„Słodki” smak chorób - Edukować trzeba całą rodzinę. Otyłość i cukrzyca w natarciu Drukuj
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Edukować trzeba całą rodzinę. Otyłość i cukrzyca w natarciu

Aktualnie problem nadwagi i otyłości dotyczy w Polsce 25-30% populacji, czyli 1/3 społeczeństwa. Na początku lat 80. liczba ta wynosiła 10%. Tendencja jest zdecydowanie wzrostowa i ma związek także z wiekiem. W grupie trzydziesto-/czterdziestolatków nadwaga i otyłość występują u połowy społeczeństwa, przy czym 70% przypadków u mężczyzn, a w 40% u kobiet. Na cukrzycę typu 2. choruje 3 mln Polaków. Wczesne rozpoznanie choroby stanowi wyzwanie i dla lekarzy, i dla pacjentów. Wdrożenie prozdrowotnego stylu życia leży u podstaw profilaktyki cukrzycy.

Nieprawidłową masę ciała ma w Polsce 10% półrocznych niemowląt, ale u trzylatków odsetek ten wzrasta do 25%, wśród ośmiolatków – aż 1/3 ma nadwagę lub otyłość. Odsetek ten maleje u nastolatków – otyłość lub nadwaga dotyczy tylko 15% z nich. Wyraźnie wyższy jest odsetek chłopców z nadwagą i otyłością, szczególnie w wieku 13 lat.

– Główną przyczyną występowania tych zaburzeń są złe nawyki żywieniowe i brak ruchu. Zacząć należy od dzieci, które są nieprawidłowo karmione w pierwszych okresach swojego życia. Wykazano, że 60-80% otyłych dzieci w wieku dojrzewania stanie się otyłymi dorosłymi, natomiast wśród otyłych sześciolatków – 25%. Jeśli na etapie szkoły podstawowej ten problem nie zostanie rozwiązany, to w wieku dorosłym będzie się tylko potęgował. Następstwem otyłości i nadwagi są zaburzenia lipidowe, zaburzenia gospodarki węglowodanowej, nadciśnienie, co prowadzi do wystąpienia zespołu metabolicznego. Dodatkowo, mogą występować problemy z układem ruchu kostno-stawowym ze względu na nadmiernie obciążenie zbyt dużą masa ciała. Następstwa tych zaburzeń prowadzą do obniżenia jakości życia, ale również do jego skrócenia. Trzeba pamiętać, że zawał w młodym wieku obarczony jest wysoką śmiertelnością. Zatem otyłe dziecko to później chory obywatel. W ten sposób rodzice mogą przyczynić się do skrócenia czasu życia młodego człowieka i poszerzenia grupy ludzi niepełnosprawnych – mówi dr hab. n. med. Ewa Barg, konsultant wojewódzki w dziedzinie endokrynologii i diabetologii dziecięcej, kierownik Katedry i Zakładu Podstaw Nauk Medycznych UM we Wrocławiu.

Mama i tata z nadwagą = dziecko z nadwagą

Niestety, patrząc na rodziny w Polsce złe nawyki żywieniowe dziadków i rodziców przekazywane są dzieciom. Zwykle, gdy mama i tata mają nadwagę, dziecko również.

– Miłość dorosłych nie powinna polegać tylko na tym, że przychodzą do dziecka ze słodyczami, czy zabierają je na lody. Zaproponujmy dziecku inny rodzaj zajęć i wspólnego spędzenia czasu, np. spacer, wspólną zabawę, jakąkolwiek aktywność, poczytajmy książkę, dajmy owoce. Pamiętajmy, że dziecko rumiane to nie zawsze dziecko zdrowe. Nie karmmy dzieci na siłę, nawet jeśli nie chcą jeść. Trzeba znaleźć przyczynę braku apetytu. Nie raczmy dziecka słodyczami codziennie, tylko raz w tygodniu. Spożywanie cukru wpływa na kubki smakowe. Dzieci nie lubią np. warzyw, bo mają zaburzenia słodkiego smaku, są przyzwyczajone do sztucznie słodzonych produktów – podkreśla dr Ewa Barg.

Bardzo ważne jest wyrobienie w dziecku prozdrowotnych nawyków, pobudzanie do aktywności fizycznej i zachęcanie do przebywania na świeżym powietrzu. Edukacja dziadków, rodziców, a tym samym dzieci to podstawa przeciwdziałania otyłości. Jak mówi dr Ewa Barg najmłodsi muszą wiedzieć, że brak ruchu jest główną przyczyną otyłości. Rodzice zamiast na zdrowie dzieci, stawiają tymczasem na oszczędność czasu – odwożą dzieci do szkoły i z niej przywożą. Trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy nauką, a zajęciami ruchowymi w szkołach. Trzeba też edukować całe rodziny, zmienić nawyki żywieniowe. Większość społeczeństwa czyta niewiele i nie interesuje się tym, co je lub nie chce wiedzieć. Wprawdzie upodobania kulinarne członków rodziny zazwyczaj są różne, ale zawsze można osiągnąć kompromis. Warto zrezygnować z napojów gazowanych i zastąpić je wodą lub świeżo wyciskanymi sokami, nie jeść przetworzonej żywności.

– Od kilku lat jeżdżę ze studentami do Kudowy-Zdroju. Uniwersytet Medyczny i gmina Kudowa-Zdrój realizują wspólny projekt pt. „Zdrowe dziecko’’. Prowadzimy tam badania dzieci w różnych szkołach, studenci przygotowują wykłady dotyczące różnej tematyki, w tym zasad zdrowego żywienia. Uczniowie chętnie słuchają, co więcej włączają się do dyskusji, opowiadają o swoich problemach. Otwierają się one bardziej przed studentami niż przed osobami dorosłymi. Podobne projekty realizowane są również we Wrocławiu. Pozostają nam jeszcze ościenne miasta i wsie Dolnego Śląska. Dużo jest jeszcze w tej materii do zrobienia! Chciałabym, by do szkół powróciły higienistki i tak jak dawniej ważyły i mierzyły dzieci, wyliczały wartości BMI, nanosiły je na siatki centylowe – mówi dr Ewa Barg.

Uzmysłowienie rodzicom, że ich pociecha (a tym samym i oni) ma poważny problem, jest trudne. Wartości BMI dla dorosłych u dzieci mogą świadczyć już o otyłości – trzeba informować o tym rodziców, tłumaczyć, porównywać. Wbrew powszechnemu przekonaniu zdrowe odżywanie nie musi być drogie. Prawidłowa dieta wiąże się z planowaniem, jest czasochłonna, a to dla wielu osób wyzwanie. Istnieje wiele nieprzetworzonych produktów, z naturalnych składników. Sęk w tym, że samodzielne przyrządzanie potraw pochłania czas, łatwiej korzystać z „gotowców”. Dr Barg sugeruje, by w rozmowach z rodzicami zestawiać korzyści wynikające ze zdrowej diety z następstwami tej nieprawidłowej. Zaburzenia lipidowe prowadzą do wielu schorzeń również u najmłodszych.

Pandemia otyłości i cukrzycy

Otyłość i cukrzyca są chorobami cywilizacyjnymi. Może brakuje nam jeszcze do Amerykanów, ale w Europie już doganiamy Wielką Brytanię. Zdaniem ekspertów nadwaga i nadciśnienie to skutek niewłaściwej diety oraz braku ruchu. 17% ośmiolatków nie jada śniadań, 30% dzieci co najmniej 4 dni w tygodniu pije słodkie napoje, 8% spożywa słodycze (herbatniki, ciastka, pączki) co najmniej 4 dni w tygodniu. Niemal jedna trzecia (27%) sięga po słodkie przekąski (batoniki, cukierki, czekoladę) co najmniej 4 dni w tygodniu, zaś 4% dzieci równie często spożywa produkty typu fast food. Trzy czwarte (76%) dzieci nie spożywa codziennie warzyw, a 65% – owoców.

Otyłość może wywoływać cukrzycę

Ceną, jaką płacimy za współczesny (czyt. niezdrowy) styl życia jest też cukrzyca. Często bywa ona następstwem otyłości. To choroba cywilizacyjna charakteryzująca się dużym dynamizmem zachorowań na całym świecie. W 2017 roku zarejestrowano już 425 mln pacjentów z cukrzycą. Szacunkowa prognoza WHO zakłada podwojenie tej liczby do 2020 roku. „Plaga” nie oszczędza także naszego społeczeństwa.

Na cukrzycę choruje w Polsce około 3 mln osób, z czego prawie 90% stanowi cukrzyca typu 2. – Wyzwaniem pozostaje zatem wczesne rozpoznanie choroby. Zupełnie niespecyficzne objawy hiperglikemii, występujące ze zróżnicowanym nasileniem (zmęczenie, utrata masy ciała, wzmożone pragnienie, częstomocz, wzmożona senność) u osoby aktywnej zawodowo, najczęściej wiązane są z nadmiernym obciążeniem i charakterem wykonywanej pracy. Stąd uważa się, że połowa chorych funkcjonuje bez ustalonego rozpoznania zaburzeń węglowodanowych – mówi dr hab. n. med. Dorota Bednarska-Chabowska, adiunkt w Katedrze i Klinice Angiologii, Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii UM we Wrocławiu, specjalista chorób wewnętrznych, hipertensjolog, diabetolog i angiolog.

Program badania WET-DIAB przeprowadzony wśród mieszkańców Wrocławia przez rodzimą klinikę, jednoznacznie potwierdza ten fakt. Upośledzoną tolerancję glukozy wykazano u ponad 13% badanych w wieku 55-75 lat. Były to osoby najczęściej korzystające z dobrodziejstwa emerytury, teoretycznie dysponujące czasem na wykonanie badań. Niestety, dopiero powikłanie choroby – najczęściej zakażenie układu moczowego, trudno gojąca się rana, pogorszenie wzroku – zmuszają chorego do skorzystania z porady lekarskiej. Nierzadko bywa to udar mózgu lub zawał serca. Warto pamiętać, że cukrzyca jest najczęstszą przyczyną ślepoty i nieurazowych amputacji kończyn u osób przed 50. rokiem życia – ostrzega dr Dorota Bednarska-Chabowska.

Zachorowalność na cukrzycę rośnie wraz z wiekiem. Wysoce niepokojącym zjawiskiem staje się wzrost zachorowań na typ 2. cukrzycy wśród dzieci i młodzieży. Jak mówi dr D. Bednarska-Chabowska, nadmierna aktywność edukacyjna, niedostosowana do wieku dziecka, ale także „wygodnictwo” dzieci i ich rodziców oraz systematycznie malejące zaangażowanie szkół w organizację pozalekcyjnych zajęć rekreacyjnych powoduje, że dziecko wolny czas spędza przed komputerem, odżywia się chipsami i batonami, co w konsekwencji prowadzi do nadwagi i otyłości. Innymi słowy model życia generuje zasadniczy czynnik patogenetyczny cukrzycy typu 2. u bardzo młodych ludzi.

Aktualnie leczenie samej cukrzycy nie stwarza większych trudności. Zasadniczym problemem jest terapia ciężkich powikłań mikro- i makroangiopatycznych choroby. Choruje cały organizm. Patologiczne zmiany drobnych tętniczek powodują m.in. uszkodzenie narządu wzroku, uszkodzenie nerek, doprowadzając do terminalnej niewydolności i dializoterapii, czy wreszcie uszkodzenie centralnego i obwodowego układu nerwowego. Niewydolność dużych tętnic spowodowana cukrzycą odpowiada m.in. za zawały serca, udary mózgu czy niedokrwienie kończyn, nierzadko kończące się amputacjami – mówi dr D. Bednarska-Chabowska i dodaje: – Musimy pamiętać, że cukrzyca przyspiesza u chorego rozwój miażdżycy o blisko 20 lat. Zatem wdrożenie prozdrowotnego stylu życia leży u podstaw profilaktyki zachorowania na cukrzycę.

Centra edukacji diabetologicznej

Z myślą o pacjentach z cukrzycą powstało we Wrocławiu Centrum Edukacji Diabetologicznej (CED). Działa ono prężnie. To placówka, która w szerokim zakresie prowadzi szkolenia dotyczące stylu życia, diety, wysiłku fizycznego, tak aby „z cukrzycą żyło się lepiej”. Poza Wrocławiem, podobne ośrodki uruchomiono w Jeleniej Górze i Głogowie – wszystko dzięki aktywności konsultanta ds. diabetologii.

Postawy pacjentów względem cukrzycy są bardzo różne. Bywają osoby, które wypierają chorobę, nie leczą się, często trafiają z tego powodu do szpitala w stanie pełnej dekompensacji stanu zdrowia, wręcz z zagrożeniem życia. Inni mają umiarkowane podejście, dostrzegają konieczność leczenia i kontroli choroby, ale wykonują ten obowiązek sporadycznie. Dzięki postępowi technologicznemu powstały szerokie możliwości skutecznego zastąpienia insuliny preparatami nowej generacji w cukrzycy typu 2. – Niestety, pacjent otrzymuje najczęściej skierowanie do poradni specjalistycznej już na etapie powikłań – mówi dr D. Bednarska-Chabowska.

Refundacja to nie wszystko

Mamy ogromne możliwości terapeutyczne, refundowane dodajmy. Wyniki leczenia nie zawsze są jednak zadawalające. Zależą również od samych pacjentów, którzy popełniają proste błędy, nie mają podstawowej wiedzy o cukrzycy lub korzystają z niewiadomego pochodzenia źródeł internetowych. Cukrzyca prowadzi też do niewydolności układu krążenia i licznych schorzeń. – Niedawno byłem na wakacjach za granicą. Stałem akurat przy recepcyjnej ladzie, gdy recepcjonista głośno powiedział: „O, wycieczka z Polski, same grubasy i łysi”. W pierwszej chwili poczułem się urażony jego wypowiedzią. Gdy przyjrzałem się grupie tych ludzi, stwierdziłem z przykrością, że ma rację. Obcokrajowcy rozpoznają nas już po obwodzie pasa, niestety… – mówi prof. dr hab. n. med. Andrzej Dorobisz, specjalista chirurgii naczyniowej i angiologii w Katedrze i Klinice Chirurgii Naczyniowej UM we Wrocławiu.

Prof. Dorobisz tłumaczy, do czego prowadzi nadmierne gromadzenie się tkanki tłuszczowej w organizmie. – Jest ono równoznaczne z przekroczeniem możliwości adaptacyjnych organizmu. Skutki dla życia i zdrowia są katastrofalne. Podejmując się leczenia nadmiernie otyłych pacjentów, muszę mieć szansę na uzyskanie poprawy ich stanu zdrowia. Często nie da się już chorego wyleczyć, jednak doprowadzając do spadku wagi można zdecydowanie zmniejszyć jego problemy. Zwłaszcza ze strony układu ruchu, stawów, niewydolności układu żylnego. Prawie połowa Polaków ma żylaki. Bez objawów przedmiotowych jest tylko 27%, a 62% nie leczyło się z tego powodu. Prewencja i wczesne leczenie mogą znacznie obniżyć koszty społeczne tej choroby.

Lawinowo wzrasta zapadalność na schorzenia układu sercowo-naczyniowego. To już nie tylko problem społeczny, ale i ekonomiczny. Koszty leczenia niewydolności żylnej są ogromne i wynoszą nawet 2% budżetu przeznaczonego na ochronę zdrowia. To są koszty operacji i zabiegów. Wszystkie leki doustne i produkty uciskowe są całkowicie odpłatne. Brak sprawności i otyłość generują choroby układu krążenia. Postęp cywilizacyjny sprzyja niestety złym nawykom, ale problem jest w naszej mentalności, sami się wyniszczamy. Statystyki pokazują, że trzech na pięciu Polaków jest otyłych – wyjaśnia prof. Dorobisz. W ubiegłym roku ukazał się raport mówiący o tym, że średnia życia Europejczyka (w zdrowiu) zwiększyła się w ciągu ostatnich 20 lat o ponad 10 lat. Obecnie wynosi 64 lata.

Rola lekarzy w leczeniu, profilaktyce i edukacji pacjentów

– Potrzebna jest edukacja, najlepiej całej rodziny. Dziecko od najmłodszych lat musi mieć dobry przykład. W tej edukacji powinni partycypować lekarze, szczególni lekarze rodzinni. Sposób zachowania i poruszania się pacjenta może nam wiele powiedzieć o stanie jego zdrowia. Może, o ile pierwsze 3 minuty wizyty poświęcimy choremu, a nie klawiaturze komputera – podkreśla prof. Dorobisz.

Przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazały trzykrotny wzrost liczby dzieci z nadwagą i otyłością na przestrzeni ostatnich 20 lat – mówi dr Ewa Barg i dodaje: – Wraz z zespołem Kliniki Endokrynologii i Diabetologii Wieku Rozwojowego UM we Wrocławiu edukujemy lekarzy rodzinnych, pediatrów i lekarzy innych specjalności. Zwykle mamy w roku co najmniej dwa szkolenia poświęcone endokrynologii i diabetologii u dzieci i młodzieży. Pomaga nam w tym Dolnośląska Izba Lekarska. Staramy się przekazywać najnowszą wiedzę, jednak wiele zależy od stopnia zainteresowania tematem samych lekarzy. Bo te szkolenia są dobrowolne i bezpłatne. Uważam, że każdy lekarz specjalista powinien zwrócić rodzicom uwagę, że dziecko jest za grube i zasugerować dalsze postępowanie.

Lekarze POZ nie są w stanie przeprowadzić długiej i wyczerpującej rozmowy z pacjentem. Przyczyną jest ograniczony czas wizyty, co dr D. Bednarska-Chabowska artykułuje bardzo wyraźnie. – Każdy pacjent z cukrzycą, nawet jeśli prowadzony jest przez lekarza rodzinnego, musi raz w roku skorzystać z konsultacji specjalistycznej. Do poradni zgłaszają się najczęściej pacjenci z raną, szanse na uratowanie kończyny są wtedy niewielkie. Pacjent powinien być od razu odpowiednio ukierunkowany. Dlatego lekarze rodzinni, lekarze POZ powinni być edukowani pod tym kątem. Wiele firm farmaceutycznych prowadzi programy współpracy lekarzy rodzinnych i specjalistów. To kwestia organizacji wewnętrznej. Nie może być sytuacji, kiedy pacjent ze skierowaniem do specjalisty czeka pół roku na wizytę. Rana u pacjenta z cukrzycą nie może czekać. Stanowczo za dużo jest amputacji kończyn z tego powodu. Trzeba pamiętać, że żadna inna jednostka chorobowa nie wymaga tak dużego zaangażowania w proces terapeutyczny jak cukrzyca. Pacjent opuszczając gabinet lekarski, nie może zostać sam z problemem. Powinien otrzymać dokładną instrukcję dalszego postępowania w warunkach domowych, a co najważniejsze uzyskać możliwość korzystania z ośrodka edukacji diabetologicznej.

Magdalena Orlicz-Benedycka