logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 45 gości 
Wydarzyło się - „UZDROWISKA NADNIEMEŃSKIE DAWNIEJ” Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

„UZDROWISKA NADNIEMEŃSKIE DAWNIEJ”

Pod takim tytułem ukazała się pod koniec 2018 roku kolejna książka prof. Andrzeja Kierzka, wydana przez znakomitą Oficynę Wydawniczą Atut. W XIX stuleciu wodolecznictwo stało się modną metodą leczniczą obejmującą naturalne sposoby terapii jako alternatywa mało wtedy skutecznej medycyny konwencjonalnej. Bogacące się mieszczaństwo wybierało się wtedy na trwające wiele tygodni „wyprawy do wód”, które miały przywracać zdrowie. Modne stały się wówczas znane uzdrowiska zachodnioeuropejskie, z czasem dobiły do nich uzdrowiska polskie.

„Druskienniki, uzdrowisko założone przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w roku 1794 na brzegu Niemna, przy ujściu Rotniczanki, leży 47 km od Grodna. Samo miasto leży po części w ogrodach, po części w lasach. Wielka obfitość roślinności korzystnie wpływa na powietrze, które zazwyczaj jest czyste, bez szkodliwych domieszek, świeże, lekkie wonne, zazwyczaj balsamiczne”. Tak pisał dr Walery Bujakowski, jeden z lekarzy zdrojowych.

Prawdziwą wartość Druskiennik stanowi jednak kilkanaście leczniczych źródeł, zimnych radoczynnych solanek chlorowo-bromowych, o znacznej wartości terapeutycznej. Bogactwo uzdrowiskowych tworzyw uzupełnia znakomita borowina, wydobywana z sąsiednich torfowisk. O sławie i znaczeniu każdego uzdrowiska stanowią lekarze w nim pracujący i przyjeżdżający do niego kuracjusze. Twórcą i odkrywcą Druskiennik był dr Ksawery Wolfgang, który oprócz zasług lekarskich redagował także „pismo zbiorowe dla zdrowych i chorych w czasie czteromiesięcznego u wód mineralnych pobytu” o nazwie „Ondyna Druskiennickich Źródeł”. Periodyk ten, do którego pisywał najsłynniejszy druskiennicki kuracjusz XIX wieku, Józef Ignacy Kraszewski, przyczynił się do podtrzymywania literatury polskiej na Litwie w ciężkich czasach po zamknięciu Wszechnicy Wileńskiej. Innymi znanymi lekarzami w Druskiennikach byli: Izydor Nahumowicz, Anicety Renier i Jan Pilecki. Ten ostatni prowadził dom na „wykwintnej stopie”, w którym bywali wybitni kuracjusze; oprócz wspomnianego już Kraszewskiego inni wybitni twórcy: Władysław Syrokomla, Stanisław Moniuszko i Eliza Orzeszkowa. Ona właśnie przyczyniła się do wystawienia pierwszego przedstawienia teatralnego w języku polskim, uzdrowisko leżało przecież w zaborze rosyjskim. Dr Jan Pilecki opierając się na własnym doświadczeniu oraz spostrzeżeniach lekarskich, ustalił wskazania i przeciwskazania do stosowania druskiennickich wód. Dzięki jego kontaktom w Druskiennikach gościli profesorowie Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego, m.in. Tytus Chałubiński, Polikarp Girsztowt i Ludwik Hirszfeld. O tym wszystkim dowiadujemy się z kart interesującej książki naszego kolegi, znakomitego historyka medycyny, prof. Andrzeja Kierzka.

Specjalny rozdział autor poświęcił swojej koronnej specjalności – otorynolaryngologii, której pacjenci byli również szeroko reprezentowani wśród kuracjuszy. Burzliwy rozwój zanotowały Druskienniki w okresie międzywojennym. Modne wtedy stało się wykorzystanie trzech „przyrodnych środków leczniczych” – słońca, powietrza i ruchu. W roku 1924 pojawia się w Druskiennikach dr Eugenia Lewicka. Odznaczała się wewnętrzną dyscypliną, pogodnym usposobieniem i osobistym urokiem. Zorganizowała w kurorcie nowoczesny zakład leczenia słońcem, powietrzem i ruchem, cieszący się dużym powodzeniem. Jej entuzjastą i przyjacielem był pochodzący z Litwy marszałek Józef Piłsudski, pomógł jej zorganizować w Warszawie Centralny Instytut Wychowania Fizycznego. Marszałek często bywał w Druskiennikach, zauroczył się młodszą o ponad 30 lat lekarką, wyjechali nawet razem na kurację na portugalską wyspę Maderę, gdzie marszałek spędził ponad 6 miesięcy. Dr Lewicka wyjechała jednak po 3 miesiącach. Warto wspomnieć, że piszący wspomnienia o marszałku jego adiutant, w ogóle nie wspomina o pobycie dr Lewickiej na Maderze. Niestety w roku 1931 dr Lewicka popełniła we wspomnianym już Instytucie w Warszawie samobójstwo poprzez zażycie środków nasennych. Zakład w Druskiennikach nazwany jej imieniem stał się bardzo popularny, przysparzając Druskiennikom kuracjuszy.

Warto zacytować opinie o Druskiennikach jego najsłynniejszych kuracjuszy. Józef Ignacy Kraszewski zachwycony był urokliwym zdrojowiskiem, szczególnie ujściem Rotniczanki, szybko i malowniczo wpadającej do Niemna. Eliza Orzeszkowa tak pisze o Druskiennikach: „Miejsce jest pełne uroku, piękne. Wysoki brzeg Niemna, Rotniczanka szumna i wartka, niesłychane bogactwo drzew, a patrząc na cudne brzozy, klony, jarzębiny, świerki, których tu pełno wszędzie, pasę oczy i serce tym dostępnym mi źródłem piękności i czuję się za nie wdzięczną”.

W okolicy były też mniejsze urocze uzdrowiska o egzotycznie dla nas brzmiących litewskich nazwach: Birsztany, Stokliszki i Niemonajcie. Prof. Andrzej Kierzek wygrzebuje skrzętnie ciekawe wiadomości o kurortach, pracujących w nich lekarzach i leczących się kuracjuszach. Omawia też ciekawie i wyczerpująco schorzenia, które w naszych litewskich uzdrowiskach były leczone. Lekkość pióra powoduje, że książkę czyta się z prawdziwym zainteresowaniem. Zachęcam gorąco do lektury.

PS Wszystkich zainteresowanych tematem zapraszamy na spotkanie z prof. Andrzejem Kierzkiem i promocję książki w dniu spotkania Koła Lekarzy Seniorów DIL. A to będzie miało miejsce 29 marca o godz. 11.00 przy al. Matejki 6 we Wrocławiu.

Krzysztof Wronecki