logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 61 gości 
Zapiski emeryta Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Na zdrowie

Kicham, a… psik! Aa… psik!! Aaa… psik!!!

– Na zdrowie dziadku! – rozlega radosny okrzyk wnuczki. Tak, u Moniuszki kichało się po zażyciu tabaki, niestety moje „apsiki” nie są objawem zdrowia.

Zaatakowały mnie bowiem drzewa, idzie na mnie cały las, jak u Hamleta… Jest kwiecień – wierzba, brzoza, grab i topola rzuciły swoje śmiercionośne jady pyłowe na moje oczy i nos. Rozbijają szlachetne mastocyty, drażnią układ immunologiczny, wnikają w zatoki i spojówki, powodując utratę cennych soków życiowych przez kichanie i łzawienie. Może dojść do odwodnienia! Powszechnie stosowane leki nie pomagają, szczepionki też nie.

Myślałem, że z wiekiem mi przejdzie, nic podobnego, jest jeszcze gorzej. Strach pomyśleć, co będzie w wieku 120 lat. Chyba, że wówczas będą rosły wyłącznie drzewa genetycznie zmodyfikowane, niealergizujące.

Taki duży nos, a nie potrafi poradzić sobie z małymi pyłkami. Podobno pomaga żeglowanie po morzu lub pobyt w wysokogórskim kurorcie. Niestety nie ma tych terapii w pakiecie NFZ.

Atak tych pyłków – w innych miesiącach pylą inne drzewa lub trawy, nawet babki lancetowate – to nic innego jak swoista wojna biologiczna. Jak wojna, to konieczne są specjalne maski podobne do tych gazowych. Już widzę oczami wyobraźni, jak zakładam taką maskę, to nic, że wyglądam jak UFO, ale pyłki zatrzymują specjalne filtry!

Na razie nie mam takiej maski, w tej sytuacji widzę jednak pewną dobrą stronę – otóż bezkarnie mogę kichać na wszystko!

Dr Józef emeryt

 

Zaloguj się aby komentować.