logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 36 gości 
Nie ma zdrowia bez zdrowia psychicznego - PSYCHIATRIA MUSI ZOSTAĆ ZREFORMOWANA Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Wyniki badania EZOP, przeprowadzanego w Polsce w populacji ogólnej wśród losowo wybranych 10 081 osób w wieku 18-64 lata, według metodologii Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), pokazują, że blisko jedna czwarta dorosłych Polaków (23.4 proc.) cierpi w ciągu życia na przynajmniej jedno zaburzenie psychiczne – z 18 zaburzeń zdefiniowanych wg Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 i Klasyfikacji Zaburzeń Psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego DSM-IV. Zaburzenie psychiczne kojarzy się w społeczeństwie najczęściej z ciężkimi problemami zdrowotnymi takimi jak schizofrenia, zaburzenia afektywne, których rozpowszechnienie nie jest wcale wysokie.

PSYCHIATRIA MUSI ZOSTAĆ ZREFORMOWANA

Z prof. dr. hab. n. med. Andrzejem Kiejną rozmawia Magdalena Orlicz-Benedycka

Magdalena Orlicz-Benedycka: Około pół miliarda osób na świecie leczonych jest z powodu zaburzeń psychicznych. Jednocześnie ogromną część mieszkańców globu dotykają różnego rodzaju problemy związane ze zdrowiem psychicznym. Są to osoby, które nigdy nie trafiły i być może nie trafią, do lekarza. Jaka wygląda w tym względzie sytuacja w Polsce?

Andrzej Kiejna: Powołam się na badanie epidemiologiczne EZOP, przeprowadzane w Polsce w populacji ogólnej, wśród losowo wybranych 10 081 osób w wieku 18-64 lata. Wyniki tego badania, które miałem przyjemność współkoordynować, przeprowadzonego według metodologii Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), pokazują, że blisko jedna czwarta dorosłych Polaków (23.4 proc.) cierpi w ciągu życia na przynajmniej jedno zaburzenie psychiczne – z 18 zaburzeń zdefiniowanych wg Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 i Klasyfikacji Zaburzeń Psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego DSM-IV. Zaburzenie psychiczne kojarzy się w społeczeństwie najczęściej z ciężkimi problemami zdrowotnymi takimi jak schizofrenia, zaburzenia afektywne, których rozpowszechnienie nie jest wcale wysokie.

Prof. dr. hab. n. med. Andrzej Kiejna Kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii UM we Wrocławiu, specjalista z zakresu psychiatrii i epidemiologii, członek Międzynarodowego Konsorcjum Epidemiologii w Psychiatrii (World Mental Health, WMH), Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Polskiego Towarzystwa Psychogeriatrycznego, redaktor naczelny i wydawca Psychogeriatrii Polskiej (Fot. z archiwum A.K.)M.OB.: Jakie zatem zaburzenia wykryto u tych 23.4 proc. osób w badaniu EZOP?

A.K.: U około 10 proc. badanej populacji stwierdzono zaburzenia nerwicowe, wśród których do najczęstszych należały fobie specyficzne (4,3 proc.) i fobie społeczne (1,8 proc.). Natomiast zaburzenia nastroju wśród zgłaszanych dolegliwości stanowiły łącznie 3,5 proc., w tym 3 proc. depresja. Jeszcze większą grupę stanowiły zaburzenia związane z używaniem substancji (12,8 proc.), w tym aż 11,9 proc. to zaburzenia będące następstwem nadużywania alkoholu. Proporcje występowania tych powszechnych problemów zdrowia psychicznego (common mental disorders) w populacji światowej czy europejskiej są zróżnicowane. Całościowe rozpowszechnienie w ciągu życia w badaniach prowadzonych według tej samej metodologii w krajach zachodnich jest wyższe niż w Polsce, a relatywnie najwyższe jest w Stanach Zjednoczonych.

M.OB.: Główny problem polskiej psychiatrii to…

A.K.: Pierwszym wyzwaniem powinna być poprawa dostępności do placówek medycznych dla osób z tzw. powszechnie występującymi zaburzeniami psychicznymi, czyli zaburzeniami lękowymi/nerwicowymi, ale także do placówek ukierunkowanych na grupy podwyższonego ryzyka, tj. młodzież i osoby w starszym wieku. Z racji dużego rozpowszechnienia psychiatrycznych problemów zdrowotnych należałoby część kompetencji leczniczych przesunąć na podstawową opiekę zdrowotną, po odpowiednim przygotowaniu lekarzy do takich zadań. Bardzo poważnym problemem, który rzutuje na standard opieki, jest niska wycena medycznych usług psychiatrycznych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Wiele szpitali, realizując zadania statutowe, jest poważnie zadłużonych i nie stać ich na bieżące inwestycje, nie mówiąc już o rewitalizacji wysłużonych obiektów. Oddziały psychiatryczne są w przeważającej większości dalekie od komfortu, sale chorych nie spełniają norm powierzchniowych przypisanych na łóżko szpitalne, co jest szczególnie dolegliwe, kiedy pobyty pacjenta trwają wiele tygodni. Także sytuacja płacowa pracowników lecznictwa psychiatrycznego nie jest satysfakcjonująca, co powoduje, że wskaźnik zatrudnienia fachowego personelu jest jednym z najniższych w krajach UE.

Zmiany powinny dotyczyć również formy usług psychiatrycznych. Myślę o większej roli lecznictwa otwartego, oddziałów dziennych, placówek pomocy kryzysowej (wyraźnie zwiększa się wskaźnik samobójstw w Polsce), ośrodków terapii środowiskowej, które odciążyłyby oddziały stacjonarne od zjawiska „drzwi obrotowych”, czyli wielokrotnych hospitalizacji tych samych pacjentów (nawet w ciągu roku), często tylko z powodu zaniechania leczenia farmakologicznego i/lub nieradzenia sobie z codziennością.

Dużym problemem jest rażący niedostatek placówek specjalizujących się w terapii zaburzeń osobowości, zaburzeń odżywiania, zaburzeń psychotycznych u osób uzależnionych (podwójna diagnoza) oraz nowoczesnych stanowisk do rehabilitacji chorych, którzy rokują powrót do pracy. Niestety, dostęp do rynku pracy dla osób chorujących psychicznie jest bardzo ograniczony, m.in. dlatego aż 60 proc. chorych na schizofrenię otrzymuje świadczenia rentowe, co kosztuje budżet państwa około miliarda złotych rocznie.

Bardzo negatywnym zjawiskiem jest wysoki wskaźnik współwystępujących problemów somatycznych, takich jak otyłość, nadciśnienie i cukrzyca, szczególnie w grupie chorych na schizofrenię, która charakteryzuje się też wyższą umieralnością w porównaniu z populacją ogólną.

Zmiany, które rozpoczęły się w psychiatrii w Polsce w latach 90. ubiegłego wieku, dotyczą przede wszystkim przekształceń dużych jednostek szpitalnych w mniejsze z wydzieleniem łóżek leczniczych i opieki długoterminowej. Równocześnie z roku na rok zwiększa się liczba oddziałów psychiatrycznych przy szpitalach ogólnych oraz liczba oddziałów dziennych. Nadal jednak 80 proc. łóżek znajduje się w szpitalach psychiatrycznych i pomimo nowych oddziałów nie wszędzie w kraju zagwarantowany jest dostęp do leczenia w pobliżu miejsca zamieszkania.

Infrastruktura szpitalna też nie jest nowoczesna. Na przykład, kiedy powstawał wrocławski, miejski szpital psychiatryczny, był jak na owe czasy modelowym – w skali Europy – założeniem architektonicznym, dostosowanym do potrzeb psychiatrycznych populacji, ale to było ponad 100 lat temu. Dlatego trzeba zainwestować w rewitalizację tej placówki, korzystając z wzorców innych krajów, jak to uczyniono w Monachium (Klinika Psychiatryczna Uniwersytetu Ludwika Maksymiliana) i Zurychu (Szpital Kantonalny i Klinika Uniwersytecka Burghölzli).

M.OB.: W środowisku lekarskim toczy się obecnie dyskusja na temat nowej psychiatrii. Można pokusić się o stwierdzenie, że momentami przypomina ona walkę. Czy jest szansa na zmiany, co stanowi przeszkodę?

A.K.: Nową psychiatrię utożsamia się z Narodowym Programem Ochrony Zdrowia Psychicznego (NPOZP), który ogłoszono w grudniu 2010 r. rozporządzeniem prezesa Rady Ministrów. W założeniu jest to program na lata, gdyż ma doprowadzić do przekształceń systemowych, polegających na powstaniu na terenie kraju, równomiernie rozlokowanych centrów zdrowia psychicznego. Będą to placówki obejmujące swoim działaniem określonej wielkości populację, gwarantujące dostępność do leczenia stacjonarnego, ale przede wszystkim świadczące wielokierunkową pomoc w środowisku zamieszkania. Pomimo upływu czasu wyznaczonego na jego realizację, program jeszcze nie działa i obecnie jest w stadium kolejnych konsultacji resortowych. Jest to ważny moment, a podjęte decyzje muszą być bardzo racjonalne i odpowiadać wyzwaniom współczesnej psychiatrii.

M.OB.: Skąd w społeczeństwie bierze się czasem niezbyt przychylne nastawienie do psychiatrów i szpitali psychiatrycznych? Czy ten „nieprzyjazny klimat” ma związek z finansami?

A.K.: Jako osoba pracująca w szpitalu psychiatrycznym muszę powiedzieć, że przestrzegamy wszelkich zasad medycznych i prawnych dotyczących leczenia. Nie leczymy w sposób odbierający chorym prawa do samostanowienia. Jeśli pacjent nie wyraża zgody na leczenie, a jest taka konieczność, to sąd decyduje o hospitalizacji. Nie możemy mówić o złej sławie naszych szpitali, gdyż leczymy według określonych standardów i w ramach obowiązujących norm prawnych (ustawa o ochronie zdrowia psychicznego), co nie znaczy, że incydentalnie mogą występować nieprawidłowości w różnych szpitalach w Polsce, ale nie zajmują mnie takie sprawy. Czy ma to związek z finansowaniem szpitali? Generalnie można powiedzieć, że sytuacja ekonomiczna szpitali pośrednio wpływa też na ich wizerunek.

M.OB.: Przed jakimi wyzwaniami stoi współczesna psychiatria?

A.K.: Są to kompleksowe wyzwania, z którymi powinien się zmierzyć resort zdrowia we współpracy ze środowiskiem psychiatrycznym. Psychiatria musi być reformowana i powinien w tym pomóc Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego. Ważne jest, aby ten program był monitorowany, aby dokonywane zmiany były zmianami kontrolowanymi. Redukcja łóżek psychiatrycznych powinna być rozsądna i nie może powodować tzw. bezdomności psychiatrycznej, co okresowo zdarzało się w krajach, gdzie reformowanie przebiegało zbyt burzliwie. Nie może dochodzić do sytuacji, w których pacjent z ostrymi objawami psychotycznymi czeka na miejsce w szpitalu. Psychiatria musi być dofinansowana, jest to niezbędny warunek poprawy jej wizerunku. Większa powinna też być promocja, profilaktyka i edukacja z zakresu zdrowia psychicznego. Potrzebni są też „rzecznicy psychiatrii”, reprezentujący różne grupy społeczne, gdyż psychiatrii potrzebny jest rozsądny lobbing.

Dobrze, że powstają tzw. mapy potrzeb zdrowotnych, które pozwolą określić rzeczywiste potrzeby, i do nich dostosowane będą możliwości realizacyjne. Można oczekiwać, że w szerszym zakresie w „reformę” psychiatrii włączone zostanie środowisko zawodowe i naukowe. Istnieją sprawdzone modele badawcze, takie jak metoda delficka, które pozwalają określić zakres i rangę problemów, jakie powinny być objęte reformą. Należy jednak pamiętać, że dostęp do psychiatry zawsze będzie ograniczony, jeśli nie będzie dostatecznej liczby specjalistów.

Dziękuję za rozmowę.

 

Zaloguj się aby komentować.