Sprawozdanie z działalności DRL w 2012 roku: SŁUŻYĆ I CHRONIĆ Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Sprawozdanie z działalności DRL w 2012 roku
SŁUŻYĆ I CHRONIĆ

Sprawozdania można pisać bardzo typowo – koncentrując się na liczbie podjętych uchwał czy ilości spotkań, np. Rady DRL. Niniejsze ma nieco inny charakter. Jest dość swobodnym i krótkim opracowaniem wzbogaconym o fotografie, których symbolika stanowi uzupełnienie treści. Informacji w pigułce o działaniach DRL w ostatnich 12 miesiącach dostarczy Szanownemu Czytelnikowi także tzw. rozkładówka „Medium” (s. 22-23). Opublikowane na niej zdjęcia pozwalają w mojej ocenie stosunkowo szybko zorientować się, jakie wydarzenia absorbowały władze Izby.

DR N. MED. IGOR CHĘCIŃSKI PREZES DOLNOŚLĄSKIEJ RADY LEKARSKIEJTegoroczne sprawozdanie z działalności Dolnośląskiej Rady Lekarskiej opatrzyłem tytułem, który odpowiada widniejącemu na odznakach policji amerykańskiej napisowi: „To Serve and Protect”. W tej lapidarnej formule zawiera się według mnie odpowiedź na pytanie – po co lekarzowi potrzebna jest izba lekarska? Uważna lektura niniejszego sprawozdania oraz felietonu zatytułowanego „Musimy (?) być niemal demiurgami” (Na cito, s. 3) umożliwia każdemu Czytelnikowi wysnuć własne wnioski na temat skuteczności izbowych działań i realizacji kierunkowych celów.

Truizmem jest stwierdzenie, że można było zrobić więcej i lepiej. Oczywiście tak. Poniższe przykłady dowodzą jednak, iż usiłowaliśmy zmieniać trudną, lekarską rzeczywistość. 18 kwietnia ub. roku Izba zorganizowała konferencję prasową poświęconą kryzysowi w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS). Wzięli w niej udział: dr Jacek Krajewski – prezes Porozumienia Zielonogórskiego, dr Wiktor Wolfson – przewodniczący Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia Dolnego Śląska. W obecności dziennikarzy przekonywaliśmy wspólnie o bezprawnym godzeniu w interesy pacjenta oraz zagrożeniach wynikających z wypowiedzenia przez NFZ umów w rodzaju AOS. Pochyliliśmy się ponadto nad sprawą „wizytacji” urzędników NFZ w gabinetach i placówkach lekarskich, protestując przeciw metodom ich kontroli. Niestety, skuteczność naszych działań była ograniczona. Dolnośląska Rada Lekarska złożyła także wnioski do UOKiK z zastrzeżeniami co do kontraktowania świadczeń przez DOW NFZ oraz interweniowała w NIK, u Rzecznika Praw Obywatelskich i ministra zdrowia, aby w trybie nadzoru przeanalizowali prawidłowość poczynań Funduszu. I w tym przypadku nie udało się nam zdziałać do tej pory zbyt wiele.

W kwietniu 2012 r. odbyła się w Poznaniu konferencja poświęcona problemom młodych lekarzy. Uczestniczył w niej dr Zbigniew Winkel, członek naszej Rady. Wspólnie z młodymi medykami zastanawialiśmy się, jak im pomóc. Swoistą kontynuacją działań samorządu w tym zakresie było zorganizowane na początku 2013 roku spotkanie w naszej Izbie z rezydentami pn. „Rezydent, czyli kto?”. Cieszy fakt, że dolnośląska rodzina lekarska stale się powiększa. Kontynuowaliśmy zapoczątkowane w  tej kadencji „powitania” młodych lekarzy i lekarz dentystów, organizując dla nich uroczystości wręczenia praw wykonywania zawodu. Kolejny ważny moment to dymisja prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. Domagaliśmy się jego odwołania od wielu, wielu miesięcy, aż w końcu lekarskie postulaty zostały wysłuchane. Słynna już ustawa refundacyjna to chyba niestety w przeważającej mierze porażka samorządu. Na pewno nie stuprocentowa, bo pewne prawne zapisy zawarte w tej ustawie są dla lekarzy i chorych korzystniejsze. Mierne efekty przyniosła jednak prowadzona na tę okoliczność „akcja ulotkowa”. O problemach lekarzy związanych z receptami pisaliśmy wiele. Nie tylko pisaliśmy o nich, ale zorganizowaliśmy spotkanie z udziałem lekarzy, władz DOW NFZ oraz Izby Aptekarskiej, gdzie wspólnie staraliśmy się wyjaśniać wszystkie recepturowe problemy. Dyskusja wykazała szereg paradoksów ustawy refundacyjnej. W tym miejscu raz jeszcze dziękuję zatem tym Koleżankom i Kolegom, którzy w odpowiedzi na nasz apel umów na recepty z DOW NFZ nie podpisali, a potem mieli z tego powodu kłopoty.

W połowie ubiegłego roku Izbą wstrząsnęły wydarzenia związane z upadkiem głównego wykonawcy remontu i rozbudowy nowego Domu Lekarza. Skutki niedawnych perturbacji odczuwalne są do tej pory. Inwestycja nie została ukończona w terminie, a problemów z ostatecznym oddaniem budynku do użytku nie brakuje (pisze o tym dr n. med. Paweł Wróblewski, s. 6). Wierzę jednak, że już w połowie tego roku nowy Dom Lekarza zacznie służyć braci lekarskiej. Owe „służenie” ilustruje w sposób symboliczny zamieszczona obok fotografia windy. O tym, jak bardzo jest ona potrzebna, przekonujemy się na co dzień. Wspięcie się na 4 piętro budynku przy al. Matejki 6 stanowi dla wielu medyków, szczególnie starszego pokolenia, nie lada wyzwanie.

Ochrona lekarzy to niezmiernie ważne zadanie. Listopadowa Konferencja Naukowo-Szkoleniowa pt. „Sytuacje ryzykowne w zawodach medycznych i prawne możliwości ich rozwiązania” dowodzi, że to zauważamy, o problemach dyskutujemy, wskazujemy rozwiązania i usiłujemy wspierać lekarzy w sytuacjach trudnych. Nasi Rzecznicy Praw Lekarza: dr n. med. Andrzej Wojnar, dr Dorota Radziszewska, dr Ryszard Kępa oraz dr n. med. Jakub Trnka poświęcają tej kwestii wiele czasu i uwagi, za co serdecznie im dziękuję. Podziękowania należą się również członkom Dolnośląskiej Rady Lekarskiej, z którymi współpracuję. Bez nich niewiele mógłbym zrobić. Dziękuję też pracownikom Izby, którzy profesjonalnie i z oddaniem dzień w dzień pomagają lekarzom. W obszarze polityki kadrowej musiałem podejmować też niełatwe decyzje – 2 zatrudnionym w Izbie paniom podziękowałem za pracę, bo jej ocena była negatywna. Dostrzegam trud szefów Komisji i ich członków. Ich poświęcenie zostało zauważone przez władze Sejmiku Dolnośląskiego, czego potwierdzeniem jest przyznanie na mój wniosek złotych i srebrnych odznaczeń „Zasłużony dla Dolnego Śląska”. Jestem pełen uznania dla pracy koleżanek i kolegów, którzy daleko od Wrocławia świetnie wypełniają swoje obowiązki w kołach terenowych. Liczę na to, że Rada dostrzeże ten fakt i przyzna za kilka dni najwyższe wyróżnienia naszej Izby – Medale Honorowe im. Jana Mikulicza-Radeckiego (choć oczywistym jest, że lekarze Ci nie pracują dla orderów).

Protest receptowy nie przyniósł co prawda oczekiwanych rezultatów, dowiódł jednak, że władze Izby reagują na resortowe absurdy.Cieszy mnie harmonijna i twórcza współpraca z samorządami: radców prawnych, adwokatów, lekarzy weterynarii, aptekarzy. Nie mniejszej satysfakcji dostarcza zgodne i oparte na zaufaniu współdziałanie z władzami Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Ich życzliwość, zwłaszcza zaś JM rektora prof. dr. hab. Marka Ziętka, znajduje odzwierciedlenie w liczbie podejmowanych wspólnie przedsięwzięć. Dynamicznie rozwijamy kontakty z zaprzyjaźnionymi izbami: krakowską, śląską i łódzką. Prezesi: dr n. med. Jacek Kozakiewicz i dr n. med. Grzegorz Mazur to prawdziwi przyjaciele, o czym przekonujemy się na co dzień, a także w chwilach trudnych. Gdy potrzebowaliśmy pożyczki, kierowane przez nich okręgowe izby niemal natychmiast nam jej udzieliły. Na przychylność, nie tylko w tej sprawie, możemy też liczyć ze strony prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej dr. n. med. Macieja Hamankiewicza, za co bardzo mu dziękuję.

Chylę też czoła przed pracownikami redakcji „Medium”, a szczególnie panią redaktor Magdą Łachut. Bardzo dobre recenzje, jakie zbiera gazeta DIL, to w znacznej mierze jej zasługa. Podobnie jak i pana Wiktora Wołodkowicza – naszego informatyka i DTP-owca, który dzielnie „łamie” teksty ukazujące się w naszej korporacyjnej gazecie. O redaktorze naczelnym dr. Józefie Luli nie zapominam, bo wiem, że „Medium” to niemal jego dziecko. A ponieważ jest pediatrą najmłodszych kocha, rozumie i potrafi im pomagać.

Koleżanki i Koledzy!

Przed nami trudna, zjazdowa debata. Zapraszam Waszych przedstawicieli do dyskusji. 23 marca spotkamy się, mam nadzieję w licznym gronie, w sali konferencyjnej Izby przy al. Matejki 6. To poniekąd moment historyczny. Zdaje się bowiem, że po raz ostatni podzielimy się swoimi uwagami w obecnej siedzibie Izby. Zjazd jesienny – wyborczy prawdopodobnie odbędzie się już w nowym Domu Lekarza.

IGOR CHĘCIŃSKI

Nowy Dom Lekarza, odzyskujący swoją dawną świetność dzięki wspólnemu wysiłkowi dolnośląskich lekarzy, powstaje z myślą o integracji środowiska lekarskiego i utrwalaniu wartości nadrzędnej – tradycji.

W obecnej siedzibie DIL barier architektonicznych nie brakuje. Nie będzie ich w nowym Domu Lekarza. Zainstalowana tam niedawno winda ucieszy zapewne lekarzy seniorów i niepełnosprawnych medyków.