Lekarz – zawód podwyższonego ryzyka - Przyczyny zdarzeń medycznych z perspektywy wiceprzewodniczącego Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych we Wrocławiu

logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 77 gości 
Lekarz – zawód podwyższonego ryzyka - Przyczyny zdarzeń medycznych z perspektywy wiceprzewodniczącego Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych we Wrocławiu Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Przyczyny zdarzeń medycznych
z perspektywy wiceprzewodniczącego Wojewódzkiej Komisji
ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych we Wrocławiu

PRAWNY ASPEKT DZIAŁALNOŚCI

Nowelizacja Ustawy z dnia 6 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2009 roku nr 52), dokonana 28 kwietnia 2011 roku, stworzyła podstawy i określiła zasady (wypracowany został regulamin pracy) funkcjonowania Wojewódzkich Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych. Tym sposobem umożliwiono pacjentom dochodzenie roszczeń wobec podmiotu leczniczego, jakim jest w rozumieniu ustawy szpital, w przypadku zaistnienia czy domniemania szkody związanej z procesem leczenia w określonej jednostce medycznej. Intencją tej ustawy było stworzenie innej niż sądowa, szybkiej drogi, która umożliwi poszkodowanemu pacjentowi dochodzić ewentualnego odszkodowania lub zadośćuczynienia za uszkodzenie ciała lub spowodowanie rozstroju zdrowia, zakażenia wywołane biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, a także za śmierć pacjenta (wówczas z roszczeniem występuje upoważniona ustawowo do tego osoba) będącą następstwem zdarzeń zaistniałych wskutek niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną błędów w procesie: 1) diagnozy (gdy stała się źródłem niewłaściwego leczenia albo go opóźniła, przyczyniając się tym samym do rozwoju choroby); 2) leczenia, w tym wykonanych zabiegów operacyjnych bądź 3) zastosowania produktu leczniczego lub wyrobu medycznego – zwanego dalej „zdarzeniem medycznym”. Powyższy charakter i rodzaj szkód określa w ustawie art. 67a w punkcie 1. Drugi punkt informuje, że przepisy przytaczanego artykułu stosuje się do zdarzeń medycznych będących następstwem udzielania świadczeń zdrowotnych w szpitalu w rozumieniu przepisów o działalności leczniczej.

 

 

Prof. zw. dr hab. Andrzej Gładysz – były, długoletni kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych, Chorób Wątroby i Nabytych Niedoborów Odpornościowych UM we Wrocławiu, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych w latach 1993-2005, od 2012 r. wiceprzewodniczący Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych we Wrocławiu, biegły sądowy współpracujący z Katedrą i Zakładem Medycyny Sądowej UM we Wrocławiu, członek Komisji Bioetycznej przy DIL. (Fot. MJ)

Z wnioskiem o ustalenie zdarzenia medycznego w przypadkach: zakażenia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia może wystąpić sam pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy, a w razie jego zgonu spadkobiercy pacjenta. Postępowanie przed Komisją: 1) zawiesza się w przypadku toczącego się w związku z tym samym zdarzeniem postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej osoby wykonującej zawód medyczny lub postępowania karnego w sprawie o przestępstwo; 2) nie wszczyna się, a wszczęte umarza w przypadku, gdy w związku z tym samym zdarzeniem prawomocnie osądzono sprawę o odszkodowanie lub zadośćuczynienie pieniężne albo toczy się postępowanie cywilne w tej sprawie; 3) w przypadku zakończenia postępowania, o którym mowa w pkt. 1, postępowanie przed Komisją podejmuje się z urzędu. Wniosek o ustalenie zdarzenia medycznego wnosi się do Komisji właściwej ze względu na siedzibę szpitala i w terminie nieprzekraczającym roku od dnia, w którym osoba składająca wniosek dowiedziała się o zakażeniu, uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia, albo że nastąpiła śmierć pacjenta, ale termin ten nie może być dłuższy niż 3 lata od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie z wyżej wymienionymi skutkami.

 

ZASADY DZIAŁANIA

Niebawem, bo 1 stycznia 2015 roku, miną 3 lata, odkąd w 16 województwach Polski funkcjonują eksperckie komisje. W skład każdej z nich wchodzi 16 członków. Połowę składu stanowią specjaliści z obszaru medycyny, pozostali to eksperci w dziedzinie nauk prawnych.

Wnioskodawca, poza uzasadnieniem uprawdopodobniającym zaistniałe zdarzenie, określa również wysokość odszkodowania i zadośćuczynienia. Ostateczna kwota, w przypadku orzeczenia zaistnienia zdarzenia i uznania go przez szpital, jest wynikiem negocjacji między wnioskodawcą a podmiotem leczniczym. Maksymalna wysokość odszkodowania, o które może wystąpić wnioskodawca lub ustawowy przedstawiciel wynosi 100 tys. zł w przypadku zakażeń, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, a w razie śmierci – 300 tys. zł. Ustawodawca nie określił minimalnej kwoty, jaką dany podmiot leczniczy może zaproponować w ramach odszkodowania i zadośćuczynienia. To zaś budzi wiele kontrowersji i prowadzi do kuriozalnych sytuacji. Dla przykładu, dwa wrocławskie szpitale zaoferowały wnioskodawcom kwoty w wysokości 500 zł i symbolicznej złotówki. Czyż to nieurąganie godności? Nic dziwnego, że pojawiły się w mediach niewybredne komentarze w tej sprawie.

W celu wydania orzeczenia Komisja może wzywać do złożenia wyjaśnień: wnioskodawcę lub jego ustawowego pełnomocnika, kierownika podmiotu leczniczego i osoby zaangażowane w proces, z którym wiąże się zaistniałe zdarzenie – zatrudnione w pozwanym podmiocie leczniczym albo osoby, które zostały wskazane jako osoby mogące posiadać istotne informacje w sprawie oraz ubezpieczyciela. Niekiedy Komisja występuje o opinię do specjalisty w danej dziedzinie medycyny lub konsultanta wojewódzkiego. Jeśli w przypadku wydania przez Komisję orzeczenia o zaistnieniu zdarzenia medycznego dojdzie do porozumienia między stronami i wnioskodawca zaakceptuje proponowaną kwotę odszkodowania i zadośćuczynienia ze strony podmiotu leczniczego, wówczas wnioskodawca zrzeka się równocześnie wszelkich dalszych roszczeń za doznaną krzywdę. Jeśli jednak odrzuci propozycję ugody w ww. zakresie, może dochodzić swych roszczeń przed sądem cywilnym.

PRZYCZYNY ZDARZEŃ MEDYCZNYCH

Wojewódzka Komisja ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych we Wrocławiu, od początku swej pracy do 30 września br., rozpatrzyła 183 wnioski pierwszorazowe o ustalenie zaistnienia zdarzenia oraz 46 wniosków o ponowne rozpatrzenie i 7 skarg dotyczących formalnej strony postępowania. Z tego, w 33 przypadkach wnioski zwrócono wnioskodawcom wskutek niespełnienia wymogów formalno-prawnych. Ogółem zakończono rozpatrywanie 122 wniosków, z czego zdarzenie medyczne ustalono w 20 sprawach, tj. w 16,03 proc. W 92 przypadkach nie stwierdzono zdarzenia medycznego, a w 10 umorzono postępowanie ze względów formalnych.

Wnioski dotyczyły: procedur ginekologiczno-położniczych (tych było najwięcej), kilka: chirurgii ogólnej, urazowo-ortopedycznej, neurochirurgii, ortopedii; pojedyncze: chirurgii i urologii dziecięcej, chirurgii onkologicznej i medycyny ratunkowej. Pojawiły się też wnioski dotyczące: oddziałów chorób wewnętrznych, w tym kardiologii, angiologii (najwięcej), hematologii, ale też w pojedynczych przypadkach: gastroenterologii, neonatologii, neurologii, psychiatrii i psychogeriatrii oraz SOR-ów. Aktualnie rozpatrywanych jest 28 wniosków. Pięć postępowań zostało zawieszonych w związku z toczącymi się dochodzeniami poza Wojewódzką Komisją ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych we Wrocławiu.

Jak wynika z analizy treści wniosków, główną przyczyną zaistniałych zdarzeń medycznych były zakażenia szpitalne, które niestety niweczyły efekty niekiedy doskonale przeprowadzonych operacji specjalistycznych (np. neurochirurgicznych, w wyniku których umierał pacjent, nierzadko młody). Ryzyko zakażeń szpitalnych nie zmalało, mimo działania szpitalnych zespołów kontroli zakażeń, optymalnego stosowania sprzętu jednorazowego użytku oraz przestrzegania standardów sterylizacji. Wciąż bowiem zawodzą ludzie, niedostatecznie przestrzegając, a nawet lekceważąc standardowe procedury higieniczno-sanitarne. Do zdarzeń medycznych w opiece pooperacyjnej dochodzi z kilku powodów, wśród nich wymienić należy m.in.: niestaranność personelu; źle zorganizowany system (np. ograniczanie liczby pielęgniarek na danym oddziale lub odcinku w czasie dyżuru); pośpiech; wymuszona, upraszczana, a tym samym gorsza organizacja pracy; przepracowanie personelu medycznego; biurokracja (brak sekretarek medycznych). Chirurdzy najczęściej, choć nie tylko, nie zawsze po operacji interesują się operowanymi przez siebie pacjentami, nie zauważając tym samym lub dostrzegając z opóźnieniem powikłania, które powodują groźne następstwa, jak choroby w postaci zakażeń uogólnionych (posocznica). W takich przypadkach przyczyną zdarzenia medycznego bywa zaniedbanie w diagnozie i terapii.

Innym nierzadkim powodem składania wniosków do Komisji były odmowy przyjęcia chorego do podmiotu leczniczego w stanie zagrożenia życia lub odsyłanie go do innego szpitala, co z jednej strony opóźniało postawienie właściwego rozpoznania i podjęcie adekwatnego do stanu zdrowia (zagrożenia) leczenia. W niektórych przypadkach skończyło się to śmiercią. I tu wina w określonym zakresie związana była z systemem pracy i organizacji ochrony zdrowia, np. mała liczba lekarzy lub o nieodpowiednich kompetencjach zatrudniona na SOR-ach (nierzadko kierowanie tam mniej doświadczonych lekarzy, a nawet rezydentów), niewłaściwą koordynacją współpracy między podmiotami leczniczymi w mieście (szczególnie jeśli chodzi o pacjentów zdiagnozowanych w jednej placówce medycznej i mimo to przekazywanych do hospitalizacji w innej, często odległej). Były też przypadki przedłużania procesu diagnostycznego z powodu niewłaściwej organizacji lub jej braku w „o dziwo” okresach tzw. „wydłużonych weekendów”. Lekarzom trudno jest walczyć z systemem, zresztą nie do tego są powołani. Ekonomia konieczna też w medycynie usługowej, codziennej, nie może być nieracjonalna i złożona na barkach lekarzy i pielęgniarek, bo odbija się to na efektach leczenia, czego wyrazem są właśnie orzeczone zdarzenia medyczne. Czy stwierdzony we Wrocławiu odsetek około 16 proc. uznanych zdarzeń jest znaczący? Jeśli spojrzeć na problem przez pryzmat dominujących zakażeń szpitalnych to tak i trzeba bezwzględnie dążyć do poprawy w tym zakresie, ale jeśli uwzględni się cały obecny system, to byłbym mniej surowy w tej ocenie.

CO PRZYNIOSŁA II OGÓLNOPOLSKA KONFERENCJA WOJEWÓDZKICH KOMISJI DS. ORZEKANIA O ZDARZENIACH MEDYCZNYCH?

Komisje ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych funkcjonują od 3 lat. O doświadczeniach ich członków dyskutowano podczas II ogólnopolskiej konferencji, która odbyła się w Lublinie 10 października 2014 roku. „Czy każde zdarzenie szpitalne to zakażenie medyczne”?, „Błąd lekarski a trudny problem diagnostyczno-terapeutyczny”, „Wybrane zagadnienia interpretacyjne na przykładzie spraw z WK ds. OoZM w Bydgoszczy” – o tym m.in. rozmawiali uczestnicy spotkania.

Przedstawiciele wojewódzkich komisji, do grona których i ja zostałem delegowany z Wrocławia, omawiali podczas dyskusji panelowej wybrane problemy z zakresu orzecznictwa. Odnieśli się także do wielu niedoskonałości proceduralno-prawnych, uznanych wręcz za błędy przy tworzeniu ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Niektórzy prawnicy wprost stwierdzali, że jest to ustawa źle napisana, co znacząco ogranicza pierwotną rolę Komisji. Projekt nowelizacji ustawy utknął w Ministerstwie Zdrowia. Prace nad proponowanymi rozwiązaniami trwają, ale nie sposób określić terminu ich zakończenia, nie mówiąc już o zakresie czy szczegółach oczekiwanych poprawek.

W jaki sposób informować podmioty lecznicze o wynikach prac Komisji? I nad tym zastanawiali się uczestnicy konferencji. To ważne, bo wiedza na temat przyczyn zdarzeń medycznych może przyczynić się do wyeliminowania tych najczęściej się powtarzających (np. zakażenia). Zoptymalizowanie bezpieczeństwa świadczonych usług winno być dla szpitali priorytetem.

Rozważano też zwrócenie się do wojewodów o bezpośrednie i osobiste ich zaangażowanie w proces prewencyjno-edukacyjny wobec szpitali, oczywiście przy udziale marszałków województw i rektorów uniwersytetów medycznych, którym podlegają szpitale uniwersyteckie, a których również dotyczą zdarzenia medyczne. Wszystko po to, aby szpitale nie tylko zapewniały wysoce specjalistyczną usługę, ale też były bezpieczne dla pacjentów.

SPRAWA, KTÓRĄ ŻYJĄ MEDIA

W ostatnim czasie wokół uniwersyteckiego szpitala przy ul. Borowskiej rozpętała się prawdziwa burza. Pozwolę sobie na komentarz w tej sprawie. 8-letni chłopiec, z racji ciężkiego stanu ogólnego, a przede wszystkim z racji doznanych wielonarządowych urazów, wymagał przede wszystkim jak najszybszej, w pełni kompetentnej i optymalnej interwencji chirurgicznej szeroko rozumianej, w tym neurochirurgicznej szczególnie. Winien więc zostać przewieziony tam, gdzie w tym czasie dyżurował w pełni gotowy do takiej pomocy zespół. Wiadomo było, że w tym dniu tego typu dyżur pełnił 4. Wojskowy Szpital Kliniczny i tam powinien jak najszybciej trafić pacjent.

Zatem, koniecznym było, już na miejscu wypadku, dokładne ustalenie (radiowe, telefonicznie itp.) placówki, która jest właśnie pod tzw. „parą” i tam winien był dyżurny koordynator skierować helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Czy w tym konkretnym przypadku zawiedli ludzie (czyt. błędne decyzje koordynatorów) czy też system? Dokonał się dramat, ale funkcje życiowe dziecka były profesjonalnie zabezpieczone podczas transportu i tylko szybka, racjonalna decyzja o przekierowaniu go do będącego w gotowości chirurgicznej szpitala, miała sens.

W moim przekonaniu znowu zawiódł system, niedostatki organizacyjne, bo nie lekarzom roztrząsać, czy Centrum Kryzysowe we Wrocławiu miało w tym czasie być w pełnej, specjalistycznej gotowości usługowej – bo te decyzje pozostają w rękach administratorów. Skoro takiego dyżuru nie było przy ul. Borowskiej, poszkodowany winien był trafić do placówki spełniającej powyższe wymogi. Jednakże w pierwszym odruchu obwiniono lekarzy, zawieszając ich w czynnościach zawodowych, czy słusznie? W moim przekonaniu nie – co na pewno wykaże (wierzę w to głęboko) rzetelne dochodzenie szpitalno-uczelniane i prokuratorskie. Mam też nadzieję, że to dramatyczne zdarzenie przyczyni się do usprawnienia systemu ratownictwa, nie tylko na Dolnym Śląsku

Andrzej Gładysz

 

Zaloguj się aby komentować.