logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 50 gości 
Lekarz kontra dziennikarz - reakcja na krytykę prasową w obronie dobrego imienia Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Lekarz kontra dziennikarz - reakcja na krytykę prasową w obronie dobrego imienia

Tytuł poniższego opracowania zdaje się sugerować, że w relacji lekarzy i dziennikarzy zawsze kryje się spór i konflikt. Wypada wyrazić nadzieję, że nie zawsze tak będzie, bowiem zawsze warto wierzyć w rzetelność relacji prasowych, ale i etykę przedstawicieli obu profesji, tj. zawodów zaufania publicznego jakim są zawody lekarza i lekarza dentysty w rozumieniu art. 17 ust. 1 Konstytucji z dnia 2 kwietnia 1997 r.1 oraz dziennikarzy, którzy nie są wprawdzie formalnie zaliczani do tej kategorii, choć ich rola społeczna - jak się wydaje - jest znacząca. Wzajemne kontakty tych grup zawodowych możliwe są na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, gdy dziennikarz pojawia się u lekarza w celu uzyskania dostępu do informacji, po drugie, gdy korzysta z konstytucyjnie gwarantowanego prawa do krytyki, a trzecia odnosi się do możliwości przyznanej przez prawo reakcji na taką krytykę prasową ewentualnie wykorzystanie pewnych instytucji prawa prasowego takich jak chociażby autoryzacja, mających na celu zapewnienie wierności wypowiedzi interlokutora dziennikarza. Przedmiotem poniższych rozważań będzie ostatnia kwestia, a więc próba zaprezentowania możliwości prawnych reakcji na krytykę prasową. Trzeba jednak także pamiętać, że materiały prasowe realizować mogą prawo dziennikarzy do relacjonowania i krytyki zjawisk życia społecznego. W tego rodzaju przypadkach podstawową kwestią będzie rozstrzygnięcie czy ta krytyka jest prawnie dopuszczalna i czy pozostaje pod ochroną prawną.

Wcześniej warto pokusić się o uwagę szerszej natury. W czasach tabloidyzacji mediów2, niestety często zainteresowanie prasy, wzbudzać będą sensacyjne historie z udziałem lekarzy. Nie można jednak zapominać, że pojawiają się także wiadomości informujące o sukcesach medycyny, lekarzy i innych pracowników medycznych. Takie przekazy trudniej przebijają się na łamy prasy. Zwykle jednak utrwala się w świadomości społecznej wyłącznie obraz patologii w funkcjonowaniu systemu ochrony zdrowia i niedostatków w finansowaniu zadań publicznych w tym obszarze, skorumpowanych i niedouczonych lekarzy oraz niekompetentnego personelu medycznego. Choć oczywiście nie można kategorycznie stwierdzić, że takie sytuacje nie występują, to zwykle umyka prawdziwy obraz, na który składają się w zdecydowanej większości przypadki dobrej i rzetelnej pracy lekarzy, często w bardzo trudnych warunkach organizacyjnych, lokalowych.

W świetle obowiązujących przepisów prawnych, reakcja na krytykę prasową może przybrać różną postać. Uprawnionym służyć mogą bowiem takie instytucje jak: odpowiedź na krytykę prasową ale zwłaszcza sprostowanie. Pamiętać należy także o możliwości, wytoczenia powództwa w przypadku naruszenia dóbr osobistych, jak również o środkach represji prawnokarnej, w przypadku dopuszczenia się zniesławienia lub znieważenia.

Przegląd powyższych możliwości rozpocznijmy od tzw. odpowiedzi na krytykę prasową. Jest to instytucja dość rzadko wykorzystywana i mająca w niewielkie znaczenie praktyczne, tym bardziej, że nie każdy może z niej skorzystać, a poza tym jej skuteczność przebicia na łamy prasy jest mocno problematyczna. Otóż zgodnie z art. 6 ust. 2 i 3 prawa prasowego, na niektórych podmiotach, o których mowa w tym przepisie, ciąży obowiązek udzielenia odpowiedzi na krytykę zamieszczoną w prasie. Dodajmy tu jednak, iż zakres podmiotów zobligowanych do udzielenia tych informacji został zakreślony w przywołanej normie prawnej niezwykle wąsko. Chodzi tu o organy państwowe, przedsiębiorstwa państwowe i inne państwowe jednostki organizacyjne oraz organizacje spółdzielcze. Tak więc z tej możliwości mogą skorzystać np. SP ZOZ. Ponadto na krytykę prasową powinny udzielić odpowiedzi: związki zawodowe ( np. skupiający lekarzy), organizacje samorządowe i inne organizacje społeczne. Ta ostatnia grupa podmiotów ma obowiązek udzielenia odpowiedzi jedynie w zakresie prowadzonej przez nie działalności publicznej. Z pewnością do tej kategorii trzeba zaliczyć izby lekarskie. Podmioty o których mowa powyżej są zobowiązane udzielić odpowiedzi na przekazaną im krytykę prasową bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu miesiąca. A więc to jest nie tylko uprawnienie, ale w istocie obowiązek. Wyjaśnić tu wypada, iż wymieniony wyżej obowiązek aktualizuje się jedynie wówczas, gdy krytyka zostanie im przekazana. Ustawa milczy na temat formy czy też sposobu dostarczenia krytyki do zainteresowanego podmiotu. Tym niemniej w nauce dominuje stanowisko, iż zamieszczenie uwag krytycznych nawet w piśmie, które charakteryzuje się dużą poczytnością, nie spełnia wspomnianej przesłanki. Nie ma obowiązku zapoznawania się z wszelkimi publikacjami prasowymi. Niedopełnienie tego obowiązku może rodzić odpowiedzialność, i to zarówno na gruncie prawa karnego3, jak również dawać możliwość złożenia skargi do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Co do tej ostatniej możliwości, jednoznaczne stanowisko zajął Sąd Najwyższy4 . Zatem brak odpowiedzi na krytykę prasową, mimo upływu miesięcznego terminu od przekazania jej adresatowi przez redaktora naczelnego z żądaniem udzielenia odpowiedzi, jest równoznaczny z odmową udzielenia informacji, na którą przysługuje skarga do NSA. Pogląd ten znalazł również potwierdzenie w późniejszych orzeczeniach. Przywołać należy tu zwłaszcza postanowienie Sądu Najwyższego z 12 maja 1994 r.5 . stwierdzające, iż pozbawienie prasy możliwości odpowiedzi na przekazaną społeczeństwu krytykę byłoby równoznaczne z ograniczeniem jednego z fundamentalnych praw społeczeństwa demokratycznego. Co jednak niezwykle istotne, brak jest natomiast ustawowego nakazu opublikowania przekazanej odpowiedzi na krytykę prasową. Przekazanie stosownego oświadczenia prasy nie gwarantuje, iż znajdzie się ono na łamach prasy. Tym niemniej obowiązek zamieszczenia takiej reakcji zainteresowanego podmiotu na prezentowane w prasie zarzuty, zwłaszcza, gdy są one nieprawdziwe, spreparowane, bezpodstawne czy też tendencyjne, wynika z zasad etyki dziennikarskiej. Zatem tak powinno być, choć w rzeczywistości bywa jednak zwykle inaczej.

Kolejną możliwą reakcją na krytykę prasową jest sprostowanie6. Warto tu przypomnieć, że do niedawna funkcjonowała jeszcze instytucja odpowiedzi prasowej7. Sprostowaniem w świetle z aktualnie obowiązującego art. 31a pr. pr., nazywa się rzeczową i odnoszącą się do faktów wypowiedź zawierającą korektę nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym . Jak widać, w tym trybie obecnie istnieje możliwość zamieszczenia reakcji na krytykę prasową, ale tylko w zakresie odnoszącym się do faktów. Natomiast dziś nie ma podstaw do żądania opublikowania wypowiedzi odnoszącej się wyłącznie do opinii, prezentowanych w prasie. Wyjaśnić tu należy, że sprostowania prasowego nie można rozumieć, jak to chyba powszechnie się traktuje, jako korekty oczywistych pomyłek pisarskich czy rzeczowych. Jest to bowiem instytucja prawa prasowego, która ma zadanie przede wszystkim umożliwić obywatelom zamieszczanie na łamach prasy innego przebiegu zdarzeń niż to przedstawiono w materiale prasowym. Zgodnie z art. 31a pr. pr., to na redaktorze naczelnym ciąży obowiązek opublikowania rzeczowego i odnoszącego się do faktów sprostowania wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej. Przy czym redaktor naczelny nie dysponuje uprawnieniem do oceny prawdziwości twierdzeń zawartych w przesyłanym na jego ręce sprostowaniu. Tak więc nawet, gdyby redaktor naczelny był przekonany, że fakty podane w sprostowaniu są nieprawdziwe, jemu nie przysługuje prawo do oceny tych faktów, a zatem powinien, jeżeli oczywiście spełnione są wszystkie warunki konieczne do zamieszczenia sprostowania, opublikować taki tekst. Jak podkreślił Sąd Najwyższy wprawdzie na gruncie jeszcze starego stanu prawnego ( choć wywody zachowują aktualność w granicach odnoszących się do sprostowań), „wolna prasa realizuje prawo obywatela do rzetelnej - czyli prawdziwej, uczciwej, jasnej, niewprowadzającej w błąd, odpowiedzialnej informacji. Jakkolwiek beneficjantami wolności prasy są w pierwszej kolejności dziennikarze, to jednak pamiętać należy, że służyć ma ona całemu społeczeństwu. Korzystając z wolności prasy dziennikarze nie mogą posługiwać się nią bez ograniczeń. Nie wolno im także stawiać barier i hamulców, blokujących możliwość odniesienia się zainteresowanych do treści opublikowanych w prasie drukowanej lub emitowanej przez radio bądź telewizję. Prawo sprostowania /…/, gwarantowane w polskim systemie /…/, stanowi jedną z gwarancji wolności prasy. /…/ W niektórych europejskich systemach prawnych prawo do sprostowania jest jedną z zasad konstytucyjnych"8.

Wskazać też należy na krąg podmiotów uprawnionych do żądania zamieszczenia sprostowania, który zgodnie z art. 31a ustawy prawo prasowe obejmuje zainteresowane osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niebędące osobą prawną. Uprawnienie takie przysługuje także osobie najbliższej zmarłego, w rozumieniu art. 115 Kodeksu karnego9, oraz następcy prawnemu osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej Wypada tu dodać, że w przypadku osób prawnych, kompetencją do nadesłania sprostowania lub odpowiedzi prasowej dysponuje organ, który w oparciu o regulacje szczegółowe oraz akty wewnętrzne (umowę spółki, statut) dysponuje prawem do reprezentacji tego podmiotu. Reakcja na krytykę prasową w postaci sprostowania musi zostać nadesłana w odpowiednim terminie. Otóż wypowiedź zainteresowanej osoby powinna zostać nadana w placówce pocztowej operatora pocztowego lub złożone w siedzibie odpowiedniej redakcji, na piśmie10 w terminie nie dłuższym niż 21 dni od dnia opublikowania materiału prasowego. Ustawa stawia szereg wymogów formalnych sprostowaniu. Otóż tekst sprostowania nie może przekraczać dwukrotnej objętości fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy, ani zajmować więcej niż dwukrotność czasu antenowego, jaki zajmował dany fragment przekazu, powinno być sporządzone w języku polskim lub w języku, w którym opublikowany został materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania. Co ciekawe, ustawodawca nie przewidział minimalnej objętości sprostowania11. W przypadku braku takiego ograniczenia, przy jednoczesnym wymogu, aby sprostowanie nie przekraczało dwukrotnej objętość fragmentu materiału prasowego, w praktyce może okazać się bardzo utrudnione przygotowanie sensownej wypowiedzi. Sprostowanie w drukach periodycznych powinno być opublikowane lub przynajmniej zasygnalizowane w tym samym dziale równorzędną czcionką oraz pod widocznym tytułem; w pozostałych publikacjach powinno być nadane w zbliżonym czasie i w analogicznym programie. W tekście nadesłanego sprostowania lub odpowiedzi nie wolno bez zgody wnioskodawcy dokonać skrótów ani innych zmian, które by osłabiały jego znaczenie lub zniekształcały intencję autora sprostowania; tekst sprostowania nie może być komentowany w tym samym numerze lub audycji; nie wyklucza to jednak prostej zapowiedzi polemiki lub wyjaśnień. Sprostowanie powinno zawierać podpis wnioskodawcy, jego imię i nazwisko lub nazwę oraz adres korespondencyjny, przy czym można zastrzec adres tylko do wiadomości redakcji. Ponadto jeżeli kwestionowany materiał prasowy dotyczy działalności związanej z używanym przez osobę fizyczną pseudonimem, może ona zastrzec także imię i nazwisko tylko do wiadomości redakcji. Redaktor naczelny ma obowiązek opublikować sprostowanie:    a/ w elektronicznej formie dziennika lub czasopisma, w której zamieszczono materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania - w terminie 3 dni roboczych od dnia otrzymania sprostowania, b/ w dzienniku - w najbliższym przygotowywanym do druku numerze, a w przypadku braku możliwości technicznych w numerze następnym, nie później jednak niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania sprostowania, c/ w czasopiśmie - w najbliższym od dnia otrzymania sprostowania lub następnym po nim przygotowywanym do opublikowania numerze, d/ w innym niż dziennik przekazie za pomocą dźwięku lub obrazu i dźwięku - w najbliższym analogicznym przekazie. Gdy termin opublikowania sprostowania, w świetle powyższych reguł, przekracza 6 miesięcy ( np. gdyby chodziło o sprostowanie materiału prasowego, który ukazał się w roczniku), na żądanie wnioskodawcy sprostowanie należy dodatkowo opublikować w ciągu miesiąca od dnia otrzymania sprostowania w odpowiednim ze względu na krąg odbiorców dzienniku. W takim przypadku koszty publikacji pokrywa wydawca prasy, w której ukazał się materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania. Oczywiście możliwe jest wspólne uzgodnienie innych terminów, konieczne jest jednak dochowanie formy pisemnej takiej umowy. Sprostowanie w drukach periodycznych powinno być opublikowane w tym samym dziale i taką samą czcionką, co materiał prasowy, którego dotyczy, pod widocznym tytułem "sprostowanie". W przypadku przekazu za pomocą dźwięku lub obrazu i dźwięku, sprostowanie powinno być wyraźnie zapowiedziane oraz nastąpić w przekazie tego samego rodzaju i o tej samej porze.

Należy podkreślić, że w tekście nadesłanego sprostowania redakcja nie może bez zgody wnioskodawcy dokonywać skrótów ani innych zmian, np. dokonywać korekty ortograficznej. Nie można także komentować tej wypowiedzi w tym samym numerze, przekazie lub w elektronicznej formie dziennika lub czasopisma, tego samego dnia, co nie wyklucza prostej zapowiedzi polemiki lub wyjaśnień. Redaktor naczelny w przypadkach wskazanych w ustawie dysponuje możliwością odmowy zamieszczenia sprostowania. Przyczyny możemy podzielić na obligatoryjne i fakultatywne. Do tej pierwszej kategorii należy zaliczyć sytuacje, gdy sprostowanie: jest nierzeczowe lub nie odnosi się do faktów, zostało nadane lub złożone po upływie ustawowego terminu, nie zostało podpisane, nie odpowiada wyżej wymienionym wymaganiom formalnym, zawiera treść karalną lub podważa fakty stwierdzone prawomocnym orzeczeniem dotyczącym osoby dochodzącej publikacji sprostowania. Natomiast redaktor naczelny może odmówić opublikowania sprostowania, jeżeli sprostowanie: odnosi się do wiadomości poprzednio sprostowanej, jest wystosowane przez osobę nieuprawnioną w rozumieniu prawa prasowego, zawiera sformułowania powszechnie uznawane za wulgarne lub obelżywe. Odmawiając opublikowania sprostowania, redaktor naczelny jest obowiązany niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania sprostowania, przekazać wnioskodawcy pisemne zawiadomienie o odmowie i jej przyczynach, wskazując fragmenty sprostowania, które nie nadają się do publikacji. Natomiast jeżeli autor sprostowania zastosował się do takich uwag, wówczas redaktor naczelny nie może odmówić opublikowania sprostowania, jeżeli zastosowano się do jego wskazań. Co istotne, w przypadku nadesłania poprawionego sprostowania termin 21 dni liczy się od dnia doręczenia wnioskodawcy zawiadomienia o odmowie i jej przyczynach. Jeżeli redaktor naczelny odmówił opublikowania sprostowania albo sprostowanie nie ukazało się w terminie określonym w prawie prasowym lub ukazało się z naruszeniem wymogów wskazanych w tym akcie normatywnym, zainteresowany podmiot, może wytoczyć powództwo o opublikowanie sprostowania . Obecnie zatem przewidziano sankcje o charakterze cywilnoprawnym, eliminując możliwość nałożenia sankcji karnej. Znowelizowane prawo prasowe przewiduje znacznie szybsze procedury dochodzenia takich roszczeń12. Otóż powyższe sprawy, rozpoznaje sąd okręgowy właściwy ze względu na siedzibę odpowiedniej redakcji, najpóźniej w ciągu 30 dni od dnia wniesienia pozwu niedotkniętego brakami formalnymi13. Wspomnieć należy także, że doktryna posługuje się niekiedy pojęciem polemiki, którą definiuje się jako „wypowiedź w ramach prowadzonej na łamach gazety dyskusji na tematy polityczne, społeczne, literackie, kulturalne i wszelkie inne, której forma i sposób sformułowania nie jest unormowana przepisami prawa14. Tak więc materiał przygotowany przez czytelnika, którego celem jest jedynie włączeniem się do sporów, dyskusji, rozważań nad istotnymi problemami społecznymi, uchodzić będzie właśnie za polemikę a nie sprostowanie15. Podkreślić jednak trzeba, że ustawa nie reguluje trybu i zasad zamieszczania polemiki, a więc redakcja nie ma obowiązku zamieszczenia takiej wypowiedzi.

Kolejną możliwą reakcją na krytykę prasową jest dochodzenie ochrony dóbr osobistych na gruncie przepisów kodeksu cywilnego. Odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego16 może ponieść autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału, ale także wydawca. W zakresie odpowiedzialności majątkowej odpowiedzialność tych osób jest solidarna. W szczególności dotyczy to przypadków naruszenia dóbr osobistych. Zgodnie z art. 23 k.c.  ochronie prawnej podlegają dobra osobiste człowieka, takie jak w szczególności: zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska. Z kolei w art. 24 k.c. przewidziano stosowne środki ochrony prawnej. I tak  można żądać zaniechania tego działania, a nadto dopełnienia czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności złożenia oświadczenia odpowiedniej treści i w formie, jak również zapłaty zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Ponadto jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych. Pojęcie dóbr osobistych definiuje się w literaturze przedmiotu jako „ uznane przez system prawny wartości ( tj. wysoko cenione stany rzeczy) obejmujące fizyczną i psychiczną integralność człowieka, jego indywidualność oraz godność i pozycję w społeczeństwie, stanowiącą przesłankę samorealizacji osoby ludzkiej”17. Podkreśla się ich nieodłączny związek z istotą ludzką, i to bez względu na wrażliwość psychiczną oraz niemajątkowy charakter, który nie może wiązać się z jakimikolwiek kategoriami ekonomicznymi. Nie oznacza to jednak, iż z tytułu naruszenia dóbr osobistych nie można domagać się stosownego zadośćuczynienia18. Najczęściej w takich przypadkach może dojść do naruszenia takich dóbr osobistych jak cześć19, prywatność, wizerunek20.

Wszystkie powyższe uwagi dotyczące ochrony dóbr osobistych odnoszą się również do aktywności w internecie. Wówczas taką odpowiedzialność poniosą autorzy takich wpisów. Warto również zwrócić uwagę na możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności cywilnej administratora strony internetowej, za wpisy dokonywane na takiej witrynie, aczkolwiek w szczególnych przypadkach. Otóż w orzeczeniu Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 15 stycznia 2010 r. 21 podkreślono, iż nie można się zgodzić z oceną, że standard zachowania, profesjonalizm, wymaga by administrator na bieżąco filtrował i usuwał wypowiedzi naruszające prawo lub mogące naruszać prawo w obiektywnym przekonaniu, bez uprzedniego o tym fakcie zawiadomienia. Stawianie pozwanemu takich wymogów byłoby sprzeczne z przepisami art. 14 i 15 w zw. z art. 12 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną22. Przypomnijmy że zgodnie z tym pierwszym przepisem administrator nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę, a więc świadcząc tzw. usługę hostingu, nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności. Natomiast w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych lub usunie taki wpis. Ponadto podmiot taki nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych. W tym kontekście na uwagę zasługuje wyrok Sądu Najwyższego 
z 18 stycznia 2013 r.23. Stan faktyczny przedstawiał się w tym przypadku następująco. Otóż jeden z adwokatów uznał, że jego dobro osobiste zostało naruszone poprzez opinię zamieszczono w serwisie "znanyprawnik. eu." Pojawił się tu wpis „Odradzam tego adwokata. Kompletnie nie zna się na tym, co robi. Niepoukładany i niekompetentny” o ocena bardzo słaby"24. Dlatego też wystąpił do administratora serwisu o przekazanie danych personalnych osoby, która zamieściła taki wpis oraz usunięcie tej opinii z serwisu. Ten jednak odmówił zarówno usunięcia wpisu jak i udostępniania danych osobowych użytkownika, uznając, że opinia nie jest bezprawna. Zarówno sądy I jak i II instancji oddaliły powództwo uznając, iż granice dopuszczalnej przez prawo krytyki osób wykonując zawód zaufania publicznego ( a więc w tym przypadku adwokata, ale dotyczy to także lekarzy) są szersze niż w przypadku osób prywatnych, bowiem decydując się na wykonywanie takiego zawodu, należy również zaakceptować, że z tego rodzaju działalności podlega szczególnemu zainteresowaniu społecznemu i stąd też możliwa jest krytyka postępowania osób wykonujących tego typu zawód. Podkreślono nadto, że status osoby wykonującej zawód o której mowa w art. 17 ust. 1 Konstytucji nie chroni przed krytyką, a wręcz przeciwnie, wystawia taką osobę na szczególne zainteresowanie. Dodatkowo podkreślono, że zamieszczona w portalu wypowiedź w istocie była opinią, a nie faktami, które można weryfikować. Skoro tak, to zdaniem SN tego typu wypowiedź ocenna może mieć charakter subiektywny, przesadny, prowokujący. Warunkiem jej legalności będzie dopuszczalna forma takiej krytyki tzn. jeżeli nie przybiera znamiona znieważenia, nie obraża albo nie zawiera wulgaryzmów. Podobną sprawę wytoczyła jedna z lekarek przeciwko portalowi znanylekarz.pl. a decyzja sądu wpisuje się w tę linię orzeczniczą. Otóż na stronie internetowej utworzony został jej profil i zamieszczono wiele opinii często negatywnych, które zdaniem powódki były nieprawdziwe i naruszające jej dobre imię, a w szczególności jedną z nich anonimowej pacjentki, która bardzo negatywnie oceniła kompetencje zawodowe powódki opisując dokładnie przebieg wizyty i stanowczo odradzała wizytę w tym gabinecie25. Początkowo lekarz domagała się usunięcia wpisu ze strony, a gdy portal internetowy odmówił, argumentując, że jest to prywatna opinia użytkownika, wniosła pozew przeciwko spółce domagając się ochrony jej dóbr osobistych poprzez usunięcie wpisu oraz zadośćuczynienia w wysokości 3 tys. zł na cel społeczny. Dodatkowo podniosła, że w związku z tym jej imię i nazwisko z takimi opiniami pojawiało się w wyszukiwarce google26. Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego Sąd oddalił powództwo uznając, że "lekarz musi liczyć się z tym, że będzie oceniany, również surowo"27.

Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze inny aspekt zamieszczania tego typu wpisów w internecie, a tym samym potencjalną przynajmniej możliwość reakcji na krytykę zamieszczaną w internecie. Jeden z lekarzy zwrócił się do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych "m. in. o spowodowanie zaprzestania przetwarzania jego danych osobowych i usunięcia wynikłych z tego skutków przez [...] Sp. z o.o.. Decyzją z dnia [...] lutego 2013 r. GIODO odmówił uwzględnienia wniosku strony. W uzasadnieniu organ wskazał, iż z regulaminu korzystania z serwisu www.[...].pl wynika, że Spółka świadczy usługi drogą elektroniczną na rzecz użytkowników tego serwisu internetowego, polegające na umożliwieniu użytkownikom serwisu wymiany informacji, komentarzy i opinii na temat lekarzy i zakładów opieki. Jednocześnie z postanowień regulaminu Spółki wynika, że decyduje ona o zamieszczeniu na jej stronie internetowej bądź też usunięcia z niej informacji, komentarzy lub opinii użytkowników. Zatem Spółka jest administratorem danych osobowych W. P., bowiem decyduje o celach i środkach przetwarzania tych danych. Ustawa o ochronie danych osobowych w art. 23 ust. 1 pkt 5 wymaga, aby przetwarzanie danych osobowych przez administratora nie naruszało praw i wolności, której dane dotyczą. W ocenie GIODO w analizowanej sprawie do takiego naruszenia nie doszło, warunkiem bowiem dopuszczalności przetwarzania danych na gruncie powołanego przepisu jest to, aby przetwarzanie nie naruszało żadnego z praw, czy wolności konstytucyjnych. Zdaniem organu, z uwagi na to, iż dane osobowe skarżącego udostępniane na stronie internetowej Spółki dotyczą wyłącznie jego życia zawodowego, nie sposób uznać, iż doszło do naruszenia jego prawa do ochrony życia prywatnego, rodzinnego czy też prawa do decydowania o swoim życiu osobistym. Ponadto podkreślono, iż zawód lekarza uznawany jest za zawód zaufania publicznego, którego wykonywanie jest istotne z punktu widzenia interesu publicznego. Ze względu na specyfikę wykonywanego zawodu lekarz udzielający świadczeń zdrowotnych musi liczyć się z tym, iż jego dane osobowe – w zakresie dotyczącym wykonywanego przez niego zawodu – podlegają słabszej ochronie. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż świadczona przez lekarza praca, w szczególności sposób jej wykonywania i uzyskane efekty, podlegają społecznej kontroli. Natomiast serwis internetowy, umożliwiający użytkownikom zamieszczanie opinii i komentarzy dotyczących lekarzy, jest jednym z narzędzi, za pomocą których pacjenci mogą wykonywać tę społeczną kontrolę. Decyzją z dnia [...] lipca 2013 r., Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, po rozpoznaniu wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, utrzymał w mocy swoje rozstrzygnięcie. Organ przywołał wcześniejsze rozważania i dodał, że jeżeli w ocenie skarżącego doszło do naruszenia jego dóbr osobistych, którymi zgodnie z art. 23 Kodeksu cywilnego są w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalności mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, to może on dochodzić swych roszczeń z tego tytułu w drodze powództwa cywilnego, wytoczonego przed właściwym sądem powszechnym".Takiego poglądu nie podzieliły jednak sądy orzekające w tej sprawie. Zarówno w wyroku WSA z 29.01.2014 r.28, jak i NSA z 21.04.2015 r.29 rozpatrującego skargę kasacyjną GIODO , uznano że organ ten naruszył art. 23 ust. 1 pkt 5 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, stanowiący, że przetwarzanie danych osobowych jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy jest to niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych albo odbiorców danych, a przetwarzanie nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą.

Omawiając inne możliwości reakcji na krytykę prasową trzeba wspomnieć o instytucji zniesławienia i znieważenia. Przypomnieć w tym miejscu trzeba, że jednym z podstawowych obowiązków dziennikarzy jest ochrona dóbr osobistych osób będących przedmiotem dociekań żurnalistów. Zgodnie z art. 37 prawa prasowego do odpowiedzialności za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego stosuje się zasady ogólne, chyba że ustawa stanowi inaczej. Oznacza to, że w przypadku odpowiedzialności karnej stosuje się zasady określone w kodeksie karnym30. Przypomnieć zatem trzeba, że zgodnie z art. 212 § 1 kodeksu karnego31 kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowania lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 1 roku. Natomiast § 2 tego przepisu przewiduje kwalifikowaną postać zniesławienia, polegającą na dopuszczeniu się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania. W przypadku działań dziennikarskich, to właśnie ten ostatni przepis będzie podstawą prawną rozstrzygania sprawy. Dobrem prawnym chronionym na podstawie tego przepisu jest cześć człowieka, czyli inaczej mówiąc dobre imię tej osoby, domniemanie jego uczciwości, postępowania zgodnie z zasadami współżycia społecznego, posiadanie odpowiednich kompetencji czy też właściwości wymaganych do wykonywania określonego stanowiska, zawodu, pełnienia określonej funkcji32. Strona podmiotowa przestępstwa stypizowanego w art. 212 § 1 i 2 k.k. objawić się może jedynie w postaci winy umyślnej i to w zamiarze bezpośrednim lub wynikowym. Chodzi więc tu o taką sytuację, gdy sprawca czynu zabronionego zdaje sobie sprawę, a przynajmniej godzi się na to, iż podnoszone oceny i zarzuty mogą poniżyć pokrzywdzonego w opinii publicznej, czy też narazić na utratę zaufania niezbędnego do wykonywania określonego zawodu lub funkcji33. Niezmiernie istotne wydaje się tu przywołanie kontratypu opisanego w art. 213 k.k. Zgodnie bowiem z tym przepisem, sprawca nie dopuszcza się przestępstwa zniesławienie, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy, ewentualnie w przypadku publicznego podnoszenia lub rozgłaszania prawdziwego zarzutu, jeżeli jest to spowodowane koniecznością obrony społecznie uzasadnionego interesu34. Przepis ten stanowiący okoliczność wyłączającą bezprawność czynu, dotyka problematyki konfliktu dwóch dóbr chronionych prawem. Mianowicie dochodzi w tym przypadku do zderzenia prawa ochrony czci z jednej strony oraz prawa do krytyki i wolności wyrażania poglądów z drugiej strony35. Pamiętać jednak należy, że zgodnie z art. 214 k.k. brak przestępstwa zniesławienia nie wyłącza odpowiedzialności za przestępstwo zniewagi ze względu na formę podniesienia lub rozgłoszenia zarzutu36. W oparciu o art. 216 k.k. chroniona jest godność człowieka, czyli przysługująca każdemu wartość wynikająca z istoty człowieczeństwa. Przestępstwo zniewagi ma charakter powszechny, może zostać popełnienie przez każdego. Podobnie jak w przypadku zniesławienia, przewidziano tu postać kwalifikowaną polegającą na dokonaniu zniewagi za pomocą środków masowego komunikowania. Przestępstwo zniewagi definiowane jest w doktrynie jako tego rodzaju zachowanie, które według powszechnie akceptowanych przez społeczeństwo norm stanowi wyraz pogardy dla innego człowieka37. W odróżnieniu od zniesławienia, które ma charakter bezskutkowy, w literaturze toczy się spór co do charakteru przestępstwa znieważenia38. Zdaniem niektórych przedstawicieli nauki przestępstwo będzie dokonane nawet wówczas, gdy pokrzywdzony subiektywnie poczuje się poniżony39. Dla innych autorów godność ma charakter obiektywnym, a zatem subiektywne odczucia pokrzywdzonego nie są istotne dla bytu przestępstwa40. Strona podmiotowa tego przestępstwa charakteryzuje się umyślnością, i to w zamiarze bezpośrednim i ewentualnym. W doktrynie zaczyna dominować pogląd, wywodzony z dorobku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, iż działalność publiczna a zwłaszcza polityczna, łączy się z koniecznością tolerowania przez polityków i działaczy partyjnych zachowań, które wobec osób prywatnych nie mogłyby się obronić. Działalność publiczna bowiem w sposób nieunikniony musi wiązać się z poddaniem zachowania takiej osoby pod osąd publiczny. Dotyczy to zwłaszcza ocen zachowań politycznych41. Wyżej opisane przestępstwa, są tzw. prywatnoskargowymi. Oznacza to, że pokrzywdzony sam musi sporządzić akt oskarżenia, skierować go i popierać w sądzie. Inaczej mówiąc, w tym zakresie nie wyręczy go prokurator, który zasadniczo nie bierze udziału w tego rodzaju postępowaniu42. Choć wydanie wyroku skazującego w takich sprawach, będzie oczywiście przesądzało, iż sprawca takich czynów dopuścił się przestępstwa, a wymierzona kara może być jedną z katalogu: grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku43. Trzeba w tym miejscu zauważyć, że obserwuje się w ostatnich latach debatę publiczną, w której zgłasza się postulat wykreślenia art. 212 k.k. w odniesieniu do dziennikarzy z kodeksu karnego44.

Kolejną instytucją, która może przysparzać w praktyce sporo problemów jest autoryzacja. Warto tylko zasygnalizować, że nie jest ona znana regulacjom Rady Europy45 czy Unii Europejskiej, choć występuje w niektórych krajowych porządkach prawnych państw europejskich46. Przypomnijmy, że zgodnie z obecnym art. 14 ust. 2 pr.pr. dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana47. Jak z powyższego wynika, podstawową funkcją tej instytucji jest zagwarantowanie autorowi wypowiedzi udzielanej przedstawicielom prasy, ochrony treści własnej wypowiedzi i zapewnienia jej integralności i właściwej – zgodnej z intencja autora – wymowy48. Na tę instytucję składa się wiele uprawnień interlokutora dziennikarza, a mianowicie: możliwość oznaczenia wypowiedzi własnym nazwiskiem, wglądu w treść wypowiedzi przed jej publikacją, korygowania jej kształtu, wyboru adresatów wypowiedzi, okoliczności jej przekazania oraz wyboru formy wypowiedzi, a także prawo zezwalania na jej rozpowszechnienie49. Podkreślić należy, że autoryzacja wzbudza wiele kontrowersji50. Krytycy twierdzili bowiem, iż z instytucji tej „wynikają dla informatora dwa podstawowe uprawnienia: po pierwsze, prawo do zapoznania się z własną wypowiedzią, w takiej formie, w jakiej ma ona zostać zacytowana w materiale prasowym; po drugie, nieograniczone w żaden sposób prawo do zablokowania publikacji tej wypowiedzi. Celem rozpatrywanej konstrukcji jest więc nie tyle zagwarantowanie rzetelności cytowania przez prasę, co przyznanie osobom udzielającym jej informacji prawa do refleksji”51. Stąd też w doktrynie – jak i wśród przedstawicieli praktyki zawodu52 – formułowano często zarzuty o niezgodności przepisu autoryzacyjnego z Konstytucją53. Wątpliwości te rozwiał Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 29 września 2008 r. przesądzając, że art. 14 ust. 2 pr. pr. jest zgodny z art. 54 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji54. Pojawiają się głosy ze strony praktyki, iż specyfika pracy dziennikarzy radiowych i telewizyjnych – tzn. rejestrowanie wypowiedzi i przytaczanie ich fragmentów w całości oraz szybkość „cyklu produkcyjnego” – uprawnia do rezygnacji z konieczności uzyskania autoryzacji55. Stwierdzić jednak z całą mocą trzeba, że w aktualnym stanie prawnym postulowanego przez wielu dziennikarzy wyjątku nie przewidziano, zatem opisany sposób postępowania jest nieprawidłowy i może wiązać się z odpowiedzialnością przewidzianą w art. 49 pr.pr. Tym bardziej, że manipulacja wypowiedzią w przypadku mediów elektronicznych jest bardzo łatwa do wykonania. Dodatkowo należy pamiętać o treści art. 14 ust. 1 pr.pr., zgodnie z którym publikowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych, wymaga zgody osób udzielających informacji56. Oczywiście powyższa uwaga nie będzie dotyczyć wypowiedzi relacjonowanych na żywo. Natomiast w aktualnym stanie prawnym nie przewidziano, w jakiej formie należy tego obowiązku dopełnić. Stąd też w przypadku utrwalonych wypowiedzi pojawiają się trudności dowodowe z wykazaniem, że rzeczywiście osoba udzielająca wypowiedzi autoryzowała swoją wypowiedź. Oczywiście wiąże się to z faktem, iż na nośniku dźwięku lub obrazu nie można złożyć podpisu, co mogłoby mieć walor dowodowy. Wydaje się, że możliwym – choć zapewne nie idealnym rozwiązaniem – byłoby wykonanie kopii zapisu dla osoby zainteresowanej i uzyskanie od niej stosownego oświadczenia. Odnotować należy krytyczny w stosunku do aktualnego w tym zakresie stanu prawnego pogląd, iż „archaiczne przepisy prawa prasowego, nie pasują od lat do rzeczywistości wolnego, otwartego, pluralistycznego społeczeństwa także dlatego, że ignorują kompletnie rewolucję technologiczną, która gruntownie zmieniła sposób pozyskiwania i rozpowszechniania informacji poprzez publiczne i prywatne stacje radiowe oraz telewizyjne. Autoryzacja obowiązuje dziennikarzy powiązanych jakąś formą umowy z jakimkolwiek środkiem społecznego przekazu. W praktyce jednak, z natury rzeczy, dotyczy ona dziennikarzy prasowych oraz mediów internetowych”57. Argumentuje się, że specyfika mediów elektronicznych polega na tym, że dziennikarze albo nadają materiały na żywo, albo nagrywają wypowiedź kilkuminutową, a następnie wybierają do materiału prasowego jedynie fragment wypowiedzi. Rozmówca powinien wiedzieć o takiej procedurze postępowania i mówić zwięźle (co rzadko się zdarza), albo zrezygnować z rozmowy58.

Abstrahując od oceny, czy instytucja autoryzacji koresponduje z ideą społeczeństwa pluralistycznego, należy stwierdzić, że pojawić mogą się wątpliwości dotyczące stosowania tej instytucji w środowisku mediów cyfrowych. W tych wszystkich przypadkach znajdą zastosowanie wszystkie reguły, które odnoszą się do przekazów radiofonicznych lub telewizyjnych. Natomiast wątpliwości rodzą się w przypadku przekazów internetowych, w szczególności ze względu na różnorodność występujących w sieci zjawisk. I tak odnośnie radiowych i telewizyjnych usług linearnych59, wydaje się, że powyższe zasady znajdą pełne zastosowanie. Podkreślić bowiem należy, że platforma internetowa jest tylko jedną z form dystrybucji treści. Niemniej w doktrynie spotkać można uwagę, że w materiałach prasowych zamieszczanych w internecie mamy najczęściej do czynienia z przeredagowaniem istniejących wcześniej już materiałów prasowych. Z tej przyczyny, twierdzą niektórzy autorzy, nie ma obowiązku dokonywania autoryzacji przekazów internetowych, bowiem temu obowiązkowi podlegają tylko wypowiedzi wcześniej niepublikowane60. Taki pogląd trzeba opatrzyć jednak komentarzem, iż wskazywana praktyka jest rzeczywiście dość częsta, jednak nie jest ona cechą dystynktywna komunikacji interentowej. W przypadku treści publikowanych poza siecią też przecież takie sytuacje mogą zaistnieć. Zwraca się uwagę jeszcze na inny kontekst autoryzacji w internecie, w aktualnym stanie prawnym de facto bardzo słabo powiązany ze stosowaniem tej instytucji. Wskazuje się, że wszelkie treści pojawiające się na tej platformie można podzielić na dwie grupy, a mianowicie kontrolowane przez administratora serwisu i niekontrolowane przez nikogo. Argumentuje się, że w tym pierwszym przypadku następuje „autoryzowanie” przez wydawcę internetowego. Wspomina się nawet o ciążącym na takim podmiocie obowiązku eliminacji treści szkodliwych61. Wydaje się, że jest to jednak zupełnie inne zagadnienie, niezwiązane z instytucją autoryzacji. Istota tejże polega przecież na tym, że to podmiot, który udziela wypowiedzi, dysponuje takim prawem, a nie jakaś osoba trzeci. W przypadku usług dostępnych na żądanie problem jest równie skomplikowany. W art. 14 ust. 2 pr.pr. mowa jest o tym, iż obowiązek autoryzacyjny ciąży na dziennikarzu, który zamieszcza dosłownie cytowaną wypowiedź. Stąd też należy stwierdzić, że jeżeli materiał dostępny w systemie VoD ma charakter materiału prasowego, to charakteryzowana instytucja zachowuje pełną stosowalność. Tym bardziej, że należy pamiętać o obowiązku zapisanym w art. 14 ust. 1 pr.pr., zgodnie z którym publikowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych wymaga zgody osób udzielających informacji62.

Jak z powyższego wynika, obowiązujące normy prawne z jednej strony przewidują szeroki zakres uprawnień dziennikarzy ale i obowiązków, w przypadku naruszenia których, istnieje szereg możliwości reakcji na krytykę prasową. Na ile jednak każda z tych możliwości jest skuteczna, to już zupełnie inna kwestia.

Jędrzej Skrzypczak

 

1 Dz. U. Nr 78, poz. 483 z późn. zm.

2 Wyjaśnić w tym miejscu należy, że pod pojęciem tabloidyzacji mediów rozumie się najczęściej zjawisko dotyczące wszystkich mediów, a nie tylko gazet codziennych ( epatujących obrazami, przemocą, sensacjami, seksem itp.) polegające na zmianach w doborze tematów na rzecz interesujących, a nie ważnych, formie prezentacji tematów (bogato ilustrowane, krótsze materiały prasowe) , dużo rozrywki i skandali, przekraczanie granic dobrego smaku.

3 Tak art. 44 ust. 1 prawa prasowego.

4 Uchwała siedmiu sędziów SN dnia 19 sierpnia 1987 r., sygn. akt III AZP 2 /87, OSNCAPiUS 1988, nr 2-3, poz. 25.

5 Postanowienie Sądu Najwyższego z 12 maja 1994 r., sygn.. akt I SA 500/88, opublik. w OSP 1990, nr 7, s. 285.

6 Wyjaśnić tu trzeba, że do 2012 r. funkcjonowała jeszcze instytucja odpowiedzi prasowej. Odpowiedzią prasową nazywano rzeczowa odpowiedź dotycząca zawartych w materiale prasowym stwierdzeń, które zagrażają dobrom osobistym” ( J. Sobczak, Prawo , s. 727 i n.). Jak widać, polski ustawodawca w przeciwieństwie do sytemu romańskiego zwanego inaczej systemem odpowiedzi, czy germańskiego określanego w literaturze niekiedy systemem sprostowania, wprowadza zupełnie nowy ( zwany mieszanym) system zamieszczania sprostowań i odpowiedzi prasowych. To powoduje, że brak jest precyzyjnych granic pozwalających właściwie i należycie odróżnić te dwie instytucje prawa prasowego. Zob. J. Sobczak , Prawo; op. cit., s. 727 i n.; A. Kopff, Kilka uwag o instytucji sprostowań prasowych, „Zeszyty Prasoznawcze”, 1976, nr 4; B. Koradasiewicz, Jednostka wobec środków masowego przekazu, Wrocław—Warszawa-Kraków 1991, passim; K. Stępińska, Sprostowanie prasowe w świetle prawa, Warszawa 1964, passim ; B. Kosmus, Sprostowanie i odpowiedź prasowa, Warszawa 2006; passim .

7 Art. 31 zawierający instytucję sprostowań i odpowiedzi prasowych został uznany za niezgodny z art. 2 i art. 42 ust. 1 Konstytucji RP, wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 1 grudnia 2010 r. (Dz. U. Nr 235, poz. 1551.). Zgodnie z tym wyrokiem wymieniony wyżej przepis stracił moc obowiązującą z dniem 14 czerwca 2012 r. Jednocześnie Trybunał wyznał terminy do których miały obowiązywać zakwestionowane przepisy. Niestety ustawodawca nie zdążył dokonać koniecznych nowelizacji. W rezultacie mieliśmy do czynienia z dość skomplikowaną sytuacją prawną. Otóż do 14.6.2012 r. w systemie prawnym funkcjonowały sprostowania i odpowiedzi prasowe. Od 14.6 2012 r. do 2 listopada 2012 r. „brak” było jakiejkolwiek regulacji. Od 2 listopada 2012 r. na mocy nowelizacji z dnia 14 września 2012 r. (Ustawa z dnia 14 czerwca 2012 o zmianie ustawy prawo prasowe, Dz. U. z 2012, poz. 1136) funkcjonują w systemie prawnym wyłącznie sprostowania. Natomiast nowelizacja przewidywała przepisy przejściowe, zgodnie z którymi do 23 listopada 2012 r. (21 dni po wejściu w życie ustawy) można było zażądać sprostowania materiałów, które ukazały się po 13.6.2012 r.

Odpowiedzią prasową nazywano rzeczowa odpowiedź dotycząca zawartych w materiale prasowym stwierdzeń, które zagrażają dobrom osobistym” (J. Sobczak, Prawo, s. ) . Jak widać, polski ustawodawca w przeciwieństwie do sytemu romańskiego zwanego inaczej systemem odpowiedzi, czy germańskiego określanego w literaturze niekiedy systemem sprostowania, wprowadził pierwotnym brzmieniu pr.pr. zupełnie nowy ( zwany mieszanym) system zamieszczania sprostowań i odpowiedzi prasowych. To powodowało, że brak było precyzyjnych granic pozwalających właściwie i należycie odróżnić te dwie instytucje prawa prasowego. Zob. J. Sobczak , Prawo, 727 i n.

8 Na wagę instytucji sprostowań zwracał także uwagę Europejski Trybunał Praw Człowieka”; zob. postanowienie SN z 12 listopada 2003r. sygn. akt VKK 52/03 OSNKW 2004/3/24.

9 Zgodnie z tym przepisem  osobą najbliższą jest małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu.

10 Mogą tu pojawić się wątpliwości, czy forma mailowa będzie wystarczająca. Nie ma wątpliwości w świetle art. 78 § 2 kc., iż oświadczenie woli złożone w postaci elektronicznej opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu jest równoważne z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej. Natomiast mogą pojawić się wątpliwości, jeżeli nie będzie podpisu zabezpieczonego certyfikatem.

11 Inaczej było w starym stanie prawnym, kiedy nie można było żądać, aby sprostowanie było krótsze niż pół strony znormalizowanego maszynopisu.

12 Pozwany może wnieść odpowiedź na pozew w terminie 7 dni od dnia doręczenia pozwu, a niestawiennictwo stron nie tamuje rozpoznania sprawy. Wydany wyrok wraz z uzasadnieniem sąd doręcza niezwłocznie, z urzędu, obu stronom. Od wyroku sądu pierwszej instancji przysługuje apelacja, którą wnosi się w terminie 7 dni od dnia doręczenia stronie skarżącej wyroku z uzasadnieniem. Sprawy, o których mowa w art. 39 ust. 1, rozpoznaje sąd okręgowy właściwy ze względu na siedzibę odpowiedniej redakcji, najpóźniej w ciągu 30 dni od dnia wniesienia pozwu niedotkniętego brakami formalnymi. Wydany wyrok wraz z uzasadnieniem sąd doręcza niezwłocznie, z urzędu, obu stronom. Od wyroku sądu pierwszej instancji przysługuje apelacja, którą wnosi się w terminie 7 dni od dnia doręczenia stronie skarżącej wyroku z uzasadnieniem.

13 Zgodnie z pr. pr. przepisu art. 126 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego, w zakresie dotyczącym obowiązku wskazania miejsca zamieszkania pozwanego, nie stosuje się. Przypomnijmy, że w myśl postanowień tego przepisu, Gdy pismo procesowe jest pierwszym pismem w sprawie, powinno ponadto zawierać oznaczenie miejsca zamieszkania lub siedziby stron, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników oraz przedmiotu sporu, pisma zaś dalsze - sygnaturę akt. Zob. J. Sobczak, Prawo, s. 412 i n.;

14 J. Sobczak, Prawo, op. cit., s. 727 i n.

15 Zob. szerzej J. Sobczak, Glosa do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 10 września 1999r., III CKN 939/98, opublikowano w OSP 2000/6/94.

16 To każdy opublikowany lub przekazany do opublikowania w prasie tekst albo obraz o charakterze informacyjnym, publicystycznym, dokumentalnym lub innym, niezależnie od środków przekazu, rodzaju, formy, przeznaczenia czy autorstwa, List do redakcji stanowi materiał prasowy, tylko wówczas, o ile został przesłany do redakcji w celu opublikowania. Za materiał prasowy nie mogą być uznane wpisy, posty i komentarze na internetowym forum dyskusyjnym ( wyrok SN z 28.9.2000 r., V KKN 171/98, OSNKW 2001, nr 3-4, poz. 31)

17 Z. Radwański, Prawo cywilne - część ogólna , Warszawa 1993, s. 23.

18 Patrz szerzej ibidem oraz J. Panowicz-Lipska, Majątkowa ochrona dóbr osobistych , Warszawa 1975, passim oraz A. Szpunar, Ochrona dóbr osobistych , Warszawa 1979; passim; idem, Zadośćuczynienie za szkodę niemajątkową , Bydgoszcz 1999, passim.

19 Wyróżnia się tzw. cześć zewnętrzną (dobre imię jednostki w oczach osób trzecich), cześć wewnętrzną ( godność osobista – poczucie i przekonanie jednostki o własnej wartości) . Może zatem chodzić o przypadki przedstawienia kogoś w fałszywym świetle używając takich określeń jak złodziej, zarzucając naganne postępowanie, poniżające cechy, względnie wytworzenie „konkretnego klimatu psychicznego”. Zob. J. Sieńczyło - Chlabicz (red.), op. cit., s. 165 i n.

20 Wizerunek każdego podlega ochronie prawnej. Możliwe jest jednak w świetle art. 81 prawa autorskiego legalne upublicznienie takiego wizerunku ( np. w postaci publikacji zdjęć) jeżeli: osoba taka otrzymała wynagrodzenie ( np. za pozowanie), jest to osoba powszechnie znana, w związku z pełnieniem funkcji publicznych ( politycznych, społecznych, zawodowych) , ewentualnie chodzi o osobę stanowiącą szczegół całości ( impreza publiczna, zgromadzenie).

21 Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 15 stycznia 2010 r. , sygn. Akt I ACa 1202/2009, opublik. LexPolonica nr 224946, „Biuletyn Sądu Apelacyjnego” we Wrocławiu 2010 nr 2 poz. 167.

22 tj Dz. U. z 2013, poz. 1422.

23 Por. wyrok Sądu Najwyższego 
z 18 stycznia 2013 r., sygn. akt IV CSK 270/12.

24 M. Domagalski, Krytyka w sieci bez granic, rp.pl z 27.03.2013 r., teskt dostępny na stronie http://prawo.rp.pl/artykul/994182.html.

25 Zamieszczono tu takie wypowiedzi jak: "UWAGA NA TĘ LEKARKĘ!!! Jestem wstrząśnięta po wczorajszej wizycie. Całą noc nie spałam. Byłam u niej drugi raz, wcześniej zapłaciłam 500 zł za pierwszą wizytę i kilka podstawowych badań. Na wyniki czekałam półtora miesiąca, co kilka dni dzwoniąc do kliniki i zawsze czekając kilka godzin, aż ktoś odbierze. Przez cały ten czas byłam zbywana, a rejestratorki przerzucały winę na laboratorium, które - jak okazało się po interwencji telefonicznej - niczemu nie było winne".„Ale nic to - pomyślałam - pewnie rozczulam się nad sobą. Jednak wczorajsza wizyta wprowadziła mnie w całkowite roztrzęsienie. Lekarka zaczęła przyjmować pacjentki z godzinnym opóźnieniem, chociaż cały czas była obecna w klinice i przechadzała się po korytarzu w towarzystwie prywatnych gości”. Lekarka miała nie odpowiedzieć „dzień dobry”, przepisała jej leki. „Prosiłam, żeby wytłumaczyła, co mi właściwie dolega, jak długo będę musiała się leczyć, czy nie będzie problemów z zajściem w ciążę... Wszystko kwitowała wzruszeniem ramion”. „Popłakałam się, co wystawiło mnie na kolejne ataki ze strony lekarki: » Czego pani się spodziewała? Ja nie jestem cudotwórcą! Po co pani tu w ogóle przyszła? Czego pani ode mnie oczekuje?” - relacjonowała pacjentka. "Niestety, ta klinika to nieporozumienie i maszynka do robienia pieniędzy, a doktor jest nie tylko nieprofesjonalną lekarką z fatalnym podejściem do pacjentek, ale też złym i pozbawionym empatii człowiekiem. ODRADZAM!". Zob. M. Jałoszewski, Sąd pozwala krytykować lekarzy. "Gazeta Wyborcza z 20.07.2015 r., tekst dostępny na stronie http://wyborcza.pl/1,75478,18390256,sad-pozwala-krytykowac-lekarzy.html

26 Trzeba zaznaczyć, że w trakcie procesu Sąd Okręgowy we Wrocławiu udzielił zabezpieczenia powódce w postaci nakazu usunięcia całego profilu wraz z zamieszczonymi opiniami. Warto tu odnotować, iż w trakcie postępowania rozważano także, który sąd będzie właściwy do rozpatrzenia takiej sprawy, skoro siedziba pozwanej spółki mieści się w Warszawie, ale powódka wykonuje zawód we Wrocławiu. Sąd Apelacyjny rozstrzygnął, iż w świetle wykładni art. 35 kpc, że istotną przesłankę w ustaleniu właściwości miejscowej winna być kwestia  w którym miejscu zdarzenie wywołujące szkodę rzeczywiście nastąpiło, tj. gdzie były odczuwalne jego skutki, a nie miejsce w którym miejscu zostały zainicjowane działania, bowiem umiejscowienie serwera ma zwykle znaczenie drugorzedne i determinowane jest czynnikami technicznymi. Por. R. Cisek, O chrona dóbr osobistych w Internecie – dla właściwości miejscowej sądu nie ma znaczenia lokalizacja serwerów na których są zniesławiające dane, http://www.nowemedia.org.pl/joomla/index.php/orzecz/item/861-dobra-osobiste-lekarz-internet-sad-wlasciwy, data wejścia 15.09.2015.

27 Por. http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/A20901E7FC.

28 Wyrok WSA w Warszawie z dnia 29.01.2014 r., sygn. akt II SA/Wa 1819/13, tekst dostępny na stronie http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/2497734848, data wejścia 15.9.2015.

29 Wyrok NSA z 21.04.2015 r., sygn. akt I OSK 1480/14, http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/A20901E7FC, data wejścia 15.9.2015.

30 G. Rejman, Odpowiedzialność w prawie prasowym , "Palestra", 1984, nr 3-4, s. 47 - 52.

31 M. Filar, Odpowiedzialność karna za nieuzasadnione zarzuty wobec lekarza lub zakładu opieki zdrowotnej, "Prawo i Medycyna" z 2006, nr 23, s. 99 i n.

32 Należy w tym miejscu podkreślić, że ochrona czci i godności człowieka przysługuje każdemu, niezależnie od posiadanej opinii w środowisku, czy też wykonywania działalności społecznie nieakceptowanej. Zgodnie z przywoływanym powyżej przepisem, czynność przestępna polega na pomówieniu, a więc podnoszeniu lub rozgłaszaniu zarzutów. Wskazuje się, że podnoszenie zarzutu polega na stawianiu zarzutu we własnym imieniu. Bez znaczenia jest czy takie twierdzenia wynikają z własnych czy tez cudzych obserwacji. Z kolei rozgłaszanie zarzutu przejawia się w relacjonowaniu twierdzeń prezentowanych przez inne osoby. Stawia się przy tym tezę, iż o pomówieniu może być mowa już wówczas, gdy podniesiony zarzut powoduje utratę zaufania, a nie dopiero wtedy, gdy skutkuje wywołaniem złej opinii o zainteresowanym. Podnoszone zarzuty mogą dotyczyć nie tylko faktów, ale i pewnych właściwości pokrzywdzonego. Słusznie wskazuje się, że pomówienie nie musi być oparte na konkretnym fakcie, może ono przybrać postać uogólniającej oceny o drugiej osobie i to nie tylko związanej z przeszłością, lecz także odnoszącej się do przyszłego zachowania tej osoby. W doktrynie podnosi się, że przestępstwo opisane w art. 212 k.k. jest przestępstwem formalnym tzn. bezskutkowym, a więc ma miejsce nawet wówczas, gdy zamierzony przez sprawcę cel, poniżenie pokrzywdzonego, utrata przez niego społecznego zaufania, nie został zrealizowany. W. Kulesza, Zniesławienie i zniewaga , Warszawa 1984r., passim, oraz G. Bogdan, K. Buchała, Z. Ćwiąkalski, M. Dąbrowska-Kardas, P. Kardas, J. Majewski, M. Rodzynkiewicz, M. Szewczyk, W. Wróbel, A. Zoll, Kodeks Karny. Część szczególna , t. 2, Kraków 1999, s. 342; M. Surkont , Cześć i godność osobista jako przedmioty ochrony prawnokarnej, "Nowe Prawo" 1980, nr 4, s. 48; M. Kalitowski, w: M. Filar (red.), Kodeks karny – Komentarz , wyd.1., Warszawa 2008, s. 882; J. Wojciechowski, w. A. Wąsek, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny – Komentarz , t. 1, wyd. 4, Warszawa 2010, s. 1310; M. Mozgawa, Komentarz do art. 212 k.k., LexOmega, wersja elektroniczna.

33 Zob. J. Sobczak, Prawo , s. 412 i n; A. Gaberle, Kwalifikowana postać przestępstwa zniesławienia a Prawo prasowe "PiP" 2007, nr 11, s. 20.

34 A. Młynarska-Sobaczewska, Nieprawda a bezprawność. Wybrane zagadnienia z praktyki określania granic wolności prasy. , "Przegląd Sejmowy" 2008, nr 2, s.135 i n.,

35 Wyjaśnić w tym miejscu należy, że zarzut będzie uważany za prawdziwy, jeżeli odpowiada rzeczywistości. W doktrynie jak i orzecznictwie zauważa się, że zarzut będzie prawdziwy nawet jeżeli niektóre fakty, aczkolwiek takie które nie mając znaczenia dla czci pokrzywdzonego, nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Zatem treść zarzutu powinna być możliwa do zweryfikowania. Przy czym ciężar wykazania prawdziwości zarzutu ciąży na oskarżonym. Z kolei„społecznie uzasadniony cel” o którym mowa w art. 213 k.k. to między in. krytyka funkcjonowania organów władzy państwowej, samorządu terytorialnego, ale również działalności jednostek, gdy ich działanie ma społeczny charakter, np. samorządu zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów lub jego przedstawicieli. Podkreśla się, iż zarzut służy społecznie uzasadnionemu interesowi, jeżeli w hipotetycznym porównaniu plusów i minusów takiego działania, argumentów przemawiających za tym celem jest więcej. Przy czym ów społecznie uzasadniony interes powinien być rozumiany konkretnie i wynikać z określonej sytuacji. W literaturze toczy się spór, czy ustawowym znamieniem czynu zabronionego jest podmiotowe nastawienie podnoszącego zarzut, że działa w obronie społecznie uzasadnionego celu. Zdaniem niektórych autorów, na tę przesłankę nie może powoływać się ten, kto czyni zarzut powodowany chęcią zemsty, zdyskredytowania przeciwnika. Inni autorzy stwierdzają, iż motywacja nie jest tu najistotniejsza, ale jedynie przeświadczenie, że broni się społecznie uzasadnionego celu. Słusznie zauważa się w literaturze, że za działanie w obronie społecznego uzasadnionego celu nie może uchodzić działanie w obronie interesu partykularnego, pokreślonej grupy, stronnictwa, partii politycznej czy tez komitetu wyborczego. Co jednak niezmiernie ważne, krytyka tylko wówczas będzie mieści się w ramach kontratypu, jeżeli jest konieczna, gdy chodzi o meritum, jak i formę. L. Gardocki, Europejskie standardy wolności wypowiedzi a polskie prawo karne / w:/ J. Skupiński (red.) Standardy praw człowieka a polskie prawo karne, Warszawa 1995. passim.

36 J. Jakubowska-Hara, C. Nowak Celina, Przestępstwo zniesławienia z użyciem Internetu w polskim prawie karnym, "Studia Prawnicze" z 2005, nr 4, s. 117 i n.

37 M. Sosnowska Małgorzata, Relacje pomiędzy przestępstwem zniesławienia a przestępstwem zniewagi - zagadnienia wybrane, "NKPK" 2009,nr 25, s.49.

38 K. Dudka Katarzyna, Ochrona prawa do prywatności i jej ograniczenia w polskim prawie karnym, "Cz.PKiNP" 2002, nr 1, s. 5.

39 M. Surkot, Problem skutkowego charakteru zniesławienia i znieważenia , "Palestra" 1978, nr 4, s. 28 i n.

40 A. Zoll, Z problematyki odpowiedzialności karnej za pomówienie , "Palestra" 1974, nr 5, s. 54 i n. L.Gardocki, Dowód prawdy czy dowód nieprawdy , "Nowe Prawo" 1975, nr 12, s. 19 i n; I. Dobosz, Odpowiedzialność karna za przestępstwa prasowe, RPEiS 1985, nr 3, s. 45-46.

41 Zob. M. A. Nowicki, Europejska Konwencja Praw Człowieka. Przegląd orzecznictwa , "Palestra 1999", z. 5-6, s. 22 i n. idem, Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wybór orzeczeń 2007, Warszawa 2008, s. 178-221; idem, Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wybór orzeczeń 2008, s. 214 i n.; idem, Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wybór orzeczeń 1999-2004 , s. 958-1125; idem, Europejska Konwencja Praw Człowieka. Wybór orzecznictwa , s. 404-423; A. Jaskiernia, Swoboda debaty politycznej w mediach w świetle standardów Rady Europy , „Studia Medioznawcze” 2005, nr 4, s. 90-104; I. C. Kamiński, Swoboda wypowiedzi w orzeczeniach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Warszawa 2009, s. 585-639; idem, Media w europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, w: : J. Barta, R. Markiewicz, A. Matlak (red.), ” Prawo mediów” , s. 33-75; L. Garlicki, Art. 10. Wolność wyrażania opinii, w: idem (red.), „ Konwencja” , s. 583-648. Na temat kompetencji ETPCZ patrz szerzej A. Bisztyga, Europejski Trybunał Praw Człowieka , Katowice 1997, passim.

42 K. Dudka, Wybrane problemy dochodzenia w sprawach o przestępstwa prywatnoskargowe , „Prokuratura i Prawo” 2005, Nr 6, s. 35-36; W. Grzeszczyk, Kodeks postępowania karnego – Komentarz , wyd. 7, Warszawa 2010, s. 95.

43 J. Sobczak, Prawo , s. 412 i n.

44 I. Lipowicz, O potrzebie depenalizacji zniesławienia , "Rzeczpospolita" 2012/5/9.

45 Tym niemniej w doktrynie pojawiają się głosy, iż instytucja ta może wywoływać wątpliwości, co do jej zgodności z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Tak I. C. Kamiński, Autoryzacja wypowiedzi a europejskie standardy swobody wypowiedzi , w: A. Bodnar, D. Bychawska-Siniarska (red.), „Autoryzacja wypowiedzi w prawie prasowym – wyrok TK i co dalej?” , Warszawa 2008, s. 19-24.

46 Stan prawny we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii opisuje J. Taczkowska, Autoryzacja , s. 14-45; zob. także J. Sobczak, Prawo prasowe , s. 546-555.

47 Dodać tu trzeba, że w art. 49 pr.pr. penalizuje się naruszenie obowiązku autoryzacji, przewidując karę grzywny lub ograniczenia wolności. Przepis ten był przedmiotem analizy Trybunału Konstytucyjnego, który uznał zgodność przepisu z art. 54 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Zob. Wyrok T.K. z dnia 29 września 2008 r. teza 1 (sygn. akt SK 52/05, opublik. w Dz.U. 2008, Nr 178, poz. 1103; „OTK-A” 2008, nr 7, poz. 125, a także A. Bodnar, D. Bychawska-Siniarska (red.) , op. cit., s. 81-93).

48 J. Sobczak, Prawo prasowe , s. 539-540.

49 Ibidem, s. 540.

50 Patrz szerzej J. Taczkowska, Autoryzacja , s. 85-160; tej samej autorki, Konstruktywne i destruktywne funkcje autoryzacji , w: R. Paradowski (red.), „Kulturowe instrumentarium wolności. Etyka i Prawo”, Poznań 2005, s. 275-285; J. Sobczak, Prawo prasowe , s. 539-565; A. Bodnar, Wstęp , w: A. Bodnar, D. Bychawska-Siniarska (red.) , op. cit., s. 5-9; W. Machała, Autoryzacja –ograniczenie czy gwarancja wolności słowa? , „Palestra” 2006, z. 7-8 s. 110-113.

51 M. Zaremba, Prawo prasowe , s. 110-111.

52 Choć niektórzy dziennikarze zdecydowanie bronią tej instytucji. Zob. T. Torańska, Autoryzacja wypowiedzi w prawie prasowym: wyrok i co dalej ?, w: A. Bodnar, D. Bychawska-Siniarska (red.) , op. cit., s. 19-24. Natomiast J. Taczkowska zauważa, że „krytyczne stanowisko wobec instytucji autoryzacji nie jest poglądem dominującym w środowisku dziennikarzy. Jest jednak stanowiskiem nośnym, chwytliwym, które daje się łatwo i przekonująco uzasadniać. Krytycy autoryzacji porównują ją często do cenzury prewencyjnej /.../ Autoryzacja, w ścisłym jej rozumieniu ogranicza swobodę dziennikarskich zachowań, jednak ograniczenie to służy swobodzie wypowiedzi, a w konsekwencji także samej wolności prasy”. J. Taczkowska, Autoryzacja , s. 159. Niemniej pojawiają się także takie określenia tej instytucji jak „przekleństwo polskich dziennikarzy” M. Nowicki, Autoryzacja a wolność słowa , „Newsweek” 2001, nr 10, s. 94, cyt. za: J. Taczkowska, Konstruktywne , s. 277.

53 M. Zaremba, O sprzeczności instytucji autoryzacji z Konstytucją , „Palestra” 2006, z. 3-4, s. 56-71; idem, Prawo , s. 113-116. Dyskusję reprezentantów praktyki przedstawia J. Taczkowska, Autoryzacja , s. 146-157. Por. także stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, Prokuratora Generalnego, Marszałka Sejmu RP w tej sprawie, domagające się uznania kwestionowanych przepisów za niezgodne z Konstytucją. Patrz uzasadnienie Wyroku TK z 29.09.2008 r ., w: A. Bodnar, D. Bychawska-Siniarska (red.) , op. cit., s. 83-86.

54 Zob. tezę 2 tego wyroku. Takie stanowisko TK spotkało się z krytyką. Por. Zdanie odrębne sędziego Andrzeja Rzeplińskiego do wyroku TK o sygn. SK 52/05 , w: A. Bodnar, D. Bychawska-Siniarska (red.) , op. cit., s. 94-106. Patrz także M. Zaremba, Komentarz do wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie autoryzacji , w: A. Bodnar, D. Bychawska-Siniarska (red.) , op. cit, s. 12-18; I. C. Kamiński, Autoryzacja , s.19-24; B. Kordasiewicz, Autoryzacja wypowiedzi w prawie prasowym: wyrok TK i co dalej?, w: A. Bodnar, D. Bychawska-Siniarska (red.) , op. cit, s. 29-32.

55 J. Taczkowksa, Autoryzacja , s. 158.

56 Także w tym przypadku TK w Wyroku z dnia 29 września 2008 r. (sygn. akt SK 52/05) orzekł, iż jest on zgodny z art. 14 i 54 ust. 1 Konstytucji. Stąd też należy pamiętać, że w przypadku naruszenia tego obowiązku grozić będzie sankcja przewidziana w art. 49 pr.pr. Patrz też J. Sobczak, Prawo prasowe , s. 539.

57 Tak A. Rzepliński, op. cit., s. 101.

58 E. Nowińska, Wolność wypowiedzi prasowej , s. 121.

59 Także gazet ukazujących się w internecie.

60 J. Taczkowska, Kategorie wypowiedzi i ich ochrona, Warszawa-Poznań 2008, s. 249.

61 Ibidem, s. 250. Na marginesie warto zwrócić uwagę na rodzące się w takich przypadkach wątpliwości, czy nie mamy do czynienia z niedopuszczalną cenzurą prewencyjną. Pamiętać bowiem należy, że w przywołanym przypadku weryfikacji wypowiedzi dokonuje inny podmiot niż ten, który jej udzielał.

62 Patrz szerzej J. Sobczak, Prawo prasowe , s. 539.

 

Zaloguj się aby komentować.