logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 65 gości 
Manifestacja i co dalej? - 10 tys. uczestników na manifestacji w Warszawie Drukuj
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Fot. z archiwum P.D.

10 tys. uczestników na manifestacji w Warszawie

„Protest lekarzy. Wielka manifestacja w Warszawie”, „Lekarze tłumnie stawili się przed Sejmem”, „Podwyżki dostaliśmy, protestujemy dla pacjentów”, „Stop śmierci w kolejkach”, „Wszyscy jesteśmy pacjentami”, „Protest lekarzy w Warszawie”...

Tak brzmiały nagłówki artykułów po manifestacji OZZL, która miała miejsce 1 czerwca 2019 r. w Warszawie. Szacowana liczba uczestników, którzy przemaszerowali w sobotę spod budynku Ministerstwa Zdrowia pod Sejm, osiągnęła 10 tysięcy. W manifestacji wzięli udział nie tylko lekarze i studenci, ale również nasi pacjenci. Przyjechali prezesi okręgowych izb lekarskich, w tym dr n. med. Paweł Wróblewski – prezes DRL oraz prezes NRL prof. Andrzej Matyja. Obecny był też Andrzej Bujnowski, przedstawiciel Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Pojawili się przedstawiciele kilku organizacji pacjenckich, inne wspierały nas na swoich stronach internetowych lub profilach na portalu Facebook.

LEK. PATRYCJA DROZDEK Wiceprzewodnicząca Porozumienia Rezydentów OZZL, przewodnicząca Komisji ds. Warunków Zatrudnienia Dolnośląskiej Rady Lekarskiej, Komisja Młodych Lekarzy Naczelnej Rady Lekarskiej (Fot. z archiwum autorki)Ta wielka „różnorodność” uczestników mówiących jednym głosem stanowi bardzo rzadki i niezwykle budujący obraz. Ochrona zdrowia jest tematem dotyczącym nas wszystkich, gdyż prędzej czy później każdy może stać się pacjentem, choć często nie uświadamiamy sobie tego, aż do chwili, w której to nastąpi.

Czy rząd przejął się zorganizowaną manifestacją? Trudno to jednoznacznie ocenić, jednak faktem jest, że światło dzienne ujrzał w końcu projekt ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, który miał zostać przedstawiony nie do konsultacji społecznych, lecz już Radzie Ministrów do końca marca 2019 r.

Niestety, sam fakt, że projekt został opublikowany, nie jest jeszcze powodem do radości. Jak mówi dla mp.pl dr n. med. Jarosław Biliński: „Zrobiono dokładnie to, czego się obawialiśmy – ministerstwo podeszło do projektu zespołu, którym kierowałem, wybiórczo. Powybierano przepisy bezkosztowe (…). Te kosztowe, które miały być inwestycją w kształcenie, zostały w koszu na śmieci”.

W projekcie przedstawionym przez Ministerstwo Zdrowia brakuje wielu elementów proponowanych przez powołany wcześniej zespół. Razi pominięcie wynagrodzeń dla kierowników specjalizacji, nie uwzględniono zapisów znacząco podnoszących wynagrodzenia, zaplanowano wprowadzenie PEM (Państwowy Egzamin Modułowy), ale wypaczono ideę dodatkowego wzrostu zarobków po jego zdaniu, pominięto dodatkowy urlop na naukę do PES oraz wdrożono konieczność co najmniej półrocznego oddelegowania do pracy w podmiocie z I i II stopniem referencyjności (zwanego potocznie „zsyłką do powiatu”) bez uwzględnienia rekompensaty finansowej w postaci np. delegacji itd.

Natomiast w projekcie zaproponowano zmiany, których zakres prac powołanego na mocy porozumienia lutowego zespołu nie obejmował. Zaproponowano wprowadzenie uproszczonego trybu zatrudniania lekarzy specjalistów cudzoziemców spoza UE oraz uznawanie stażu podyplomowego dla lekarzy spoza terytorium RP w innym niż dotychczas zakresie.

Ogólna ocena przedstawionego projektu, jakkolwiek zawiera on wiele pozytywnych, choć zazwyczaj bezkosztowych i mało istotnych zmian, pozostaje zdecydowanie negatywna. Widać gołym okiem, że bez wywierania nacisku nic w systemie opieki zdrowotnej się nie zmieni. Chyba, że na gorsze. Niestety tak jak uprzedzałam w poprzednim artykule, trzeba będzie podjąć bardziej radykalne kroki jesienią tego roku. Należy przygotować się na redukcję czasu pracy w postaci wypowiadania klauzuli opt-out czy też rezygnację z dodatkowych miejsc zatrudnienia. Będzie to okres trudny i dla nas i dla pacjentów, lecz przedsięwzięcie takich kroków jest koniecznością.

Tak jak poprzednio proszę o uważne śledzenie komunikatów pojawiających się na stronach izb, OZZL i PR OZZL. Zależy nam, aby po podjęciu ostatecznych decyzji, wiedziało o nich jak najszersze grono lekarzy, i by równie szerokie grono włączyło się w te działania. Jeśli w proteście udział weźmie zbyt mała liczba lekarzy, nasze szanse na wprowadzenie pozytywnych zmian mogą zostać pogrzebane na najbliższe lata. Dlatego apeluję o to, by odważyć się na kilka dni czy tygodni wyjść ze strefy komfortu i podjąć walkę o lepszą ochronę zdrowia.

Patrycja Drozdek