logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 36 gości 
Lekarz w Unii Europejskiej - Dziesięć lat w UE – jaki jest bilans? Drukuj
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Dziesięć lat w UE – jaki jest bilans?

 

Z ubiegłorocznego raportu Komisji Europejskiej wynika, że Polska wciąż jest w czołówce państw przedłużających procedury wdrażania unijnych przepisów. Lista zarzutów KE nie jest krótka, a część z nich została skierowana do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Opóźnienia spowodowane są nie tylko przebiegiem prac legislacyjnych w poszczególnych resortach, lecz prostą kalkulacją, że ich zbyt szybkie wprowadzenie nie zawsze jest korzystne dla polskiej gospodarki. Jednocześnie możliwość korzystania z doświadczeń innych systemów ubezpieczeniowych, karta EKUZ poprawiająca poczucie bezpieczeństwa podróżujących obywateli, wejście do swoistego systemu naczyń połączonych pozwala na umiarkowany optymizm w kwestii poprawy standardów jakości i dostępności w krajowej opiece zdrowotnej, które zostaną wymuszone przez wzorce i prawo unijne.

– Przynależność do UE ma znaczący wpływ na polski system ochrony zdrowia. Możliwość konfrontowania nakładów na opiekę zdrowotną, systemów ubezpieczeniowych, obowiązek realizowania dyrektyw daje nadzieję na pozytywne zmiany w tym obszarze – mówi lek. Wiktor Wolfson, przewodniczący Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia Dolnego Śląska. – Polska jest zobligowana do stosowania prawa unijnego w zakresie czasu pracy, w tym również czasu pracy lekarzy. Mówi ono o 48 godzinach tygodniowego oraz o 11 godzinach odpoczynku w ciągu doby. Nie uwzględnia specyfiki pracy lekarzy, dyżurów i dyscypliny zadaniowej związanej z odpowiedzialnością za zdrowie i życie pacjentów. Pozytywna strona tej regulacji to postawienie lekarzy na równi z innymi zawodami i zwrócenie uwagi na ten problem, jak i pokazanie ogromnych braków kadrowych w służbie zdrowia. Skuteczność natomiast jest niewielka, ponieważ prawo to nie dotyczy umów kontraktowych. Dyrektywa transgraniczna z dnia 09.03.2011 r. daje prawo do leczenia w ramach UE i zobowiązuje państwa członkowskie do zapewnienia refundacji za leczenie za granicą w wysokości określonej w jego systemie ubezpieczenia zdrowotnego. Istotnym elementem zapisu jest system uprzedniej zgody organów państwa członkowskiego na leczenie poza krajem, jeśli chory posiadający prawo do opieki zdrowotnej nie może jej otrzymać w kraju w akceptowalnym z medycznego punktu widzenia terminie. Brak polskich przepisów wykonawczych, które mają się ukazać do końca 2015 r. (mimo, że dyrektywa obowiązuje od października 2013 r.) nie pozwala na merytoryczną ocenę skutków tego prawa dla obywateli i systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Oznacza to konieczność opracowania standardów czasu oczekiwania na procedury lecznicze i diagnostyczne w miejsce limitowanych świadczeń. Oznacza to również, że w obecnym stanie prawnym może wystąpić sytuacja, w której NFZ zrefunduje leczenie za granicą pod warunkiem nieakceptowalnego terminu, a w kraju będzie to niemożliwe. Przepisy wykonawcze powinny być przygotowane wcześniej, aby chorzy wiedzieli, jak korzystać z przysługujących im praw – zaznacza lek. Wiktor Wolfson.

Stanisław Dąbkowski, pełnomocnik dyrektora ds. systemów zarządzania jakością w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu

– Przynależność do UE przyniosła polskiej służbie zdrowia szereg pozytywnych rozwiązań. Chociażby możliwości pozyskiwania środków unijnych na inwestycje i modernizację praktycznie wszystkich obszarów działalności szpitali, w tym szczególnie infrastruktury. Istnieje też możliwość nieograniczonego przepływu strumienia dóbr materialnych, informacji i technologii. Przynależność wymusza również określone rozwiązania instytucjonalne i systemowe, które wiążą się z dyrektywą o czasie pracy lekarzy. Zasadniczo, w 2014 r. pracowników podmiotów leczniczych obowiązuje norma czasu pracy 7 godzin 35 minut na dobę oraz przeciętnie 37 godzin i 55 minut tygodniowo. Wymiar czasu pracy lekarza może być jednak wydłużony do 48 godzin na tydzień, wliczając w to pracę w godzinach nadliczbowych. Nie stanowi to jednak maksymalnego wymiaru czasu pracy lekarza. Może być on bowiem zwiększany. Za pisemną zgodą lekarze zatrudnieni w zakładach opieki zdrowotnej, udzielający całodobowych świadczeń medycznych, mogą pracować dłużej niż przeciętnie 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym. Według Państwowej Inspekcji Pracy będzie to najwyżej 78 godzin pracy, bo lekarzowi trzeba zapewnić gwarantowany ustawą odpoczynek dobowy (11 godzin) i tygodniowy (35 godzin). Dodatkowo sytuację pogarsza fakt, że lekarze pracą w różnych podmiotach formalnoprawnych. Czas lekarza w każdym z nich jest traktowany odrębnie. Praktycznie więc sumaryczny czas pracy lekarzy jest nieograniczony. Powoduje to często przemęczenie i coraz częściej obserwowaną możliwość popełniania błędów. Utrudnia również wprowadzenie pożądanej organizacji pracy. Ustawodawstwo UE stara się eliminować tego rodzaju zjawiska poprzez „cywilizowanie czasu pracy lekarzy”. Przyjęcie w Polsce unijnych rozwiązań w zakresie skracania czasu pracy lekarzy napotyka jednak na obiektywne trudności. Wynika między innymi z niedostatecznej liczby lekarzy, co nie pozwala w pełni stosować w Polsce rozwiązań unijnych.

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2001/24/UE z dnia 9 marca 2011 r. w sprawie stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej obowiązuje na terenie Unii Europejskiej od dnia 25 października 2013r. niezależnie od tego, czy państwa członkowskie zdążyły ją formalnie wdrożyć na swoim terenie czy też nie. Polskie Ministerstwo Zdrowia nie zdążyło z przygotowaniem stosownej ustawy implementacyjnej, tłumacząc to trudnościami w oszacowaniu skutków finansowych związanych z wprowadzeniem ustawy (szacuje się, że leczenie polskich pacjentów za granicą będzie kosztowało w granicach 400 mln złotych rocznie). Plany zakładają, że ustawa implementacyjna wejdzie w życie z początkiem roku i będzie dotyczyła wyłącznie świadczeń gwarantowanych w Polsce. Ministerstwo chce, by pacjenci z Polski, w przypadku większości świadczeń szpitalnych, uzyskali wcześniej zgodę na ich wykonanie i zwrot kosztów od prezesa NFZ. Wysokość kwoty zwrotu będzie równa stawce, jaką NFZ płaci świadczeniodawcom za podobne procedury medyczne wykonywane w Polsce. Do momentu, kiedy powstanie nowelizacja obowiązującej w Polsce ustawy trzeba liczyć się z tym, że NFZ może odmówić zwrotu poniesionych kosztów. Poza tym dyrektywa nie obejmuje: długoterminowej opieki zdrowotnej, przeszczepów organów, programów powszechnych szczepień. W założeniach, dyrektywa unijna ma ułatwić dostęp do świadczeń zdrowotnych Polakom i mogłaby skrócić czas oczekiwania na zabieg. Pacjenci czekają na nowe przepisy, a lekarze na nowych pacjentów, którzy zgodnie z unijną dyrektywą mogą przyjechać do Polski. Niestety lekarze nie dostali żadnych wytycznych, jak mają zachować się wobec pacjenta cudzoziemca, w jakim języku mają prowadzić dokumentację, jak powinien wyglądać rachunek i jak ma być ustawiony terminarz przyjęć dla takich osób – wylicza Stanisław Dąbkowski.

Z punktu widzenia dyrekcji Szpitala św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy implementacja dyrektywy w 2008 r. spowodowała istotny wzrost zatrudnienia i wzrost kosztów wynagrodzeń (pracownicy + kontrakty). Miejscowi lekarze pełnili miesięcznie po 6-7 dyżurów każdy. Obecnie etatowi lekarze pełnią po 3-4 dyżury. Resztę dyżurów wykonują lekarze kontraktowi, którzy mają zdecydowanie większe stawki od lekarzy etatowych. – Przynależność do Strefy Schengen – tak, ale obecnie obowiązujące przepisy pozwalają osobom uprawnionym na skorzystanie ze świadczeń opieki zdrowotnej w przypadku nagłego zachorowania lub na podstawie wydanej zgody na udzielenie świadczenia medycznego. Niestety świadczenia realizowane na rzecz pacjentów z UE są rozliczane z DOW NFZ w ramach kwoty podpisanego kontraktu. Miesięcznie szpital realizuje świadczenia na rzecz kilku pacjentów z UE. Głównie są to dzieci, osoby dorosłe trafiają do nas najczęściej w związku z nagłym pogorszeniem stanu zdrowia lub urazem. W tych przypadkach uprawnieni pacjenci nie płacą – mówi p.o. dyrektora Wiktor Lubieniecki i dodaje: – Dyrektywa Unijna obowiązuje we wszystkich krajach UE i ma celu refundację poniesionych kosztów leczenia przez osobę ubezpieczoną w ramach opieki transgranicznej. Obecnie brak aktów prawnych regulujących w sposób jednoznaczny kwestie z tym związane. Chory może pojechać za granicę w celu odbycia leczenia i ma prawo do zwrotu kosztów, jakie poniósł zgodnie z obowiązującymi stawkami w NFZ. Resort zdrowia nie wprowadził ustawy implementującej postanowienia dyrektywy transgranicznej. Zatem NFZ nie ma podstaw prawnych do zwrotu pieniędzy za przeprowadzone leczenie w innym kraju UE. Pacjenci, którzy złożyli wnioski do NFZ, nie otrzymali dotychczas zwrotu kosztów leczenia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami osoby te mają prawo do dochodzenia swoich roszczeń na drodze postępowania sądowego. Sąd krakowski wydał małopolskiemu NFZ pierwszy nakaz zapłaty w związku z przeprowadzonym u pacjenta zabiegiem zaćmy w klinice w czeskim Cieszynie. Jednym z powodów opóźnienia wprowadzenia dyrektywy w Polsce jest lista zabiegów, na których leczenie NFZ wydawałby zgodę. Istnieją też obawy przed niekontrolowanym wzrostem kosztów leczenia poza granicami kraju. NFZ będzie zobowiązany do finansowania w ramach otrzymywanych środków świadczeń medycznych realizowanych na podstawie podpisanych kontraktów z jednostkami ochrony zdrowia, jak i świadczeń realizowanych w ramach opieki transgranicznej. Może to spowodować wydłużenie czasu oczekiwania na świadczenia zdrowotne. NFZ, jak wiadomo, limituje świadczenia, a zwrot poniesionych nakładów na tzw. nadwykonania jest odroczony w czasie. Prawdopodobnie będą usługi medyczne cieszące się większym zainteresowaniem wśród pacjentów w związku z długim czasem oczekiwania w Polsce. W tym przypadku wiodące są specjalistyczne operacje okulistyczne. Nasz szpital jest przygotowany na leczenia pacjentów zagranicznych, mamy wielu specjalistów oraz zaplecze diagnostyczno-terapeutyczne – zapewnia W. Lubieniecki.

Lidia Geringer de OedenbergO podsumowanie 10 lat członkostwa Polski w UE poprosiłam również Lidię Geringer de Oedenberg – obecnego kwestora w Prezydium Parlamentu Europejskiego oraz lidera listy wyborczej SLD w okręgu 12.

Magdalena Orlicz-Benedycka: Jakie dyrektywy unijne powinny być już wdrożone? Co udało się już zrealizować, a czego nie? Jakie będą konsekwencje nieimplementowania dyrektyw? Z czym jest największy problem i co możemy zyskać po zmianach?

Lidia Geringer de Oedenberg: Najważniejsza z dyrektyw, która powinna być już wdrożona (a nie jest) to Dyrektywa 2011/24/UE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 9 marca 2011 r. w sprawie stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej. Dyrektywa obowiązuje we wszystkich krajach Unii Europejskiej od 25 października 2013 r., stwarzając ogólne ramy dla praw pacjentów w zakresie ich dostępu do transgranicznej opieki zdrowotnej. Chory może wystąpić o zwrot kosztów leczenia za granicą, jeśli pojechał tam na zabieg, ponieważ oczekiwanie na świadczenie w Polsce okazało się zbyt długie. Pacjent opłaca koszty leczenia sam, zaś instytucja, w której jest ubezpieczony (w Polsce NFZ), musi mu zwrócić adekwatną sumę liczoną według stawek obowiązujących w naszym kraju. Dyrektywa nie obejmuje długoterminowej opieki zdrowotnej, pobytu w szpitalu ani programów powszechnych szczepień. Kraje członkowskie miały 2,5 roku na wdrożenie przepisów. To zwykle wystarczająca ilość czasu na dostosowanie prawodawstwa tak, aby było spójne i zaczęło działać w praktyce. Tymczasem polski rząd przyjął projekt dopiero pod koniec marca br., a nowe przepisy wejdą w życie najwcześniej w drugiej połowie roku. Do oddziałów NFZ wpływają już pierwsze wnioski o zapłatę. Widać też pierwsze skutki braku wdrożenia tej dyrektywy na czas. Sąd krakowski pod koniec lutego wydał małopolskiemu NFZ pierwszy nakaz zapłaty 2930 zł za usunięcie zaćmy pacjentowi w klinice NeoVize w czeskim Cieszynie oraz odsetki naliczone od dnia wykonania zabiegu. Sąd nakazał też zapłacenie kosztów postępowania. Małopolski Oddział Funduszu złożył apelację...

Kolejną ważną dla pacjentów regulacją jest dyrektywa dotycząca zwalczania fałszowania leków, która miała obowiązywać od stycznia 2013 r. (Dyrektywa 2011/62/UE zmieniająca dyrektywę 2001/83/WE w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi – w zakresie zapobiegania wprowadzaniu sfałszowanych produktów leczniczych do legalnego łańcucha dystrybucji). Niestety nadal nie udało się implementować dyrektywy w Polsce i w paru innych krajach członkowskich. Jest ona bardzo ważnym krokiem dla wzrostu poziomu ochrony zdrowia publicznego w UE. Przyczynia się do zwiększenia bezpieczeństwa produktów leczniczych poprzez określenie środków służących do weryfikacji autentyczności składników substancji leczniczych. Ma uniemożliwić podrabianie leków oraz handel nielegalnymi środkami przez internet.

Jeżeli chodzi o kwalifikacje polskiej służby zdrowia ważną regulacją jest Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/55/UE z dnia 20 listopada 2013 r. zmieniająca dyrektywę 2005/36/WE w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych i rozporządzenie (UE) nr 1024/2012 w sprawie współpracy administracyjnej za pośrednictwem systemu wymiany informacji na rynku wewnętrznym, która została opublikowana 28 grudnia 2013 r. Zgodnie z art. 4 dyrektywa ta weszła w życie dwudziestego dnia po publikacji. Nie oznacza to jednak, że jej przepisy są natychmiast stosowane we wszystkich państwach członkowskich, ponieważ mają czas na jej wdrożenie do 18 stycznia 2016 r. Dyrektywa odnosi się do uznawania kwalifikacji polskich pielęgniarek i położnych oraz obejmuje między innymi złagodzenie warunków uznawania kwalifikacji poprzez skrócenie wymaganego doświadczenia zawodowego do standardowego okresu 3 kolejnych lat.

Jeżeli chodzi o kwestie, które jeszcze nie zostały należycie zharmonizowane, myślę, że należałoby wymienić tu określenie tzw. minimalnych standardów w leczeniu bólu w europejskich placówkach medycznych. Problem uświadomiła mi skarga, która wpłynęła do Komisji Petycji w sprawie wprowadzenia jednolitych europejskich procedur leczenia bólu przewlekłego. Petycjonariuszka opowiedziała nam swoją dramatyczną walkę z chorobą i o tym, jak lekarze w Polsce odmówili zastosowania odpowiednich środków przeciwbólowych w jej przypadku. Znajduje to odzwierciedlenie również w krajowych statystykach, które pokazują, że użycie morfiny w Polsce jest dziesięciokrotnie niższe niż w Niemczech.

Przystosowanie norm do realiów nie jest łatwe. Procedura implementacji dyrektyw wygląda jednakowo we wszystkich krajach członkowskich i może obejmować wprowadzenie nowych przepisów zgodnych z przepisami dyrektywy lub wyeliminowanie takich przepisów, które są niezgodne z jej przepisami. Może też wymagać obu procedur.

Nieprawidłowa implementacja lub jej brak skutkuje upomnieniem ze strony Komisji Europejskiej, a w przypadku braku wystarczającej reakcji ze strony państwa członkowskiego – wnioskiem do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości UE (ETS) o rozpoczęcie postępowania o stwierdzenie uchybień zobowiązaniom państwa członkowskiego UE z art. 258 TFEU i 260 TFEU obejmującego nałożenie. Z danych ETS wynika, że Polska zajmuje pierwsze miejsce w Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o łamanie prawa unijnego. Obok nas, w czołówce znajdują się Włochy i Grecja. Ale są też kraje, które nie złamały jeszcze prawa wspólnotowego. Należy do nich: Litwa, Łotwa czy Czechy. Mam nadzieję, że przynajmniej w kwestii dyrektyw, które wymieniałam, Polska dokona wszelkich starań, aby wyeliminować uchybienia w ich implementacji.

Magdalena Orlicz-Benedycka

 

Zaloguj się aby komentować.