logowanie



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 32 gości 
Z WOKANDY Okręgowego Sądu Lekarskiego we Wrocławiu Drukuj
Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 

Pacjent drugiej kategorii???

W bieżącym numerze gazety przedstawiam Państwu sprawę, która jak pamiętam, była powodem szczególnych refleksji członków Okręgowego Sądu Lekarskiego DIL nad postawą obwinionego lekarza…

W godzinach wieczornych (ok. godz. 20.00) do pewnego mężczyzny w (…) został wezwany zespół pogotowia ratunkowego, po tym jak sąsiedzi usłyszeli w jego mieszkaniu huk, a następnie znaleźli go leżącego na podłodze i trzęsącego się. Przybyły na miejsce zespół ratownictwa medycznego stwierdził u pacjenta osłabienie i wyziębienie, co było powodem przewiezienia chorego do jednostki ochrony zdrowia.

Po przybyciu na miejsce, z uwagi na ogólne osłabienie, pacjent został skierowany do gabinetu internistycznego izby przyjęć szpitala w (…) na wózku siedzącym. Kierownik zespołu pogotowia ratunkowego, lek. (….) powiadomił lekarza pełniącego w tym dniu dyżur na Oddziale Internistycznym o fakcie przywiezienia mężczyzny do jednostki ochrony zdrowia. Jednocześnie przekazał lekarzowi dane na temat tego chorego, a mianowicie wskazał, że jest to człowiek z problemem alkoholowym (pijący najpewniej denaturat), wychłodzony i niemogący, zdaniem lekarza pogotowia ratunkowego, pozostać bez fachowej opieki medycznej. Po dłuższej chwili, z uwagi na przedłużającą się nieobecność lekarza dyżurnego, lekarz zespołu pogotowia ratunkowego ponownie wykonał do niego telefon, pytając, dlaczego do tej pory nie zszedł na izbę przyjęć skonsultować pacjenta. Wówczas otrzymał on informację, żeby zespół karetki pogotowia ratunkowego odjechał, a on sam zaraz zejdzie zbadać pacjenta.

Po upływie 30 minut od odjazdu pogotowia ratunkowego lekarz dyżurny zszedł do gabinetu internistycznego, gdzie osłuchał pacjenta (…), po czym poinformował chorego o braku wskazań do przyjęcia na Oddział Internistyczny, zalecając jednakże pacjentowi konieczność leczenia odwykowego w warunkach szpitala psychiatrycznego. Lekarz nie wykonał innego badania, a także nie zalecił przeprowadzenia innego postępowania diagnostycznego. W dalszej kolejności dokonał wpisu w kartę informacyjną z udzielonej porady ambulatoryjnej, którą następnie wydał choremu.

Ok. godz. 21.00 pacjent ponownie trafił do izby przyjęć po interwencji funkcjonariuszy policji, którzy zgodnie z wydanym poleceniem dyżurnego policji, udali się na teren dworca autobusowego, gdyż według zgłoszenia przechodnia, na chodniku miał znajdować się mężczyzna. Po przybyciu na wskazane miejsce funkcjonariusze policji znaleźli mężczyznę leżącego na chodniku, który znajdował się w pozycji embrionalnej. Mężczyzna był przytomny, aczkolwiek nie można było nawiązać z nim kontaktu. Wszak poruszał ustami, jakby chciał coś powiedzieć, jednakże jego mowa była bełkotliwa i niezrozumiała dla otoczenia. Nie wyczuwano od mężczyzny woni alkoholu, w tym denaturatu. Kierując się wątpliwościami wynikającymi z jego stanu zdrowia, wezwano zespół ratownictwa medycznego. Następnie obszukując kieszenie, w celu ustalenia tożsamości mężczyzny, funkcjonariusze znaleźli w kieszeni jego spodni legitymację ubezpieczeniową, w której była dokumentacja medyczna z pomocy udzielonej wcześniej przez pogotowie ratunkowe. Mężczyzną tym był ten sam pacjent, który chwilę wcześniej opuścił izbę przyjęć szpitala w (…).

Przybyły na miejsce zespół pogotowia ratunkowego, którym kierował lek. (…) po uprzednim zbadaniu chorego, zdecydował o przewiezieniu chorego na Oddział Internistyczny szpitala w (…). Pacjent był ogólnie wycieńczony i wychudzony. Ciśnienie tętnicze było niemierzalne, a ogólnie pacjent był „lejący”. Z uwagi na jego stan, chory został przewieziony do izby przyjęć tej samej jednostki ochrony zdrowia, co uprzednio jednakże już tym razem na wózku leżącym. Pielęgniarka izby przyjęć, po przyjęciu pacjenta, poinformowała telefonicznie (tego samego co uprzednio) lekarza dyżurnego Oddziału Internistycznego o ponownym przekazaniu tego samego pacjenta przez zespół ratownictwa medycznego. Lekarz polecił wówczas pielęgniarce przekazanie zespołowi PR, aby odjechali, jednocześnie oświadczając, że on i tak tego chorego nie przyjmie na oddział szpitalny. W tym czasie pacjent znajdował się w pozycji leżącej. Był bardzo przemoczony, miał mokrą kurtkę, nie miał buta. Kontakt z pacjentem był utrudniony, z uwagi na to, iż nie odpowiadał na pytania, wodził oczami i sprawiał wrażenie śpiącego. Po upływie około 15 minut na izbę przyjęć zszedł obwiniony lekarz, który nie zbadał chorego, a jedynie polecił pielęgniarce zmierzenie pacjentowi ciśnienia tętniczego. W jednostce ochrony zdrowia przebywał w tym samym czasie lekarz pogotowia ratunkowego, który przywiózł pacjenta za pierwszym razem na izbę przyjęć. Między lekarzami wywiązała się gorąca dyskusja, w której lekarz dyżurny zarzucił lekarzowi PR ponowne przywiezienie tego samego pacjenta do jednostki ochrony zdrowia. Lekarz PR zaprzeczył jakoby miał po raz kolejny przywieźć mężczyznę do szpitala, stwierdzając jednocześnie, że lekarz dyżurny winien był leczyć chorego bez względu na jego status społeczny. Następnie, lekarz dyżurny „zajrzał pacjentowi w oczy”, po czym stwierdził, że nic się z chorym nie dzieje. W jego ocenie pacjent był pijany i nie istniały wskazania do leczenia szpitalnego. Zaczął się zastanawiać, gdzie mógłby umieścić tego pacjenta. Pielęgniarka izby przyjęć zaproponowała umieszczenie chorego na korytarzu Oddziału Internistycznego bądź na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej, na co lekarz nie wyraził zgody. Wyjaśnił, że takich pacjentów winno się kierować do izby wytrzeźwień, w związku z czym polecił pielęgniarce skontaktowanie się z komisariatem policji w celu przekazania pacjenta do właściwej izby wytrzeźwień.

Po przybyciu na miejsce funkcjonariuszy policji, między nimi a lekarzem dyżurnym wywiązała się rozmowa, podczas której lekarz oznajmił, iż nie przyjmie pacjenta na oddział, bo nie ma miejsca, ponadto mężczyzna śmierdzi i pacjenci przebywający na oddziale zaczną narzekać, że takiego brudasa przyjęto i umieszczono na oddziale. Następnie lekarz oznajmił, że chory nadaje się do wytrzeźwienia a nie do hospitalizacji, wręczając funkcjonariuszom policji wypisane wcześniej zaświadczenie stwierdzające, iż nie ma wskazań do leczenia szpitalnego pacjenta i że może on przebywać w izbie wytrzeźwień. Jednakże z powodu braku istnienia w tym mieście izby wytrzeźwień, lekarz dyżurny naniósł wzmiankę na wydanym wcześniej zaświadczeniu, iż chory może przebywać w areszcie.

W związku z niemożnością swobodnego poruszania się pacjenta, został on przewieziony do radiowozu na łóżku leżącym, a następnie przy pomocy funkcjonariuszy policji został umieszczony w radiowozie policyjnym. Umieszczenie pacjenta w izbie zatrzymań miało charakter prewencyjny, gdyż nie było możliwości poddania chorego badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu z uwagi na jego stan zdrowia. Po przybyciu funkcjonariuszy na miejsce, umieszczeniu chorego w celi i sporządzeniu protokołu zatrzymania osoby, funkcjonariusze zalecili profosowi wzmożoną kontrolę nad pacjentem. W tym czasie z chorym nie można było już nawiązać kontaktu. Nie był on w stanie podać swoich danych personalnych, a jedynie wydobywał z siebie ciche odgłosy. W godzinach nocnych, tj. około godz. 3.00, profos zawiadomił dyżurnego o prawie niewyczuwalnym tętnie u mężczyzny. Przybyły na miejsce lekarz pogotowia ratunkowego (…) stwierdził zgon chorego.

Chorego poddano badaniu sekcyjnemu, które wespół z wynikami badań laboratoryjnych nie pozwoliły obducentowi na jednoznaczne określenie przyczyny zgonu. Wskazały, że przyczyną nagłej i gwałtownej śmierci mężczyzny był uraz czaszkowo–mózgowy, przebyty pewien czas przed zgonem i powikłany krwawieniem śródmózgowym na skutek pourazowego rozmiękania pierwotnego ogniska urazowego. Przeprowadzone badania nie wykazały obecności alkoholu we krwi denata. Na okoliczność oceny postępowania lekarza dyżurnego konsultującego ww. pacjenta dopuszczono dowód z opinii biegłych Zakładu Medycyny Sądowej w (…), którzy w końcowym wywodzie wskazali, że nieprawidłowością ww. lekarza było oparcie diagnostyki jedynie na badaniu podmiotowym i przedmiotowym – bez przeprowadzenia badań laboratoryjnych, obrazowych i konsultacji neurologicznej. Wywody biegłych wespół z pozostałym, obszernym materiałem dowodowym stały się podstawą do przedstawienia lekarzowi dyżurnemu izby przyjęć szpitala w (…) zarzutu naruszenia art. 30 Ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, a także art. 1, 2, 8, 12 ust. 1 Kodeksu etyki lekarskiej.

W świetle zgromadzonego materiału dowodowego Okręgowy Sąd Lekarski stanął na stanowisku, iż wina obwinionego lekarza w zakresie zarzucanego mu czynu nie budzi jakichkolwiek wątpliwości. Uznano, że lekarz swoją postawą względem chorego wystąpił zarówno przeciwko normatywowi prawidłowego postępowania medycznego w zakresie diagnozowania i leczenia tego pacjenta, a także zachował się względem niego nieetycznie poprzez niegrzeczne, nieżyczliwe, a wręcz pozbawione szacunku i empatii traktowanie. Zdaniem Okręgowego Sądu Lekarskiego DIL nieprawidłowością obwinionego lekarza było dwukrotne zaniechanie przyjęcia pacjenta do leczenia szpitalnego, bez przeprowadzenia stosownej wobec stanu chorego diagnostyki laboratoryjnej, obrazowej a także konsultacji neurologicznej i przyjęcie hipotezy, że przyczyną stanu klinicznego pacjenta oraz prezentowanych przez niego dolegliwości było upojenie alkoholowe. Obwiniony lekarz konsultując chorego, oparł się jedynie na pobieżnym badaniu podmiotowym i przedmiotowym mężczyzny, które w żaden sposób nie dostarczyło podstaw do wykluczenia wątpliwości związanych ze stanem klinicznym pacjenta i nie pozwoliło na jego prawidłową ocenę. Niezależnie od faktu, czy pokrzywdzony pacjent znajdował się pod wpływem alkoholu czy też nie, należało zdaniem OSL wdrożyć odpowiednie postępowanie diagnostyczne, bowiem tylko takie działanie pozwoliłoby na prawidłowe i rzetelne wyjaśnienie przyczyny złego stanu pacjenta, który podczas drugiej wizyty wyraźnie się odznaczał – chory trafił do jednostki ochrony zdrowia na wózku leżącym, bez wyraźnego kontaktu i w opinii lekarza PR był „lejący”, z niemierzalnym ciśnieniem.

Bulwersujący w opinii Sądu pozostawał również aspekt niniejszej sprawy dotyczący obchodzenia się z chorym w trakcie jego pobytu w jednostce ochrony zdrowia. W żadnym momencie obwiniony lekarz nie dostrzegł w tym słabym, biednym i nieumytym pacjencie – człowieka potrzebującego pomocy, traktując pokrzywdzonego jak osobę niższej kategorii, osobę posiadającą niższy status społeczny, czego powodem był istniejący u pokrzywdzonego problem alkoholowy. Lekceważący stosunek lekarza względem pokrzywdzonego można było dostrzec od samego początku pojawienia się chorego w jednostce ochrony zdrowia. Przejawiał się on zarówno w niepochlebnych komentarzach kierowanych pod adresem pacjenta („brudas”, „on śmierdzi”), a także działaniu obwinionego lekarza. Lekarzowi dyżurnemu nie było bowiem śpieszno do udzielenia choremu pomocy. Pierwotnie obwiniony, z nieuzasadnionych powodów opóźniał swoje przyjście na izbę przyjęć, nakazując zespołowi pogotowia ratunkowego pozostawienie chorego w izbie przyjęć, bez opieki, natomiast za drugim razem – kiedy stan pacjenta znacznie się pogorszył – nawet go nie zbadał.

Za popełnione przewinienie zawodowe Okręgowy Sąd Lekarski wymierzył obwinionemu lekarzowi karę zawieszenia prawa wykonywania zawodu na okres roku. Podejmując rozważania nad rodzajem i wymiarem kary, Sąd oprócz uprzedniej niekaralności obwinionego lekarza, nie znalazł jakichkolwiek innych okoliczności łagodzących dla tak rażąco nagannej postawy obwinionego medyka. Uznano wręcz, że charakter popełnionego przewinienia zawodowego, a także skutek jakie ono zrodziło, przesądza o celowości i konieczności orzeczenia tak dolegliwej kary w celu wyeliminowania obwinionego lekarza na pewien czas z życia zawodowego. Jakkolwiek Okręgowy Sąd Lekarski ważył możliwość orzeczenia ww. kary na okres dłuższy niż rok, to w rezultacie, biorąc pod uwagę okoliczność, że wobec lekarza w prowadzonym postępowaniu karnym o ten sam czyn, orzeczono m.in. środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu lekarza przez okres 3 lat, uznano, że cele wymierzonej obwinionemu kary zostaną spełnione.

Aleksandra Stebel

Autorka jest magistrem prawa,
pracownikiem OSL we Wrocławiu.

 

Zaloguj się aby komentować.