logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 31 gości 
Kącik młodego lekarza - Nowe oblicze smoczycy Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Od 1 grudnia obowiązywać będą przepisy nakazujące wystawianie zwolnień lekarskich jedynie w formie elektronicznej. Ani ja, ani moi koledzy nie mamy pojęcia, jak ustawodawca i prezes ZUS to widzą. W dalszym ciągu na internetowej mapie Polski są rozległe białe plamy. Wielu starszych lekarzy ma słaby dostęp, o umiejętnościach nie wspominając, do komputerów. W wielu dyżurkach lekarskich przypada jeden komputer na kilku lekarzy. Co na to minister zdrowia?

Nowe oblicze smoczycy

„Dzieckiem w kolebce
kto łeb urwał Hydrze,
Ten młody zdusi Centaury,
Piekłu ofiarę wydrze,
Do nieba pójdzie po laury”

Od protestu głodowego w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym przy ul. Borowskiej we Wrocławiu minął rok. Co może się wydarzyć w czasie 365 dni?

LEK. MARCIN LEWICKI Rezydent farmakologii klinicznej w Katedrze i Zakładzie Farmakologii Klinicznej przy Wydziale Farmaceutycznym UM we Wrocławiu, wiceprzewodniczący Regionu Dolnośląskiego OZZL, delegat na Zjazd Krajowy OZZL, przewodniczący Porozumienia Rezydentów na Region Dolnośląski (Fot. z archiwum M.L.)

  1. W pierwszym roku życia dziecko uczy się siadać, raczkować, chodzić z pomocą, odwraca się wołane po imieniu, rozumie rutynowe polecenia, a także celowo wokalizuje.
  2. W drugim roku życia uczy się samodzielnie chodzić, potrafi jeść palcami, powinno już wiedzieć, do czego służy ołówek (tworzenie bezkształtnych plam, niektórym to zostaje w zasadzie do końca życia, zmienia się tylko sposób trzymania narzędzia pisarskiego. Autor zalicza się do tych osób, nad czym boleje), potrafi wypowiedzieć kilkanaście słów i wykonuje proste – jednostopniowe polecenia.
  3. W wieku trzech lat nawiązuje kontakty z rówieśnikami, jeździ na trójkołowym rowerku, wykonuje dwustopniowe polecenia i łatwo rozstaje się z opiekunami.

Tak wyglądają pierwsze kamienie milowe w rozwoju dziecka.

Pójdźmy dalej – Ania i Staś dorośli, teraz są poważnymi Anną i Stanisławem – absolwentami jednej z coraz liczniejszych uczelni medycznych w naszym kraju. W ciągu 13 miesięcy, pod czujnym okiem i troskliwą opieką starszych kolegów, nabywają podstawowych kompetencji do samodzielnej pracy z  pacjentami. W międzyczasie bezstresowo podchodzą do Lekarskiego Egzaminu Końcowego/Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Końcowego. Zdają go śpiewająco, ponieważ szkolenie w tym czasie ma wysoką jakość, a wynagrodzenie, które otrzymują za swoją pracę, jest adekwatne i wystarczające do życia, bez konieczności dorabiania poza zawodem – w kawiarniach, na kasie w dyskontach, a w lepszych przypadkach w IT, w recepcjach przychodni itd.

Anna i Stanisław zdali L(D)EK, złożyli dokumenty na wymarzoną specjalizację, na którą się dostali bez konieczności rejestracji w urzędzie pracy – nie było luki pomiędzy ukończeniem stażu podyplomowego (koniec ważności Ograniczonego Prawa Wykonywania Zawodu Lekarza/Lekarza Dentysty) a rozpoczęciem praktyki na własny rozrachunek – gdyż PWZ działa już całą dobę i bez ograniczeń. Na specjalizację dostali się przy pomocy płynnie działającego Systemu Monitorowania Kształcenia. Miejsc było wystarczająco, ponieważ minister zdrowia uznał, że konsultanci wojewódzcy za pośrednictwem wojewodów podają aktualne zapotrzebowanie do Ministerstwa i nie ma konieczności sztucznego ograniczania liczby wolnych miejsc.

Anna dostała się na rezydenturę z chirurgii ogólnej, natomiast Stanisław, jako stomatolog, wybrał specjalizację z ortodoncji. Oboje podpisali „bon patriotyczny”, ponieważ w Polsce mają rodzinę i przyjaciół. Wiedzą, że po ukończonym szkoleniu będą mogli pracować w swojej specjalności w jednym miejscu pracy. Prawdopodobnie podpiszą także klauzulę o zakazie konkurencji, ponieważ cenią sobie czas, który mogą poświęcić dla rodziny, na odpoczynek i na spełnianie nakazanego w Kodeksie etyki lekarskiej obowiązku ciągłego doskonalenia.

Nie jest trudne do zauważenia, że jestem marzycielem i nieuleczalnym romantykiem. Moja żona wciąż mi to wypomina. Cały system kształcenia zarówno przed-, jak i podyplomowego, a później pracy zawodowej, jest dla jednych trudnym snem, z którego ciężko się wybudzić, dla innych gonieniem za własnym ogonem i próbami wydłużenia doby do 31 i pół godziny.

8 lutego 2018 r. zostało podpisane gorzkie porozumienie. Gorzkie dlatego, że spisane zostało po długich miesiącach rozmów w ramach akcji „Adoptuj posła”, pisaniu listów do ówczesnej prezes rady ministrów w ramach „Recepty na dobrą zmianę”, litrach oddanej krwi w akcji „Niech poleje się krew!”, czy wreszcie najbardziej dramatycznej ze wszystkich dotychczas przeprowadzonych akcji – proteście głodowym w Warszawie, do której dołączyły inne miasta w całym kraju. Sytuacja, którą ujawniło wypowiadanie klauzul opt-out i akcja „1 lekarz – 1 etat”, zmusiła ministra zdrowia do podjęcia rozmów z przedstawicielami Porozumienia Rezydentów, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i samorządu lekarskiego. Podpisany dokument nie wyczerpał wszystkich postulatów, ale i tak był rewolucyjny – pokazał wolę rozmowy. Co wydarzyło się później, wiemy wszyscy. Do wakacji miały zostać podpisane rozporządzenia zmieniające wynagrodzenia rezydentów i stażystów, miała zostać zmieniona ustawa o zawodzie lekarza i lekarza dentysty odnośnie do wynagrodzeń specjalistów, o wzroście nakładów na system ochrony zdrowia wspominać już nie będę. W ciągu ostatnich miesięcy mogliśmy się dowiedzieć, że dentyści nie są lekarzami, patomorfolodzy pracujący na etatach uczelnianych nie zasługują na „podwyżkę 6750”, a najlepszą formą zwiększenia finansowania ochrony zdrowia jest założenie Agencji Badań Medycznych z wynagrodzeniem zasadniczym mianowanego na czteroletnią kadencję prezesa w stopniu przynajmniej doktora w wysokości 47 000 zł. W kilku słowach, dostaliśmy instrukcję, jak dawać, żeby jeszcze zabrać.

Od 1 grudnia obowiązywać będą przepisy nakazujące wystawianie zwolnień lekarskich jedynie w formie elektronicznej. Ani ja, ani moi koledzy nie mamy pojęcia, jak ustawodawca i prezes ZUS to widzą. W dalszym ciągu na internetowej mapie Polski są rozległe białe plamy. Wielu starszych lekarzy ma słaby dostęp, o umiejętnościach nie wspominając, do komputerów. W wielu dyżurkach lekarskich przypada jeden komputer na kilku lekarzy. Co na to minister zdrowia? 17.10.2018 r. usłyszałem w audycji radiowej, że są plany przekazania środków na informatyzację. Na niespełna 2 miesiące przed obowiązkiem wprowadzenia zmian brzmi to jak kiepski żart. E-ZLA zamiast pomóc w procesie leczniczym, jest kolejnym hamulcem zaciąganym przez ustawodawcę, a hydrze, której dzięki informatyzacji ucięto jedną głowę, wyrosły dwie nowe.

Od 19 do 20.10.2018 r. w Czarnym Lesie pod Częstochową odbył się XV Krajowy Zjazd Delegatów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. W sobotę 20 października miała się odbyć debata z udziałem przedstawiciela MZ, pracodawców, pacjentów, Naczelnej Izby Lekarskiej, Państwowej Inspekcji Pracy. Swoją obecnością Zjazd zaszczycili Piotr Piotrowski, jako przedstawiciel organizacji pacjenckich, oraz Krzysztof Madej, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Jaka była motywacja pozostałych zaproszonych do odrzucenia zaproszenia? Niestety, odpowiedź na to pytanie musi pozostać w sferze domysłów.

W skład Zarządu Krajowego OZZL, oprócz przewodniczącego zarządu i 15 przewodniczących regionów, wchodzi 10 wybieralnych członków. Podczas zjazdu do tego gremium zostało zaproszonych czworo młodych lekarzy. Dziękujemy za olbrzymi kredyt zaufania, postaramy się sprostać oczekiwaniom na miarę naszych możliwości, a kredyt ów spłacić z nawiązką.

Marcin Lewicki

Piśmiennictwo:
Mickiewicz Adam, „Oda do młodości”
https://www.mp.pl/pediatria/praktyka-kliniczna/badania-bilansowe/95189,wiek-wystepowania-kamieni-milowych-we-wczesnej-ocenie-rozwoju-dziecka