCHERZA MOCZOWEGO POD KONTROLĄ ŚWIATŁA LED

Prestiżowe „Nature” doniosło o opracowaniu nowatorskiej metody kontroli aktywności pęcherza moczowego szczura za pomocą wszczepionego urządzenia z diodami LED działającymi na funkcje nerwów. Odkrycie amerykańskich uczonych może docelowo pomóc w leczeniu tzw. zespołu nadreaktywnego pęcherza, którego główną przyczyną są zaburzenia funkcjonowania nerwów odpowiadających za działanie pęcherza. Obecnie w leczeniu poważnych problemów z pęcherzem stosuje się stymulatory nerwów odpowiedzialnych za jego funkcjonowanie. Jednak ich obecność w organizmie może zakłócać poprawną neurotransmisję w innych narządach.

Nowatorski implant przypomina miękki pasek okalający pęcherz i monitoruje jego aktywność rozciągając się i kurcząc wraz z nim. Mikrodiody LED świecące się na zielono po wykryciu nieprawidłowej czynności pęcherza wpływają na komórki nerwowe w pęcherzu zmniejszając ich aktywność. Umożliwia to kontrolę zmuszającej do częstego oddawania moczu nadreaktywności pęcherza czy nietrzymania moczu.

Kontrolę aktywności komórek nerwowych za pomocą światła uzyskano dzięki wcześniejszemu wstrzyknięciu do pęcherzy szczurów opsyn. Są to białka przenoszone przez wirusa, który wiąże się z komórkami nerwowymi w pęcherzu i uwrażliwia je na światło emitowane z implantu. Zdaniem specjalistów zastosowanie takiej metody u ludzi pozwoliłoby w wielu wypadkach uniknąć podawania leków lub stosowania elektronicznych stymulatorów pęcherza. Nowe implanty można byłoby wprowadzić nieinwazyjnie poprzez cewkę moczową.

Co więcej, uczeni przekonują, że taką strategię można zastosować także w innych miejscach w organizmie - na przykład w terapii przewlekłego bólu lub stymulacji komórek trzustki do wydzielania insuliny. Największy problem stanowią jednak wektory wirusowe. – Nie wiemy jeszcze, czy uda nam się osiągnąć stabilną ekspresję opsyn za pomocą podejścia wirusowego i, co ważniejsze, czy będzie to bezpieczne przez długi czas. – Tę kwestię należy przetestować w modelach przedklinicznych i we wczesnych próbach klinicznych, aby upewnić się, że strategia jest całkowicie bezpieczna – powiedział Robert Gereau z Washington University w St Louis. ■

materiały prasowe, oprac. Mariusz Kielar