logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 34 gości 
Deficyt kadr medycznych a telemedycyna - Demograficzny problem w ochronie zdrowia Drukuj
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

Demograficzny problem w ochronie zdrowia

Braki kadrowe w ochronie zdrowia to jeden z podstawowych objawów kryzysu w polskim systemie ochrony zdrowia. Są one odczuwalne nie tylko na poziomie całego systemu, ale również na poziomie poszczególnych podmiotów leczniczych. W Polsce od lat obserwuje się jedne z najniższych wskaźników liczby lekarzy i pielęgniarek przypadających na 10 000 mieszkańców w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej. Na koniec 2013 r., według danych Eurostatu, liczba praktykujących lekarzy w Polsce wynosiła 85 246. Warto podkreślić, że było to jedynie 63 proc. lekarzy uprawnionych do wykonywania zawodu. Analizując liczbę lekarzy przypadających na 10 000 mieszkańców, okazuje się, że Polska jest pod tym względem na ostatnim miejscu w całej Unii Europejskiej.

W ogonie Europy

Dr Magdalena Kludacz-Alessandri Zastępca dyrektora ds. studenckich Kolegium Nauk Ekonomicznych i Społecznych, Politechnika Warszawska (Fot. z archiwum autorki)

W 2013 r. najwięcej lekarzy na 10 000 mieszkańców pracowało w Grecji (62,7), Austrii (49,9), na Litwie (42,8), w Portugalii (42,6), Niemczech (40,2) i Szwecji (40,1). Polska ze wskaźnikiem 22,4 plasuje się na ostatnim miejscu w całej Unii Europejskiej. Warto podkreślić, że średnia unijna w 2013 r. wynosiła prawie 35 lekarzy na 10 000 mieszkańców. Więcej lekarzy pracowało nawet w gorzej rozwiniętych społecznie krajach, takich jak Rumunia (26) czy Bułgaria (39,8).

Struktura wieku kadry medycznej

Problem niedoboru lekarzy pogłębia zjawisko starzenia się społeczeństwa i pogarszająca się struktura wieku zatrudnionego personelu medycznego. W Polsce zdarza się, że na skutek niedoboru personelu medycznego podmioty lecznicze zatrudniają emerytowanych lekarzy. Powoduje to, że udział pracujących lekarzy powyżej 65. roku życia wynosi 15 proc. i jest to jeden z najwyższych wskaźników w tej kategorii wiekowej w Unii Europejskiej. Większy udział lekarzy powyżej 65. roku życia występuje jedynie w Estonii (22 proc.) i na Łotwie (17 proc.). Nienajlepsza sytuacja pod względem struktury wieku lekarzy występuje również we Francji, która ma prawie największy udział lekarzy w wieku 55-64 (36 proc.) i prawie najmniejszy udział pracowników najmłodszych, czyli w wieku poniżej 35. roku życia (9 proc.). W 2013 r. najliczniejszą grupę wśród polskich lekarzy stanowili pracownicy w wieku od 45 do 54 lat (25 proc.). Z kolei najmłodsi lekarze (w wieku poniżej 35. lat) stanowili jedynie 19 proc. wszystkich pracujących lekarzy. Zapowiada się zatem, że z powodu zmian demograficznych problemy związane z niedoborem lekarzy w Polsce będą jeszcze narastać. Potwierdzają to dane dotyczące liczby absolwentów uczelni medycznych kształcących się na lekarzy.

System kształcenia a liczba lekarzy

Według danych Eurostatu w 2013 r. studia medyczne na kierunku lekarskim ukończyło 3 757 studentów. Na 100 000 mieszkańców przypadało zatem jedynie 9,9 absolwentów. Gorsza sytuacja pod tym względem była jedynie w Bułgarii (9,5) i we Francji (9). Ponad 2 razy więcej absolwentów kierunków lekarskich na 10 000 mieszkańców przypadało w takich krajach, jak: Malta (20,3), Irlandia (20,2) i Dania (18,4), a średnia unijna wynosiła 13,1.

Problem ten wynika z nieefektywnego systemu kształcenia i ograniczonych, niewystarczających limitów na studia medyczne. Liczba absolwentów kierunków medycznych w Polsce jest zbyt mała, by uzupełnić niedobory kadrowe lekarzy, zwłaszcza wobec problemu luki pokoleniowej. Trzeba również zwrócić uwagę na to, że część absolwentów w ogóle nie podejmuje pracy w zawodzie lekarza po zakończeniu studiów. Poza tym spora grupa absolwentów uczelni medycznych wyjeżdża za granicę w celu zdobycia specjalizacji i rozwoju zawodowego. Pozyskanie młodego personelu, który zapełni lukę pokoleniową, jest zatem istotnym wyzwaniem dla polskiego systemu ochrony zdrowia.

Szkoły medyczne kształcą za mało lekarzy w stosunku do potrzeb kraju, ale na szczęście sytuacja pomału ulega poprawie. Pozytywnie należy ocenić wzrost limitów przyjęć na kierunek lekarski w ostatnich ośmiu latach. Spowodowało to, że od 2005 r. liczba absolwentów kierunku lekarskiego wzrosła o około 60 proc.

Liczba lekarzy rodzinnych i specjalistów

Niedobory lekarzy w Polsce dotyczą zarówno lekarzy rodzinnych, jak i specjalistów. W porównaniu do innych państw UE Polska ma prawie najmniejszy udział lekarzy rodzinnych (poniżej 20 proc.), którzy odgrywają szczególną rolę w rozwoju systemu ochrony zdrowia. Ich liczba jest dramatycznie niska (niecałe 13 000 w 2013 r.), i w ciągu pięciu lat zmalała o 25 proc. Ocenia się, że potrzeba ich aż dwa razy więcej.

W porównaniu do innych państw UE Polska ma prawie najmniej lekarzy rodzinnych na 10 000 mieszkańców (3,4). Mniej lekarzy występuje jedynie na Węgrzech i w Grecji [(3,3) i (3,2)]. Średnia unijna wynosi prawie trzy razy tyle (9,8). Nieporównywalnie więcej lekarzy rodzinnych pracuje w takich państwach, jak: Irlandia (23,5), Portugalia (21,7), Niemcy (16,7), Austria (16,4), Francja (15,5) i Holandia (14,5).

Analiza wskaźnika liczby lekarzy specjalistów na 10 000 mieszkańców wykazała, że największe wartości przyjmuje on w Grecji (38), na Litwie (33,6) w Bułgarii (33,2) i we Włoszech (33,1). Natomiast najmniej lekarzy na 10 000 mieszkańców przypada w Finlandii (14,7), Danii (15,4) i Irlandii (16). W Polsce wskaźnik lekarzy specjalistów na 10 000 mieszkańców wynosi 19, czyli poniżej średniej dla krajów Unii Europejskiej wynoszącej 22,4.

Warto dodać, że w analizowanym okresie wskaźnik liczby lekarzy specjalistów wzrastał zarówno w Polsce, jak i w większości krajów UE. Mimo to ocenia się, że w naszym kraju nadal brakuje lekarzy w wielu specjalizacjach.

Liczba praktykujących lekarzy na 10 000 mieszkańców w krajach UE w 2013 r. Źródło: opracowanie własne na podstawie Eurostat, 2015

Z danych Eurostatu wynika, że najwięcej polskich lekarzy pracuje w takich specjalizacjach jak: choroby wewnętrzne (41,8), pediatria (13,2), położnictwo i ginekologia (13,3), chirurgia ogólna (15,7). Z kolei najmniej specjalistów pracuje jako: onkolodzy (3,4), dermatolodzy (3,3), urolodzy (3,1), endokrynolodzy (2,2), gastrolodzy (1,8), hematolodzy (1,2). We wszystkich tych specjalnościach liczba lekarzy jest niewystarczająca w stosunku do potrzeb pacjentów. Brakuje m.in. anestezjologów, chirurgów, pediatrów, psychiatrów, dermatologów, radiologów, gastrologów, hematologów, kardiologów, endokrynologów, neurologów, a także neonatologów, pulmonologów, torakochirurgów. Największe deficyty kadrowe dotyczące specjalistów występują w szpitalach powiatowych i w lecznictwie ambulatoryjnym, szczególnie w małych miejscowościach.

Dramatyczna sytuacja w polskiej anestezjologii i psychiatrii

Porównując Polskę z innymi krajami Unii Europejskiej najgorzej wypadamy pod względem liczby anestezjologów i psychiatrów. W Polsce jest tak mało anestezjologów, że muszą znieczulać po kilku pacjentów jednocześnie, co jest wbrew standardom bezpieczeństwa. Jest to sytuacja bardzo niebezpieczna dla pacjentów, którym w przypadku powikłań (zaburzenia rytmu serca, uszkodzenia płuc) i braku natychmiastowej pomocy ze strony anestezjologa grozi śmierć.

W Polsce na 100 000 mieszkańców przypada jedynie 13 anestezjologów, co znowu plasuje nas w ogonie Europy. Mniej anestezjologów pracuje jedynie w trzech państwach: na Węgrzech (12,4), w Holandii (11,4) i w Rumunii (9,3). Z kolei najwięcej anestezjologów pracuje na Litwie (30,5), w Austrii (28,4) i Niemczech (24,4). Średnia unijna wynosi 18,4 anestezjologów na 100 000 mieszkańców.

Główną przyczyną niedoboru lekarzy tej specjalności są ich masowe wyjazdy za granicę, gdyż w niektórych krajach mogą zarobić kilkakrotnie więcej niż w Polsce, pracując na dwóch etatach. Do tej pory aż 15 proc. spośród zarejestrowanych anestezjologów uzyskało zaświadczenie potrzebne do uznania ich kwalifikacji w Unii Europejskiej.

Dramatyczna sytuacja występuje również w polskiej psychiatrii. Polscy pacjenci czekają nawet kilka miesięcy w kolejce do poradni zdrowia psychicznego. Na choroby psychiczne zapada w Polsce coraz więcej osób, tymczasem specjalistów w tej specjalności brakuje. Warto podkreślić, że w przypadku chorób psychicznych nie wystarcza jednorazowa konsultacja. W wielu przypadkach leczenie może trwać kilka miesięcy, lat, a nawet całe życie. Zapotrzebowanie na lekarzy tej specjalności jest zatem spore i będzie coraz większe. Tymczasem w 2013 r. pracowało w Polsce około 3 300 psychiatrów, a ocenia się, że powinno być ponad dwa razy więcej. Absolwenci studiów medycznych nie widzą perspektyw w tej niedofinansowanej specjalności medycznej.

W 2013 r. na 100 000 mieszkańców przypadało tylko 8,8 psychiatrów. W większości krajów unijnych wskaźnik ten był ponad dwukrotnie wyższy. Najlepsze wskaźniki zaobserwowano w takich krajach jak: Francja (22,6), Szwecja (22), Holandia (22), Litwa (21,8), Niemcy (21,6), Finlandia (20,7), Luksemburg (20,6). Z kolei większe problemy z niedoborem lekarzy tej specjalności występują tylko w dwóch krajach: na Malcie (8,5) i w Bułgarii (8,1). W polskiej psychiatrii brakuje nie tylko specjalistów, ale również łóżek szpitalnych i pieniędzy. Jak w przypadku wielu innych specjalności usługi medyczne są tu wycenione na zbyt niskim poziomie.

Brakuje nie tylko lekarzy

Najliczniej reprezentowaną grupę zawodów medycznych stanowią pielęgniarki. W 2013 r. pracowało w Polsce około 200 tys. pielęgniarek. Warto podkreślić, że było to jedynie 71 proc. pielęgniarek uprawnionych do wykonywania zawodu. Z danych Eurostatu wynika, że podobnie jak w przypadku lekarzy również liczba polskich pielęgniarek na 10 000 mieszkańców jest mniejsza niż średnia dla krajów UE i wynosiła 52,7. Z kolei średnia dla analizowanych państw Unii Europejskiej wynosiła 81,4.

Przeciętne zasoby pielęgniarek w Polsce, w porównaniu z innymi krajami UE, nie są imponujące. Polska plasuje się pod tym względem na jednym z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej. Gorzej od Polski wypada jedynie pięć krajów: Hiszpania (51,4), Cypr (49), Łotwa (48,8), Bułgaria (44,7) i Grecja (35,5). Z kolei najwięcej pielęgniarek na 10 000 mieszkańców przypada w Danii (163), Finlandii (141,2), Niemczech (128,4) i Irlandii (126,4). Wskaźnik dla Polski jest znacznie mniejszy od średniej unijnej wynoszącej 81,4.

Niedobory pielęgniarek w polskim systemie ochrony zdrowia wynikają, podobnie jak w przypadku lekarzy, z emigracji, a także z małego zainteresowania kierunkiem pielęgniarskim. Jest to spowodowane stosunkowo niskimi wynagrodzeniami pielęgniarek w Polsce, niskim statusem społecznym w tym zawodzie, a z drugiej strony wysokim poziomem odpowiedzialności, długim okresem kształcenia, wysokimi wymaganiami zawodowymi i społecznymi. Pod względem liczby absolwentów kierunku pielęgniarskiego też jesteśmy poniżej średniej unijnej.

Wnioski

Skutkiem problemów kadrowych w polskim systemie ochrony zdrowia są ciągle rosnące kolejki do specjalistów oraz korupcja w ochronie zdrowia. Do głównych przyczyn problemów związanych z niedoborem lekarzy i pielęgniarek w Polsce zalicza się niski poziom finansowania ochrony zdrowia i proces starzenia się społeczeństwa, który wpływa na rosnącą zachorowalność na choroby przewlekłe, a z drugiej strony oddziałuje negatywnie na średnią wieku kadr medycznych. Ta z roku na rok jest coraz wyższa.

Problem niedoboru personelu medycznego pogłębia dodatkowo zjawisko migracji, powodujące nadmierny odpływ wykwalifikowanych kadr medycznych z Polski do krajów lepiej rozwiniętych. Nie bez znaczenia są również czynniki epidemiologiczne, wysokie tempo postępu technologicznego i coraz wyższy poziom rozwoju nauk medycznych.

Zbyt niska wycena wielu procedur medycznych przez płatnika i niedofinansowanie podmiotów leczniczych powoduje, że nie są one w stanie utrzymać odpowiedniej liczby kadr medycznych, adekwatnej do rosnących potrzeb społeczeństwa. Często zdarza się, że są one zmuszane do optymalizacji kosztów poprzez redukcję etatów, np. na stanowiskach pielęgniarek i położnych lub zawieranie z zatrudnionym personelem umów cywilnoprawnych.

Z drugiej strony znacznie wyższy poziom wynagrodzeń kadr medycznych w krajach Europy Zachodniej stanowi motywację dla lekarzy i pielęgniarek do wyjazdu i pracy poza granicami kraju, gdzie oprócz wyższych wynagrodzeń mogą liczyć na możliwości rozwoju zawodowego i podnoszenia swoich kwalifikacji. Przyczyną migracji kadr medycznych jest również utrudniony dostęp do niektórych specjalizacji. Migrację umożliwiają jednolite kryteria uznawania kwalifikacji zawodowych w państwach UE. Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej zaświadczenia potrzebne do podjęcia pracy w innych krajach UE uzyskało już 7 proc. ogólnej liczby lekarzy wykonujących zawód (dane za 2014 r.).

Magdalena Kludacz-Alessandri

 

Zaloguj się aby komentować.