logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 38 gości 
LEKARZ KONTRA DZIENNIKARZ Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

LEKARZ KONTRA DZIENNIKARZ

Publikowanie przez dziennikarza wypowiedzi w prasie bądź rozpowszechnianie jej w radiu, telewizji czy internecie wymaga zgody lekarza. Dotyczy to zarówno zapisu przy użyciu dyktafonu/kamery, jak i tekstu pisanego. Istotne jest, że istnienia takiej zgody lekarza oraz jej zakresu... ...nie domniemuje się. Zgoda musi być niewątpliwa, a ciężar udowodnienia ww. okoliczności spoczywa na dziennikarzu, który ma obowiązek wystąpić z inicjatywą jej uzyskania.

Zawód reporter

Dziennikarz pełni w społeczeństwie doniosłą rolę. Jaką konkretnie? Otóż jest reprezentantem czwartej władzy, tj. wolnych mediów, które obok władzy ustawodawczej, wykonawczej oraz sądowniczej zarządzają poszczególnymi społeczeństwami. Czy ten aksjomat wystarczy do wyciągnięcia wniosku, że w kontaktach z przedstawicielami mediów lekarz musi zawsze wrócić na tarczy?

Rola prasy według Prawa prasowego

Zgodnie z art. 1 Prawa prasowego (Dz. U. 1984.5.24) prasa korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Ww. przepis stanowi uszczegółowienie konstytucyjnych zasad sformułowanych w art. 54 oraz 61 Konstytucji RP, które stanowią: każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, jak również statuują, iż obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz innych osób w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej. Jak nietrudno zauważyć, lekarz jest przedstawicielem władzy publicznej w zakresie ochrony zdrowia, a zatem prędzej czy później znajdzie się w centrum zainteresowania czwartej władzy. O dobrą relację lekarz – dziennikarz warto zadbać, ponieważ minimalizuje ona sytuacje ryzykowne, które mogą prowadzić do naruszenia dóbr osobistych lekarza.

Przygotowanie do spotkania z mediami

Zdaniem specjalistów z zakresu komunikacji społecznej spotkania z przedstawicielami mediów nie należy demonizować. Złe nastawienie lekarza do wywiadu wpłynie nie tylko na formę przekazu, ale i ogólne wrażenie o autorze wypowiedzi, utrwalając w odbiorcy przekonanie o „niesympatycznym” czy wręcz „aroganckim” medyku. Spowoduje także oderwanie jej treści od istoty problemu, zaprzepaszczając szansę na właściwe skomentowanie „gorącego dziennikarskiego” tematu. Dobre nastawienie przekierowuje uwagę lekarza na faktyczny cel, jaki chce osiągnąć dziennikarz za pomocą materiału prasowego, pozwala go sobie uświadomić, co z kolei skutkuje możliwością formułowania rzeczowych a nie emocjonalnych wypowiedzi.

Przed udzieleniem wywiadu warto ustalić kilka szczegółów. Lekarz ma do wyboru dwa warianty – krótką rozmowę z dziennikarzem bądź samodzielne wyszukanie informacji, np. w internecie lub za pośrednictwem innego lekarza. Ustalamy, z jakiego typu dziennikarzem będziemy mieli do czynienia, czy jest to np. felietonista, korespondent, redaktor czy też reporter zajmujący się zbieraniem informacji i tworzeniem na ich podstawie reportażu bądź częściej tzw. newsa. W ostatnim przypadku informacje zbierane są przez dziennikarza szybko, a artykuł bądź relacja telewizyjna ukazuje się nierzadko w tym samym dniu, w którym lekarz udziela wywiadu, ewentualnie następnego dnia. Podobny efekt w zakresie szybkości rozpowszechniania wypowiedzi charakteryzuje wywiady telewizyjne, radiowe czy też internetowe wydania poszczególnych gazet i czasopism. W takich przypadkach nie ma w zasadzie możliwości przesunięcia terminu udzielenia wywiadu, dlatego efektywne przygotowanie się do niego nabiera istotnego znaczenia. Ustalamy także, jaki problem będzie przez dziennikarza opisywany, czy tematem przewodnim będzie np. zła organizacja szpitala, kolejne błędy diagnostyczne lekarzy, przeoczenie ewidentnych symptomów chorobowych u pacjenta, niewłaściwe leczenie operacyjne czy też np. zmowa milczenia wśród lekarzy dotycząca konkretnego przypadku. Dziennikarz powinien uprzedzić, do jakich celów wykorzysta wypowiedź lekarza. Temat artykułu, relacji telewizyjnej czy radiowej jest bowiem formułowany przez dziennikarza wcześniej, a wywiad udzielony przez medyka stanowi zazwyczaj jedynie jego część. To, w jaki sposób dziennikarz przedstawi dany problem, zależy w dużej mierze od linii programowej konkretnej gazety, czasopisma, stacji telewizyjnej bądź radiowej. Łatwo zauważyć różnicę, także semantyczną, pomiędzy tekstami publikowanymi np. w „Rzeczpospolitej” i „Fakcie”.

Autoryzacja i zgoda najwyższą formę zaufania

Przygotowania do udzielenia wywiadu mogą sięgać jeszcze dalej. Ale czy można zweryfikować, w jaki sposób słowa wypowiedziane przez lekarza zostały użyte? Czy istnieje metoda chroniąca osoby udzielające wypowiedzi prasie przed zniekształceniem ich komunikatu? Taką możliwość daje art. 14 Prawa prasowego mówiący o kontroli treści wypowiedzi. Przywołany artykuł dostarcza lekarzowi narzędzi w postaci prawnej ochrony jego słów, a w konsekwencji jego czci i dobrego imienia – mowa o zgodzie oraz autoryzacji.

Publikowanie przez dziennikarza wypowiedzi w prasie bądź rozpowszechnianie jej w radiu, telewizji czy internecie wymaga zgody lekarza. Dotyczy to zarówno zapisu przy użyciu dyktafonu/kamery, jak i tekstu pisanego. Istotne jest, że istnienia takiej zgody lekarza oraz jej zakresu nie domniemuje się. Zgoda musi być niewątpliwa, a ciężar udowodnienia ww. okoliczności spoczywa na dziennikarzu, który ma obowiązek wystąpić z inicjatywą jej uzyskania. W przypadku tekstów pisanych wypowiedziane słowa mogą być użyte wprost w postaci cytatu bądź w formie ich przytoczenia. Zgodnie z ratio legis przepisów Prawa prasowego zarówno w przypadku przytoczeń, jak i dosłownych cytatów, lekarzowi winien być dostarczony cały tekst artykułu w celu poznania kontekstu, w który dziennikarz wplata wypowiedź informatora. Zgoda na publikację wypowiedzi ogranicza się oczywiście do fragmentów związanych z wywiadem. Taka kontrola umożliwia ocenę, czy przygotowany artykuł nie narusza dobrego imienia lekarza bądź innych osób i odpowiedniej reakcji lekarza jeszcze przed jego opublikowaniem w postaci cofnięcia zgody na publikację bądź dokonanie stosownych, uzasadnionych zmian popartych wskazanym przez lekarza materiałem dowodowym. W takim wypadku po stronie dziennikarza powstaje obowiązek ponownej weryfikacji przygotowywanego tekstu.

Ta sama zasada dotyczy autoryzacji, która odnosi się do dosłownie cytowanej wypowiedzi. Autoryzacja nie tylko zabezpiecza przed przekręceniem wypowiedzi, lecz także daje szansę na poprawę, doprecyzowanie pierwotnej wypowiedzi udzielonej ad hoc. Pewne modyfikacje dotyczą indywidualnych wystąpień radiowych i telewizyjnych lekarzy, wobec których trudno przyjąć, że udzielili wywiadu bez autoryzacji. Z tej przyczyny, w przypadku wątpliwości co do zamiarów dziennikarza, lekarz powinien wyraźnie poprosić o autoryzację przed ostatecznym rozpowszechnieniem swojej wypowiedzi, w przeciwnym razie łatwo będzie wykazać, że lekarz takiej autoryzacji nie żądał. W przypadku autoryzacji w grę wchodzą dwa ograniczenia. Po pierwsze żądanie autoryzacji musi pochodzić od lekarza – dziennikarz nie ma prawnego obowiązku podejmowania działań w kierunku uzyskania autoryzacji, dlatego powinna być ona formułowana przez lekarza pisemnie w celach dowodowych (sms-em, e-mailem, faxem itp.). Po drugie – dziennikarz może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji cytatu wówczas, gdy cytat był już uprzednio publikowany. Niemniej jednak bezkrytyczne, mechaniczne powielanie wypowiedzi zamieszczonej w innym materiale prasowym jest ewidentnym złamaniem reguł dotyczących rzetelności dziennikarskiej. Lekarzowi przysługuje wówczas inny rodzaj kontroli – kontrola ex post, o której w dalszej części artykułu. Dodatkowo osoba udzielająca informacji może z ważnych powodów społecznych lub osobistych zastrzec termin i zakres jej opublikowania. Przez ważne powody społeczne należy rozumieć okoliczności, które mogą spowodować niepożądane reakcje społeczne, doprowadzić do paniki, zbędnego niepokoju w przypadku ich zbyt wczesnego ujawnienia, np. informacja o epidemii groźnej choroby.

Opisanych wyżej uprawnień nie można utożsamiać z uzależnieniem udzielenia przez lekarza informacji od sposobu jej skomentowania przez dziennikarza lub też uzgodnienia tekstu. Takie prawo godziłoby bowiem w wolność prasy i ograniczałoby realizację celu doniesień prasowych, jakim jest w szczególności kontrola i krytyka społeczna.

Sprostowanie jako kontrola ex post

Najczęściej zarzuty lekarzy dotyczą przytaczania lub cytowania ich wypowiedzi z naruszeniem rzetelności dziennikarskiej oraz bez zachowania prawa do autoryzacji, przytaczania udzielonych telefonicznie odpowiedzi na pytania dziennikarzy bez wskazania pytań, które stanowiły uzasadnienie dla konkretnych sformułowań, czy też nadawania w mediach wypowiedzi w sposób wybiórczy i jedynie we fragmentach, przez co dochodzi do całkowitego wypaczenia ich sensu. Jeżeli ww. naruszeń prawa nie uda się wyeliminować poprzez kontrolę w postaci zgody i autoryzacji, lekarzowi przysługuje inne narzędzie prawne w postaci prawa żądania sprostowania.

Zgodnie z art. 31a Prawa prasowego, w brzmieniu obowiązującym od 2 listopada 2012 r., redaktor naczelny właściwego dziennika lub czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym. Sprostowanie powinno zostać nadane w placówce pocztowej lub złożone w siedzibie odpowiedniej redakcji na piśmie w terminie nie dłuższym niż 21 dni od dnia opublikowania materiału prasowego. Ponadto powinno zawierać imię i nazwisko lub nazwę wnioskodawcy, adres korespondencyjny oraz podpis. Sam tekst sprostowania nie może przekraczać dwukrotnej objętości fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy ani zajmować więcej niż dwukrotność czasu antenowego, jaki zajmował dany fragment przekazu. Redaktor naczelny ma obowiązek opublikować sprostowanie, jeżeli lekarz wykaże, że dotyczy ono nieścisłej lub nieprawdziwej informacji podanej w materiale prasowym. Zatem skuteczność żądania sprostowania zależy od jego rzeczowości i kompletności. Redaktor naczelny musi bowiem nabrać przekonania, że podane argumenty oraz ewentualnie załączone dowody są dobitne i nie wzbudzają wątpliwości co do ich prawdziwości. Jeżeli żądanie sprostowania zostanie uznane za uzasadnione, podlega ono publikacji według następujących zasad:

  • w elektronicznej formie dziennika lub czasopisma, w której zamieszczono materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania – w terminie 3 dni roboczych od dnia otrzymania sprostowania;
  • w dzienniku – w najbliższym przygotowywanym do druku numerze lub numerze następnym, nie później jednak niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania sprostowania;
  • w czasopiśmie – w numerze najbliższym od dnia otrzymania sprostowania lub numerze następnym;
  • w innym niż dziennik przekazie za pomocą dźwięku lub obrazu i dźwięku – w najbliższym analogicznym przekazie.

Sprostowanie w drukach periodycznych powinno być opublikowane w tym samym dziale i taką samą czcionką co materiał prasowy, którego dotyczy, pod widocznym tytułem „Sprostowanie”. W przypadku przekazu radiowego lub telewizyjnego sprostowanie powinno być wyraźnie zapowiedziane oraz nastąpić w przekazie tego samego rodzaju i o tej samej porze. Realizacji zasady prawa obywateli do ich rzetelnego informowania, określonej w art. 1 Prawa prasowego, służy zasada, zgodnie z którą w tekście nadesłanego sprostowania nie wolno bez zgody wnioskodawcy dokonywać żadnych skrótów ani innych zmian, jak również zasada, zgodnie z którą tekst sprostowania nie może być komentowany w tym samym numerze, przekazie lub w elektronicznej formie dziennika lub czasopisma, tego samego dnia. Redaktor naczelny odmawia opublikowania sprostowania, jeżeli sprostowanie w szczególności:

  • jest nierzeczowe lub nie odnosi się do faktów;
  • zostało nadane lub złożone po terminie;
  • nie zostało podpisane;
  • nie odpowiada wymaganiom formalnym opisanym powyżej;
  • zawiera treść karalną;
  • podważa fakty stwierdzone prawomocnym wyrokiem dotyczącym wnioskodawcy.

Odmawiając opublikowania sprostowania, redaktor naczelny jest obowiązany niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania sprostowania, przekazać wnioskodawcy pisemne zawiadomienie o odmowie i jej przyczynach, wskazując te fragmenty sprostowania, które nie nadają się do publikacji. Wnioskodawca ma wówczas prawo do poprawienia sprostowania.

W ostateczności lekarz może i powinien skierować sprawę na drogę postępowania sądowego, którego celem jest ochrona jego dóbr osobistych oraz żądanie zaprzestania przez media ww. naruszeń na przyszłość, np. w postaci publicznych przeprosin. Termin przedawnienia ww. roszczeń wynosi rok od dnia opublikowania materiału prasowego. Dodatkowo osobie, która uchyla się od opublikowania sprostowania bądź publikuje go wbrew warunkom określonym w ustawie, grozi odpowiedzialność karna.

Trudna ochrona przeciwstawnych wartości

W relacjach prasa – zawody zaufania publicznego ścierają się nieustannie przeciwstawne wartości. Z jednej bowiem strony chcemy chronić prawo każdego do informacji oraz wolności wypowiedzi, a z drugiej żądamy ochrony dóbr osobistych takich jak cześć czy godność jednostki, które mogą zostać naruszone na skutek nadużycia wolności słowa przez przedstawicieli prasy, choć nie zawsze wypaczona przez dziennikarza wypowiedź narusza takie dobra. Lekarze wiedzą, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Dlatego działania prewencyjne są nie do przecenienia, a mowa tu nie tylko o krokach prawnych, takich jak zgoda, autoryzacja czy sprostowanie, ale również o budowaniu relacji z dziennikarzami i przekazywaniu większej lub mniejszej dawki informacji w zależności od tego, jakim zaufaniem darzymy danego dziennikarza, czy mamy z nim do czynienia po raz pierwszy czy też nie oraz jakie poglądy reprezentuje redakcja, w której ma się ukazać wypowiedź.

W zakresie wizerunku lekarza i reprezentowanej przez niego placówki najwięcej szkody przynosi niewątpliwie uchylanie się od wypowiedzi, unikanie dziennikarzy bądź zaprzeczanie oczywistym faktom. Taką taktykę można było zaobserwować w wypowiedziach władz rosyjskich odnośnie do obecności obcych wojsk na terenie naszych wschodnich sąsiadów. Odbiór społeczny ww. wypowiedzi przyniósł wiele humorystycznych komentarzy, ale przede wszystkim szkód wizerunkowych ich autorom. Mądre skomentowanie zdarzenia bez odwoływania się do szczegółów może podnieść wiarygodność nie tylko danego lekarza, ale wszystkich przedstawicieli zawodu. Powoływanie się przez medyka na obowiązek przestrzegania tajemnicy lekarskiej należy traktować jako istotną, ale nie jedyną oręż w relacjach z mediami. Na dziennikarzu spoczywają bowiem obowiązki usankcjonowane prawnie, tj. w szczególności obowiązek prawdziwego przedstawiania opisywanych zjawisk, zachowanie szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, obowiązek sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości, obowiązek ochrony dóbr osobistych i interesów informatorów działających w dobrej wierze oraz innych osób, które okazują mu zaufanie, których naruszenie może skutkować odpowiedzialnością karną i cywilną dziennikarza. Odpowiedzialność karna przedstawicieli prasy jest instrumentem prawnym rzadko występującym w ustawodawstwach europejskich. W drastycznych przypadkach lekarz może sięgnąć i po ten środek ochrony naruszonych bezprawnie dóbr. Takim przypadkiem jest np. podstępne nagrywanie wypowiedzi nieświadomych niczego osób przy użyciu ukrytej kamery bądź dyktafonu, które następnie są rozpowszechniane w audycjach telewizyjnych (radiowych). Często osoby udzielające wypowiedzi są przedstawione w pejoratywnym świetle, w oderwaniu od konkretnego przypadku. Tego typu praktyki również podlegają odpowiedzialności karnej i są ścigane jako czyn karalny. W przypadkach ewidentnych nadużyć prawa przez dziennikarza, brak skorzystania przez lekarza ze środków prawnych wprowadza stan bezkarności dziennikarskiej i przekonanie o przyzwoleniu na takie działania ze strony środowiska lekarskiego. To zatem od postawy lekarzy zależeć będzie, czy ich relacje z dziennikarzami będą oparte na zasadzie podporządkowania czy też równorzędności.

Justyna Flankowska

 

Zaloguj się aby komentować.