Wydarzyło się - Mistrz, autorytet i tarcza. Prof. Religa patronem Dolnośląskiego Centrum Chorób Serca „Medinet” Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Dr n. med. Anna Wajszczuk-Religa w asyście prof. Romualda Cichonia odsłania popiersie męża autorstwa prof. Mariana Molendy, które niebawem stanie w holu DCChS „Medinet”. (Fot. Przemysław Wronecki)

Mistrz, autorytet i tarcza. Prof. Religa patronem Dolnośląskiego Centrum Chorób Serca „Medinet”

Dzięki niemu tysiące polskich serc zabiło mocniej. Od soboty 22 marca twórca polskiej kardiochirurgii jest patronem Dolnośląskiego Centrum Chorób Serca „Medinet”. Tego dnia we wrocławskim ratuszu żona prof. Zbigniewa Religi uroczyście odsłoniła jego popiersie. Liczni uczniowie, następcy i współpracownicy wspominali tego, który był dla nich nauczycielem, szefem i ojcem.

Kilkaset osób, które wypełniło tego wiosennego dnia Salę Wielką ratusza, przybyło na uroczystość oficjalną, a wzięło udział w spotkaniu mającym cechy uroczystości rodzinnej, w dziesiątą rocznicę śmierci Profesora. Słowa poważne i serdeczne, wzruszające i dowcipne, osobiste i oficjalne, których pod adresem prof. Zbigniewa Religi padło tak wiele i z tak wielu ust, przekonały słuchaczy, że pod pojęciem „światowej sławy” kryje się ogromny upór, szorstkość, ale i wrażliwość, dystans do siebie samego i… do własnej śmierci.

W kręgu bliskich

Uroczystość poprowadzili prezes DCChS prof. Romuald Cichoń i również je reprezentujący prof. Krzysztof Wronecki. Wprowadzili gości do tematu, koordynowali wystąpienia, ale sami usunęli się w cień. Główną rolę przekazali innym, którzy mieli okazję znać prof. Religę, współpracować z nim, uczyć się od niego i dzięki niemu zyskać – jak sami mówią – nowe życie. Gościem honorowym wrocławskiego ratusza była tego dnia dr n. med. Anna Wajszczuk-Religa, którą otaczało grono współpracowników męża przybyłych z Poznania, Zabrza, Warszawy, Gdańska i Krakowa. Niektórzy świadkowie życia i pracy Profesora wystąpili tylko wirtualnie, w filmie, którego pełna, 50-minutowa projekcja poprzedziła odsłonięcie popiersia.

Profesor od serca

Dokument pt. „Profesor od serca. Zbigniew Religa” został nakręcony w 2010 roku. Wtedy, zaledwie rok po śmierci głównego bohatera, reżyser Halina Szymura zdążyła odnaleźć, odwiedzić i zachęcić do rozmowy osoby, które – jeszcze niedawno zetknąwszy się z Profesorem i będąc w pełni sił – mogły przekazać o nim to, co najważniejsze. Tworzą oni prawdziwą galerię postaci: od najbliższych – żony i dzieci – przez lekarzy i pacjentów, po płk. Mirosława Czechowskiego, który od 1985 r. do przejścia na emeryturę w roku 1998 r. odpowiadał za realizację programu transportu organów w ramach „Akcji Serce” i bezpośrednio współpracował z prof. Zbigniewem Religą. Wśród świadków znajduje się oczywiście prof. Marian Zembala (który z przyczyn zdrowotnych nie mógł przyjechać do Wrocławia osobiście). – Trudne przypadki nie osłabiały jego motywacji. Dla niego trudny pacjent to było wyzwanie, zadanie – tak profesor scharakteryzował swojego przełożonego. A skoro darowanie drugiego serca i życia graniczy z cudem, Religa miał pełną świadomość, że może się nie udać. – On wszystko brał na siebie. Niepowodzenia też. On siebie uważał za tarczę – dodaje obecny w ratuszu prof. Jan Sarna, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii.

Przestrzeń przyzwoitości

Jako nauczyciel kształcił lekarzy „po amerykańsku”: – Szybkie szkolenie – kontrola jakości – jesteś dobry – idziesz do przodu – wymienia jednym tchem prof. Andrzej Bochenek, długoletni kierownik I Kliniki Kardiochirurgii GCM Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach – a to się nie mieściło w ówczesnych polskich normach. Był to chirurg, a więc gość we własnym domu, marzący, by zjeść coś ciepłego i się wyspać. Minister, który w sytuacji oficjalnej z zachwytu spontanicznie (i ostro) zaklął, i kibic nieodżałowanej pamięci klubu Górnik Zabrze. Człowiek, który najlepiej czuł się w swoim aucie z paczką papierosów i muzyką jednej płyty Louisa Armstronga w tle. „Tatuś” dla lekarzy, którzy tak mówili o nim w prywatnych rozmowach. Trudno wymienić każde miano Profesora, który pracował z tak wieloma i tak wielu uratował życie. Postać wielowymiarowa, niewątpliwie barwna. – Państwo go dobrze pamiętacie. A ja proszę państwa, byście też pamiętali, że jako Religa kardiochirurg, Religa poseł, Religa senator, Religa minister, wszędzie pozostawił po sobie w medycynie przestrzeń. Przestrzeń przyzwoitości – podsumowuje prof. Marian Zembala.

Prof. Janusz Skalski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej w USK na krakowskim Prokocimiu podkreśla, że to był człowiek z charyzmą. Wielu kardiochirurgów w Polsce nazywało go po prostu szefem. Prof. Skalski ma przed oczami scenę sprzed 10 lat, w której odebrał telefon od śmiertelnie chorego już wówczas Religi. Zaaferowany licznymi sprawami bieżącymi Kliniki, które właśnie porządkował, próbował przełożyć rozmowę. W odpowiedzi usłyszał: „Ja się chciałem pożegnać”. – Proszę sobie wyobrazić, jakim człowiekiem musi być szef, który sam dzwoni do przełożonego, żeby się pożegnać? – zawiesił głos prof. Skalski.

Dla kardiochirurgii dolnośląskiej

Dr n. med. Anna Wajszczuk-Religa w asyście prof. Romualda Cichonia odsłania popiersie męża autorstwa prof. Mariana Molendy, przykryte dotąd biało-czerwoną flagą, które niebawem stanie w holu DCChS, pierwszego niepublicznego szpitala kardiochirurgicznego w Polsce.

Goście z ośrodków krajowych wracają na widownię i nadchodzi moment wspomnień o dolnośląskiej kardiochirurgii. Okoliczności pierwszego w regionie przeszczepu doskonale pamięta prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. Przekonywał wtedy ojca młodego rowerzysty zabitego na drodze pod Trzebnicą do udzielenia zgody na pobranie serca do transplantacji. – Niech pan pomyśli, on już nie żyje, ale jego serce przywróci życie komu innemu. Jeszcze dzisiaj, gdy prof. Witkiewicz o tym mówi, jego głos drży. – A nie byłoby na Dolnym Śląsku przeszczepów, gdyby nie prof. Religa i kardynał Gulbinowicz – dodaje – bo prawdziwe są słowa prof. Hirszfelda: „Kto chce zapalać innych, musi sam płonąć”. Dyrektor DCCHS prof. Romuald Cichoń, który w 1986 r. jako najmłodszy lekarz w Europie samodzielnie wykonał przeszczep serca: – Często, gdy stoję przy stole operacyjnym i jest trudny przypadek, pytanie, co robić dalej, myślę: „A co by zrobił mój szef?” I wtedy bardzo często znajduje się proste, skuteczne rozwiązanie. Zbigniew Religa jest ze swoim zespołem do dziś.

Aleksandra Solarewicz

Mistrz i uczeń. Prof. Krzysztof Wronecki miał szczęście współpracować z prof. Religą, uczyć się od niego chirurgicznej precyzji.

– On wszystko brał na siebie. Niepowodzenia też. On siebie uważał za tarczę – mówił prof. Jan Sarna, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii.

– A nie byłoby na Dolnym Śląsku przeszczepów, gdyby nie prof. Religa i kardynał Gulbinowicz – oznajmił prof. Wojciech Witkiewicz i dodał – bo prawdziwe są słowa prof. Hirszfelda: „Kto chce zapalać innych, musi sam płonąć”.

Kilkaset osób wypełniło 22 marca Salę Wielką wrocławskiego ratusza.