logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 48 gości 
Echa XXXII Zjazdu Delegatów DIL - Ad rem Drukuj
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

Ad rem

Uwagi dr. Igora Chęcińskiego do sprawozdania
Komisji Rewizyjnej VI kadencji opublikowanego
w grudniowo-styczniowym wydaniu „Medium”

Komisja Rewizyjna wyraziła dezaprobatę z faktu zmiany na stanowisku skarbnika. Wyjaśniam – zmiana ta była konieczna i spowodował ją brak czasu dr. Luli na pełnienie tej funkcji. DRL podjęła demokratycznie uchwałę o zmianie skarbnika po wysłuchaniu mojego uzasadnienia (dowód – uchwała DRL o zmianie skarbnika).

Niezgodne z prawdą jest stwierdzenie Komisji Rewizyjnej o przyznaniu samemu sobie nagród rocznych za lata 2010 i 2012. Przyznanie nagród rocznych, o które wobec nadwyżki finansowej w funduszu płac wnioskował wiceprezes ds. organizacyjnych, było całkowicie transparentne i znane Radzie. Sprawę nagród rocznych dla wszystkich etatowych pracowników DIL (a więc i mnie zatrudnionego na etacie) przedstawił wiceprezes ds. finansowych dr Wróblewski na posiedzeniu DRL. Nikt z członków Rady oraz przewodniczący Komisji Rewizyjnej nie wniósł wtedy żadnych zastrzeżeń do sposobu przyznania nagród. Co ważne kolejne zjazdy budżetowe udzielały Radzie absolutoriów na wniosek Komisji Rewizyjnej, która w swoich sprawozdaniach za lata 2010 i 2011 nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń w sprawie nagród (dowody – protokół z posiedzenia DRL z informacją, że wiceprezes ds. finansowych dr Wróblewski wiedział o wypłacie nagród dla pracowników DIL, uchwały zjazdów o udzielenie absolutorium).

Kolejna sprawa to wybór firmy budującej nowy Dom Lekarza. Moje negocjacje z dwoma firmami budowlanymi, które ubiegały się o dokończenie budowy przy ul. Kazimierza Wielkiego 45, wynikały z dwóch przesłanek. Primo – w świetle prawa to prezes DRL osobiście odpowiadał za finanse Izby; secundo – z mojej troski o jak najbezpieczniejszy dobór firmy gwarantującej sukces budowy, po smutnym doświadczeniu, jakim była upadłość pierwszego wykonawcy – firmy Integer. Na posiedzeniu DRL podzieliłem się wątpliwościami na temat firmy wskazywanej przez zespół ds. budowy. Wątpliwości te wynikały z opinii firmy TAX-2, która na moje zlecenie wykonała porównanie standingu finansowego firmy AK BiK i Castellum. Po przedstawieniu Radzie tych wątpliwości niezwłocznie podpisałem umowę z firmą AK BIK (dowód – protokół z posiedzenia Dolnośląskiej Rady Lekarskiej).

Niezasadne jest twierdzenie, że bezprzedmiotowe było zlecenie przeze mnie wykonania standingu finansowego firm AK BiK oraz Castellum. Badanie wykonał renomowany audytor, z którego usług Izba korzystała już w latach poprzednich. Audytor jednoznacznie wykazał, że Castellum jest firmą o solidniejszych podstawach finansowych i posiada profesjonalną własną kadrę i z tych powodów wybór Castellum byłby dla DIL bezpieczniejszy. Warto dodać, że choć pierwotnie oferta AK BiK była tańsza o 600 tys. zł, to w trakcie budowy zdrożała o około 4 mln złotych na skutek dodawania kolejnych aneksów. Wielokrotnie w rozmowach z dr. Wróblewskim, odpowiedzialnym za budowę, wyrażałem moje zaniepokojenie rosnącymi kosztami budowy, przestrzegając przed tzw. przeinwestowaniem. Dodam, że koszt wykonania standingu wyniósł zaledwie 600 złotych netto, co w stosunku do wydatków na budowę rzędu kilkunastu mln złotych jest kwota niską i nie wymaga komentarza, że warto było ów standing wykonać (dowody – standing finansowy firmy TAX-2 oceniająca firmy AK BiK i Castellum, kolejne faktury zwiększające koszty budowy).

Przed XXX Zjazdem Delegatów DIL Dolnośląska Rada Lekarska swoją uchwałą powołała zespoły robocze opracowujące materiały na zjazd. Kierownictwo Zespołu ds. opracowania działań ds. wizerunku DIL powierzono mi. Uznałem, że najlepiej strategię opracuje profesjonalista. Praca dziennikarza zaowocowała powstaniem profesjonalnego opracowania, które zostało przedstawione delegatom na zjeździe. Zawarta z dziennikarzem 1 marca 2011 r. umowa o dzieło w wysokości około 2 tys. złotych, skutkowała wystawieniem rachunku przez wykonawcę. Rachunek ten kilka tygodni oczekiwał na podpis skarbnika. Aby uniknąć wstydu wobec wykonawcy i narażenia Izby na karne odsetki poleciłem księgowości dokonanie zapłaty.

Użycie w liczbie mnogiej sformułowania: „zlecania przeze mnie dokonywania przelewów bez podpisu skarbnika mija się z prawdą. Tylko raz taki fakt miał miejsce i wynikał ze sprawy opisanej powyżej (umowa na opracowanie strategii DIL ds. wizerunku Izby).

Stwierdzenie o nepotyzmie nie ma pokrycia w faktach. Wszelkie strategiczne decyzje o podpisywaniu umów były rekomendowane przez Komisję Finansową Radzie. Regulamin podpisywania umów przez DIL zaproponowanych przez Komisje Rewizyjną był przestrzegany.

Fałszywy jest zarzut braku konsultacji ze współpracownikami odpowiedzialnymi za organizację dużych spotkań. Każdej takiej inicjatywie towarzyszyły dyskusje na forum Rady i Prezydium. Zarzucony mi wzrost kosztów międzynarodowego sympozjum w Książu był wynikiem niewłaściwego nadzoru nad wydatkami przez pełnomocnika odpowiedzialnego za budżet tego spotkania. Aby poprawić finanse sympozjum podjąłem działania, które spowodowały dofinansowanie konferencji przez NRL w wysokości najpierw 100 tys. zł, a następnie o kolejne 40 tys. zł. Śmiesznym jest zarzut zagubienia 20 statuetek z brązu w czasie konferencji w Książu, bo nie ja osobiście za to odpowiadałem.

Uchylenie zarządzenia o nakazie weryfikowania przez pracowników Izby, czy lekarze płacą składki wynikało z faktu, że było niezgodne z prawem. Izba jest zobowiązana do wydawania dokumentów lekarzom nawet gdy zalegają ze składkami (dowód – opinia radcy prawnego DIL).

Decyzje dotyczące typowania lekarzy do komisji, np. konkursowych, przedstawicieli DIL w różnych gremiach były dyskutowane na posiedzeniach Rady bądź Prezydium. Podobnie – zawsze były konsultowane sprawy reprezentacji DIL w spotkaniach międzynarodowych. Chybiony jest argument o osłabieniu relacji z Saksońską Izbą Lekarską. Wprost przeciwnie, aby polepszać te kontakty pojechałem osobiście do Drezna, aby wyjaśnić sprawę nieporozumień w rozliczeniach ze stroną niemiecką sympozjum w Książu.

Rzeczywiście moją samodzielną inicjatywą było wysłanie zapytań do luminarzy nauki, kultury, medycyny wrocławskiej i władz miasta z zapytaniem, czy zgodziliby się włączyć w inicjatywę powołania komitetu budowy pomnika Jana Mikulicza Radeckiego. Celem Komitetu byłoby gromadzenie środków finansowych na ten cel i wspieranie tej idei. Inicjatywa ta spotkała się z żywym i bardzo pozytywnym odzewem profesorów medycyny wrocławskiej, na czele z władzami Uniwersytetu Medycznego, szefami katedr, prezydentem miasta Wrocławia, przewodniczącym Rady Miasta.

I ostatnia sprawa – wynagrodzenie prezesa DRL. Byłem wynagradzany zgodnie z ustawą o izbach lekarskich oraz uchwałą Zjazdu Delegatów DIL. Wysokość mojego wynagrodzenia 10 tys. zł brutto (tj. 7300 zł netto) określiła Rada. Dodam, że to Zjazd Delegatów w roku 2012 na mój wniosek wprowadził wynagradzanie okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej i przewodniczącego Sądu Lekarskiego. Moja praca była pełnoetatowa, nierzadko kilkunastogodzinna. Zrezygnowałem z pracy zawodowej lekarza anestezjologa, bo niemożliwe było jej pogodzenie z pracą w Izbie, z racji wielkiej skali zadań realizowanych w VI kadencji (o wykonanych zadaniach pisałem w sprawozdaniu z działalności DRL VI kadencji zamieszczonym w listopadowym „Medium”). Dodam, że jako anestezjolog zarobiłbym znacznie większe pieniądze niż wypłacone mi przez Izbę w okresie 4 lat. O skali mojego izbowego zaangażowania świadczą – efekty pracy, zapisane w agendzie w sekretariacie Izby (około 1000 różnych spotkań, jakie odbyłem w trakcie VI kadencji czy przebyte ponad 40 tys. kilometrów i setki godzin, jakie spędziłem w delegacjach). Podaję powyższe fakty w kontekście stwierdzenia Komisji Rewizyjnej, cytuję: „Zatrudnienie prezesa DRL nie sprawdziło się. W trudnej sytuacji finansowej członkowie Rady, zastępcy okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej i Sądu Lekarskiego, wykonują swe zadania za diety, mają je obniżane lub zawieszane zaś osoby zatrudnione nie ponoszą solidarnie konsekwencji finansowych”.

Wyjaśniam – wysokość wydatków na diety określa Regulamin diet i w wypadku przekroczenia miesięcznych wydatków na ten cel były redukowane przez skarbnika. Redukcja mojej pensji – wynikającej z umowy o pracę zgodnie z prawem nie była możliwa. Taka zasada dotyczyła każdego zatrudnionego na umowę o pracę pracownika Izby. Nieprawdą jest, że nie poniosłem solidarnie konsekwencji finansowych – widząc kłopoty finansowe Izby wyraziłem w kwietniu 2013 roku zgodę na zmianę formy mojego zatrudnienia z umowy o pracę na umowę zlecenie. Spowodowało to znaczne oszczędności z tytułu zmniejszenia kosztów mojej pracy o około 20 tys. zł rocznie.

W mojej działalności podejmowałem inicjatywy poprawiające płynność finansową Izby obciążonej spłatą 11-milionowego kredytu. To na moją osobistą prośbę, na wiosnę 2013 roku Śląska Izba Lekarska przyznała DIL pożyczkę w wysokości 500 tys. zł z bardzo dogodnym terminem spłaty – 10 lat i w bardzo niskim oprocentowaniu (WIBOR). Drugą pożyczkę w takiej samej wysokości zaoferowała DIL Naczelna Izba Lekarska.

dr n med. Igor Chęciński – prezes DRL VI kadencji

 

Zaloguj się aby komentować.