logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 32 gości 
Pomrók salonów Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Dwoje znakomitych, wrocławskich dziennikarzy – Jolanta Krysowata i Mariusz Marks – nakręcili film dokumentalny pt. „Szczęściarz”. Jest on poświęcony wybitnemu fotografikowi Stefanowi Arczyńskiemu pochodzącemu ze stolicy Dolnego Śląska. To prawdziwa legenda polskiej sztuki fotograficznej. Pierwsze swoje zdjęcia wykonał na olimpiadzie w Berlinie. Uwiecznił wówczas na fotografiach zdobywcę czterech medali Jessego Owensa, a także hitlerowskich dygnitarzy. W czasach słusznie minionych fotografował cały Dolny Śląsk. Prawie wszystkie widokówki z tego okresu są jego autorstwa. Jest też autorem kilkudziesięciu okładek najpopularniejszego w tamtych czasach tygodnika „Przyjaciółka”, który osiągał milionowe nakłady. Towarzyszył we Wrocławiu początkom „Pantomimy” i uwiecznił jej głównych bohaterów na pełnych ekspresji zdjęciach. Pokaz odbył się w połowie marca w Dolnośląskim Centrum Filmowym, a obecny na nim bohater nie krył wzruszenia i zadowolenia. Zapowiedział też swoją kolejną, wielką wystawę za dwa lata, kiedy Wrocław będzie europejską stolicą kultury, a on sam będzie świętował 100-lecie urodzin. Wierzymy, że swoje plany zrealizuje i trzymamy za to mocno kciuki.

We wspominanym przed miesiącem Klubie Muzyki i Literatury odbył koncert pt. „Meksykańska wiosna”. Wystąpiła trójka meksykańskich solistów, których rzadko oglądamy na polskich scenach. Prezentowane były utwory iberoamerykańskie, w praktyce Polsce nieznane. Po raz kolejny szef KMiL Ryszard Sławczyński „ściągnął” do klubu miłośników muzyki, poszerzając ich horyzonty muzyczne o mało znane, lecz niezwykle piękne dźwięki. Gratulujemy.

Pierwszy tydzień kwietnia spędziłem w Izraelu. Powodem wyjazdu było 80-lecie zaprzyjaźnionego Klubu Rotary Tel Awiw-Jafo. Dla porównania najstarszy klub rotariański we Wrocławiu zbliża się do srebrnego jubileuszu. Oczywiście klub w Tel Awiwie powstał w czasach brytyjskiego mandatu w Palestynie, ale przetrwał do dzisiaj i obecnie w Izraelu istnieje samodzielny dystrykt rotariański skupiający kilkanaście klubów. Kolejnym jego gubernatorem został Arab, co jest jaskółką współpracy pomiędzy Palestyńczykami a Żydami, przynajmniej na szczeblu rotariańskim.

Sam Tel Awiw jest nieciekawym miastem, które powstało przed zaledwie stu laty, ale w międzyczasie rozwinął się w ponad milionową metropolię. Izraelczycy mówią o swoich miastach: Jerozolima się modli, Tel Awiw się bawi, a Hajfa pracuje. I właśnie Jerozolima robi największe wrażenie. Tylko tam można spotkać tradycyjnie ubranych Żydów (na czarno), którzy zajmują się przede wszystkim studiowaniem Tory i płodzeniem potomstwa. Nasz przewodnik, mówiący po polsku Żyd pochodzący z Wałbrzycha, wyraźnie ich nie lubił i uważał za przeżytek. Języka polskiego w Izraelu już na ulicach nie słychać, króluje oprócz hebrajskiego język rosyjski, spotyka się także Żydów pochodzących z Etiopii. Są oni ponoć potomkami króla Salomona i królowej Saby. Podróż śladami Jezusa robi duże wrażenie. Jerycho, Jordan, Betlejem – wszystkie te miejscowości leżą na terenie autonomii palestyńskiej, która oddzielona jest od Izraela wysokim pięciometrowym murem. Patrząc na problemy narodowościowe w Izraelu można się cieszyć, że nasz kraj jest od nich wolny. I wreszcie ostatnia sprawa holocaust. Dzięki niemu powstało państwo Izrael, które pamięta też o swoich sześciu milionach ofiar drugiej wojny, a muzeum Yad Vashem w Jerozolimie jest przestrogą przed nienawiścią rasową po wsze czasy...

Wasz Bywalec

 

Zaloguj się aby komentować.