logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 10 gości 
Biała emigracja - Z DYPLOMEM I PASZPORTEM W KIESZENI, czyli polski lekarz na fali emigracji Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Z DYPLOMEM I PASZPORTEM W KIESZENI,

czyli polski lekarz na fali emigracji

„Biała emigracja”, „drenaż mózgów”, odpływ „świeżej krwi” z systemu opieki zdrowotnej – to tylko niektóre określenia na falę wyjazdów polskich lekarzy za granicę. Wyjazdów podyktowanych chęcią rozwoju naukowego, lepszymi warunkami pracy, tęsknotą za etosem swojego zawodu. Czy nasz sektor opieki zdrowotnej stać na zwiększony odpływ personelu lekarskiego? Czy potrafimy właściwie zarządzać polityką migracyjną tak cenionych w innych krajach adeptów medycyny?

Mariusz Kielar Pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum (Zakład Medycznych Systemów Informacyjnych, Instytut Zdrowia Publicznego), pasjonat nowoczesnych technologii informacyjno-komunikacyjnych w opiece zdrowotnej, dziennikarz medyczny, muzyk (Fot. z archiwum autora)Zjawisko emigracji kadry medycznej jest przejawem współczesnej mobilności zawodowej pracowników ochrony zdrowia funkcjonującej w krajach Unii Europejskiej. Wyjazdy lekarzy, wybierających możliwość praktykowania swojego zawodu w innym kraju, miały miejsce jeszcze przed przystąpieniem Polski do struktur unijnych. Jednak po 2004 roku ich ilość znacznie się zwiększyła, osiągając szczytowy poziom w 2006 roku. Pierwszy znaczący odpływ kadry medycznej z publicznego sektora opieki zdrowotnej w Polsce miał miejsce w momencie przechodzenia do rynkowego systemu gospodarczego i wdrażania działań zaplanowanych w ramach reformy zdrowotnej (1999 rok). Podjęto wówczas decyzje o intencjonalnym zmniejszeniu liczebności kadry medycznej na rzecz zwiększenia produktywności pracy pozostałego personelu fachowego. Na skutek powyższych zmian w latach 1999-2000 ponad 20 tysięcy lekarzy odeszło z pracy w publicznym sektorze opieki zdrowotnej, znajdując nowe zatrudnienie w sektorze farmaceutycznym, rozwijając prywatne gabinety lekarskie lub przechodząc na emeryturę. Obecnie obserwuje się drugą falę odpływu profesjonalistów medycznych, związaną z emigracją zarobkową po wstąpieniu naszego kraju do struktur unijnych. Nasilenie emigracji zarobkowej lekarzy w okresie akcesji do Unii Europejskiej nastąpiło także w pozostałych nowych krajach członkowskich. Co istotne, ta emigracja dokonuje się pomimo wyjściowo niskiego poziomu nasycenia kadrą medyczną w Polsce. Wskaźnik liczby lekarzy w przeliczeniu na 1000 mieszkańców jest w naszym kraju niższy, niż w większości państw Europy Zachodniej i sukcesywnie od 2003 roku ulega zmniejszeniu. W 2003 roku odnotowano również zwiększoną liczbę wyjazdów polskich lekarzy do krajów, które jako pierwsze otworzyły swój rynek pracy dla pracowników z nowych państw członkowskich (tj. Wielka Brytania, Irlandia, Szwecja). Aktualnie do najczęściej wybieranych przez polskich lekarzy (oraz przedstawicieli innych grup profesjonalistów zdrowotnych) kierunków emigracji zalicza się: Wielką Brytanię, Irlandię, Niemcy, Szwecję, Norwegię i Danię. Tendencje migracyjne personelu medycznego mogą budzić uzasadnione obawy polityków zdrowotnych w kontekście systematycznie obniżającej się liczebności ludności naszego kraju na skutek zachodzących zmian społeczno-demograficznych – głównie dynamicznego starzenia się populacji europejskiej, zmniejszającej się liczby nowych urodzeń oraz wydłużania przeciętnego trwania życia.

Choć decyzja o opuszczeniu swojego macierzystego kraju i wyjeździe za granicę nie przychodzi nikomu łatwo, biorąc pod uwagę bolesne konsekwencje długotrwałego pobytu poza ojczyzną dla życia rodzinnego i osobistego lekarza, kluczową rolę w jej podjęciu wydają się odgrywać przyczyny pozapłacowe. Jak pokazują wyniki badania Naczelnej Izby Lekarskiej, przeprowadzonego w ubiegłym roku wśród młodych lekarzy, ich motywacja do emigracji wypływa przede wszystkim z nadmiernie rozbudowanej biurokracji w polskim systemie opieki zdrowotnej, ograniczonych możliwości rozwoju zawodowego (głównie z powodu trudności z uzyskaniem silnie reglamentowanych miejsc niektórych specjalizacji) oraz ze stosunkowo niskiego, w porównaniu do krajów Europy Zachodniej, poziomu zarobków proponowanych przez krajowy system ochrony zdrowia. Wszystkie te czynniki demotywują do pracy w naszym kraju nie tylko absolwentów medycyny praktykujących zawód lekarski, ale i studentów ostatnich lat studiów medycznych. Badania zespołu prof. Krzysztofa Krajewskiego-Siudy, dotyczące skłonności studentów do wyjazdu do pracy za granicą, wskazują na wciąż wysoki odsetek deklaracji wyjazdowych w tej grupie respondentów. Co znamienne, zamiar praktykowania zawodu lekarza w innym kraju w przypadku wchodzących dopiero na rynek absolwentów studiów medycznych nie wynika jedynie z motywu ekonomicznego (tj. różnic w poziomie wynagradzania w systemie krajowym i zagranicznym), lecz obejmuje także czynniki pozapłacowe, takie jak niska satysfakcja z pracy w dysfunkcjonalnym systemie opieki zdrowotnej w Polsce oraz trudna atmosfera pracy w polskich szpitalach, w których nadal dominuje autokratyczny, ordynatorski model zarządzania. Powyższe czynniki postrzegane są przez młode pokolenie lekarzy jako realne bariery utrudniające bądź uniemożliwiające wykonywanie zawodu lekarza w Polsce na satysfakcjonujących warunkach.

Tab. 1. Wybrane czynniki emigracji lekarzy

Co przemawia za emigracją do innego kraju?

Co może skłonić do pozostania w kraju?

brak stabilizacji zawodowej

wyższe wynagrodzenie

wieloetatowość

stabilizacja zawodowa

relatywnie niskie szanse rozwoju profesjonalnego

możliwości rozwoju profesjonalnego

niewykształcenie systemu prestiżowych szpitali szkoleniowo-specjalistycznych

szanse dalszego kształcenia

niewydolny system monopolu państwowego

efektywne wsparcie systemowe

Źródło: piśmiennictwo u autora

Oprócz rozpoznania przyczyn skłaniających lekarzy do podjęcia decyzji o emigracji, równie istotnym probierzem omawianego problemu może być oszacowanie skali występowania tego zjawiska oraz jego potencjalnych skutków dla społeczeństwa i systemu opieki zdrowotnej w Polsce. W tym celu w 2004 roku Ministerstwo Zdrowia wdrożyło program monitorowania zachowań emigracyjnych m.in. polskich lekarzy poprzez ocenę liczby wydawanych przez izby lekarskie świadectw o posiadanych kwalifikacjach zawodowych, potrzebnych do podjęcia przez lekarza pracy za granicą. Jednak z metodologicznego punktu widzenia mierzony punkt końcowy (liczba wydawanych zaświadczeń) nie jest zbyt miarodajnym parametrem – po pierwsze nie każda osoba ubiegająca się o taki dokument w rzeczywistości opuści kraj, a po drugie posiadanie takiego zaświadczenia w przypadku innych grup pracowników opieki zdrowotnej nie jest bezwzględnie konieczne (np. personel pielęgniarski zatrudniony w placówkach opieki długoterminowej). Na podstawie przeprowadzonych analiz stwierdzono gwałtowny wzrost ilości wydawanych zaświadczeń w okresie 2005-2008 – około 6,1 proc. praktykujących lekarzy otrzymało wówczas takie dokumenty (głównie anestezjolodzy i specjaliści intensywnej terapii, chirurdzy klatki piersiowej, chirurdzy plastyczni i specjaliści ratownictwa medycznego). W 2007 roku sumaryczna liczba złożonych przez lekarzy wniosków o wydanie zaświadczeń kwalifikacyjnych spadła. Fakt ten intepretowano jako subtelną zapowiedź tendencji do powrotów polskich medyków do kraju, która zdaniem specjalistów może wynikać m.in. ze zwiększenia wynagrodzeń lekarzy w Polsce oraz wyraźnie odczuwalnych konsekwencji kryzysu gospodarczego w krajach Europy Zachodniej.

Pomimo zauważalnego nasilenia wyjazdów emigracyjnych lekarzy tuż po wstąpieniu naszego kraju do wspólnoty europejskiej emigracja polskiego personelu medycznego z perspektywy ostatnich kilkunastu lat nie wydaje się być zjawiskiem masowym. Niemniej jednak najbardziej dotkliwie odczuwany problem, związany z odpływem kadry medycznej, stanowi struktura specjalizacji lekarzy opuszczających nasz kraj – ich wyjazdy zwiększają bowiem istniejące braki specjalistów w niektórych specjalnościach, które już dziś można określić mianem deficytowych. To z kolei przyczynia się do eskalacji niedostosowań strukturalnych w polskim sektorze opieki zdrowotnej. Z najnowszych informacji przekazanych rzecznikowi praw pacjenta przez konsultantów krajowych poszczególnych dziedzin medycyny wynika, że w Polsce najbardziej brakuje obecnie: pediatrów, chirurgów ogólnych, chirurgów dziecięcych, diabetologów, genetyków klinicznych, lekarzy rodzinnych, kardiologów dziecięcych, nefrologów dziecięcych, alergologów oraz geriatrów. W początkowym okresie emigracji zarobkowej lekarzy, a tym samym zwiększającego się ryzyka niedostatecznej podaży kadr medycznych w najbliższej przyszłości, temat ten nie był traktowany w kategorii ważnego problemu wymagającego podjęcia pilnej interwencji. Prowadziło to do rosnącej nierównowagi zasobów kadrowych w opiece zdrowotnej i w konsekwencji nagłych, nieraz drastycznych ograniczeń dostępności do niektórych specjalistycznych usług medycznych. Dopiero wtedy zdecydowano się podjąć działania korygujące. W opinii specjalistów dokonujący się wówczas proces zmniejszania zatrudnienia w opiece zdrowotnej „umknął z oglądu społecznego”, co wynikać może m.in. z nieuwzględnienia zwiększenia wydatków na kształcenie kadr medycznych w ogólnym wolumenie nakładów przeznaczanych na opiekę zdrowotną (według metodologii przyjętej w narodowym rachunku zdrowia wydatki na kształcenie kadr medycznych zaliczane są do kategorii tzw. wydatków związanych ze zdrowiem, nie zaś wydatków na ochronę zdrowia – przyp. autora). Plan rekonstrukcji potencjału kadr medycznych w Polsce w sytuacji rosnącej skali strukturalnych deficytów systemu opieki zdrowotnej okazał się jednak niedostateczny, a proponowane w nim działania – jedynie deklaratywne i rozproszone. Najważniejsze postulaty „programu ratunkowego” sprowadzały się do: 1. zwiększenia wynagrodzeń lekarzy świadczących usługi zakontraktowane przez NFZ (2006 r.), 2. zwiększenia wynagrodzeń lekarzy rezydentów i lekarzy dentystów rezydentów (od 2009 r. – szczególnie w tzw. obszarach priorytetowych), 3. oferowania pożyczek dla pracowników ochrony zdrowia na otworzenie własnej praktyki (2001 r.), 4. zwiększenia limitów przyjęć na studia medyczne (i kierunki powiązane) i miejsc stażowych oraz 5. uproszczenia procesów kwalifikacyjnych i skróceniu okresu szkoleniowego do nabywania specjalizacji (2008 r.). Wprowadzono również nowe zawody medyczne niewymagające wyższego wykształcenia (np. opiekunowie medyczni), wspierające przede wszystkim prowadzenie opieki długoterminowej.

Rys. 1. Model strategii zarządzania zasobami kadrowymi w sektorze zdrowia wg WHO  Źródło: piśmiennictwo u autora

Źródło: piśmiennictwo u autoraW poszukiwaniu mniej lub bardziej skutecznych sposobów zatrzymania zwłaszcza młodych lekarzy w kraju widoczna jest coraz większa determinacja ze strony decydentów politycznych. Niedawno z kontrowersyjną propozycją wprowadzenia odpłatności za studia medyczne, pokrywanych w całości przez państwowe stypendia, które lekarz miałby przez pewien okres odpracować w krajowym systemie opieki zdrowotnej, wystąpił minister nauki i szkolnictwa wyższego. Koncepcja ta spotkała się z krytyką znacznej części środowiska lekarskiego, wywołując przy okazji żywą debatę społeczną na temat problemu odpływu kadr medycznych na rynki opieki zdrowotnej krajów Europy Zachodniej. W wydanym oświadczeniu Ministerstwo Zdrowia odnosząc się do przedmiotowego pomysłu zapewnia, że „(…) nie przewiduje wprowadzenia obostrzeń związanych z koniecznością odpracowania kosztów szkolenia lekarzy po jego zakończeniu”, gdyż „budziłyby one istotne wątpliwości natury prawnej, m.in. dotyczące nakazu pracy w określonym podmiocie przez określony czas w aspekcie przepisów Kodeksu pracy oraz przepisów o swobodzie przepływu osób w Unii Europejskiej”. Dychotomiczne podejście obydwu resortów do problematyki emigracji zarobkowej kadr medycznych, w oparciu o odmienne stanowiska, może rodzić pytanie o skuteczność koordynacji polityki zarządzania zasobami kadrowymi w krajowym systemie opieki zdrowotnej. Tymczasem to właśnie wielokierunkowe oddziaływanie kompetentnej, kompleksowej strategii politycznej, dostosowanej do współczesnego modelu gospodarki opartej na wiedzy, w którą wpisany jest mechanizm konkurencji o kapitał ludzki, może w największym stopniu zdecydować o powodzeniu działań inicjowanych przez polityków zdrowotnych. W czasach powszechnej globalizacji migracje pracowników są bowiem procesem naturalnym, kształtującym międzynarodowy rynek pracy. Patrząc na problem exodusu lekarzy z tej właśnie perspektywy, nie powinno się również zapominać o niektórych korzystnych skutkach czasowej emigracji kadry medycznej dla rodzimego systemu opieki zdrowotnej (trudna do przecenienia wartość nowych doświadczeń i kwalifikacji zdobytych podczas pracy za granicą, dzielenie się wiedzą oraz umiejętnościami lekarza reemigrującego do kraju ze swoimi współpracownikami). Wydaje się, że jedynie odpowiedzialne, systemowe i konsekwentne prowadzenie mądrej polityki zarządzania migracjami wysoko wykwalifikowanych pracowników medycznych, uwzględniającej korzyści z powrotu polskich lekarzy do kraju, a także system silnych zachęt motywacyjnych do reemigracji, może przyczynić się do zmiany dzisiejszego „drenażu mózgów” w pożądaną „wymianę mózgów”. Czy tak właśnie będzie – czas pokaże. I to niewątpliwie szybciej, niż nam się wydaje.

Mariusz Kielar

 

Zaloguj się aby komentować.