Nowa pediatria przy Koszarowej

logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 100 gości 
Nowa pediatria przy Koszarowej Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Sukces i problem

Oddziały pediatryczne Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Gromkowskiego z al. Kasprowicza działają już w nowym pawilonie przy ul. Koszarowej. Pawilon, który kosztował 63 miliony złotych (53,5 mln złotych to dofinansowanie unijne) był budowany przez 2,5 roku. Ma 7 oddziałów: Intensywnej Terapii Noworodków i Dzieci, Neonatologiczny, Immunologii Klinicznej, Pediatryczny, Pulmonologiczny i Alergologiczny, Nefrologiczny i Neurologiczny, Psychiatryczny Dzieci i Młodzieży. Jest sukces, ale i problem…

 

 

Po przeniesieniu oddziału nie wzrosły dochody, natomiast koszty eksploatacji pawilonu są zdecydowanie wyższe. W wielu miejscach wzrost jest bardzo widoczny. Większe zużycie energii ze względu znacznie większą kubaturę, na łazienki przy każdej sali chorych i większą ilość sprzętu. Wzrosły wydatki na sprzątanie, środki dezynfekcyjne, na obsługę i ochronę obiektu. Jak mówi dyrektor Janusz Jerzak możliwości finansowe są ograniczone, a oczekiwania wysokie. Konieczna jest lepsza organizacja pracy, lepsze wykorzystanie czasu pracy personelu, na który wpływ ma cała kadra kierownicza „nowy Korczak”, zamiast 120 łóżek dla dzieci i 40 dla rodziców w wieloosobowych salach z toaletą na korytarzu, jest wyposażony w 198 łóżek dla małych pacjentów i 70 dla opiekunów. Sale są maksymalnie trzyosobowe. Każda ma swoją łazienkę.

W nowym „Korczaku– Już na pierwszy rzut oka widać, że to zupełnie inna jakość – mówi Agnieszka Maciejewska, mama 3-letniego Jeremiego, który leży na obserwacji na Oddziale Ogólnopediatrycznym w nowym pawilonie. Został przyjęty do „starego Korczaka”. Tamten budynek sprawiał przygnębiające wrażenie – opowiada pani Agnieszka. Cieszy się, że będzie mogła spać na składanym łóżku. Pierwsza doba pobytu rodzica kosztuje 21 zł, kolejne – 18 zł. – Narodowy Fundusz Zdrowia tego nie finansuje przyznaje Janusz Jerzak, dyrektor szpitala. – Ale podobno ma się to zmienić. W nowym pawilonie całe wyposażenie: od łóżek (część z Czech, część z Izraela) przez inkubatory do specjalistycznej aparatury kupiono w przetargach za ponad 20 milionów złotych. Mój oddział był na poddaszu, bez windy, dwa oczka i dwie łazienki. Aktualnie dojazd jest windami w różnych opcjach, nie ma bariery architektonicznej. Każda sala ma węzeł sanitarny, umywalki, prysznice, wc. Przyszłościowo chcemy założyć siatki w oknach, aby nie dostawały się owady. Przenieśliśmy się tu końcem maja, wszystko jest na miejscu i pracujemy normalnie. Przeprowadziliśmy w jeden dzień chorych, wcześniej rzeczy, książki, sprzęt – mówi ordynator Oddziału Pediatrycznego dr Irena Fichtel-Zarębska i dodaje: – Będzie tu bufet, sami poprowadzić go nie możemy, jako że pomoc unijna zabrania czerpania profitów z wybudowanego pawilonu. Ogłosiliśmy przetarg dla firm. Jedna firma poprowadzi żywienie dla szpitala i jednocześnie otrzyma możliwość prowadzenia bufetu dla odwiedzających. Jak mówią lekarze z innego oddziału, nie mają jeszcze pokoju socjalnego, ale cała reszta jest idealna, biorąc pod uwagę, że w starej placówce nie było sanitariatów przy pokojach. Przy oddziałach jest sala inhalacyjna, pracownia spirometryczna. – Na naszym piętrze mamy najnowocześniejsze aparaty USG, nie musimy dowozić pacjentów. Jeśli chodzi o sprzęt pediatryczny to nikt nas nie pobije. Erkę mamy w pełni wyposażoną z 11 łóżkami, cały sprzęt jaki mogliśmy sobie wymarzyć. Respiratory, sztuczna nerka itd. Na Erce mamy 11 łóżek.

Minusy?

Personel narzeka, że telefony komórkowe nie mają tu zasięgu. Podkreślają natomiast, że lepiej czują się w nowym miejscu ze względu na przestrzeń, nie ma tej ciasnoty, jaka była w Korczaku. – Jeśli potrzebujemy coś ustawić przy pacjencie, nie ma problemu, mamy też więcej miejsca do pracy. W dawnym szpitalu stale mieliśmy wrażenie tłoku. Zwiększyła się ilość komputerów do pracy, są pokoje socjalne dla rodziców – wyliczają z entuzjazmem lekarze i pielęgniarki. – Można powiedzieć, że weszliśmy na salony – podkreślają ordynator Oddziału Ogólnopediatrycznego o profilu pulmonologiczno-alergologicznym dr Danuta Sidor oraz dr Krystyna Kańska lekarz oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii dla Dzieci. Z dumą pokazują mi salę z monitoringiem, dzieciaki, inkubatory najnowszej generacji, najnowocześniejszy system, którego elementy można przesuwać bez względu na wielkość łóżka. Dwa inkubatory, które mogą być otwarte lub zamknięte. Sala dla noworodków sympatyczna i bogato wyposażona, kolorowa.

W jednej z sal czuwa przy dziecku chorym na białaczkę babcia. – Walczymy od 6. miesięcy. Tutaj niczego nie brakuje, jest świetna obsługa. Dziecko miało sepsę już drugi raz i zapalenie płuc. Jest trochę lepiej, jutro wraca do swojego szpitala – wyjaśnia. Rozmawiam z pielęgniarkami – mówią, że klimatyzacja jest, ale tylko w wybranych pomieszczeniach, głównie na Oddziale Neonatologii i OIT, a przydałaby się wszędzie, podobnie jak swobodny dostęp do Internetu. Narzekają na szkody powstałe na samochodach zaparkowanych na parkingu. Poza tym młodzież odwiedzająca swoich rówieśników dewastuje budynek. Bywa, że wieszają się na rynnie, wchodzą po niej. A z parku przy budynku korzysta całe osiedle – wyliczają zgodnie lekarze i personel oddziału. Pojawił się też problem – po wybudowaniu pawilonu nagle zwiększył się ruch na spokojnej uliczce. Mieszkańcy okolicy narzekają na hałas i ruch. Nie da się jednak wszystkiego załatwić od razu. Krok po kroku będziemy z tym walczyć – podkreśla z-ca dyrektora szpitala Jan Mularczyk..

Jedną z pacjentek Oddziału 11 Pediatrycznego, którym kieruje dr Irena Fichtel-Zarębska, jest mała Ania. Mama nie odstępuje jej prawie na krok.Zaglądam do pokoju chorych na Oddziale Pulmonologii. Mama siedmioletniej Zosi mówi, że córka trafiła tu z bólami brzucha. Lekarze ustalają przyczynę dolegliwości, robią badania. – Wszystko mi tu odpowiada, szczególnie pod względem organizacyjnym. Jest wygodnie, czysto, można skorzystać z pokoju socjalnego. Dobrze wyszkolony personel, łazienki w pokojach i fakt, że mogę być z dzieckiem. Dzieci są żywione normalnie, a dla rodziców przygotowano pokój socjalny. Znajduje się w nim lodówka, kuchenka mikrofalowa – mówi mama Zosi.

Rozglądam się wokół... W nowym budynku jest wszystko, co powinno być w nowoczesnym szpitalu dziecięcym: poza sprzętem medycznym i rehabilitacyjnym, są też pokoje, w których mali pacjenci mogą się pobawić, pograć w gry czy pooglądać telewizję. Kolorowa pościel, mebelki i pastelowe wnętrza „ocieplają” szpitalny klimat… Każdy pokój jest maksymalnie trzyosobowy i ma własną łazienkę. Inaczej niż na Kasprowicza, gdzie z powodu braku miejsca zdarzały się sytuacje, że w czterech ścianach trzeba było upchnąć nawet osiem osób. Rodzice będą tu nocować na rozkładanych łóżkach, których brakowało w starej siedzibie. W nowym pawilonie opiekę jednocześnie może znaleźć nawet 200 małych pacjentów. – To najnowocześniejszy na Dolnym Śląsku, a może i w Polsce, pawilon dziecięcy – mówi Janusz Jerzak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Gromkowskiego, do którego kilka lat temu włączono dawny szpital pediatryczny z siedzibą przy Kasprowicza. Na każdym oddziale 50-calowe telewizory w świetlicy. Tam dzieci oglądają bajki. Jest mnóstwo zabawek, klocków. Dyrektor Jerzak dodaje: – Opuszczające placówkę dzieci obdarowujemy zabawki. Część telewizorów i zabawek mamy od sponsorów, reszta w ramach inwestycji. Rodzice mają swoje kuchnie, oszklone, wyposażone, mogą obserwować, jak bawią się dzieci. Nieodpłatnie organizujemy z pomocą wolontariuszy różne akcje dla dzieci. Wracając do sprzętu jestem zadowolony, czasem coś się psuje, to oczywiste. Próbujemy rozszerzać naszą ofertę. Musimy dokonywać jeszcze zakupów pewnych elementów. Bardzo wspierają nas fundacje, a szpital dodatkowo oczywiście inwestuje z własnych środków.

Kończymy „obchód”. Towarzyszy mi zastępca dyrektora J. Mularczyk, który mówi, że wszystko wyjdzie podczas eksploatowania budynku i sprzętu. Pokazuje zacieki na ścianie, które pojawiły się, kiedy uszkodzony hydrant zalał budynek. – Nie mieliśmy na to wpływu. Budynek funkcjonuje normalnie, albo my coś poprawiamy albo wykonawca. Inwestorem przedsięwzięcia był Urząd Marszałkowski. Wiadomo już że zaoszczędzono kilkanaście milionów zł. Kalkulowano, że koszt wyniesie 80 mln zł, a skończyło się na kwocie 62 mln zł. Podkreśla dyrektor. Można powiedzieć, że projekt mógł być lepszy. Zaczęto bowiem projektować obiekt w 2007 r. W ciągu pięciu lat zaszły zmiany, jesteśmy bogatsi o pewne doświadczenia i inaczej zaprojektowalibyśmy ten budynek. Wszystko wokół się zmienia i oczekiwania pacjentów i specyfika pracy – reasumuje z-ca dyrektora ds. administracyjno-technicznych J. Mularczyk.

Dyrektor Janusz Jerzak podkreśla, że oczekiwania personelu są czasem zaskakujące. Dostęp do Internetu, ekstra warunków socjalnych itd. – Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, my też chcielibyśmy, aby wszystko było najlepsze, ale musimy mierzyć siły na zamiary. Szpital bardzo dużo inwestuje zwłaszcza w „dzieci” i w pawilon. Wypracowaliśmy nadwyżki, które pozwalają inwestować w oddziały dziecięce. Te nie pokrywają bieżących kosztów. Cieszy mnie, że oddziały pediatryczne i poradnie, które są w strukturze szpitala, dokonały w tym okresie potężnego skoku technologicznego – zarówno w warunkach i jakości leczenia pacjentów jak i warunkach pracy personelu, wyposażeniu w sprzęt nie tylko medyczny, diagnostyczny ale też systemy komputerowe, urządzenia ułatwiające pracę, poprawiające stan sanitarny. Pod wieloma względami jest to skok o epokę. Natomiast organizacja pracy musi być dostosowana do możliwości szpitala, co wynika z kontraktów z NFZ. Możemy sfinansować tylko to, co mamy w kontrakcie. Mimo tego że się rozwijamy, poziom finansowania jest ten sam. Nie chciałbym, aby doszło do takiej sytuacji jak z Centrum Zdrowia Dziecka. Szpital funkcjonuje dobrze tak długo jak długo jest w stanie pokryć swoje zobowiązania. Inaczej wraz z długami rosną lawinowo koszty, a szpital zaczyna być ułomny również w jakości usług. Szpital ma aktualnie dużo większy potencjał na oddziałach i w poradniach, przybyło pacjentów z regionu. Zmieniła się także ekonomika naszej placówki. Jak mówiłem przychody z powodu przeniesienia nie wzrosły, natomiast koszty eksploatacji tego pawilonu są zdecydowanie wyższe. Muszą się zmienić stare nawyki. Inne otoczenie i inne warunki pracy. To jest trudna sprawa, personel ma wieloletnie nawyki. Potrzebny jest czas – to cały proces, który jest długotrwały. Nasza sieć informatyczna była tworzona kilkanaście lat. Polityka szpitala jest polityką sieci bezpiecznej. Nie każdy komputer ma dostęp do Internetu i nie każdy będzie miał. Poza tym nie ma takiej koniczności i potrzeby. Mamy dobry dostęp do Internetu, specjalne systemy, które kosztowały sporą sumę pieniędzy (ochrona danych). Te systemy są nie mniej ważne niż ochrona danych banku – wylicza dyrektor Jerzak i dodaje: Niestety komputery sieci szpitalnej muszą podlegać szczegółowej ochronie. Kiedy pojawi się sieć WiFi, będzie lepiej. Musimy też uważać na przeciążenia, ponieważ ludzie będą słuchać muzyki, radia, ściągać pliki itd. Aktualnie przekroczyliśmy 350 stanowisk komputerowych – jak na szpitale to jest rewelacja!

Magdalena Orlicz-Benedycka

 

Zaloguj się aby komentować.