logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 94 gości 
Pasje lekarzy - TAJLANDIA – KRAJ UŚMIECHU Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

TAJLANDIA – KRAJ UŚMIECHU

Do Tajlandii udaliśmy się przez Katar, państwo którego mieszkańcy uchodzą za najbogatsze społeczeństwo świata. Dzięki temu mieliśmy okazję zwiedzić stolicę tego małego kraju.

Tajlandia ma do zaoferowania o wiele więcej niż piękne plaże. Podczas naszego dwutygodniowego wyjazdu skupiliśmy się na północnej części tego kraju. W trakcie podróży interesowała nas głównie miejscowa ludność oraz ich zwyczaje. Zabytki, choć bardzo ciekawe, stanowiły atrakcję drugorzędną. Z racji wykonywanego zawodu bardziej interesuje nas człowiek.

Tajlandia nazywana jest „krajem uśmiechu” i jest w tym dużo prawdy, pamiętam zdziwienie miejscowych, gdy zdenerwowałam się na jakąś sytuację i zaczęłam mówić podniesionym głosem, dopiero później dowiedzieliśmy się, że zachowania tego typu w tym kraju są niestosowne.

Boks tajski

W Chiang Mai udało się nam dostać bilety na boks tajski. Droga do miejsca wieczornej walki prowadziła przez ciemne, brudne uliczki. Pierwsi zawodnicy nie mieli więcej niż 8-10 lat, jako ostatni występowali dorośli, byli wśród nich również goście z Australii i Niemiec. Samo widowisko jest szokujące. Kilkuletni zawodnicy, którzy brutalnie – do krwi – okładają się na ringu, a rzesza podekscytowanych dorosłych przyjmuje zakłady i dopinguje, to obraz zatrważający. Dodam jeszcze, że pięć na sześć walk skończyło się nokautem.

Plemię „długie szyje”

Na północy kraju spotkać można kobiety z plemienia Padung, powszechnie nazywane „długimi szyjami” i znane z wielu folderów reklamowych Tajlandii. Wiele biur podróży organizuje wycieczki w tamte rejony. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by dotrzeć tam na własną rękę, choćby taksówką – co zresztą sami uczyniliśmy.

Dziewczynka z plemienia „długie szyje”.

Plemię jest ucywilizowane. To, co widzieliśmy, przypominało bardziej wykreowany dla potrzeb turystyki targ niż prawdziwą, plemienną wioskę. Kobiety i dzieci sprzedawały ręcznie wyplatane szale i przedmioty z drewna. Na miejscu płaci się za wstęp. Pierwsze obręcze zakłada się dziewczynkom, gdy kończą pięć lat. Mosiężne pierścienie ważą od 8 do nawet 22 kilogramów! Skąd wziął się ten zwyczaj? Istnieje wiele legend na ten temat. Niektóre mówią o tym, że grube, metalowe obręcze miały chronić przed kłami tygrysów. Kręcące się wokół wiosek drapieżniki rzucały się bowiem wprost do gardła ofiary.

Transseksualiści i transwestyci, określani również „trzecią płcią”

W Tajlandii spotkać można sporo mężczyzn, którzy już jako mali chłopcy przeszli terapię hormonalną w celu zmiany płci. Określa się ich mianem „Ladyboys” lub „Kathoey”. Podobno preparaty przeznaczone dla transseksualistów są dostępne w aptekach bez recepty, nie udało się nam jednak tego zweryfikować.

Przeważająca większość „Ladyboys” rozpoczyna swoje dorosłe życie w barach go-go lub kabaretach, gdzie ubrani w kolorowe stroje bawią zgromadzoną publiczność.

„Ladyboys” biorą udział w różnego rodzaju wydarzeniach, np. w wyborach Miss International Queen. Istnieją też miejsca, w których organizowane są występy z ich udziałem. Nam udało się dostać na jedno z takich przedstawień w Bangkoku – zajęliśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Bilet trzeba rezerwować wcześniej. Aktorami byli tylko mężczyźni, niektórzy po całkowitym usunięciu narządów płciowych, inni w trakcie terapii hormonalnej. Nie zabrakło też tych, którzy w ogóle nie zamierzali zmieniać swojej genetycznej płci. Część z nich była ubrana w przepiękne, kolorowe suknie i miała profesjonalny makijaż. Całość miała charakter musicalu i dostarczała dużo emocji. Niektórzy z aktorów podchodzili do naszego tajskiego sąsiada i siadali mu na kolanach, na szczęście nas ta część ominęła. Prawo tajlandzkie nie zezwala jednak na zmianę płci w dokumentach tożsamości, dlatego nie są oni traktowani jak pełnoprawni obywatele.

Inne atrakcje

Miejscowość Pai była niegdyś mekką dla białych ludzi, którzy osiedlali się tu ze względu na niewygórowane koszty życia. Bardzo niskie ceny przyciągały niczym magnes. Znalezienie noclegu za 20 zł czy wypożyczenie skutera za 10 zł (cały dzień) nadal nie stanowi zresztą najmniejszego problemu. Warto spędzić w Pai kilka dni, choćby po to, by przejechać się na słoniu, co wymaga sporej kondycji. W usytuowanym pośród gór mieście nie brakuje salonów masażu, które za niewielką opłatą oferują profesjonalny tajski masaż. Można też wykąpać się w gorących źródłach. W niektórych miejscach temperatura wypływającej wody z ziemi dochodzi do 100°C.

W Bangkoku odbywa się w weekend jeden z największych targów ubraniowych w Azji, miałam okazję kupić tam kilka ciekawych rzeczy, a ceny rozpoczynały się od 1 zł.

Wizytówką tego kraju są też targi wodne, podczas których można popływać łódką i kupić różnego rodzaju produkty, poczynając od żywności, a na pamiątkach kończąc.

Targ wodny. Wrzecionowate łodzie, wypełnione są zawsze wszelkimi smakołykami: kolorowymi owocami, wonnymi przyprawami i świeżo przygotowanymi smakołykami.

Jedzenie jest specyficzne, nam akurat nie smakowało. Próbowaliśmy owoce durianu. Mają one nieprzyjemny zapach odczuwalny z daleka, dlatego w hotelach spotyka się tabliczki zakazujące ich spożycie. Bywały też miejsca, w których można było dostać tradycyjne, europejskie potrawy.

Nietypowy środek transportu… Na zdjęciu lek. Ewelina Dubas-Szweda i lek. Krzysztof Szweda.

W Tajlandii podziwiać można jedne z najpiękniejszych posągów Buddy.

Biała Świątynia w Chiang Rai.

Tak wyglądają tajskie taksówki zwane tuk-tukami.

Tajskie potrawy.

 

lek. Ewelina Dubas-Szweda
specjalista psychiatrii dzieci i młodzieży, WSS im. J. Gromkowskiego

lek. Krzysztof Szweda
specjalista ortopedii, Dolnośląski Szpital Specjalistyczny im. T. Marciniaka

 

Zaloguj się aby komentować.