logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 23 gości 
System ochrony zdrowia - ŚWIATOWY POZIOM OKULISTYKI - NIE BEZ PROBLEMÓW Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

ŚWIATOWY POZIOM OKULISTYKI
- NIE BEZ PROBLEMÓW

Polska okulistyka reprezentuje dobry poziom. Na tle świata, a szczególnie USA, pozostajemy jednak kilka lat w tyle, głównie w kwestiach finansowych. Pomijając sprawy ekonomiczne, postęp w okulistyce na świecie i w kraju jest nieprawdopodobny – podkreślają okuliści. Dostępność materiałów i rozwinięte technologie powinny niwelować różnice między medycyną „powiatową” a kliniczną. Niestety nie wszędzie tak jest. Kosztowny sprzęt nie dociera do wielu placówek i przychodni. O sytuacji w tej specjalności w naszym regionie rozmawiam z trzema okulistkami mającymi różne punkty widzenia, pracującymi w szpitalach i placówkach komercyjnych.

„Kontrowersje w okulistyce” to w opinii okulistów chyba najciekawszy zjazd w Polsce w tej w dziedzinie? Ciekawa formuła, dyskusje, emocje i wiedza…

Prof. dr hab. Marta Misiuk-Hojło, kierownik Katedry i Kliniki Okulistyki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu

Wybieramy te zagadnienia, które stwarzają problemy decyzyjne lekarzom na różnych szczeblach zaawansowania okulistycznego. Na ekranie pojawia się pytanie i lekarze głosują na tak lub na nie, następnie pojawia się wynik. Później swoje wystąpienia wygłaszają przedstawiciele obu stron. W drugim głosowaniu (publiczności) okazywało się, na ile zmieniły się poglądy siedzących na sali, już po wysłuchaniu tych referatów. Taką formułę zjazdów stosuje się już na świecie w innych dziedzinach. Tematyka dotyczyła leczenia zachowawczego, operacyjnego i diagnostyki. Medycyna cały czas nie ma tzw. żelaznych standardów postępowania. Mimo dużego postępu wciąż pojawiają się problemy, na które różni specjaliści różnie patrzą. Pacjentom może się wydawać, że jest jeden pewnik w leczeniu czy diagnozowaniu, a jednak rozbieżności zdań pojawiają się nawet wśród specjalistów wysokiej klasy.

Problemy polskiej okulistyki to…

Pierwszy problem dotyczy długich kolejek na zabiegi zaćmy. W całej Polsce czeka się na nie po trzy lata, a jest to choroba odwracalna. A drugi wiąże się z leczeniem pacjentów iniekcjami z substancją anty-VEGF. To grupa leków bardzo kosztownych. Jest na nie duże zapotrzebowanie, a dostępność dla pacjentów ograniczona. NFZ zdecydował o refundacji jednego z leków, ale koszty leczenia są tak wysokie, że szpitale nie mają środków na kupno potrzebnej ilości iniekcji. Poza tym ten lek podaje się głównie pacjentom z AMD, a są to osoby starsze, chore na cukrzycę. Starzejące się społeczeństwo to starzenie się oka, zmętnienie soczewki, degeneracja części centralnej siatkówki i większe zapotrzebowanie na lek.

Porozmawiajmy o sukcesach…

Powrócę do operacji zaćmy. Sukcesem jest nowa metoda operacyjna, możliwość wszczepienia każdemu pacjentowi sztucznej soczewki i poprawienie jakości życia. Z punktu widzenia lekarza zmianę na plus stanowią nowe technologie. Zmianą na duży minus jest „komputeryzacja pracy w sensie dokumentacyjnym”. Musimy spędzać więcej czasu przy komputerze niż kiedyś. To tylko maszyny, zawieszają się, są awarie. Dopóki nie osiągniemy poziomu bezawaryjności to będzie dużym utrudnieniem. Jesteśmy umęczeni koniecznością dokumentowania wszystkiego i mamy mniej energii i czasu dla pacjenta.

Jakie, z perspektywy kierownika kliniki, dostrzega Pani bolączki placówki?

Prof. dr hab. Marta Misiuk-Hojło, kierownik Katedry i Kliniki Okulistyki Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu

Chcielibyśmy, by nasi pacjenci przebywali w bardziej komfortowych warunkach, mieli gdzie powiesić płaszcz, mogli wygodnie usiąść czy mieć pokój na terenie oddziału. Takowy jest, ale zbyt mały. Chcielibyśmy też, aby nasi młodzi lekarze pracowali w trybie jak do niedawna, czyli rano uczą się okulistyki praktycznie, po południu mają czasem dyżury. Aktualnie młodzi są tylko trzy, cztery dni przy starszych lekarzach, a reszta to dyżury nocne, niepłatne. Nie mają wtedy żadnego kontaktu ze specjalistą. To wielki błąd! Dyrekcja szpitala miała swoje ekonomiczne powody, wydając takie zarządzenie, ale to bardzo utrudnia pracę oddziału i pomniejsza czas i efekty uczenia się praktyki zawodu. Głównym problemem są wciąż zbyt „szczupłe” środki na leczenie. Dlatego trudno wprowadzać nowe metody leczenia w takim zakresie jakbym chciała. Wraz z postępem i nowymi lekami leczenie stało się droższe. To ciągła walka i stres! Pozyskuję dodatkowe fundusze, gdzie mogę, jednak na bieżące leczenie wciąż brakuje. Częściej wspierane są ogromne placówki. Brakuje nam również pielęgniarek. Na całym świecie dąży się do skrócenia czasu hospitalizacji pacjenta, a do tego potrzebny jest personel. Mamy często po 30 przyjęć w ciągu dnia, to bardzo dużo. Przyjmujemy z reguły ludzi w starszym wieku, słabo widzących. Oni oczekują pielęgniarki, która teraz jest obciążona dodatkowo pracą z komputerem. Bywa, że muszę wydłużać czas hospitalizacji pacjenta, bo nie zdążę zorganizować kompletu dokumentacji, a wtedy NFZ nie refunduje leczenia. To bezduszne, ale muszę tego pilnować. Wiele jednak zależy od dyrekcji.

Jak przedstawia się sytuacja finansowa kliniki?

Dobrze, choć zostało to okupione dużym stresem i narastaniem konfliktów. Za to wyniki mamy jedne z najlepszym w całym szpitalu. W skali kraju mieścimy się w pierwszej trójce.

Dr n. med. Jolanta Markuszewska-Żelbromska, dyrektor Wrocławskiego Centrum OkulistycznegoDr n. med. Jolanta Markuszewska-Żelbromska, dyrektor Wrocławskiego Centrum Okulistycznego

W ramach umowy z NFZ prowadzimy poradnię leczenia zeza. Jest to poradnia, w której leczone są osoby z problemami zeza oraz wynikającym z niego niedowidzeniem. Specjalistyczny sprzęt pozwala uchronić wielu małych pacjentów przed nieodwracalnym niedowidzeniem. Szczególnie ważne jest, aby rodzice byli aktywni i chcieli kontrolować swoje pociechy.

Z jakimi problemami boryka się placówka?

Pomimo prac, które prowadzi NFZ nad usprawnieniem działania systemu, nie są brane pod uwagę indywidualne możliwości pacjentów w poprawie własnego zdrowia. Za przykład niech posłuży brak możliwości dopłaty do zabiegu operacji zaćmy. Pacjenci mogliby dopłacić do lepszych soczewek np. torycznych, to znaczy takich, które niwelują astygmatyzm. Obecnie wycena zabiegów jest na tyle niska, że nie pokryłaby nawet kosztu takich soczewek. Problemem są również środki, które NFZ przeznacza na leczenie zaćmy w Polsce. Ze względów fizjologicznych to schorzenie dotyka znakomitą większość populacji. Obecnie kolejki na ten zabieg sięgają kilku lat. To szokujące i niestety jako lekarze możemy tylko czekać na dodatkowe fundusze ze strony NFZ. Dyskusyjny jest również sposób wyceny badań diagnostycznych. Wartość wyceny procedur wymagających niezwykle drogiego sprzętu jest zbyt niska. Koszt urządzeń diagnostycznych to wydatek rzędu od 20 od 200 tys. złotych. To często więcej niż kwoty kontraktów dla placówek na cały rok leczenia. Nasza okulistyka jest na najwyższym poziomie. Merytorycznie nie odbiegamy od naszych kolegów z innych krajów. Ważne, aby nieustannie się kształcić, uczestniczyć w zjazdach i sympozjach naukowych. Cieszę się również, że na Dolnym Śląsku jest w stosunku do reszty kraju wiele dużych i dobrze zorganizowanych placówek. Współpracujemy, przesyłamy sobie pacjentów. To budujące i dobrze prognozujące na przyszłość. Bywa, że część placówek specjalizuje się w określonych zabiegach czy leczeniu schorzeń. Wiele z nich to praktyki z tradycjami rodzinnymi, tak jak w naszym przypadku.

Dr n. med. Jolanta Oficjalska, dyrektor medyczny „Lexum” Europejskie Kliniki Okulistyczne

W uzupełnieniu płatnych konsultacji staramy się o podpisanie kontraktu z NFZ – to nasz ważny cel. Jestem chirurgiem siatkówkowym i uciążliwy jest dla mnie brak kontraktu na takie świadczenia. To bardzo drogie zabiegi i duże obciążenie finansowe dla pacjenta. Również duża jest grupa pacjentów z powikłaniami cukrzycowymi. Ze względu na przewlekły charakter choroby mają oni wiele schorzeń, dlatego obciążenie ich dodatkowo finansowaniem zabiegu operacyjnego jest dla mnie trudne do przyjęcia. Zawsze uważałam, że pieniądze mają iść za pacjentem, nawet jeśli jest z innego miasta. Ma również prawo wybierać placówkę. Tzw. programy cukrzycowe u pacjentów z tą chorobą to temat w Polsce zupełnie zaniedbany. Mam pacjentów, którzy chorują na cukrzycę kilkanaście lat i nigdy nie byli u okulisty, bo nie wiedzieli, że mają chodzić. Nie robią badań, które powinny być robione. Trudno powiedzieć, czyja to wina, może pacjenci nie są wyedukowani. Powinno się ich zobligować do wizyt u lekarza. Dlatego też brak kontraktu „siatkówkowego” z NFZ w tej prywatnej praktyce jest dla mnie bolesny. We wszystkich naszych ośrodkach wprowadziliśmy ujednolicony system badania pacjentów z cukrzycą i chcemy standaryzować nasze metody leczenia. Mamy specjalną kartę pacjenta, która jest wypełniana podczas każdej konsultacji okulistycznej. Kopia karty jest dla pacjenta i do wglądu dla lekarza rodzinnego, diabetologa czy innego okulisty. Pozwala to porównywać stan zdrowia osoby podczas kolejnych wizyt.

Dr n. med. Jolanta Oficjalska, dyrektor medyczny „Lexum” Europejskie Kliniki Okulistyczne (Fot. z archiwum: MM-H,JM-Ż,JO)Jak wypada nasz region w skali kraju?

Na Dolnym Śląsku jest bardzo dobrze rozwinięta chirurgia siatkówki. Statystyki ilości i jakości zabiegów pokazują, że przoduje Wrocław, województwo śląskie i łódzkie. Natomiast operacje zaćmy to nasza codzienność, a entuzjazm pacjentów po zabiegach jest dla nas najlepszą nagrodą. Dużym plusem jest fakt, że większość zabiegów okulistycznych można robić w trybie ambulatoryjnym. Hospitalizowane są tylko dzieci i osoby niemające opieki, niedołężne. Oddziały okulistyczne powinny być tak zorganizowane, aby pacjent do zabiegu był przyjmowany w trybie ambulatoryjnym. U nas pacjenci zostają godzinę lub trzy. Czas trwania zabiegu jest różny.

Mamy w regionie sporo komercyjnych, prywatnych placówek okulistycznych. Jak wspólnie funkcjonują, czy jesteśmy dobrze zorganizowani?

W Niemczech na kilka tysięcy mieszkańców przypada jeden ośrodek okulistyczny, który dostaje kontrakt. Kolejne tego typu placówki (poza limitem) powstają na własne ryzyko, są komercyjne. U nas takich przepisów nie ma, a szkoda. Krajowa okulistyka jest na bardzo dobrym poziomie, ale nie umiemy się dobrze zorganizować. Rozdział środków z kasy chorych w innych krajach jest usystematyzowany. U nas mogą powstawać kolejne placówki i będą miały pacjentów, ale jednocześnie wszyscy startują do NFZ po pieniądze. Takie rozdrobnienie nie jest dobre. Refundację powinna mieć placówka mająca najszerszy zakres usług. Organizacja kuleje, nie ma też programów edukacyjnych dla pacjentów, tak jak lekkiego chociaż przymusu leczenia i kontroli. Pacjenci chorujący na cukrzycę zdają egzamin z wiedzy, jak mają postępować, jak często odwiedzać lekarza, kiedy robić badania. Wypełniają i podpisują cały formularz. Mówiąc o organizacji pracy myślę też, że okuliści pracują bez miary, a nadmierne obciążenie zawodowe nie jest dobre, bo lekarze są zmęczeni.

Magdalena Orlicz-Benedycka

 

Zaloguj się aby komentować.