logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 51 gości 
Wokół etyki lekarskiej - Z pamiętnika etyka Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Z pamiętnika etyka

O PIĘKNIE I SZPETOCIE, MORALNIE

W Eneidzie Wergili taki wers odnaleźć można: „Bo cnotę większym wdziękiem darzy piękność ciała”. Zapewne, lecz to jedyny sposób, aby cnota w cielesności swój wyraz odszukała. Jeśli jednak cnoty zabraknie, żadna uroda nie sprawi człowieka pięknym, choćby wzbudzał namiętności i rozpalał pożądanie, roztaczał podziw i urokiem zniewalał. Tak jak rymy – mądrości wersom nie przydają, tak uroda – szlachetności charakteru nie gwarantuje. J. Ochorowicz wypowiedział to prosto: „Wiemy bowiem, że chociaż twarz jest pospolicie odbiciem duszy, nie mniej jednak, bardzo piękne rysy mogą należeć do osoby najbrzydszego charakteru”.

Uroda częściej za pozór służy, a jako taki niewiele on charakterowi przydaje, jak tylko złudzenie swoich zalet. A że człowiek wolnym jest, więc i pragnie dziś złudzeń ponad miarę, i o prawo do nich się upomina. Lecz z wolnością jest rzecz skomplikowana: jeśli jedni mają prawo do złudzeń, to stąd nie wynika wcale, że inni mają obowiązek je podzielać. Jeśli jest demokracja mówienia, to przecież istnieje również demokracja słuchania. I jednak zastrzeżenie Horacego należy uwzględnić:

„Lecz wolność ta nie może aż dotąd zachodzić,
By z tygrysów barany, węże z ptaków płodzić”.

Cnoty szczęście zapewniają, uroda jedynie przyjemność. Żeby się człek w złudzeniach nie pogubił, winien się harmonijnie rozwijać, jako radził w Sztuce zapobiegania chorobom J. Bychowiec: „Niech ciało i umysł postępują równym zawsze krokiem do doskonałości. Wykształcić tylko ciało, własności zwierzęce, jest to ubliżać godności człowieka, robić z niego twór nędzny, rażący, skaleczały, nie przypuszczając nawet, żeby mógł być szczęśliwym”(1843).

O CIERPLIWOŚCI

Cierpliwość nie jest cnotą łatwą do wypracowania, jeśli przypisujemy ją bardziej niebiosom niż ludziom, mówiąc o anielskiej czy świętej cierpliwości. „W cierpliwość należy się uzbroić”, wykazując silną wolę, a czasami i siłę ciała, motywację oraz zaangażowanie w obcowanie z innym człowiekiem, co bardziej rycerza przypomina niż anioła. A jednak cierpliwości towarzyszy i łagodność, i wyrozumiałość, jak również wytrwałość.

T. Heiman w lekarskiej cierpliwości upatrzył dwa aspekty: cierpliwości lekarza do choroby i cierpliwości do chorego. Ta pierwsza „jest owocem jego doświadczenia”, ta druga zaś musi mieć podstawę moralną. Pierwsza potrzebna, aby coraz to nowych leków, zbytecznych, nie przepisywać; aby tylko jako taki skutek uzyskać, podrażniając pacjenta w istocie nieskutecznością leczenia. Druga potrzebna często, gdy pacjent rozwlekle bądź niewłaściwie odpowiada na pytania lekarza. Wtedy to lekarz „naprowadza łagodnie i cierpliwie na drogę właściwą”(Etyka lekarska), stroniąc od opryskliwości, nagany i irytacji.

Ma więc słuszność F. Dmochowski, gdy pisał: „Owocem wielkości duszy jest cierpliwość i cudzych wad znoszenie”(O cnotach towarzyskich i występkach im przeciwnych). W niej i tolerancja się kryje, wyrozumiałość i pewna doza pokory wobec ludzkich słabości. Nie tylko chory bowiem słabościom ulega, ale nadto w cierpieniu je wyraża. Za cóż go karać, za wady czy cierpienie, jeśli jedno z drugim się zlało? Toteż zniecierpliwienie lekarza, nawet najdelikatniejsze, może urazić i zrazić chorego – nie tylko do samego lekarza, ale do człowieka przecie, który obiecał pomoc, a o jej wtedy warunki się przekomarza.

Cierpliwość wymaga od lekarza wysiłku, ale jako jego „cnota trudności się nie lęka i w przeciwnościach nie stęka” (staropolszczyzna XV w.). Lekarz cierpliwy „nic na tym nie traci; owszem szacunek i miłość drugich w zysku odbiera” (Dmochowski). I nie chodzi tu oto, że lekarz ścierpieć ma pacjenta, bo też to chory cierpi; że lekarz cierpliwie ma wyczekać pacjenta, aż jego dolegliwości, będące przyczyną cierpienia, ustąpią albo że – co nie daj Boże – opuści gabinet. Chodzi tu nie o bierne znoszenie pacjenta, lecz o znoszenie swojej skłonności, która nie pozwala współuczestniczyć w troskach chorego; która odmawia przesłanek dla zaangażowania i tej ciekawości innego człowieka, która motywuje do umiejętnego pokierowania nim. Cierpliwość to raczej zdolność znoszenia własnych słabości, które ujawniają się choćby w zbyt pośpiesznie założonych oczekiwaniach wobec pacjenta, jego problemów i sposobów ich wysłowienia, wobec jego niepokojów, lęków, niepewności, niezrozumienia, a nawet niechęci – „Ile kto ma cierpliwości, tyle mądrości”.

Dr hab. Jarosław Barański
etyk, filozof UM we Wrocławiu

 

Zaloguj się aby komentować.